platforma blogowa portalu nowa trybuna opolska

Felieton tylko dla palących

W nowym prawie antynikotynowym zaskoczył mnie przepis nakazujący właścicielom lokali wywieszanie oznaczeń zakazujących palenia. Bo inaczej – grzywna. Wyobrażam sobie jak z kopyta ruszyły teraz maszyny do produkcji nalepek, tabliczek itd. Do wytapetowania zakazami są przecież hektary ścian, więc branża zaciera ręce.
Na logikę powinno być przecież odwrotnie. Jeśli palaczy jest mniej niż wolnych od nałogu, łatwiej i taniej byłoby znakować miejsca, w których palić wolno. Czyli: ogłaszamy na całym terytorium Polski stan antynikotynowej prohibicji, następnie oznaczamy miejsca gdzie sobie można swobodnie kopcić. Przy czym zachowujemy prawo każdego WŁAŚCICIELA knajpy do wyboru – on sam jedynie decyduje, czy w jego lokalu wolno kurzyć, czy nie.
Posłowie poszli jednak w total. Już pojawiły się zapisy uszczegółowiające, że oto w lokalach o takiej to a takiej powierzchni palić bezwarunkowo nie wolno, a w mniejszych już można się zastanawiać.
Ciekaw jestem, kto będzie sprawdzał, czy w lokalach o różnych powierzchniach wymóg wieszania naklejek zakazujących wstępu psom i palaczom jest realizowany? Straż miejska? Policja? Choć nie – jak znam życie, zostanie pewnie powołana służba, może brygada antynikotynowa z etatami, zarządem i biurowymi przyległościami.
Złe czasy idą dla nas, moi bracia i siostry w nałogu. Będziemy jeszcze bardziej tępieni, wypychani poza nawias, dręczeni telewizyjnymi reklamami różnych plastrów oraz propagowaniem zdrowego trybu życia . W jednym z polskich miast władze już namawiają do fotografowania tych, co rzucają pety na trotuary i wysyłania fotek na policję. Nagrodą za denuncjacje ma być bilet na basen. Kto wie, czy z czasem nie zaczną krążyć po Polsce samochody z hyclami wyłapującymi nas, fajczarzy? Zejście do podziemia zdaje się być jedynym ratunkiem.
Ale jak uczy historia, prześladowani, także ci, którzy wytrwają w swojej nikotynowej wierze, wracają (nawet Templariusze się odrodzili!). Naszą zemstą będzie oklejenie kraju nalepkami: „Tylko tu wolno niepalić!”. I wtedy ONI będą mieli problem taki, jak MY dziś.
P.S. Sąsiedzi z piętra poniżej znów gotują kapustę. Jestem więc od tygodnia biernym jej konsumentem. Czy jeśli od tego smrodu zwariuję, NFZ zrefunduje mi terapię u psychologa?

Komentarze (85) do “Felieton tylko dla palących”

  1. ro napisał(a):

    Punkt widzenia zależy od punktu smrodzenia. Już to widzę, jak właściciel restauracyjki (w której podają jadalne żarcie) zakazuje w lokalu palenia.
    Dotąd też mu nikt nie zabraniał zabronić!!! Palacze w Polsce to ciągle święte krowy. I jak widać – posłowie znowu oddali im pokłon.
    -
    Kapusta po sąsiedzku?
    Jest sprawiedliwość na świecie :)
    Czsami…
    Rzuć palenie, a bardzo szybko przekonasz się, że lepiej mieć piętro niżej smakosza kapusty, niż palacza.

  2. mol napisał(a):

    Ależ z Ciebie raptus! :-) Na ZWM w Opolu są obok siebie knajpka Pomidor i Enzo. W pierwszej właściciel celebruje podawanie zupy pomidorowej i śledzia w śmietanie (pyszne) i palić nie wolno. Obok u Włocha dają pizzę i kopcić można. Więc po co twierdzić, że palacze to święte krowy, skoro oczy temu przeczą? :-)
    Zawsze pytam, czy w miejscu gdzie jestem można palić. Jeśli nie ocieram łzę i nie palę… :-)

  3. mol napisał(a):

    Ops. Teraz dopiero zauważyłem Twój wpis z poprzedniego wątku.
    Nie chcę być upierdliwy, ale czy Rejs i książki Kapuścińskiego BYŁY dla Ciebie ważne, a już NIE SĄ?

  4. ro napisał(a):

    Tak!
    Może z innym trochę odcieniem: były ważne, a teraz są już… mniej ważne.
    Trochę tak jak (toutes proportion gardees) z Mickiewiczem: gdy dotarło do mnie, że “bazyliańska cela” to był taki bardziej pokój hotelowy, a zesłanie – raczej przymusową wycieczką po Krymie – coś z jego poezji nieodwracalnie odparowało. Nie znaczy to, że całkiem. Ot, stała się mniej ważna.
    Na kolejny seans “Rejsu” jakoś ostatnio nie mam ochoty. I chyba nieprędko nabiorę.

