platforma blogowa portalu nowa trybuna opolska

Czy politycy powinni podróżować w lektykach?

Czy politycy powinni podróżować w lektykach?
W całej tej tak zwanej aferze hazardowej najzabawniejsze wydaje mi się to, że w ostatecznym rozrachunku żaden rozstrzygający dla być lub nie być branży projekt nie został podjęty, skierowany do prac parlamentu, lub choćby naszkicowany na kawiarnianej serwetce. Pod tym kątem patrząc – nic się właściwie nie stało.
Wyobraźnia opinii publicznej została rozbujana z innych powodów. Oto ujawnione stenogramy rozmów wskazały, że politycy mają znajomych, kolegów, używają słów brzydkich, a także nie przemykają ulicami noszeni w lektykach, lecz bywają nawet na cmentarzach, chodząc po nich na dwóch nogach i to własnych.
Zadałem sobie katorgę obejrzenia transmisji z przesłuchań byłych Chlebowskiego i Kamińskiego. Pierwszy z nich dowodził, że nigdy nie składał żadnych wniosków o to, by obniżyć podatkowe dolegliwości dla właścicieli sieci automatów służących hazardowi, drugi pierwszego o takie skłonności oskarżał.
Mocno się stropiłem. W okolicy w której mieszkam jest przynajmniej kilka miejsc, w których stoją automaty do gier. Podobno są to gry, w których można wygrać niewiele. Ich zasadą działania jest to, że wrzucając pięciozłotówkę czyni się to w ciszy, gdy natomiast następuje wypłata, blaszana bestia wyje, błyska światełkami a rzyga żetonami rozgłośnie jak gruźlik w ostatnim stadium.
I kiedyś w czymś takim wygrałem. Z jednego pięciu złotych zrobiły mi się dwie garście żetonów. Spojrzałem bezradnie na barmana, bo po co mi tyle guzików? On zaś przeliczył żetony, po czym beznamiętnie wyłożył na ladę podobno równowartość tych dziwactw, czyli dwa stuzłotowe banknoty.
Tak sobie pomyślałem wtedy, że są kraje szczęśliwe. Takie na przykład, które mają Las Vegas – miasto założone przez bandytę z wizją, mające klany prezydenckie, których protoplastą był przemytnik gorzały w czasach prohibicji, a jednocześnie takie, do których starają się uciec ludzie z całego świata. Nie chcę oczywiście stwierdzić, że przestępczość jest cool, ale też trudno mi przyjąć za dobrą monetę, że jest oczywistym łajdactwem spotykanie się polityka z biznesmenem choćby i na cmentarzu.
Zaś rozpytywanie ludzi, co jest dobre, a co złe, zwłaszcza gdy są w jakichś konkretnych branżach choćby w klubach nocnych i po północy wydaje mi się normalne, a nawet pożądane.

Komentarze (560) do “Czy politycy powinni podróżować w lektykach?”

  1. ro napisał(a):

    Mema, ni kama Kali, mtu kuchukua ng’ombe na mabaya – kama mtu kufanya hivyo Kali!
    :)

  2. mol napisał(a):

    I wszytskie problemy rozstrzygniete :-)

  3. ro napisał(a):

    Afya yako!
    :D

  4. grenadier napisał(a):

    Chciałem napisać tylko:

    ke?

    ale mondry system blogu wywalił “Twój komentarz był za krótki. Proszę wróć do poprzedniej strony i spróbuj ponownie.”

    Proszę bardzo.

    ke?

  5. ro napisał(a):

    Afya yako, Grenadierze!
    Afya yako.
    :)

  6. mol napisał(a):

    Mema, ni kama Tusk, mtu kuchukua ng’ombe na mabaya – kama mtu kufanya hivyo Tusk!
    (to zapożyczenie :-) )

  7. mol napisał(a):

    453672383834kuchukua ng’ombe na76464848 – durni ludzie :-)
    Czemu nie wymyślą alfabetu, który sami potrafią zrozumieć? :-)
    RO jest automatem inżynierskim, uruchominionym przez Lorda Vadera, który chce zniszczyć świat.
    Ja, z Lepperem, temu zapobiegniemy! ;-)
    Szukajcie Lodra Vadera w Klewkach! :-)

  8. ro napisał(a):

    Kama kawaida nilikuwa kuandika kuhusu Kali. :)
    Skad wiedziałeś, kogo miałem na myśli? Hawana muda ostatnio przeczulicy linapokuja Tuska :D

    Kiswahili ni lugha ya zamani sana, drogi Molu. Ci którzy się nim posługują, to nie są “mpumbavu watu” – jak sugerujesz. A w każdym razie nie wszyscy… Si kila – u kama wale ambao wanazungumza Kipolishi.
    :)
    Afya yako (Twoje zdrowie)!

