Felieton tylko dla palących
W nowym prawie antynikotynowym zaskoczył mnie przepis nakazujący właścicielom lokali wywieszanie oznaczeń zakazujących palenia. Bo inaczej – grzywna. Wyobrażam sobie jak z kopyta ruszyły teraz maszyny do produkcji nalepek, tabliczek itd. Do wytapetowania zakazami są przecież hektary ścian, więc branża zaciera ręce.
Na logikę powinno być przecież odwrotnie. Jeśli palaczy jest mniej niż wolnych od nałogu, łatwiej i taniej byłoby znakować miejsca, w których palić wolno. Czyli: ogłaszamy na całym terytorium Polski stan antynikotynowej prohibicji, następnie oznaczamy miejsca gdzie sobie można swobodnie kopcić. Przy czym zachowujemy prawo każdego WŁAŚCICIELA knajpy do wyboru – on sam jedynie decyduje, czy w jego lokalu wolno kurzyć, czy nie.
Posłowie poszli jednak w total. Już pojawiły się zapisy uszczegółowiające, że oto w lokalach o takiej to a takiej powierzchni palić bezwarunkowo nie wolno, a w mniejszych już można się zastanawiać.
Ciekaw jestem, kto będzie sprawdzał, czy w lokalach o różnych powierzchniach wymóg wieszania naklejek zakazujących wstępu psom i palaczom jest realizowany? Straż miejska? Policja? Choć nie – jak znam życie, zostanie pewnie powołana służba, może brygada antynikotynowa z etatami, zarządem i biurowymi przyległościami.
Złe czasy idą dla nas, moi bracia i siostry w nałogu. Będziemy jeszcze bardziej tępieni, wypychani poza nawias, dręczeni telewizyjnymi reklamami różnych plastrów oraz propagowaniem zdrowego trybu życia . W jednym z polskich miast władze już namawiają do fotografowania tych, co rzucają pety na trotuary i wysyłania fotek na policję. Nagrodą za denuncjacje ma być bilet na basen. Kto wie, czy z czasem nie zaczną krążyć po Polsce samochody z hyclami wyłapującymi nas, fajczarzy? Zejście do podziemia zdaje się być jedynym ratunkiem.
Ale jak uczy historia, prześladowani, także ci, którzy wytrwają w swojej nikotynowej wierze, wracają (nawet Templariusze się odrodzili!). Naszą zemstą będzie oklejenie kraju nalepkami: „Tylko tu wolno niepalić!”. I wtedy ONI będą mieli problem taki, jak MY dziś.
P.S. Sąsiedzi z piętra poniżej znów gotują kapustę. Jestem więc od tygodnia biernym jej konsumentem. Czy jeśli od tego smrodu zwariuję, NFZ zrefunduje mi terapię u psychologa?


8 marzec 2010 (Poniedziałek), godz. 9:24
Punkt widzenia zależy od punktu smrodzenia. Już to widzę, jak właściciel restauracyjki (w której podają jadalne żarcie) zakazuje w lokalu palenia.
Dotąd też mu nikt nie zabraniał zabronić!!! Palacze w Polsce to ciągle święte krowy. I jak widać – posłowie znowu oddali im pokłon.
-
Kapusta po sąsiedzku?
Jest sprawiedliwość na świecie
Czsami…
Rzuć palenie, a bardzo szybko przekonasz się, że lepiej mieć piętro niżej smakosza kapusty, niż palacza.
8 marzec 2010 (Poniedziałek), godz. 10:03
Ależ z Ciebie raptus!
Na ZWM w Opolu są obok siebie knajpka Pomidor i Enzo. W pierwszej właściciel celebruje podawanie zupy pomidorowej i śledzia w śmietanie (pyszne) i palić nie wolno. Obok u Włocha dają pizzę i kopcić można. Więc po co twierdzić, że palacze to święte krowy, skoro oczy temu przeczą? 
Zawsze pytam, czy w miejscu gdzie jestem można palić. Jeśli nie ocieram łzę i nie palę…
8 marzec 2010 (Poniedziałek), godz. 10:21
Ops. Teraz dopiero zauważyłem Twój wpis z poprzedniego wątku.
Nie chcę być upierdliwy, ale czy Rejs i książki Kapuścińskiego BYŁY dla Ciebie ważne, a już NIE SĄ?
8 marzec 2010 (Poniedziałek), godz. 10:45
Tak!
Może z innym trochę odcieniem: były ważne, a teraz są już… mniej ważne.
Trochę tak jak (toutes proportion gardees) z Mickiewiczem: gdy dotarło do mnie, że “bazyliańska cela” to był taki bardziej pokój hotelowy, a zesłanie – raczej przymusową wycieczką po Krymie – coś z jego poezji nieodwracalnie odparowało. Nie znaczy to, że całkiem. Ot, stała się mniej ważna.