  5. mol napisał(a):

    Kawał światowej literatury posłałeś na drzewo :-) Moby Dick też nie istniał… :-) A kapitana Ahmeda nadal wielbię :-)

  6. ro napisał(a):

    Chyba nie rozumiesz… :)

  7. ro napisał(a):

    Piccy wprawdzie nie lubię, ale mi smakują u Enza sałatki. Niestety, muszę z nich zrezygnować, bo z dodatkiem dymu. A śledzi nie lubię, nawet bez papierosów.
    Nie to, żebym nie szanował prawa właściciela do ustlania warunków funkcjonowania jego knajpy – problem leży nieco wyżej: w tak zwanej kulturze. Osobistej tudzież powszechnej. No nie potrafię się pogodzić z tym, że ktoś przy stoliku obok, wydziela w trakcie mojego posiłku swoje zapachy. Ja tego nie robię… Nawet w bardzo prywatnym mieszkaniu. Wierzę, że kiedyś problem się rozwiąże kulturowo. Ale ja już tego nie dożyję – dlatego samolubnie miałem nadzieję, że panowie posłowie zrobią mi w jesieni mego życia prezent.
    Nie zrobią… :(

  8. Adrianna napisał(a):

    Felieton tylko dla palących

    Jako paląca,właśnie z tej racji,
    chcę się też odnieść do sytuacji.
    Wiem,że fajeczka hobby niezdrowym,
    w całym swym składzie wręcz atomowym,
    jednak to faktu wcale nie zmienia,
    rzuci Kto zechce …nie z polecenia!
    Wiosna się zbliża ,biznes nagania,
    staną namiotów wnet rusztowania,
    barwą rozkwitną piwne ogrody,
    rzadko w ogrodach Ktoś prosi wody!
    Piwko z butelki ,puszki czy beczki,
    słabo smakuje… tak bez fajeczki!

  9. Adrianna napisał(a):

    Zgadzam się z ostanim komentarzem. Wszystko zależy od kultury osobistej i szacunku do innych ludzi. Kiedy idę na pogaduchy z niepalącą koleżanką ,w jej towarzystwie nie palę. kiedy brak papieroska na tyle mi doskwiera ,że nie mogę już spokojnie usiedzieć, wychodzę na zewnątrz.Mało mnie wtedy interesuje ,że w tej samej sali palą inni. Ja nie okapcam dymem mojej drogiej koleżanki.

  10. mol napisał(a):

    Witam Adriannę :-)
    Masz u mnie piwo i fajkę :-)
    czyńmy dymy – nie wojnę :-)

  11. mol napisał(a):

    Dym tytoniowy stał się czymś podobnym do groźby globalnego ocieplenia. Raz specjaliści ostrzegają przed zgudbnym jego wpływem, raz zaprzeczają, że ono istnieje. To jak z kawą i herbatą. Gdy jest nadpodaż kawy, lekarze mówią, że jest mniej szkodliwa od herbaty. Gdy jest odwrotnie – zabójcza w ich opinii jest właśnie herbata :-)
    Nigdy nie miałem kłopotu z paleniem czy niepaleniem. ZAWSZE pytam, czy mogę zapalić. Jeśli okoliczni się zgodzą, to sobie palę, jeśli nie, trudno – zostaję na głodzie :-)
    Też się zgadzam z RO, że jest to kwestia kulturowa. Dlatego bardziej liczę na inne instytucje niż parlament, które chcą mi wcisnąć kuluturę przystawiając prawny pistolet do skroni.
    Zacytuję:
    “Pryzjaciół nikt nie będzie mi wybierał, wrogów poszukam sobie sam
    Dlaczego k..wa mać bez przerwy
    Mówi mi ktoś,
    co robić mam?”
    Sam wiem :-)

  12. ro napisał(a):

    Witam Adriannę
    :)
    Adrianno, Molu, powtarzam to do u…pojenia:
    palenie BYĆ MOŻE szkodzi!!!
    Natomiast palenie jest czynnością fizjologiczną, która powoduje wydzielanie – jak to my chemicy mówimy – specyficznych zapachów. I mnie nie o tę wątpliwą zresztą szkodliwość, ale o owe zapachy chodzi… Przecież tych innych czynności zapachogennych nie załatwiamy w restauracji na ogólnej sali. Nawet za przyzwoleniem współbiesiadnika. ;)

  13. mol napisał(a):

    Zdaje mi się, że to chemicy sporządzili gaz musztardowy :-)

  14. ro napisał(a):

    Zgadza się!
    Ale na ogół nie używają go w restauracjach, pubach, kawiarniach i temu podobnych.

