platforma blogowa portalu nowa trybuna opolska

To świadczy o nas czy o nich?

Wielką karierę medialną zrobiła aktorka, która w znanym spocie wyborczym dawała rządowi żółtą kartkę. Przez kilka dni jej nazwisko gościło na czołówkach internetowych portali, choć nie z powodu świetności roli, jaką zagrała.
Przeczucie, bo nie wiedza przecież, sprawiły, że przyglądałem się kolejnym doniesieniom o niej. A wszystko zaczęło się od mrożącego krew w żyłach doniesienia o jej bestialskim pobiciu.
Miała więc zostać skopana w akcie politycznej zemsty. Sprawcy zaczaili się na gwiazdę spotu pod jej domem, i tam dokonali napadu. W jego trakcie – donosiły media w ślad za wynurzeniami aktorki – napastnicy krzyczeli, że to rewanż za jej polityczne zaangażowanie po stronie opozycji.
Chwilę potem (media elektroniczne są szybsze od myśli) w kraj już szła dość zgodna sugestia liderów PiS, że to najpewniej jakaś bojówka PO zerwała się z partyjnej smyczy, by na własną rękę zaznaczyć swoją niezgodę na krytykowanie ekipy Tuska. Gwoździa dobił sam lider opozycji – który wprost zażądał od premiera i szefa MSWiA objęcia nadzorem śledztwa i odpowiedniego potraktowania sprawców.
W tym momencie byliśmy już zatem w miejscu, w którym rodzą się obawy demokratyczny charakter państwa. No bo skoro partia rządząca ima się terroru – żarty się kończą.
Do zadymy włączyli się komentatorzy. Ci sprzyjający opozycji starali się “łączyć fakty”. Takie otóż, że z jakiegoś koszalińskiego biura szefa opozycji skradziono laptopa, a producent reklamowego spotu PiS został przesłuchany przez policję. Zagęstniali atmosferę, by uzasadnić taki oto przekaz: PO nie radzi sobie z rządzeniem, więc terrorystycznymi metodami próbuje zamknąć usta oponentom.
Komentatorzy przychylni stronie rządowej byli z kolei zakłopotani, wszak zostać miała pobita kobieta, pojękiwali więc tylko, by zaczekać na ustalenia śledztwa, co brzmiało defensywnie i blado.
W kolejnych dniach wersja o pobiciu traciła dramaturgię. Okazywało się kolejno, że może nie było brutalnego skopania, lecz klepnięcie w pośladek. Może nie było kilku zbirów, lecz jakiś jeden facet. Może i coś tam gadał, ale do końca nie wiadomo co. Wreszcie wczoraj poszkodowana aktorka dwojga nazwisk wyznała: “Nie zostałam pobita” – co znów zapewniło jej czołówkowe miejsce w serwisach internetowych. Na tym pułapie bowiem njusem nie jest to, że aktorka nie pogryzła psa, lecz że nawet pies jej nie pogryzł.
Chciałbym mieć agenta reklamowego, który wymyśliłby mi taką kampanię. W ciągu kilku dni aktorka stała się sławna – wyobrażam sobie, że od tej pory znajdzie się całkiem pokaźna grupa osób, która siedząc w kinie trącać się będzie łokciami szepcząc: – Patrz, to ta, co to ją Tusk pobił, razem z Syryjczykiem – jedynym nieżydem w rządzie Mazowieckiego!
Nie narzekam na rynek informacji, jak też na żaden inny. Jedni skrapiają rzodkiewki na straganie, by nie wyglądały odrażająco staro, inni tak cyzelują słowa, by sprawiały wrażenie wiarygodnych. Biznes to biznes. Rzodkiewki, słowa – towar jak towar – trzeba go jakoś upchnąć, wszystkie chwyty dozwolone.
Jest jednak coś, co w naszej polityce wprowadza nastrój chandry. Bo jeśli wszędzie na obrzeżach demokracji pojawiają się plewy, bzdury, marginalia – u nas zdają się one porastać całe pole debaty. Osią politycznego sporu stają się dość niezrównoważone relacje aktorki. Przedmiotem dyskusji – zawartość laptopa i karkołomne konstrukcje polityczne fundowane na tle tych bzdetów.
O nas samych źle to świadczy, czy o naszej tak zwanej klasie politycznej?