Na kolejny seans “Rejsu” jakoś ostatnio nie mam ochoty. I chyba nieprędko nabiorę.
8 marzec 2010 (Poniedziałek), godz. 10:55
Kawał światowej literatury posłałeś na drzewo
Moby Dick też nie istniał…
A kapitana Ahmeda nadal wielbię
8 marzec 2010 (Poniedziałek), godz. 11:33
Chyba nie rozumiesz…
8 marzec 2010 (Poniedziałek), godz. 11:44
Piccy wprawdzie nie lubię, ale mi smakują u Enza sałatki. Niestety, muszę z nich zrezygnować, bo z dodatkiem dymu. A śledzi nie lubię, nawet bez papierosów.
Nie to, żebym nie szanował prawa właściciela do ustlania warunków funkcjonowania jego knajpy – problem leży nieco wyżej: w tak zwanej kulturze. Osobistej tudzież powszechnej. No nie potrafię się pogodzić z tym, że ktoś przy stoliku obok, wydziela w trakcie mojego posiłku swoje zapachy. Ja tego nie robię… Nawet w bardzo prywatnym mieszkaniu. Wierzę, że kiedyś problem się rozwiąże kulturowo. Ale ja już tego nie dożyję – dlatego samolubnie miałem nadzieję, że panowie posłowie zrobią mi w jesieni mego życia prezent.
Nie zrobią…
8 marzec 2010 (Poniedziałek), godz. 11:47
Felieton tylko dla palących
Jako paląca,właśnie z tej racji,
chcę się też odnieść do sytuacji.
Wiem,że fajeczka hobby niezdrowym,
w całym swym składzie wręcz atomowym,
jednak to faktu wcale nie zmienia,
rzuci Kto zechce …nie z polecenia!
Wiosna się zbliża ,biznes nagania,
staną namiotów wnet rusztowania,
barwą rozkwitną piwne ogrody,
rzadko w ogrodach Ktoś prosi wody!
Piwko z butelki ,puszki czy beczki,
słabo smakuje… tak bez fajeczki!
8 marzec 2010 (Poniedziałek), godz. 11:58
Zgadzam się z ostanim komentarzem. Wszystko zależy od kultury osobistej i szacunku do innych ludzi. Kiedy idę na pogaduchy z niepalącą koleżanką ,w jej towarzystwie nie palę. kiedy brak papieroska na tyle mi doskwiera ,że nie mogę już spokojnie usiedzieć, wychodzę na zewnątrz.Mało mnie wtedy interesuje ,że w tej samej sali palą inni. Ja nie okapcam dymem mojej drogiej koleżanki.
8 marzec 2010 (Poniedziałek), godz. 11:59
Witam Adriannę

Masz u mnie piwo i fajkę
czyńmy dymy – nie wojnę
8 marzec 2010 (Poniedziałek), godz. 12:13
Dym tytoniowy stał się czymś podobnym do groźby globalnego ocieplenia. Raz specjaliści ostrzegają przed zgudbnym jego wpływem, raz zaprzeczają, że ono istnieje. To jak z kawą i herbatą. Gdy jest nadpodaż kawy, lekarze mówią, że jest mniej szkodliwa od herbaty. Gdy jest odwrotnie – zabójcza w ich opinii jest właśnie herbata

Nigdy nie miałem kłopotu z paleniem czy niepaleniem. ZAWSZE pytam, czy mogę zapalić. Jeśli okoliczni się zgodzą, to sobie palę, jeśli nie, trudno – zostaję na głodzie
Też się zgadzam z RO, że jest to kwestia kulturowa. Dlatego bardziej liczę na inne instytucje niż parlament, które chcą mi wcisnąć kuluturę przystawiając prawny pistolet do skroni.
Zacytuję:
“Pryzjaciół nikt nie będzie mi wybierał, wrogów poszukam sobie sam
Dlaczego k..wa mać bez przerwy
Mówi mi ktoś,
co robić mam?”
Sam wiem
8 marzec 2010 (Poniedziałek), godz. 13:20
Witam Adriannę

Adrianno, Molu, powtarzam to do u…pojenia:
palenie BYĆ MOŻE szkodzi!!!
Natomiast palenie jest czynnością fizjologiczną, która powoduje wydzielanie – jak to my chemicy mówimy – specyficznych zapachów. I mnie nie o tę wątpliwą zresztą szkodliwość, ale o owe zapachy chodzi… Przecież tych innych czynności zapachogennych nie załatwiamy w restauracji na ogólnej sali. Nawet za przyzwoleniem współbiesiadnika.
8 marzec 2010 (Poniedziałek), godz. 16:05
Zdaje mi się, że to chemicy sporządzili gaz musztardowy
8 marzec 2010 (Poniedziałek), godz. 16:32
Zgadza się!