  15. mol napisał(a):

    Zgadza się!
    Ale wysoko zawieszają poprzeczkę standardów zachowań :-)

  16. Adrianna napisał(a):

    Tak się zwierza skunks do jeża:
    “coś mi się ostatnio zdaje,
    nikt się za mną nie zadaje!”
    Na to jeż się bardzo zjeżył,
    wierzył on skunksowi…wierzył!

    Jak się ma morał wspomnianej bajki,
    do specyficznych zapachów fajki?
    Jak się ma odbiór woni przyjemnych,
    do tych czynności zapachogennych?

    Dla Ciebie ro

  17. mol napisał(a):

    RO – Ty łobuzie! Jak sprawiłeś, że Ci dziewczyny wiersze ślą?!!!
    Ada! Ja też chcę! :-)

  18. gdziepole.pl napisał(a):

    a palacze tak naprawdę płacą taie wielkie podatki! Paranoja! Brak wolność a co za tym idzie, brak równości! Szok

  19. ro napisał(a):

    Jasssne! Opodatkować niepalących. Jak równość to równość.
    A co!

  20. ro napisał(a):

    Do A***
    -
    Tukan dziobem się upaja:
    Nie ma to jak moja faja!
    Skunks się skunksi, jeż się jeży,
    To mnie prymat się należy!
    -
    Na to rzekła sroczka pstra:
    Każdy swój ogonek ma.
    Pachnie tukanowa faja?
    Pachną także srocze jaja!

  21. mol napisał(a):

    Idę sobie ja ulicą
    Uśmiech zdobi moje lico
    Wtem
    Coś bęcka dało mi w głowę
    Na szczęście nie było to gówno krowie
    Stało się to wczesnym rańcem
    Odtąd zowią mnie zasrańcem
    Więc ja proszę
    nasz parlament
    (obywatelski podnoszę lament)
    Dajcie zakaz lotów ptakom
    Niech je strącają F-16
    Właśnie!
    I niech jeże nie chodzą po trawie
    Bo kiedyś prawie
    Nie usiadłem na bestii
    i to tyle w tej kwestii.
    Im więcej regulacji
    tym lepiej dla naszej nacji
    :-)

  22. niepalacz napisał(a):

    Anarchia się komuś marzy…. Kapusta nie truje i nie zabija tak jak smród z papierosa. Trochę więcej kultury u niektórych palących i nie będą potrzebne żadne państwowe regulacje.

  23. mol napisał(a):

    Witam Niepalacza :-)
    Drobna dygresja: usiadłem kiedyś w jednej z knajp przy stoliku, który wyszukałem, bo akurat tylko na nim stała popielniczka. Rozłożyłem gazetę, zamówiłem kawę, zapaliłem.
    Facet siedzący przy stoliku obok rozdarł się na mnie, że mu zakopcam powietrze. Góral – właściciel knajpy kazał mu się zamknąć, bo to jego knajpa, więc to on decyduje gdzie można palić a gdzie nie.
    Zgasiłem. Tylko wołanie o kulturę skierowałbym wobec wszystkich. Nie tylko w w stronę palaczy :-)

  24. ro napisał(a):

    mol napisał(a):
    8 marzec 2010 (Poniedziałek), godz. 12:13
    [...]
    Nigdy nie miałem kłopotu z paleniem czy niepaleniem. ZAWSZE pytam, czy mogę zapalić. Jeśli okoliczni się zgodzą, to sobie palę, jeśli nie, trudno – zostaję na głodzie.

    Uściślijmy: wchodzisz do knajpy (dla potrzeb pytajacego ograniczmy to do lokalu, gdzie serwowane są posiłki, a ół lub kawa stanowią jedynie dodatek do nich), mówisz dzień dobry i zwracając się nie tylko do obsady Twojego stolika, ale także do gości przynajmniej przy SĄSIEDNICH stolikach, głośno pytasz:
    -Czy będzie Państwu przeszkadzało (w JEDZENIU obiadu!!!), jeśli zapalę papierosa?