  9. ro napisał(a):

    Lakini tayari kutosha tej zabawy językiem suahili.
    :)
    Bo jeszcze pomyślisz, że (tym razem faktycznie) zwariowałem i na starość zacząłem pleść w różnych dziwacznych językach.
    -
    Ön egészségének, Molu
    (Tfu, zgiń przepadnij maro nieczysta! Tfu, meghalt tisztátalan lélek távozz) :D

  10. mol napisał(a):

    Zdaje się, że zbliża się Apokalipsa. Są już trzęsienia ziemi, dziwne zjawiskapogodowe, a ludziom plątają języki :-)

  11. ro napisał(a):

    Bilinmiyor! 2012 yılında dünya sona erecek.
    A następny w 2021… :)

  12. mol napisał(a):

    Poddaję się :-) Nic nie rozumiem

  13. ro napisał(a):

    (turecki)
    Oczywiście! W 2012 będzie koniec świata.
    A następny w 2021… :)

    Ön egészségének, Molu
    (Twoje zdrowie – po węgiersku)

    A skoro piszesz o Apokalipsie.
    ;)
    Przeczytałem, że powstanie antynapoleońskie na Haiti rozpoczęło się od obrzędu woo-doo, podczas którego Haitańczycy “w zamian za zwycięstwo oddali swoje dusze i kraj diabłu”…
    ..
    Sąsiednia Dominikana wprawdzie rajem nie jest, ale klęski żywiołowe i katastrofy jakoś tam przechodzą łagodniej.
    W 1946 roku podczas znacznie silnijszego niż ostatnio na Haiti, trzęsienia ziemi (8,0 w skali Richtera, a cztery dni później 7,6) zginęło około 100 osób.
    Na Haiti teraz było 7,3 stopnia.

  14. mol napisał(a):

    Czyli ponad 100 tys. Haitańczyków zginęło z powodu paktu z diabłem, tak?

  15. ro napisał(a):

    Nie wiem! Według mnie z powodu trzęsienia ziemi.
    A Ty, jak uważasz?

  16. mol napisał(a):

    Aleś strachliwy…. :-) No poweiedz wreszcie: YES, YES, YES! Szatan was czarnuchy pogrążył!!! Katolami nie byliście, to pod gruzami polegliście!!!
    Ale tego nie powiesz.Znów zakręcisz, że biedronki mają kwadratowe plamki, z czego wynika, że Michnik powinien odejść

  17. ro napisał(a):

    Naprawdę tak sądzisz?
    To by się nawet zgadzało: spośród moich znajomych, w radiestezję, bioenergoterapię fang szui (czy jak tam), homeopatię, zazwyczaj i najczęściej wierzą zadeklarowani ateiści.

    Ja natomiast tylko mówię, że koń to zwierzę i krowa to zwierzę. Ale na tej podstawie nie twierdzę, że krowa, to koń.
    A Michnik? Powinien był odejść kiedyś. Teraz może iść, gdzie tam sobie chce.

  18. mol napisał(a):

    To bezsensowne. Takie gadki o niczym

  19. mol napisał(a):

    Może dlatego nikt Ci nie odpowiada na twoje wpisy na żadnym forum?
    Bełkoczesz RO….

  20. ro napisał(a):

    Ty jakoś odpowiadasz. U Górniaka też nie mogę narzekać.
    A na innych forach nie bywam. Czasem zaglądam, jeżeli chcę przeczytać zaległy felieton Ziemkiewicza czy Wildsteina, ale nie piszę – nie ma sensu. Za dużo towarzystwa, z czego połowa zużywa zapasy wazeliny, a jedna czwarta – jadu. Raz czy dwa się odezwałem, ale wtedy mi odpowiedzieli – między innymi jakiś lewicowy d…
    Dałem sobie spokój, bo umiał tylko obrażać.
    No i wystąpiłem przeciw cenzurowaniu Kolesia, ale też nie doczekałem się odpowiedzi Pana Redaktora.

    Ty naprawdę sądzisz, że ja trzęsienie ziemi przypisuję siłom nieczystym?
    Molu drogi, jeśli w to wierzysz, to jesteś skłonny uwierzyć we wszytko.
    Owszem, może istnieć związek przyczynowo skutkowy. Podkreślam: może! Ale dokładnie odwrotny, niż wywiodłeś. Ci nieszczęśnicy dlatego uprawiają kult śmierci, ponieważ żyją w takim parszywym miejscu, i to miejsce może działać na ich psychikę, skłaniając do uprawiania takiego a nie innego kultu.
    Ale jeszcze raz podkreślam: to są luźne spekulacje, które nadają się w sam raz na wtorkowy wieczór do baru.

  21. koleś napisał(a):

    No, mol mi napisał, ze bar jest ogrzewany.
    I zapytał, czy nie zamarzłem!
    Wystąpienie ro w obronie wolności słowa powinienem oprawić w ramki. A Molowego maila podtykać mu zawsze, ilekroć poruszany będzie temat nadinterpretacji tekstu i przykład dla studentów I roku Wyższej Szkoły Dziennikarstwa Dyplomatycznego dla Zaawansowanych. ;)
    PS No i co tu wiele chrzanić, nudno gdzie indziej!

  22. ro napisał(a):

    Nudno! Sprawdzałem. :)
    Może troszkę mniej na Dzikim Zachodzie, ale tam całymi dniami tylko wiatr tłucze drzwiami saloonu.

  23. koleś napisał(a):

    Hm, może dlatego, że w barze to się trzaśnie drzwiami [a wiem, o czym mówię ;) ] a na Dzikim Zachodzie, to wiesz, spluwę i trach i kóniec, i mogiła ciemna płytą DVD przykryta!

