platforma blogowa portalu nowa trybuna opolska

Już nas znużyli agenci?

Zaskakująco mizerny był oddźwięk na kolejną publikację IPN o domniemanej agenturalnej przeszłości byłego prezydenta Kwaśniewskiego. Ledwie kilka komentarzy, ale bez ognia, kilka tekstów też bez ikry. To ciekawe zjawisko, bo przecież kilka miesięcy temu podobne enuncjacje o Wałęsie wywołały polityczną burzę.
Pierwszy powód wstrzemięźliwości na rewelacje o “Kwasie” wydaje mi się podobny do sytuacji opisanej w wierszyku Andrzeja Waligórskiego. Tam rycerz Dreptak nie chciał wyjść z zamku wywoływany na pojedynek, zwłaszcza że na dworze siąpiło, więc spełnił żądanie wyzywającego i gromkim głosem wykrzyczał, że owszem, jest świnią, po czym wlazł do ciepłego łoża. Ludność okoliczna słysząc to wzruszyła zaś ramionami mrucząc: wielka mi nowina! I wróciła do swych kolacji. I tylko wyzywający “rdzewiał na deszczu jak głupi”.
Kwaśniewski wprawdzie konsekwentnie zaprzecza, by był formalnie współpracownikiem SB, jednak ten jego pojedynek z IPN nie ma w sobie dramaturgii. Był – nie był? Każda wersja jest “letnia”. Bo jak wyznaczyć granicę między był – a sprzyjał? A w tezę, że były minister komunistycznego rządu zwalczał bezpiekę trudno uwierzyć.
Z Wałęsą było inaczej. W jego przypadku dowód kolaboracji z reżimem miałby fundamentalne znaczenie dla wyznawców teorii spiskowych. Agent na czele ruchu wolnościowego?! No takich gratek w polityce się nie przepuszcza. Wreszcie odtrąbiono by na całego polowanie, tudzież personalną i środowiskową rzeź jak marzenie.
Dwadzieścia lat po upadku komunizmu coraz więcej Polaków, zwłaszcza młodego pokolenia, bardziej zdaje się przejmować kolejnymi epidemiami jakie na nas spadają, warunkami kredytów za świąteczne zakupy niż politycznymi dożynkami starych ramoli. Fundamentalny argument zwolenników twardej lustracji też powoli traci atrakcyjność, bo biologia robi swoje i istnienie rozgałęzionego układu, który miałby chronić wpływy dawnego aparatu, staje się coraz mniej realistyczne.
Koalicja wyczuła zmianę nastrojów społecznych wobec IPN więc proponuje zmiany jego działania tak, by stał się instytutem badawczo-naukowym, a nie sztyletem w rękach opozycji.
Czekają nas gorąca zima i wiosna.

Pomysł na njusa

Gdybym miał pieniądze, w młodości nie ukąsił mnie Hegel, lubował w konsumpcji i nie był leniwy, otworzyłbym interes z produkcją znaczków i koszulek z napisem “Byłem agentem Służby Bezpieczeństwa”. Zamysł rynkowy: Ostatecznie nie podsłuchuje się, nie inwigiluje, nie śledzi, nie podgląda, nie nęka ludzi nudnych, bylejakich i o banalnych poglądach, więc nosiciel koszulki musiał mieć coś w głowie wartego uwagi.
Nosiciele takich koszulek cieszyliby się względami PŁCI oraz zażywali rozkoszy zainteresowania towarzyskiego. Pytanoby ich: “Co cię do tego skłoniło – wyjaśnij motywy?” Indagowany mógłby zaś wtedy opowiadać, ze swadą niesprawdzalną w aktach, najróżniejsze teorie, że oto żądza władzy, dóbr materialnych, albo odwrotnie (zależy jakiej stacji kamera by filmowała): że chęć rozsadzenia systemu od środka, albo patriotyczna żądza wszczepienie mu grypy jaką dla socjalizmu był rewizjonizm itp.
Pomysł sprzedaję ot tak, bez szczególnego powodu. Wałęsa – którego kocham i zawsze kochać będę – skrył się pod powierzchnią njusów niczym potwór z Loch Ness, prezydent Gruzji przestaje być ulubieńcem mediów, więc jakiś kolejny temat by się przydał.