  25. mol napisał(a):

    RO – na litość Boga! :-) Jak nigdzie nie ma popielniczek to pytam kelnera, barmana czy wolno palić. Bo do palenia niezbędna jest popielniczka. Jak wolno – to palę. Jak się dowiem że nie wolno -nie palę. Dziwne problemy stwarzasz.
    Nie pytam natomiast kelnerów czy barmanów o sens zasad jakie tworzą. Bo co mnie on obchodzi? Ich lokal, ich sprawa

  26. ro napisał(a):

    To zdecyduj się: jeżeli “okoliczni” się zgodzą czy kelner? :)

  27. mol napisał(a):

    RO
    Jeśli w barze na którymś ze stolików stoi popielniczka, to ponieważ służy ona do strząsania popiołu oznacza to, że tu palić można.
    Jeśli nigdzie nie ma popielniczek, to wypada zapytać obsługę baru, czy palić wolno, bo może popielniczkę doniosą z zaplecza.
    Opinia ludzie przy sąsiednich stolikach jest dla mnie nieważna, chyba że to znajomi i siadamy przy jednym stoliku.
    Jak się komuś zachciało wejść do lokalu, w którym można palić albo nie palić, to miał pecha i niech sobie idzie gdzie indziej.
    Decydują moi znajomi oraz obsługa.
    Drażni mnie ten projekt zmnian w prawie.
    Już nie mogę pograć na jednorękim bandycie, bo moralnie napiętym udało się je usunąć z baru (nie grałem nigdy, ale chciałbym JA mieć szansę wyboru). Za chwilę zakażą handlu w niedzielę, za chwilę nie będę mógł wypić piwa na ławce na skwerze.
    Terror moralniuchów jest jak terror starych ciotek: umyj ręce, nogi, zmów paciorek, nie pal, nie pij, nie trać pieniędzy na byle co a najlepiej siedź ze mną w kościele po pracy.
    I chodź spać równo z kurami

  28. ro napisał(a):

    Żyjemy w wolnym kraju. Tobie wolno smrodzić innym pod nosem, więc mam nadzieję, że kiedyś ktoś (a nie będę to ja) na widok wyciągniętego przez Ciebie w restauracji papierosa, zdejmie spodnie i walnie kupę koło Twojego schabowego. Skoro wolno smrodzić przy jedzeniu, to każdemu!
    -
    Przepraszam wszystkich czytających powyższe, ale pisanie oględne – jak widać nie trafia.

  29. mol napisał(a):

    RO – czy Tobie się płyta zacięła?
    Ile razy mam jeszcze napisać że ZAWSZE PYTAM O ZGODĘ na palenie? To przecież proste zdanie i jasny przekaz moich zachowań.

  30. ro napisał(a):

    Komuś się zacięło, ale z pewnością nie mnie!

  31. mol napisał(a):

    NAPISZĘ DUZYMI LITERAMI. MOŻE BĘDZIE CI ŁATWIEJ POJĄĆ:
    ZAWSZE PYTAM O REGUŁĘ PANUJĄCĄ W OTOCZENIU: MOŻNA PALIĆ CZY NIE MOŻNA?
    JAK MOŻNA – PALĘ
    jAK NIE MOŻNA – NIE PALĘ.
    PROŚCIEJ JUŻ NIE POTRAFIĘ

  32. gdziepole.pl napisał(a):

    bar to zawsze miejsce dla paląch, jeżeli komuś coś nie odpowiada, zawsze może siedzieć w domu w kapciach z kanapkami na brzuchu i oglądać mecz. To skandal aby wszędzie były zakazy, rozumiem na przystankach, bo to miejsca publiczne, społeczne, ale bary! ?????!!!##$$%^*(

  33. mol napisał(a):

    Znajomy był w Szwecji i opowiadał mi, że za dzrwiami baru z zakazem palenia, wystawiono podgrzewacze. I tam sobie ci palacze grzenie chodzili na dymka. Nikogo nie terroryzowali, choć sami byli poddani terrorowi szaleństwa aktualnej większości parlamentarnej, bo tym się kończą totalne zakazy palenia gdziekolwiek.
    Przy czym zwracam uwagę, że w tekście rozpoczynajacym wątek napisałem przecież: Zróbmy w Polsce nikotynową prohibicję, ale wyznaczmy też miejsca dla palaczy. I to nie na zapleczach publicznych kibli, nie na skrajach skwerów gdzie tylko śmieci latają, bo ptaki się brzydzą. Potraktujmy się nawzajem: palacze-niepalacze z szacunkiem dla własnych wyborów i nie wmawiajmy, że my, kopcący wolimy walić dymem w kogoś a nie we własne płuca :-) Przecież szkoda dymka :-)

  34. ro napisał(a):

    Do barów nie chodzę. Kawiarnie omijam. Ale czasem potrzebuję zjeść obiad “na mieście”. I to niekoniecznie muszę mieć ochotę na na “Mc Donalda”. Czy to tak trudno zrozumieć, szanowny gdziepole.pl?