Ale na ogół nie używają go w restauracjach, pubach, kawiarniach i temu podobnych.
8 marzec 2010 (Poniedziałek), godz. 16:49
Zgadza się!
Ale wysoko zawieszają poprzeczkę standardów zachowań
8 marzec 2010 (Poniedziałek), godz. 16:52
Tak się zwierza skunks do jeża:
“coś mi się ostatnio zdaje,
nikt się za mną nie zadaje!”
Na to jeż się bardzo zjeżył,
wierzył on skunksowi…wierzył!
Jak się ma morał wspomnianej bajki,
do specyficznych zapachów fajki?
Jak się ma odbiór woni przyjemnych,
do tych czynności zapachogennych?
Dla Ciebie ro
8 marzec 2010 (Poniedziałek), godz. 17:05
RO – Ty łobuzie! Jak sprawiłeś, że Ci dziewczyny wiersze ślą?!!!
Ada! Ja też chcę!
8 marzec 2010 (Poniedziałek), godz. 19:31
a palacze tak naprawdę płacą taie wielkie podatki! Paranoja! Brak wolność a co za tym idzie, brak równości! Szok
9 marzec 2010 (Wtorek), godz. 8:55
Jasssne! Opodatkować niepalących. Jak równość to równość.
A co!
9 marzec 2010 (Wtorek), godz. 8:57
Do A***
-
Tukan dziobem się upaja:
Nie ma to jak moja faja!
Skunks się skunksi, jeż się jeży,
To mnie prymat się należy!
-
Na to rzekła sroczka pstra:
Każdy swój ogonek ma.
Pachnie tukanowa faja?
Pachną także srocze jaja!
9 marzec 2010 (Wtorek), godz. 9:15
Idę sobie ja ulicą
Uśmiech zdobi moje lico
Wtem
Coś bęcka dało mi w głowę
Na szczęście nie było to gówno krowie
Stało się to wczesnym rańcem
Odtąd zowią mnie zasrańcem
Więc ja proszę
nasz parlament
(obywatelski podnoszę lament)
Dajcie zakaz lotów ptakom
Niech je strącają F-16
Właśnie!
I niech jeże nie chodzą po trawie
Bo kiedyś prawie
Nie usiadłem na bestii
i to tyle w tej kwestii.
Im więcej regulacji
tym lepiej dla naszej nacji
9 marzec 2010 (Wtorek), godz. 9:22
Anarchia się komuś marzy…. Kapusta nie truje i nie zabija tak jak smród z papierosa. Trochę więcej kultury u niektórych palących i nie będą potrzebne żadne państwowe regulacje.
9 marzec 2010 (Wtorek), godz. 9:30
Witam Niepalacza
Drobna dygresja: usiadłem kiedyś w jednej z knajp przy stoliku, który wyszukałem, bo akurat tylko na nim stała popielniczka. Rozłożyłem gazetę, zamówiłem kawę, zapaliłem.
Facet siedzący przy stoliku obok rozdarł się na mnie, że mu zakopcam powietrze. Góral – właściciel knajpy kazał mu się zamknąć, bo to jego knajpa, więc to on decyduje gdzie można palić a gdzie nie.
Zgasiłem. Tylko wołanie o kulturę skierowałbym wobec wszystkich. Nie tylko w w stronę palaczy
9 marzec 2010 (Wtorek), godz. 10:13
mol napisał(a):
8 marzec 2010 (Poniedziałek), godz. 12:13
[...]
Nigdy nie miałem kłopotu z paleniem czy niepaleniem. ZAWSZE pytam, czy mogę zapalić. Jeśli okoliczni się zgodzą, to sobie palę, jeśli nie, trudno – zostaję na głodzie.
—
Uściślijmy: wchodzisz do knajpy (dla potrzeb pytajacego ograniczmy to do lokalu, gdzie serwowane są posiłki, a ół lub kawa stanowią jedynie dodatek do nich), mówisz dzień dobry i zwracając się nie tylko do obsady Twojego stolika, ale także do gości przynajmniej przy SĄSIEDNICH stolikach, głośno pytasz:
-Czy będzie Państwu przeszkadzało (w JEDZENIU obiadu!!!), jeśli zapalę papierosa?
9 marzec 2010 (Wtorek), godz. 10:20
RO – na litość Boga!
Jak nigdzie nie ma popielniczek to pytam kelnera, barmana czy wolno palić. Bo do palenia niezbędna jest popielniczka. Jak wolno – to palę. Jak się dowiem że nie wolno -nie palę. Dziwne problemy stwarzasz.
Nie pytam natomiast kelnerów czy barmanów o sens zasad jakie tworzą. Bo co mnie on obchodzi? Ich lokal, ich sprawa
9 marzec 2010 (Wtorek), godz. 10:26
To zdecyduj się: jeżeli “okoliczni” się zgodzą czy kelner?