  24. koleś napisał(a):

    Jakkolwiek… drogi ro. Choć TV tyle ma kanałów, to gdzie tam jej do Wenecji, prawda?!
    Tyle nadają chłopaki, gadają na okrągło, są w TV, ale jakoś dziwnie, bo fonię słychać a wizji żaden nie ma!
    A jak już zupełnie w piętkę goni, to na Żydów zwali gromy jak Pieronek jaki a potem się zapiera jak …

  25. ro napisał(a):

    Całkiem, jak ja na cyklistów… :)

    W TV jeden kanał, który trochę uwiera: ten w który wpuścił się Sekuła.
    Ręczę słowem: to BYŁ naprawdę bardzo inteligentny facet. Ponadprzeciętnie! I przyzwoity – w szkole czy na studiach nie pamiętam, żeby jakoś wrednie, albo głupio się zachował. Wręcz przeciwnie!
    Potem, jeszcze w czasach, kiedy pracował w instytucie w Zabrzu był OK. Później poszedł w politykę i trochę się kontakt rozluźnił, ale jako szef NIKu nie grał ani dygnitarza, ani ważniaka. Pamiętam, że jak go wybrali na prezesa NIK, to w czasie wywiadu pani Pochanke szczęka opadła, kiedy Mirek zapytany (jak to w TVN – podchwytliwie) o poprzednika, powiedział że dorównać Wojciechowskiemu będzie mu bardzo trudno (a byli z mocno przeciwnych obozów).
    Na zjazd szkolny przyjechał, piwo pił, gadał jak normalny Mirek.
    I co?
    I psińco, panie Mirek! Wstyd się przyznać, ze się pana znało (co najwyżej pod pseudonimem ;) )

    Są jeszcze kanały na Marsie, ale za zimno, żeby je oglądać.

  26. koleś napisał(a):

    Lubię Szekspira, bardzo, ale to bardzo lubiłem film na podstawie książki Gravesa “Ja, Klaudiusz” oraz “Klaudiusz i Messalina”… Chciałbym usłyszeć, co mówili ambasadorowie Francji i Wielkiej Brytanii Śmigłemu w sierpniu 1939 roku… Czyż nie inaczej patrzy się na II wojnę światową kiedy widzi się oczyma wyobraźni te dziesiątki tysięcy (!) czołgów, samolotów, armat i ciężarówek – sowieckiej produkcji! Całe gadanie o przyjaźni polsko – radzieckiej bierze w łeb, kiedy nagle ogląda się film z ekshumacji oficerów albo czyta raport Kongrsu USA…
    I tak dalej, drogi ro, i tak dalej…
    To nie jest obrona p. Sekuły.
    Nie słucham obrad tej komisji. Nie śledzę przebiegu. Od występu Kamińskiego począwszy.
    Nie ironizuję więc.
    I nie kusi mnie, bym to robił.
    Może dlatego, że jestem zwolennikiem jednej władzy a nie dwuwładzy. Może dlatego, że piszę to, co myślę i nikt z urzędu nie będzie dla mnie autorytetem.
    Może po prostu mam prawdziwą, a nie urojoną alergię na wszelkiej maści zamordystów i uszczęśliwiaczy, bufonów i dyletantów…
    Wspomniałem o Kamińskim.
    NZS? To znaczy był studentem.
    Ale mówić go nie nauczono.
    Słowa Michała Ogórka, że zastanawia (a może dziwi?) go fakt, iż tak wielu obrońców polskości i Polski tak źle mówi po polsku…
    Tak, te słowa mówią dużo.
    Ale trzeba je zrozumieć.
    Mnie się Sekuła z niczym nie kojarzy. Prywatnie nie lubię ludzi z taką twarzą jaką ma ten człowiek – taki mój cholerny rasizm i nawet na mękach nie powiem, skąd on – bo nie wiem. Sama gęba Sekuły mnie drażni. I co z tego? Nic! Wzruszę ramionami. Sam nad własną głupotą.
    Ale Kamiński niczego nie udowodnił, nie położył dowodów… Poza jednym… Poza dowodem na to, że powinien być odwołany, że był elementem dwuwładzy, I RP ( I Równoległej Polski!!!)! – sam to powiedział używając słów o tym, że chciał się przekonać, czy Tusk to przywódca państwa czy tylko szef partii!!! Kto zna historię Niemiec, temu się takie rzeczy cholernie nieprzyjemnie kojarzą.
    ro… mam takie głupie uczucie czytając raz jeszcze Twój tekst. Instynkt mi podpowiada, że kiedyś będzie Ci głupio spojrzeć Sekule w oczy.

  27. ro napisał(a):

    Masz nade mną tę przewagę, że zdzierżyłeś i oglądałeś (jak mniemam) występ Kamińskiego, a ja widziałem tylko rozmowę Sekuły z Rymanowskim, plus wybrane fragmenty z posiedzeń.
    Moje wczorajsze dywagacje o koledze snułem bardziej na bazie tego wywiadu, słusznie chyba zakładając, że tamte fragmenty, to tylko wybrane co smakowitsze kąski.
    Wiesz… jak słyszę inżyniera, że mu zegar w komputerze przyspieszył (w ciągu sześciu minut o dalsze sześć) i to był powód gadania do pustych krzeseł, to… nie wiem, czy będę miał ochotę patrzeć mu w oczy. Obojętnie, głupio czy mądrze. Nie dlatego, że mu ten zegar “źle chodził”, ale dlatego, że nie wymyślił niczego mądrzejszego. Mirek by to potrafił, Sekuła już nie potrafi.
    A twarz, jak twarz :) rozumiem Cię, ale nie mam zdania.
    Zgodzę się Tobą w sprawie Równoległej, pod jednym wszak warunkiem: że ta Nierównoległa nie będzie feudalna (nowocześnie feudalna). Dopóki zmierza w tamtą stronę, będe popierać każdego, kto naciska na hamulec. Albo układa swoją szynę może nie tak, jakby sam chciał, ale tamtemu też nie pozwala rozwinąć skrzydeł. Czarnych.
    I wreszcie:
    gdyby ci, którzy potrafią mówić gładko, mieli więcej do powiedzenia, niż “mistrzowie samogłosek przeciągłych”…