  35. ro napisał(a):

    [TO DO CIEBIE MOLU] Zdaje się, że coś takiego deklarowałem. Też dużymi literami, żeby Ci było łatwiej.
    Naprawdę nie muszę zachwycać się światem, w którym gość przy sasiednim stoliku grzecznie zapyta, czy może zrobić kupę na sali (przy swoim stoliku), czy raczej powinien zrobić to w miejscu ustronnym, z wentylacją.
    No nie muszę! Zresztą tak jak każdą ofertą organizacji społeczeństwa według Ciebie.

  36. mol napisał(a):

    To mój ostatni wpis na ten temat.
    Jeśli właściciel knajpy ZECHCE zezwolić na robienie kupy gościom, to nie poztanie Ci nic innego jak zmienienie lokalu.
    Jak właściciel lokalu ZECHCE zaprosić gości do bekania po pisiłku, to nie poztanie Ci nic innego jak zmienienie lokalu.
    Jak właściciel lokalu ZECHCE wprowadzić zasdę, że wolno drzeć mordę, nie poztanie Ci nic innego jak zmienienie lokalu.
    itd.
    Ale jak mi przyjdzie do któregoś z tych lokali gość, który zacznie mi prawić kazania – będę klaskał, gdy WŁAŚCICIEL lokalu wyniesie go za próg na butach.
    Ot, cała różnica

  37. Adrianna napisał(a):

    Zainspirowana Waszą twórczością wpadłam na pomysł abyśmy zorganizowali konkurs na najbardziej zwariowany i durnowaty utwór o tematyce dowolnej.Termin np. do końca tygodnia , potem zagłosujemy,uśmiejemy się myślę, co Wy na to?

  38. ro napisał(a):

    Fakt! Niczego już nie trzeba dodawać.

  39. mol napisał(a):

    Adrianno – zaczynam już myśleć :-) (RO nie uwierzy :-)

  40. ro napisał(a):

    Przegrywam w przedbiegach! :D

  41. Adrianna napisał(a):

    Super!!!!!!!!!! i ja coś pomyślę. Piszemy!!!!!!!

  42. mol napisał(a):

    A to ma być wierszowane? :-)

  43. ;-)) napisał(a):

    W imieniu wszystkich niepalących mam fajne skojarzenie:

    [URL=http://img411.imageshack.us/i/palaczesatyra00011.jpg/][IMG]http://img411.imageshack.us/img411/8996/palaczesatyra00011.th.jpg[/IMG][/URL]

    Nasze i Wasze zdrówko!!

  44. ;-)) napisał(a):

    Skopiować link do przeglądarki i enter!

  45. Adrianna napisał(a):

    “Diabeł Nałóg”
    Postanowienia leżą odłogiem ,
    kiedy się walczy z Diabłem Nałogiem.
    Jak to się stało? o czym myślałam,
    kiedy się z takim typem zadałam?
    Odejdź szatanie ,znikaj gdzieś w Świecie,
    dosyć mam życia w takim duecie!
    Diablisko na to:”a ja to lubię,
    i na trzeźwiaka i gdy mam w czubie,
    my się ku sobie kochana mamy,
    gdy tak dymimy ,gdy tak jaramy!”

  46. mol napisał(a):

    Stoi na stacji lokomotywa
    ciężka, ogromna i pot z niej spływa
    tłusta oliwa
    Wagonów do niej poprzyczepiali
    a każdy przedział dumnie nie pali.
    I wszyscy siedzą pachnąc na milę
    Ci niepalacze czekają na chwilę
    aż ruszy pociąg i ich zabierze,
    tam gdzie powietrze jest tylko świeże.
    Nagle buch!
    Koła w ruch
    Ruszyła maszyna i z wolna się toczy
    a niepalący trą swoje oczy.
    Bo jak gwizdnęła dymem z komina,
    to niepalaczom zrzedła wraz mina!
    Stanęła zatem lokomotywa
    i myśli sobie
    po kiego grzyba
    ciągnę za sobą tych niepalaczy
    gdy oni mendząc – przeszkodą w mej pracy?
    Wiec położyła się lokomotywa
    i leżąc tak sobie, spokoju zażywa
    A niepalacze wyszli z wagonów
    i na własnych swych nogach
    poszli do domów
    :-)

  47. mol napisał(a):

    Witam kolejnego barowicza o trudno wymawialnym nicku :-) )
    Podrzucił linka do strony z plakatem, że papierosy są do dupy :-)
    Ciekawe co na to proktolodzy? :-)
    Zdrowie obecnych i nieobecnych!