9 marzec 2010 (Wtorek), godz. 10:34
RO
Jeśli w barze na którymś ze stolików stoi popielniczka, to ponieważ służy ona do strząsania popiołu oznacza to, że tu palić można.
Jeśli nigdzie nie ma popielniczek, to wypada zapytać obsługę baru, czy palić wolno, bo może popielniczkę doniosą z zaplecza.
Opinia ludzie przy sąsiednich stolikach jest dla mnie nieważna, chyba że to znajomi i siadamy przy jednym stoliku.
Jak się komuś zachciało wejść do lokalu, w którym można palić albo nie palić, to miał pecha i niech sobie idzie gdzie indziej.
Decydują moi znajomi oraz obsługa.
Drażni mnie ten projekt zmnian w prawie.
Już nie mogę pograć na jednorękim bandycie, bo moralnie napiętym udało się je usunąć z baru (nie grałem nigdy, ale chciałbym JA mieć szansę wyboru). Za chwilę zakażą handlu w niedzielę, za chwilę nie będę mógł wypić piwa na ławce na skwerze.
Terror moralniuchów jest jak terror starych ciotek: umyj ręce, nogi, zmów paciorek, nie pal, nie pij, nie trać pieniędzy na byle co a najlepiej siedź ze mną w kościele po pracy.
I chodź spać równo z kurami
9 marzec 2010 (Wtorek), godz. 13:34
Żyjemy w wolnym kraju. Tobie wolno smrodzić innym pod nosem, więc mam nadzieję, że kiedyś ktoś (a nie będę to ja) na widok wyciągniętego przez Ciebie w restauracji papierosa, zdejmie spodnie i walnie kupę koło Twojego schabowego. Skoro wolno smrodzić przy jedzeniu, to każdemu!
-
Przepraszam wszystkich czytających powyższe, ale pisanie oględne – jak widać nie trafia.
9 marzec 2010 (Wtorek), godz. 13:46
RO – czy Tobie się płyta zacięła?
Ile razy mam jeszcze napisać że ZAWSZE PYTAM O ZGODĘ na palenie? To przecież proste zdanie i jasny przekaz moich zachowań.
9 marzec 2010 (Wtorek), godz. 13:54
Komuś się zacięło, ale z pewnością nie mnie!
9 marzec 2010 (Wtorek), godz. 14:08
NAPISZĘ DUZYMI LITERAMI. MOŻE BĘDZIE CI ŁATWIEJ POJĄĆ:
ZAWSZE PYTAM O REGUŁĘ PANUJĄCĄ W OTOCZENIU: MOŻNA PALIĆ CZY NIE MOŻNA?
JAK MOŻNA – PALĘ
jAK NIE MOŻNA – NIE PALĘ.
PROŚCIEJ JUŻ NIE POTRAFIĘ
9 marzec 2010 (Wtorek), godz. 14:19
bar to zawsze miejsce dla paląch, jeżeli komuś coś nie odpowiada, zawsze może siedzieć w domu w kapciach z kanapkami na brzuchu i oglądać mecz. To skandal aby wszędzie były zakazy, rozumiem na przystankach, bo to miejsca publiczne, społeczne, ale bary! ?????!!!##$$%^*(
9 marzec 2010 (Wtorek), godz. 14:38
Znajomy był w Szwecji i opowiadał mi, że za dzrwiami baru z zakazem palenia, wystawiono podgrzewacze. I tam sobie ci palacze grzenie chodzili na dymka. Nikogo nie terroryzowali, choć sami byli poddani terrorowi szaleństwa aktualnej większości parlamentarnej, bo tym się kończą totalne zakazy palenia gdziekolwiek.
Przecież szkoda dymka
Przy czym zwracam uwagę, że w tekście rozpoczynajacym wątek napisałem przecież: Zróbmy w Polsce nikotynową prohibicję, ale wyznaczmy też miejsca dla palaczy. I to nie na zapleczach publicznych kibli, nie na skrajach skwerów gdzie tylko śmieci latają, bo ptaki się brzydzą. Potraktujmy się nawzajem: palacze-niepalacze z szacunkiem dla własnych wyborów i nie wmawiajmy, że my, kopcący wolimy walić dymem w kogoś a nie we własne płuca
9 marzec 2010 (Wtorek), godz. 14:40
Do barów nie chodzę. Kawiarnie omijam. Ale czasem potrzebuję zjeść obiad “na mieście”. I to niekoniecznie muszę mieć ochotę na na “Mc Donalda”. Czy to tak trudno zrozumieć, szanowny gdziepole.pl?
9 marzec 2010 (Wtorek), godz. 14:47
[TO DO CIEBIE MOLU] Zdaje się, że coś takiego deklarowałem. Też dużymi literami, żeby Ci było łatwiej.