  28. ro napisał(a):

    Te “czarne skrzydła” zabrzmiały kabotyńsko
    :(
    Ujmę to inaczej: zegar który stoi pokazuje dobry czas dwa razy na dobę, ale wiesz że stoi! Ten który śpieszy lub późni – raz na wiele miesięcy, za to nie wiesz, kiedy.

  29. mol napisał(a):

    Ja się już pogubiłem w tych wszystkich okolicznościach całej tej tzw. afery hazardowej.
    Przyznam, że najbardziej przemówiło do mnie wyjaśnienie posła Arłukowicza, że cała sprawa ma korzenie w walce między właścicielami jednorękich bandytów i właścicielami wideoloterii. Te drugie urządzenia są ponoc atrakcyjniejsze (nie wiem, akurat temu nałogowi udało mi się nie ulec :-) )
    Jeśli to byłaby trafna diagnoza, na cyrk urządzany przez członków komisji można spojrzeć z dystansem. Ot, posłowie prowadzą grę czysto polityczną, w imieniu i na rzecz swoich partii. A zobaczą prawdę jak świnia niebo.
    Zajrzałem niedawno do zaprzyjaźnionego pubu. Coś mi nie pasowało w wystroju: – Coś tu zmieniłeś? – zapytałem barmana.
    - Tak – odparł ponuro – zrezygnowałem z automatów do gry. Nienawidzę pismaków! :-)

  30. koleś napisał(a):

    No faktycznie tłumaczenie czasowo-minutowe obrażało wszelką inteligencję, śmiem twierdzić, że nawet pierwotniaki wściekały się przed ekranem a ameby zaczęły myśleć.
    Pytanie jest: jak zareagowałaby publiczność, gdyby Sekuła powiedział, że chciał wykiwać resztę komisji i to mu się udało!
    Bo wykiwał.
    Członków komisji. Ich rzecz.
    Ale opowiadał bzdury… mnie w twarz!
    Widać… he he, może moja gęba też go potencjalnie drażni?
    Krótko mówiąc: Sekuła to pikuś.
    I wreszcie: masz rację… gdyby to gładkomówiący mieli więcej do powiedzenia od dukaczy pospolitych!
    Powolutku, tu i ówdzie, nieśmiało ten i ów napomyka coś o orędziu o stanie państwa, kompetencji jasnych i przejrzystych…
    Politycy odczuwają strach przed dziennikarzami a większość dziennikarzy ma pietra przed samodzielnym myśleniem – lub – można obserwować u nich to, co ja nazywam “efektem psa spuszczonego z łańcucha” – [taki pies lata i ze szczęścia sika po wszystkim co mu się pod fujarkę nawinie]…
    Bo gdyby z tym samodzielnym myśleniem było OK, to taki kit o 10 minutach wykonanych przed terminem! to byłby niemożliwy ze strachu przed oceną publiczną.

  31. ro napisał(a):

    Rymanowski próbował, ale jest… za dobrze wychowany. Albo coś w tym rodzaju.
    Czasem mi się marzy, żeby w takiej sytuacji dziennikarz powiedział:
    -Panie X, basta! Niech pan przestanie robić z siebie i widzów durni. (Ze mnie pan może, bo mi za to płacą).

  32. mol napisał(a):

    Akurat w radiu TOK FM ustami Piotra Semki, Dominiki Wielowiejskiej “sześć minut Sekuły” zostało obśmiane. Więc nie trzeba marzyć, wystarczy posłuchać :-)
    Rozśmiesza mnie ta niezwykle głęboka wiara w sprawczą moc dziennikarzy. To trochę jakby powiedzieć lekarzowi: jeśli nie wyleczy mi pan kataru, uznam pana za komunistę :-)

  33. koleś napisał(a):

    “większość dziennikarzy ma pietra przed samodzielnym myśleniem” – Semka może mnie czasem irytować a p. Dominice Wielowiejskiej zdarzyło się mnie parę razy szczerze ubawić (powiedziałbym jednak, że mam ojcowską słabość do niej) – na pewno jednak myślą samodzielnie. Nie mówię, że czytam wszystko, co oni napiszą, ale jeśli już, to nie jest to czas zmarnowany.
    -=-=-=-=-=-=-=
    Do licha ;) molu, no w coś trzeba wierzyć! No a w moc sprawczą słowa to już na pewno.

  34. ro napisał(a):

    Ziemkiewicz w “Antysalonie” i to bez Dominiki Wielowieyskiej – która na szczęście od swojej macierzy dostała zakaz występowania w jednym programie z Janeckim, też takie kwiatki obśmiewa.
    Ale czym innym jest dziennikarski kabaret po fakcie, bez udziału sprawcy, a czym innym powiedzenie mu tego w cztery oczy. Nawet gdyby gość miał się obrazić i wyjść.
    Są granice, a Sekuła je przekroczył.