  48. mol napisał(a):

    PETA PAMIĘCI ŻAŁOBNY RAPSOD
    Pecie!
    Szczęście ty moje!
    Ile cię trzeba cenić ten tylko się dowie
    kto cię zdeptał!
    Dziś piękność twą całą widzę i opisuję
    Bo tęsknię po tobie!
    Kiosku wierny, co pety mocą swą ochraniasz
    W pasażu handlowym nocą świecisz
    I mnie nałoga przygarnąłeś, gdym spragniony
    dymu tytoniowego pod twoje biegł okienko
    *
    (tum przerwał lecz kalwiaturę trzymam,
    choć wszystkim się zdawało,
    że ja piszę dalej,
    a to w kaloryferach telepało)

  49. Adrianna napisał(a):

    Bardzo mi się podobało molu… ha ha.

    Szepnęła zła wróżka królewnie na uszko:
    “no zapal fajeczkę Ty moje serduszko!”.
    Na to królewna z szyderczą minką:
    “nie myślisz chyba,że jestem blondynką!”
    Zleciały się ptaki trzepocząc skrzydłami,
    kusiły królewnę pełnymi paczkami.
    Wtem orzeł nadleciał niczym żyleta,
    bo gdy pikował upuścił gdzieś peta.
    Usiadły ptaszyska wygodnie na drzewie,
    przypala już każde bo w wielkiej potrzebie.
    Jakże się trudno oprzeć ochocie,
    niekomfortowo jest jarać w locie.
    Wyszedł lis z nory bo już nie pamięta,
    kiedy ostatnio przydymił na sępa.
    I kret się wygrzebał chociaż miał stracha,
    jak nie skorzystać z jednego choć macha!
    Oj trudna ,trudna królewny dola,
    nagle Ktoś rzucił:”może menthola?”
    Jaki był finał ? pomyślcie mili,
    już w kilka minut wszyscy fajczyli.
    Taki konkretnie jest morał bajki,
    wola jest słabsza niż ciąg do fajki!

  50. mol napisał(a):

    Kiedy przyjdą podpalić dom
    ten
    w którym mieszkasz
    - bar!
    Kiedy rzucą przed siebie
    żar
    Kiedy runą moralnym
    wojskiem
    Ty znad popiółki podnosząc skroń
    Rzeknij im: niepalących
    goń, goń, goń!
    Bo są w ojczyźnie
    rachunki krzywd.
    Niepaląca dłoń ich też nie
    przekreśli
    Ale ognia tu nie odmówi nikt
    ani peta
    ani przy pecie przypowieści
    Choć nas zepchną
    w czeluście katakumb
    Choć nam będą robili wstręty
    Choć podniosą ceny fajek
    Nawet w katakumbach będziemy
    robić skręty
    -
    Tu orkiestracja: bębny, kotły, piszczałki, tanecznice, pawie, dymy :-)

  51. mol napisał(a):

    Adrianna dzierga urodą fraz
    Mol siekierą wykłada argumenty
    Adrianna patrzy na krasotę wpisów
    Mol rąbie na oślep – przejęty
    Adriannie wpadła do głowy myśl
    by blog ucywilizować
    Molowi zaś, by dyskurs spiętrzyć
    czyli
    zrealizować.
    -
    Sensu właściwie w tym nie ma.
    Chyba tylko taki, że Ewa
    nie przynosząc Adamowi fajek
    popełniła grzech zwykły
    - odwykła od strachu brzytwy
    :-)

  52. mol napisał(a):

    Miało być bez sensu… :-)

  53. ro napisał(a):

    Oho! Widzę, że Wena już poszła sobie… z dymem.
    :)

  54. mol napisał(a):

    Gdybym się doczekał od Ciebie pochwały – spadłbym z krzesła :-)

  55. ro napisał(a):

    No to spadnij! :)
    Przecież napisałem, że Wena sobie poszła – co znaczy, że była…
    :D

  56. Adrianna napisał(a):

    Ha ….ha
    ro! Bierz się do roboty!!!!!
    Gibała się żaba trzymając kamienia:
    “nic się w tym stawie kurna nie zmienia,
    latka mi lecą,powab przemija,
    żaba jak kiedyś, już nie wywija!”
    Pojawił się ropuch i spytał czule:
    “co tam u Ciebie żabciu w ogóle?
    Nie siedź na słońcu, cichutko burczy,
    bo Ci się skórka na grzbiecie skurczy.
    Moja oferta nie byle jaka,
    łyknijmy wody spod tataraka!”
    A żaba na to:”co i w ogóle?,
    idź wymocz sobie platfusy w mule.
    Też mi oferta byle ropucha,
    nim się obejrzę to mnie wy…..!”
    Zdumiony ropuch przestał być grzeczny,
    rzekł :”idź do raka i wrzuć na wsteczny!”
    Żaba mu na to:” może i tak,
    lecz wolę na wstecznym niż byle jak!”