Naprawdę nie muszę zachwycać się światem, w którym gość przy sasiednim stoliku grzecznie zapyta, czy może zrobić kupę na sali (przy swoim stoliku), czy raczej powinien zrobić to w miejscu ustronnym, z wentylacją.
No nie muszę! Zresztą tak jak każdą ofertą organizacji społeczeństwa według Ciebie.
9 marzec 2010 (Wtorek), godz. 15:42
To mój ostatni wpis na ten temat.
Jeśli właściciel knajpy ZECHCE zezwolić na robienie kupy gościom, to nie poztanie Ci nic innego jak zmienienie lokalu.
Jak właściciel lokalu ZECHCE zaprosić gości do bekania po pisiłku, to nie poztanie Ci nic innego jak zmienienie lokalu.
Jak właściciel lokalu ZECHCE wprowadzić zasdę, że wolno drzeć mordę, nie poztanie Ci nic innego jak zmienienie lokalu.
itd.
Ale jak mi przyjdzie do któregoś z tych lokali gość, który zacznie mi prawić kazania – będę klaskał, gdy WŁAŚCICIEL lokalu wyniesie go za próg na butach.
Ot, cała różnica
9 marzec 2010 (Wtorek), godz. 15:51
Zainspirowana Waszą twórczością wpadłam na pomysł abyśmy zorganizowali konkurs na najbardziej zwariowany i durnowaty utwór o tematyce dowolnej.Termin np. do końca tygodnia , potem zagłosujemy,uśmiejemy się myślę, co Wy na to?
9 marzec 2010 (Wtorek), godz. 15:54
Fakt! Niczego już nie trzeba dodawać.
9 marzec 2010 (Wtorek), godz. 16:04
Adrianno – zaczynam już myśleć
(RO nie uwierzy
9 marzec 2010 (Wtorek), godz. 16:07
Przegrywam w przedbiegach!
9 marzec 2010 (Wtorek), godz. 16:20
Super!!!!!!!!!! i ja coś pomyślę. Piszemy!!!!!!!
9 marzec 2010 (Wtorek), godz. 16:36
A to ma być wierszowane?
9 marzec 2010 (Wtorek), godz. 16:54
W imieniu wszystkich niepalących mam fajne skojarzenie:
[URL=http://img411.imageshack.us/i/palaczesatyra00011.jpg/][IMG]http://img411.imageshack.us/img411/8996/palaczesatyra00011.th.jpg[/IMG][/URL]
Nasze i Wasze zdrówko!!
9 marzec 2010 (Wtorek), godz. 16:56
Skopiować link do przeglądarki i enter!
9 marzec 2010 (Wtorek), godz. 17:27
“Diabeł Nałóg”
Postanowienia leżą odłogiem ,
kiedy się walczy z Diabłem Nałogiem.
Jak to się stało? o czym myślałam,
kiedy się z takim typem zadałam?
Odejdź szatanie ,znikaj gdzieś w Świecie,
dosyć mam życia w takim duecie!
Diablisko na to:”a ja to lubię,
i na trzeźwiaka i gdy mam w czubie,
my się ku sobie kochana mamy,
gdy tak dymimy ,gdy tak jaramy!”
9 marzec 2010 (Wtorek), godz. 18:37
Stoi na stacji lokomotywa
ciężka, ogromna i pot z niej spływa
tłusta oliwa
Wagonów do niej poprzyczepiali
a każdy przedział dumnie nie pali.
I wszyscy siedzą pachnąc na milę
Ci niepalacze czekają na chwilę
aż ruszy pociąg i ich zabierze,
tam gdzie powietrze jest tylko świeże.
Nagle buch!
Koła w ruch
Ruszyła maszyna i z wolna się toczy
a niepalący trą swoje oczy.
Bo jak gwizdnęła dymem z komina,
to niepalaczom zrzedła wraz mina!
Stanęła zatem lokomotywa
i myśli sobie
po kiego grzyba
ciągnę za sobą tych niepalaczy
gdy oni mendząc – przeszkodą w mej pracy?
Wiec położyła się lokomotywa
i leżąc tak sobie, spokoju zażywa
A niepalacze wyszli z wagonów
i na własnych swych nogach
poszli do domów
9 marzec 2010 (Wtorek), godz. 18:50
Witam kolejnego barowicza o trudno wymawialnym nicku
)

Podrzucił linka do strony z plakatem, że papierosy są do dupy
Ciekawe co na to proktolodzy?
Zdrowie obecnych i nieobecnych!
9 marzec 2010 (Wtorek), godz. 19:06
PETA PAMIĘCI ŻAŁOBNY RAPSOD
Pecie!
Szczęście ty moje!
Ile cię trzeba cenić ten tylko się dowie
kto cię zdeptał!