    (Wspominałem już o tym), gdy kilkanaście lat temu, “Wielki” Żuławski wrócił z emigracji, dwóch(!) młodych dziennikarzy, w pozycji: siedząc na brzeżkach krzeseł, przeprowadzało z nim wywiad. Oni cicho i nieśmiało pytali, a on tokował (choć nie była to stacja TOK FM).
    Obaj chłopcy w miarę tej homilii przesuwali się na tych krzesłach coraz bliżej oparcia, aż w końcu jeden nie wytrzymał:
    -Panie reżyserze – spytał, – czy pan uważa siebie za kabotyna?
    Zrobiło wrażenie. Bo identyczne pytanie cisnęło mi się od dłuższej chwili. Gdyby ów dziennikarz pastwił się nad nieszczęsnym wnukiem autora księżycowej trylogii na drugi dzień w swoim felietonie, nie miałoby to takiej wymowy.
    A myślę, że do Żuławskiego też musiało to trafić (choć w czasie wywiadu posłał dziennikarza do diabła), bo w następnych latach, gdy go słuchałem, nie był już taki nadęty. Albo dorósł, albo coś zrozumiał.

  35. mol napisał(a):

    Koleś – każdy dziennikarz, stolarz i bileter w PKP myśli samodzielnie. Choćby nie chciał :-) Sory za banał.
    W wezwaniu, by dziennikarze myśleli samodzielnie pobrzmiewa mi nutka, by myśleli tak jak ja myślę. Pycha zawarta w tej konstrukcji życzeniowej polega na przekonaniu, że ja jestm mądry, a moje myśli światłe. Zatem gdy dziennikarz nie odzwierciedli ich dokładnie – musi działać na czyjeś zlecenie. No bo skoro moja prawda jest niepodważalnie słuszna, to w imię czego ten cholerny pismak szkicuje tekst odwrotny? :-)
    Jeśli uznasz mnie za Boga, będę bardziej uważał na słowa które piszę :-)
    RO: – Gdy już na początku piszesz o Żuławskim per “Wielki”, to gdybyś był dziennikarzem, któremu miałbym doradzać z pozycji mentora, rzekłbym – daj sobie z tym wywiadem spokój. Masz założoną tezę, a Twoja rola polega na pokazaniu, a nie wcinaniu się między wódkę i zakąskę, takoż na wykazaniu, że facet jest idiotą.
    A na pytanie, czy jest pan kabotynem, na miejscu Żuławskiego dałbym gówniarzowi w mordę.
    Że nie dał – mam pretensję do Żuławskiego, bo powinien. Że jakiś pismak mu je zadał – wstyd mi.

  36. koleś napisał(a):

    Co nazywasz skromnością a co pychą? Bo cóś mi się wydaje, że mylisz pokorną uległość tchórzliwców ze skromnością? Pychą zaś nazywasz to, że ktoś wyraża poglądy nie przystające na 100% do Twoich, molu.

  37. mol napisał(a):

    Z całą pychą wyrażam publicznie swoje poglądy. Skromność zaś nakazuje mi słuchać polemik i czasem wycofywać się ze swoich twierdzeń.
    Pycha jest jednak niezbędna, by zaistniała rozmowa. Gdyby jej nie było, zanudzilibyśmy się na śmierć powtarzając w kółko: zgadzam się z moim przedmówcą :-)

  38. koleś napisał(a):

    Z samodzielnością myślenie dziennikarzy jest tak, że odpowiadają tak jak Ty, iż badania wskazują na chęć ludzi oglądania rzezi, słuchania plotek i zajmowania się pyskówkami… Tylko ci sami dziennikarze już gonią w piętkę, gdy zapytać ich, dlaczego do… oglądalność im spada albo czytelnictwo leci na pysk!
    Bo dureń nie rozumie, że jak przez trzy minuty walczę z kretyńską reklamą na ekranie, to długo na tę stronę internetową nie wejdę!
    A jak stale mi się paru takich kłóci jeden przez drugiego na ekranie, to lepszy jest mdły serial brazylijski od tego Karnawału w Ryju na tv.
    A o bileterach i kolejarzach nie rozmawiam… Unikam PKP jak ognia!

  39. ro napisał(a):

    Przed wywiadem był Żuławski. “Wielki” stał się w trakcie.
    Na szczęście ja nie jestem dziennikarzem, a Ty moim mentorem.
    Na “dawanie w mordę” mam taką oto przypowieść:
    Mój Ojciec wspominał ciasta imieninowe z “przyjęć” w pracy. Nieodmiennie był to sernik. Kwaśny jak ocet siedmiu złodziei. Za każdym razem pochwałom nie było końca:
    -Ach, jakie pyszny sernik! – mówiła gęba wykrzywiona na świńskie południe. – Koniecznie musi mi pani dać przepis.
    Myślę, że Tato trochę żałował, że nigdy nie zdobył się na odwagę przy takich okazjach. Trochę jak Rymanowski z Sekułą.
    Tamten chłopak miał odwagę nazwać “kwaśny sernik” po imieniu. Pewnie zapłacił za to wysoką cenę. Wszak w dziennikarstwie, jak w każdym zawodzie nie brak mentorów.