Kolesie od cepa

To już wolałem te spoty z omdlewającymi pluszakami z poprzednich wyborów. Był w nich przynajmniej jakiś cień dowcipu. Trudno się przecież nie uśmiechnąć patrząc na pluszaka, który właśnie słabnie z głodu.
A może coś pokręciłem? Może ktoś (w domyśle liberałowie) kradli je dzieciom? W końcu nieważne. Czytaj dalej…

Czysty POPiS

To dość deprymujące, że prezydent z premierem,kancelaria z rządem spierają się publicznie o to, czy odtajnić notatkę z rozmowy telefonicznej między Tuskiem a dopiero co wybranym sekretarzem NATO. Oczywiście, jako dziennikarz byłbym ciekaw treści notatki, ale jako że staram się też używać rozumu sądzę, że ujawnienie tej notki byłoby złamaniem wszelkich zasad dyplomacji. Bo gdyby nie, to cóż stałoby na przeszkodzie transmitować rozmowy premiera w radiu zaraz po sygnale z Wierzy Mariackiej?
Strony sporu idą na klincz. Wydaje się, że i rząd coś przeskrobał nie w porę i złym stylu informując prezydenta o swym stanowisku, ale i prezydent nie odmówił sobie satysfakcji złapania rządu “na wykroku”.
Ani myślę rozstrzygać, po czyjej stronie więcej racji. Ale po owocach oceniam ICH…

Bojkot przerwali? Oby nie!

Polityk PiS ma dzis wieczorem przerwać bojkot TVN i TVN 24 i wystapić w jakimś ich programie. Przyznam, że ta wiadomość mnie “nie zwilża”, ani nawet nie interesuje na tyle, bym biegł sprawdzić, czty rzeczywiście to nastąpi. Samozagłada medialna PiS bardzo mnie cieszyła, bowiem znałem jej skutek. natura nie znosi próżni, zatem w miejsce opuszczone przez PiS wejdą ich konkurenci z prawej, co będzie jedynym skutkiem operacji “BOJKOT”, przy czym gdyby TVN puściła serię z Indianą Jonesem, byłby on prawdziwym myśliwym, który oto wchodzi do lasu i wypędza z nich całe to polityczne tałatajstwo. Czytaj dalej…

Tylko nie przepraszajcie!

Nie desperujmy. Nie ma takich malin, w których nie dałoby się czegoś ciekawego znaleźć. Jeśli niewypał, to w sam raz do łowienia ryb. A jeśli nawet tylko śmieci, to można je skrzętnie pozbierać więc uratować świat. Z sejmowej chamówy też jest korzyść. Czytaj dalej…

Chory na Polskę

Dlaczego ona się do mnie uśmiechnęła? Przecież jej nie znam. Na pewno nie znam. A uśmiechnęła się, mijając, i poszła dalej. Gołąb narobił mi na głowę? Gdzie tu jakaś wystawa…? Nie, nie narobił. Ani brudny nie jestem na twarzy. Sznurowadła… w porządku. Cholera! Przecież ja jestem biały, a tu sami biali. Zagraniczni biali, ale zawsze jednak biali. Więc co? Czemu się uśmiechnęła? Coś o mnie wie? Że ja z Polski – wie? Czytaj dalej…

Logika boli

Jak należąca do niemieckiego koncernu bulwarówka krzyczy z pierwszej strony tytułem, że oto niemiecka prasa urządza prowokację, gdyż przekręca słowa naszego, choć holenderskiego Leo o tym, za co – i czy w ogóle – powinniśmy być wdzięczni Niemcom, to biorę dużą kartkę i długopis. Czytaj dalej…

Polityczne relanium

Wypada się cieszyć, że prezydent z premierem, gdy kryzys wokół ratyfikacji traktatu lizbońskiego narastał, spotkali się, rozwiali swe uprzedzenia i osiągnęli porozumienie, ale… Już gołym okiem widać, że owo porozumienie nabiera szorstkości. Czytaj dalej…

Dzięcieliny kontra makdonaldy

Nie ma w Polsce klasycznego sporu prawicy z lewicą, gdyż aktorów brak. W Polsce w miejsce sporu politycznego jest konflikt między dwiema tradycjami: wschodnio-konserwatywno-zaściankową oraz proeuropejską-kosmopolityczną. Na mapie wygląda to jak wojna Wschodu z Zachodem z linią frontu na Wiśle. Wschód organizuje PiS, wojska i tabory PO są na Zachodzie.
W gruncie rzeczy to może spór o granicę między Azją a Europą?

Zróbmy sobie lewicę

Ta propozycja biesiadników tego bloga zapewne przestraszy, a nawet zniesmaczy. Jest bowiem rzeczywiście wygięta, za to intrygująca. RO przysłał wycinek (cyt. poniżej) w intencji szyderczej. Jego sztych zadany aliantom PO jest dotkliwy, ale zarówno PiSowcy jak POowcy nie czytają gazet, więc pewnie sie po nich omsknie i pójdzie w próżnię.

Biesiadnikom baru proponuję grę zmuszająca do pokonania ideologicznego wstrętu i myślania wspak ich naturalnym skłonnościom. Reszta poniżej…

Czytaj dalej…