Dziś piękność twą całą widzę i opisuję
Bo tęsknię po tobie!
Kiosku wierny, co pety mocą swą ochraniasz
W pasażu handlowym nocą świecisz
I mnie nałoga przygarnąłeś, gdym spragniony
dymu tytoniowego pod twoje biegł okienko
*
(tum przerwał lecz kalwiaturę trzymam,
choć wszystkim się zdawało,
że ja piszę dalej,
a to w kaloryferach telepało)
10 marzec 2010 (Środa), godz. 11:10
Bardzo mi się podobało molu… ha ha.
Szepnęła zła wróżka królewnie na uszko:
“no zapal fajeczkę Ty moje serduszko!”.
Na to królewna z szyderczą minką:
“nie myślisz chyba,że jestem blondynką!”
Zleciały się ptaki trzepocząc skrzydłami,
kusiły królewnę pełnymi paczkami.
Wtem orzeł nadleciał niczym żyleta,
bo gdy pikował upuścił gdzieś peta.
Usiadły ptaszyska wygodnie na drzewie,
przypala już każde bo w wielkiej potrzebie.
Jakże się trudno oprzeć ochocie,
niekomfortowo jest jarać w locie.
Wyszedł lis z nory bo już nie pamięta,
kiedy ostatnio przydymił na sępa.
I kret się wygrzebał chociaż miał stracha,
jak nie skorzystać z jednego choć macha!
Oj trudna ,trudna królewny dola,
nagle Ktoś rzucił:”może menthola?”
Jaki był finał ? pomyślcie mili,
już w kilka minut wszyscy fajczyli.
Taki konkretnie jest morał bajki,
wola jest słabsza niż ciąg do fajki!
10 marzec 2010 (Środa), godz. 12:53
Kiedy przyjdą podpalić dom
ten
w którym mieszkasz
- bar!
Kiedy rzucą przed siebie
żar
Kiedy runą moralnym
wojskiem
Ty znad popiółki podnosząc skroń
Rzeknij im: niepalących
goń, goń, goń!
Bo są w ojczyźnie
rachunki krzywd.
Niepaląca dłoń ich też nie
przekreśli
Ale ognia tu nie odmówi nikt
ani peta
ani przy pecie przypowieści
Choć nas zepchną
w czeluście katakumb
Choć nam będą robili wstręty
Choć podniosą ceny fajek
Nawet w katakumbach będziemy
robić skręty
-
Tu orkiestracja: bębny, kotły, piszczałki, tanecznice, pawie, dymy
10 marzec 2010 (Środa), godz. 16:43
Adrianna dzierga urodą fraz
Mol siekierą wykłada argumenty
Adrianna patrzy na krasotę wpisów
Mol rąbie na oślep – przejęty
Adriannie wpadła do głowy myśl
by blog ucywilizować
Molowi zaś, by dyskurs spiętrzyć
czyli
zrealizować.
-
Sensu właściwie w tym nie ma.
Chyba tylko taki, że Ewa
nie przynosząc Adamowi fajek
popełniła grzech zwykły
- odwykła od strachu brzytwy
10 marzec 2010 (Środa), godz. 17:21
Miało być bez sensu…
11 marzec 2010 (Czwartek), godz. 8:46
Oho! Widzę, że Wena już poszła sobie… z dymem.
11 marzec 2010 (Czwartek), godz. 8:57
Gdybym się doczekał od Ciebie pochwały – spadłbym z krzesła
11 marzec 2010 (Czwartek), godz. 9:35
No to spadnij!
Przecież napisałem, że Wena sobie poszła – co znaczy, że była…
11 marzec 2010 (Czwartek), godz. 10:01
Ha ….ha
ro! Bierz się do roboty!!!!!
Gibała się żaba trzymając kamienia:
“nic się w tym stawie kurna nie zmienia,
latka mi lecą,powab przemija,
żaba jak kiedyś, już nie wywija!”
Pojawił się ropuch i spytał czule:
“co tam u Ciebie żabciu w ogóle?
Nie siedź na słońcu, cichutko burczy,
bo Ci się skórka na grzbiecie skurczy.
Moja oferta nie byle jaka,
łyknijmy wody spod tataraka!”
A żaba na to:”co i w ogóle?,
idź wymocz sobie platfusy w mule.
Też mi oferta byle ropucha,
nim się obejrzę to mnie wy…..!”
Zdumiony ropuch przestał być grzeczny,
rzekł :”idź do raka i wrzuć na wsteczny!”
Żaba mu na to:” może i tak,
lecz wolę na wstecznym niż byle jak!”
11 marzec 2010 (Czwartek), godz. 11:06
Raz Żaba, dość znana w Koluszkach,
Nie chciała awansów Ropuszka.