  57. ro napisał(a):

    Raz Żaba, dość znana w Koluszkach,
    Nie chciała awansów Ropuszka.
    A ten niegrzecznie:
    Jak lubisz wsztecznie,
    To sobie idź z rakiem do łóżka.

  58. Adrianna napisał(a):

    Brawo ro!!!!a może coś więcej?

  59. ro napisał(a):

    Hmm…
    ;)

  60. Adrianna napisał(a):

    Nieważne jak …nieważne co,
    liczy się przekaz mój drogi ro.
    Może Ci wpadnie temat do ucha,
    wymięka tylko stara poducha!

  61. mol napisał(a):

    :-)
    Stara poducha! :-)
    Dwa lata zwalczam poglądy RO, ale takie skojarzenie nie przyszło mi do głowy :-)
    RO – do roboty! :-)

  62. mol napisał(a):

    Wieje wiatr i szumią knieje
    a palacze są wśród nas
    Opowiadają starodawne dzieje
    Tolerancji wspominają czas…
    O placzach spod barowych stanic
    O obrońcach naszych dymnych granic
    A ponad nami wiatr huczny wieje
    I Marlboro szumi las.
    -
    … Się wzruszyłem :-)

  63. Adrianna napisał(a):

    Pracując z ludźmi różnego pokroju,
    nie zaznasz bracie chwili spokoju.
    Ktoś zerknął przez okno mówiąc:”O! Tadek!,
    ten facet miał kiedyś w Austrii wypadek.
    Wiadomo empatia to fakt a nie gratka,
    lecz na co choruje i żona i matka?
    (oczywiście Tadka)
    To z jakiej przyczyny i jakie powody
    i proces leczenie lub przebieg choroby?
    Uciekłam z miejsca z miną nietęgą,
    bo siła umysłu wielką potęgą!
    Pobiegłam w miasto z pogodą śliczną,
    chyba mam duszę hipochondryczną!
    Miałam coś zdobyć dzisiaj w zakupie ,
    jednak mam zakup w tej chwili w dupie!
    Jak tu odpędzić głupawe myśli?
    Jak mi się Tadek z rodziną przyśni?
    Zaraz odczynię ..ot fiku miku,
    stanę na pierwszą dziurę w chodniku.
    Niechaj znikają te czarne chmury,
    więc szybko biegnę do pierwszej dziury.
    Patrzę a nagle….hej..chwila!..chwila!,
    jakaś kobita już mnie wymija.
    Zaraz podbiegnę ,zaraz podskoczę ,
    przestawię babę gdzieś na pobocze.

  64. mol napisał(a):

    Jutro finał rywalizacji na najgłupszy, zarazem najśmieszniejszy wierszyk.
    Oczywiście, bez galanterii, oddaję głos na utwór panny Adrianny.
    Cieszę się, że moje były mądrzejsze, za to gorzej rymowane :-) Cóż za autochwalba!
    Kobiety są bardzej uporządkowane.
    My, faceci kochamy chaos.
    Oddaj RO głos na Adriannę tym łatwiej, że zapowiada, że jest gotowa “przestawić babę gdzieś na pobocze”. Bliższe to konwencji konserwatywnej z odcieniem na współczesność :-)

  65. ro napisał(a):

    Liczy się przekaz, Adrianno droga?
    Wybacz, że pyta Cię stary błazen,
    Ale mu świta myśl dziwnie błoga…
    Od kiedy TO jest zwane “przekazem”?
    :)

  66. ro napisał(a):

    Oddam Molu, oddam.
    Pod warunkiem, że mnie Admin całkiem nie wyłączy!
    Bo jak na razie zablokował mi możliwość wpisu z komórki. Czytać jeszcze mogę…

  67. mol napisał(a):

    Admin! Wolność dla Ro!!!
    Wolność dla Ro!!!
    Wolność dla Ro!!!
    Wolność dla Ro!!!
    Wolność dla Ro!!!
    Bo jak nie – to wirusem wywalę tego bloga
    I nikomu nie będzie szkoda
    Daj wolbość RO
    Bo będzie zło!
    :-)

  68. ro napisał(a):

    Nie ma to jak medialne wsparcie.
    Moralne…
    ;)
    Bo Admin robi sobie z Twojego apelu tyle, co Tusk z apelów opozycji.