  40. mol napisał(a):

    A co to w ogóle jest samodzielność myślenia? Od człowieka, który myśli wyłącznie samodzielnie spieprzałbym jak od ognia.
    Samodzielnie to myśli menel, do którego każdy boi się podejść.
    To ideał “myślenia samodzielnego”.
    Ja dokładam starań, by nie myśleć samodzielnie. Stąd m.in. ten blog :-)

  41. mol napisał(a):

    Kompletnie Cię RO nie rozumiem.
    Najpierw namiętnie wywodzisz, że mierzi Cię dziennikarstwo ocenne (np. TVN).
    Zaraz potem bronisz dziennikarza, który nielubianemu przez Ciebie reżyserowi zadaje pytanie: czy jest pan kabotynem? (może jeszcze pedofilem, śmierdzielem, durniem?)
    To jak mam to rozumieć?
    Dziennikarstwo ma służyć Twoim wyobrażeniom o świecie i ludziach?
    Posiadłeś wiedzę o prawdzie absolutnej, która upoważnia Cię do ustanawiania Jedynie Słusznych Standardów?
    Czy po prostu chcesz mnie do końca przekonać, że IV RP byłaby PRLem na opak? :-)

  42. koleś napisał(a):

    Ty, molu, to znaczy, co? Że jak się golisz, to sobie ręce parzysz przy tym? 8)

  43. mol napisał(a):

    ?
    Mam dwa kurki w kranie. w jednym wrzątek, w drugim zimną wodę.
    Robię miszung, by tem,peratura była znośna i skuteczna.
    Ale jeśli sparzę sobie gębę nie biegam wokół krzycząc, że mnie postkomuniści poparzyli, a dziennikarze boją się o tym napisać, bo chodzą na pasku wiadomych sił :-)
    Pojękuję w rogu pokoju, zawiajając
    chuścinę na łbie :-)
    Płacę też mojej kochance, by głasakała minie po głowie powtarzając: Mój słodki, biedny idiota :-)

  44. koleś napisał(a):

    No bo napisałeś, że ludzi myślących (oj, uciecznik zastosowałeś pt. “wyłącznie”) samodzielnie unikasz (spieprzasz!) jak ognia.

  45. mol napisał(a):

    Mam wrażenie, że w Twoim wpisie też brakło kilku słów, ale jeśli dobrze rozumiem, to precyzuję:
    Tak, staram się myśleć niesamodzielnie. Na to co mówię i piszę, staram się, by miało wpływ wielu ludzi mających coś ciekawego do powiedzenia.
    Jestem złodziejem poglądów. :-)

  46. mol napisał(a):

    System zakazujemi odpowiedzi, twierdz.ąc, że już odpowiedziałem :-)

  47. mol napisał(a):

    Halo! ABW! Tam nie było nic niepoprawnego! :-)

  48. koleś napisał(a):

    Czyli jesteś jak mur dla grafiti? Można sobie tak przyjść, chlapnąć ładnie i już to bierzesz za swoje?
    Czyli jak ja np. coś napiszę to Ty pójdziesz do ro, z pytaniem co on na to, albo odwrotnie? I czy do wielu ludzi tak chodzisz?
    Jesteś złodziejem? Jak to możliwe w świecie poglądów wymagających autoryzacji?
    Czegoś tu nie rozumiem, molu, poważnie. 8)

  49. mol napisał(a):

    Nie jestem jak mur. Tak sobir rozrabiam (mam nadzieję, że myślowo) na różne tematy.
    A poglądy kradnę. Np.poglądy JKM wiele razy zostały ukradzione i są rozpowszechniane, tylko że tak bezczelnie jak ja mało kto się do tego przyznaje.
    Podobno na świecie jest góra trzech ludzi, którzy wymyślają coś nowego. Kilkastet tysięcy to upublicznia. Reszta łyka :-)
    Ja jestem w tej reszcie…

  50. koleś napisał(a):

    Trzech? To oprócz mnie kto jeszcze [i tu pokazuję język... a jako żem leniwy - to ten od buta]…

  51. ro napisał(a):

    Nihil novi…
    :)

    Nie mierzi mnie dziennikarstwo ocenne! Mierzi mnie dziennikarstwo salonowe, ale nie dlatego, że salonowe, jeno że poglądy Salonu takie, jak sam Salon…
    Dziennikarstwo ocenne czasem nawet lubię – to świetna proteza na chroniczny brak czasu. Ocennego Mola i ocennego Kolesia też lubię. :)
    Ocennego Mola za to, że z góry wiem z czym się nie będę zgadzał. :)
    Z ocennym Kolesiem sprawa jest nieco skomplikowńsza… :)

    A kto Ci powiedział, że nie lubię reżysera Żuławskiego?! Wręcz przeciwnie!
    A tamten dziennikarz nie nazwał go kabotynem! Zapytał tylko, czy Pan Reżyser uważa siebie za kabotyna. Niby różnica żadna, ale…

    Jeśli pedofil zachowuje się jak pedofil, śmierdziel śmierdzi, a dureń poraża durnotą, to pomijajac hipokryzję (którą też potrafię docenić) nie ma niczego niestostosownego w pytaniu retorycznym.
    Ale pytanie durnia, ni z gruszki ni z pietruszki, bez przesłanek, czy jest pedofilem, nie najlepiej świadczy o pytającym.
    Żuławski, w tamtym wywiadzie do TAMTEGO pytania przesłanki dał, zapewniam.