A ten niegrzecznie:
Jak lubisz wsztecznie,
To sobie idź z rakiem do łóżka.
11 marzec 2010 (Czwartek), godz. 11:23
Brawo ro!!!!a może coś więcej?
11 marzec 2010 (Czwartek), godz. 11:30
Hmm…
11 marzec 2010 (Czwartek), godz. 11:55
Nieważne jak …nieważne co,
liczy się przekaz mój drogi ro.
Może Ci wpadnie temat do ucha,
wymięka tylko stara poducha!
11 marzec 2010 (Czwartek), godz. 12:20
Stara poducha!
Dwa lata zwalczam poglądy RO, ale takie skojarzenie nie przyszło mi do głowy
RO – do roboty!
11 marzec 2010 (Czwartek), godz. 13:59
Wieje wiatr i szumią knieje
a palacze są wśród nas
Opowiadają starodawne dzieje
Tolerancji wspominają czas…
O placzach spod barowych stanic
O obrońcach naszych dymnych granic
A ponad nami wiatr huczny wieje
I Marlboro szumi las.
-
… Się wzruszyłem
11 marzec 2010 (Czwartek), godz. 16:27
Pracując z ludźmi różnego pokroju,
nie zaznasz bracie chwili spokoju.
Ktoś zerknął przez okno mówiąc:”O! Tadek!,
ten facet miał kiedyś w Austrii wypadek.
Wiadomo empatia to fakt a nie gratka,
lecz na co choruje i żona i matka?
(oczywiście Tadka)
To z jakiej przyczyny i jakie powody
i proces leczenie lub przebieg choroby?
Uciekłam z miejsca z miną nietęgą,
bo siła umysłu wielką potęgą!
Pobiegłam w miasto z pogodą śliczną,
chyba mam duszę hipochondryczną!
Miałam coś zdobyć dzisiaj w zakupie ,
jednak mam zakup w tej chwili w dupie!
Jak tu odpędzić głupawe myśli?
Jak mi się Tadek z rodziną przyśni?
Zaraz odczynię ..ot fiku miku,
stanę na pierwszą dziurę w chodniku.
Niechaj znikają te czarne chmury,
więc szybko biegnę do pierwszej dziury.
Patrzę a nagle….hej..chwila!..chwila!,
jakaś kobita już mnie wymija.
Zaraz podbiegnę ,zaraz podskoczę ,
przestawię babę gdzieś na pobocze.
11 marzec 2010 (Czwartek), godz. 18:31
Jutro finał rywalizacji na najgłupszy, zarazem najśmieszniejszy wierszyk.
Cóż za autochwalba!
Oczywiście, bez galanterii, oddaję głos na utwór panny Adrianny.
Cieszę się, że moje były mądrzejsze, za to gorzej rymowane
Kobiety są bardzej uporządkowane.
My, faceci kochamy chaos.
Oddaj RO głos na Adriannę tym łatwiej, że zapowiada, że jest gotowa “przestawić babę gdzieś na pobocze”. Bliższe to konwencji konserwatywnej z odcieniem na współczesność
11 marzec 2010 (Czwartek), godz. 18:37
Liczy się przekaz, Adrianno droga?
Wybacz, że pyta Cię stary błazen,
Ale mu świta myśl dziwnie błoga…
Od kiedy TO jest zwane “przekazem”?
11 marzec 2010 (Czwartek), godz. 18:38
Oddam Molu, oddam.
Pod warunkiem, że mnie Admin całkiem nie wyłączy!
Bo jak na razie zablokował mi możliwość wpisu z komórki. Czytać jeszcze mogę…
11 marzec 2010 (Czwartek), godz. 19:29
Admin! Wolność dla Ro!!!
Wolność dla Ro!!!
Wolność dla Ro!!!
Wolność dla Ro!!!
Wolność dla Ro!!!
Bo jak nie – to wirusem wywalę tego bloga
I nikomu nie będzie szkoda
Daj wolbość RO
Bo będzie zło!
12 marzec 2010 (Piątek), godz. 8:40
Nie ma to jak medialne wsparcie.

Moralne…
Bo Admin robi sobie z Twojego apelu tyle, co Tusk z apelów opozycji.
12 marzec 2010 (Piątek), godz. 8:53
A Unia Europejska z polityki zagranicznej Tuska…
12 marzec 2010 (Piątek), godz. 9:34
Ha…..ha, ale niestety sama tego chciałam!Nie czuję się jednak usatysfakcjonowana gdyż wygrać w głupocie to jak jarać w locie.No coż !……dziękuję serdecznie za głosy,uporam się jakoś z tym problemem.Niewątpliwie natomiast było mi bardzo miło i serdecznie Was pozdrawiam molu i ro!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
12 marzec 2010 (Piątek), godz. 10:58
Adrianno nie przejmuj się. RO jest stary więc zgryźliwy jak zawsze
Moje wpisy tratuje buciorami, tezy rozsmarowuje po ścianach i jeszcze przy tym rechocze 
Mam nadzieję, że nadal się będziemy w barze spotykać przy fajce i drinku?