  69. ro napisał(a):

    A Unia Europejska z polityki zagranicznej Tuska…
    :D

  70. Adrianna napisał(a):

    Ha…..ha, ale niestety sama tego chciałam!Nie czuję się jednak usatysfakcjonowana gdyż wygrać w głupocie to jak jarać w locie.No coż !……dziękuję serdecznie za głosy,uporam się jakoś z tym problemem.Niewątpliwie natomiast było mi bardzo miło i serdecznie Was pozdrawiam molu i ro!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  71. mol napisał(a):

    Adrianno nie przejmuj się. RO jest stary więc zgryźliwy jak zawsze :-) Moje wpisy tratuje buciorami, tezy rozsmarowuje po ścianach i jeszcze przy tym rechocze :-)
    Mam nadzieję, że nadal się będziemy w barze spotykać przy fajce i drinku? :-)

  72. Adrianna napisał(a):

    Ależ oczywiście,że będziemy!Jeżeli chodzi o mnie to wcale się nie przejmuję ponieważ było mi bardzo miło i nie mam ku temu powodów. Gdybym była taka przejmowalska nie pisałabym z Wami obawiając się krytyki. Mam duży dystans do siebie i innych.Dziękuję Ci molu za wsparcie…ha …ha i zainteresowanie moim stanem ducha…to bardzo ładnie z Twojej strony!!!!

  73. ro napisał(a):

    Drink owszem, ale jak będziecie oboje kopcić, to ja wychodzę. :)
    Nie dość, że Mol co rusz wyciąga jakieś cuchnące zgniłym Postempem poglądy, to jeszcze te papierochy…

  74. mol napisał(a):

    Nie Ty RO jesteś władny oceniać, co jest POSTĘMPOWE, a co nie. Tobie się tylko tak wydaje, bo wiedzę czerpiesz ze swoich urojeń.
    Postępowowość może Ci się oczywiście kojarzyć z czymś durnym. Ale to nie oznacza, że jesteś mądry.

  75. ro napisał(a):

    Jest to Twoja teza, a fakt ten ma to do siebie, że można (całkiem słusznie zresztą) odwrócić wektor. Mimo że w świecie Twoich urojeń jest on skierowany od Ciebie do mnie.

  76. ro napisał(a):

    Pozdrowienia i ukłony dla Wielkiego Cenzora za zablokowanie wejścia z mojej komórki.
    Teraz czekam na przecięcie pasma moich niesłusznych poglądów, głoszonych ze stacjonarnego komputera.

  77. mol napisał(a):

    Co się stało?

  78. mol napisał(a):

    Hej RO! :-) Co się stało? Nigdy nie wysyłałem niczego do sieci przez komórkę, więc nie rozumiem. Ten Wielki Cenzor to kto? I co zrobił? To ktoś od nas?

  79. ro napisał(a):

    Co się stało?
    Blog nie przyjmuje mojego wpisu z komórki. Mogę sobie poczytać, co wpisujesz, ale odpowiedzieć już nie. A jako że komórką wchodzę normalnie do Internetu, wysyłam maile, itp., więc jedyna możliwość to to, że Admin zablokował wejście na blogi NTO z serwerów Ery.

  80. ro napisał(a):

    I co, spróbujesz się za mną wstawić u JE Admina?

  81. mol napisał(a):

    Oczywiście! :-) Zaraz jak dotrę do firmy

  82. mol napisał(a):

    Admin odpowiedział na gg, że “nie ma takiej opcji”. Trudno mi się z nim spierać, bo nigdy nie wchodziłem do sieci przez komórkę. Nie wiem jak to się robi i co od czego zależy :-)

  83. ro napisał(a):

    Wchodzi się zwyczajnie, tak jak przez stacjonarny. (Tyle że dłużej i… drożej).
    Trzeba oczywiście mieć w komórce dostęp do internetu – tak jak w każdym innym kompie, ale teraz to już standard.
    Piszę, co mam do napisania, daję “Wyślij komentarz” i już! Tyle, że od niedzieli – sprawdzam i… kicha. U Górniaka też.
    Dla próby (bo rzadko tam piszę) zrobiłem dzisiaj z komórki wpis na blogu Wildsteina. Jest. Możesz sprawdzić, tyle że wpis jest pod nazwiskiem, a nie pod ksywką. (Pewien pan, który się na nas obraził, też tam jest).
    http://blog.rp.pl/wildstein/2010/03/15/afera-w-dobie-po/#comments
    Możesz to przekazać Adminowi. Tylko, że jego to pewnie tyle obchodzi, co Monikę Olejnik poglądy posła Cymańskiego…
    :)

  84. mol napisał(a):

    RO – Ty znowu z Wildsteinem i Olejnik… :-) No zapytałem i dostałem od niego odpowiedź. Czy wyczerpującą i prawdziwą – nie wiem. Nie umiem ocenić, ale też nie umiem stwierdzić, że mylna albo wprost kłamliwa.

  85. ro napisał(a):

    Wildsteina lubię, Olejnik – dla równowagi – nie!
    :)
    Głównie z powodu wyznawanych poglądów.