  52. mol napisał(a):

    Piszesz RO o dziennikarstwie “salonowym”, bo to ładniej brzmi, niż gdybyś pisał o dziennikarstwie, z którego tezami “ja się nie zgadzam”. No i rzeczywiście: czemu miałbyś robić sobie samemu kuku? :-) Lepiej zatem wymyślić “salon” – niedookreślony, niedefiniowalny ale wrogi, wredny jak w oczach dziecka potwór czający się za szafą w ciemnym pokoju.
    -
    RO – a Ty uważasz się za pedofila? (Tylko pytam) :-)

  53. ro napisał(a):

    A ty umiesz czytać?
    Bo napisałem dość wyraźnie:
    Ale pytanie [...], ni z gruszki ni z pietruszki, bez przesłanek, czy jest pedofilem, nie najlepiej świadczy o pytającym.
    Znalazłeś gruszkę, czy pomyliłeś ją z petruszką?
    Najpewniej jednak zakochałeś się ze wzajemnością we własnym słowotoku, który uważasz za wybitną przenikliwość.

  54. mol napisał(a):

    A czy Ty panujesz nad tym co piszesz?
    “Obaj chłopcy w miarę tej homilii przesuwali się na tych krzesłach coraz bliżej oparcia, aż w końcu jeden nie wytrzymał:
    - Panie reżyserze – spytał, – czy pan uważa siebie za kabotyna?
    Zrobiło wrażenie. Bo identyczne pytanie cisnęło mi się od dłuższej chwili.”
    W dalszej części wywodu ucieszyłeś się, że spuścili z ponoć nadętego faceta powietrze.
    No właśnie mój kłopot polega na tym, że czytam starając się rozumieć. Pytanie do kogokolwiek, czy uważa się za kabotyna jest zwyczajnie chamskie (choć może tak sam bym człowieka oceniał).
    Złagodziłeś wcześniejszą swoją wypowiedź “gruszką i pietruszką”.
    Może należało wcześniej pomyśleć i nie rżnąć głupa teraz? :-)

  55. ro napisał(a):

    Ja panuję nad każdym słowem, które piszę. Ale mam coraz większe wątpliwości, czy Tobie się ta trudna sztuka zawsze udaje. Zarówno w sferze czytania, jak i pisania.
    Przemyśl to sobie! Bo jest dość istotna różnica między prowokacją a obelgą. Gdybyś zapytał, czy uważam się za kabotyna, byłaby to prowokacja. Niespecjalnie uzasadniona, ale mogąca mieć jakieś umocowanie w realiach. Bowiem kabotyństwo może być tylko związane z wypowiadaniem sądów i opinii. Natomiast nie masz i nigdy nie miałeś najmniejszej przesłanki ani powodu, by imputować mi jakiekolwiek dewiacje seksualne, nie mówiąc już o skłonnościach przestępczych.
    -
    Nie musisz przepraszać, bo obawiam się, że nie jesteś w stanie tego pojąć.

  56. mol napisał(a):

    Mimo że uważasz mnie za durnia, przepraszam, jeśli Cię uraziłem. To skutek polemicznego ferworu, a nie przemyślana chęć.
    A o różnicy między prowokacją a obelgą…
    Otóż można ni stąd ni zowąd napisac w gazecie (teoretycznie), że Jan K. nie jest wielokrotnym mordercą.
    No bo nie jest.
    Wiesz jaki będzie odbiór? Zaufaj mojemu doświadczeniu w branży.
    Otóż odbiór będzie takie, że “coś tam z tym Janem K. jest nie tak. MÓWIĄ, że był zamieszany…”
    Jeśli dziennikarz zadaje pytanie komukolwiek o coś tak niemierzalnego jak kabotyństwo, to MUSI mieć jakieś twarde argumenty, by dowieść że nie jest szczeniakiem, który dba o oglądalność. Jeśli nie ma, kamera powinna zostać wyłączona, wywiadodawca przeproszony, a dziennikarz wyrzucony na pysk.
    Żuławski może być kabotynem, a Kaczyński nie może kurduplem?
    No sam powiedz RO – dokąd zmierzamy?
    -
    Przeprosiłem, bo jakoś udaje mi się to pojmować.

  57. ro napisał(a):

    Czy “szczeniak” miał argumenty?
    Tak, miał. Ja je słyszałem w przebiegu rozmowy.
    A czy Ty widziałeś ten wywiad? Możesz zaświadczyć pod przysięgą, że Żuławski na takie pytanie nie zasłużył? Przypominam, że “szczeniak” nie powiedział “według mnie pan jest kabotynem”, lecz zadał równoznaczne (w palikotowym stylu, ale tylko) pytanie – pozostające jednak (w mojej ocenie) jak najbardziej w związku z tym, co słyszał.
    A może potrafisz precyzyjnie zdefiniować, jakie zachowania i wypowiedzi mogą już zostać uznane za kabotyńskie, a które jeszcze nie?
    Jest jakiś słownik?

    Ależ nie! Ty z góry założyłeś, że tu szczeniak, a tam autorytet. Bo Żuławski tu, a “szeniak” tam gdzie Zyzak.
    Posługując się Twoim schematem, taki na przykład poseł Nitras, g…rz w stosunku do Kaczyńskiego nie ma prawa wyrażać się o nim krytycznie.
    Kupujesz to?