12 marzec 2010 (Piątek), godz. 11:30
Ależ oczywiście,że będziemy!Jeżeli chodzi o mnie to wcale się nie przejmuję ponieważ było mi bardzo miło i nie mam ku temu powodów. Gdybym była taka przejmowalska nie pisałabym z Wami obawiając się krytyki. Mam duży dystans do siebie i innych.Dziękuję Ci molu za wsparcie…ha …ha i zainteresowanie moim stanem ducha…to bardzo ładnie z Twojej strony!!!!
13 marzec 2010 (Sobota), godz. 9:06
Drink owszem, ale jak będziecie oboje kopcić, to ja wychodzę.
Nie dość, że Mol co rusz wyciąga jakieś cuchnące zgniłym Postempem poglądy, to jeszcze te papierochy…
13 marzec 2010 (Sobota), godz. 14:54
Nie Ty RO jesteś władny oceniać, co jest POSTĘMPOWE, a co nie. Tobie się tylko tak wydaje, bo wiedzę czerpiesz ze swoich urojeń.
Postępowowość może Ci się oczywiście kojarzyć z czymś durnym. Ale to nie oznacza, że jesteś mądry.
13 marzec 2010 (Sobota), godz. 17:01
Jest to Twoja teza, a fakt ten ma to do siebie, że można (całkiem słusznie zresztą) odwrócić wektor. Mimo że w świecie Twoich urojeń jest on skierowany od Ciebie do mnie.
15 marzec 2010 (Poniedziałek), godz. 8:15
Pozdrowienia i ukłony dla Wielkiego Cenzora za zablokowanie wejścia z mojej komórki.
Teraz czekam na przecięcie pasma moich niesłusznych poglądów, głoszonych ze stacjonarnego komputera.
15 marzec 2010 (Poniedziałek), godz. 11:05
Co się stało?
15 marzec 2010 (Poniedziałek), godz. 13:24
Hej RO!
Co się stało? Nigdy nie wysyłałem niczego do sieci przez komórkę, więc nie rozumiem. Ten Wielki Cenzor to kto? I co zrobił? To ktoś od nas?
15 marzec 2010 (Poniedziałek), godz. 15:21
Co się stało?
Blog nie przyjmuje mojego wpisu z komórki. Mogę sobie poczytać, co wpisujesz, ale odpowiedzieć już nie. A jako że komórką wchodzę normalnie do Internetu, wysyłam maile, itp., więc jedyna możliwość to to, że Admin zablokował wejście na blogi NTO z serwerów Ery.
15 marzec 2010 (Poniedziałek), godz. 21:41
I co, spróbujesz się za mną wstawić u JE Admina?
16 marzec 2010 (Wtorek), godz. 9:42
Oczywiście!
Zaraz jak dotrę do firmy
16 marzec 2010 (Wtorek), godz. 10:54
Admin odpowiedział na gg, że “nie ma takiej opcji”. Trudno mi się z nim spierać, bo nigdy nie wchodziłem do sieci przez komórkę. Nie wiem jak to się robi i co od czego zależy
16 marzec 2010 (Wtorek), godz. 13:57
Wchodzi się zwyczajnie, tak jak przez stacjonarny. (Tyle że dłużej i… drożej).
Trzeba oczywiście mieć w komórce dostęp do internetu – tak jak w każdym innym kompie, ale teraz to już standard.
Piszę, co mam do napisania, daję “Wyślij komentarz” i już! Tyle, że od niedzieli – sprawdzam i… kicha. U Górniaka też.
Dla próby (bo rzadko tam piszę) zrobiłem dzisiaj z komórki wpis na blogu Wildsteina. Jest. Możesz sprawdzić, tyle że wpis jest pod nazwiskiem, a nie pod ksywką. (Pewien pan, który się na nas obraził, też tam jest).
http://blog.rp.pl/wildstein/2010/03/15/afera-w-dobie-po/#comments
Możesz to przekazać Adminowi. Tylko, że jego to pewnie tyle obchodzi, co Monikę Olejnik poglądy posła Cymańskiego…
16 marzec 2010 (Wtorek), godz. 14:59
RO – Ty znowu z Wildsteinem i Olejnik…
No zapytałem i dostałem od niego odpowiedź. Czy wyczerpującą i prawdziwą – nie wiem. Nie umiem ocenić, ale też nie umiem stwierdzić, że mylna albo wprost kłamliwa.
16 marzec 2010 (Wtorek), godz. 15:58
Wildsteina lubię, Olejnik – dla równowagi – nie!

Głównie z powodu wyznawanych poglądów.