  58. ro napisał(a):

    Słuchałem tamtego wywiadu i pamiętam, że mi się podnosiło. Bo z jednej strony wdzięczne wspominenie dziadka reżysera, za jego “księżycową trylogię” (podobała mi się i to bardzo), z drugiej strony przed powrotem Żuławskiego do kraju przyszła przed nim fama wielkiego artysty. A tu takie teksty! (Pewnie, że ich nie przytoczę, bo to było lata temu, ale wrażenie dobrze pamiętam).
    Potem była “Szamanka”, która mnie utwierdziła w wrażeniach z tamtego wywiadu.

    A teraz niedawno był półtoragodzinny spacer po Warszawie i ogromna wiedza o jej historii i zabytkach. Słuchałem z wielką przyjemnością.
    Kabotynem się nie jest, ale czasem się bywa. Wiem coś na ten temat…

  59. mol napisał(a):

    Nie rozumiem, czemu rozmawiamy o Żuławskim akurat, ale niech będzie.
    Wpadasz we własne pułapki.
    Mówisz, że nie ma definicji określenia “kabotyn”. To co Cię tak cieszy, gdy usłyszysz je pod adresem Żuławskiego? Ja jestem z takiej linii dziennikarskiej, która mówi – pokaż faceta, unikaj przymiotników, epitetów, a jeśli czytelnik mruknie sobie pod nosem: A, to ten kabotyn! – to wykonałeś swoją pracę dobrze.
    Pytasz, czy jest słownik. A nie chce mi się szukać. Bycie kabotynem nie jest powodem do dumy. Jeśli nie, zmień swój nick: kabotyn RO.
    Swoją drogą nie rozumiem skąd potrzeba zwalczania Żuławskiego. On jest z PO czy jak? Byłem na jego “Szamance” w kinie. Głupi film. Czemu mam go bronić? Bo jakimś gówniarzom dziennikarskim odbiło? A co to kogo obchodzi?

  60. grenadier napisał(a):

    a co z kwestią lektyk?

  61. mol napisał(a):

    Chodzi o to, by teraz na lektykach noszeni byli SŁUSZNI :-)
    A TAMTYM po emeryturach!
    SPRAWIEDLIWOŚĆ LUDOWA musi się dokonać! :-)

  62. ro napisał(a):

    Nie rozumiesz…

    Rozmawialiśmy (a raczej ja rozmawiałem z Kolesiem) o Sekule i jego wywiadzie u Rymanowskiego. Zamarzyło mi się, żeby Rymanowski zadał Mirkowi pytanie, które ja zadam, kiedy się z nim spotkam:
    -Dlaczego zachowujesz się w sposób nie licujący z twoją inteligencją?
    Jeśli w ogóle po tym cyrku, który zrobił, będę miał jeszcze ochotę z nim gadać.
    -
    Żuławskiego (którego w sumie lubię, mimo “Szamanki”) wraz z tamtym wywiadem wyciągnąłem tylko jako przykład, że dziennikarz może nazwać rzecz po imieniu (Nie oglądałeś, to nie gadaj!). Tyle że Rymanowski jest zbyt dobrze wychowany, żeby spytać wprost:
    -Panie przewodniczący, dlaczego zachowuje się pan poniżej swojego poziomu?
    (A zapewniam Cię, że wiem o czym mówię!)

    Tak więc rzuciłeś się na mnie w obronie Żuławskiego, którego ani myślałem atakować. A właściwie w obronie PO, Wyborczej i III RP.
    Jak zwykle.
    Bo trzeba dorżnąć watahę, nawet jeżeli za całą watahę robi jeden ro.

    Kto powiedział, że nie ma definicji określenia “kabotyn”?
    Bo z pewnością nie ja. (Nie będę Ci wywodził, co tak naprawdę w tej materii napisałem – przeczytaj sobie, jak chcesz, jeszcze raz; jest tak wyraźnie, że nie da się lepiej).
    -
    KABOTYN – pozer, człowiek zgrywający się, lubiący tanie efekty, komediant; lichy aktor, zgrywus.
    Etym. – fr. cabotin ‘aktor wędrowny; komediant; jw.’ od nazwiska sławnego komedianta wędrownego z XVI w.
    Tak więc epitet dla kogoś związanego z filmem i aktorstwem nieszczególnie obelżywy…

    Ale jak powiadam nie ja wywołałem wątek z Żuławskim.
    A jeśli napiszesz inaczej, to spytam, dlaczego nie rzucasz we mnie kuflem za atakowanie Hanny Gronkiewicz Waltz? Przecież wspomniałem o Warszawie…

  63. grenadier napisał(a):

    Sekułę też znam. Facet ze Strzelec. Kilka razy z nim gadałem jak nawiedzał rodzinne strony. I niestety mam inne zdanie co do jego “zachowania” w komisji. Jak dla mnie czapka z głowy. Za zwykłą rzecz – za szacunek dla prawa.

  64. ro napisał(a):

    Cóż!…
    Z jednym Twoim słowem mogę się zgodzić drogi Grenadierze: “niestety”.
    Media (i kabarety) w kwestii zachowania Sekuły i tak są nad wyraz powściągliwe: próbuję sobie wyobrazić, co by się działo, gdyby taki “szacunek dla prawa” odbywał się w wykonaniu któregoś z posłów PiS.

  65. grenadier napisał(a):

    a poza tym u was bija murzynów :)

  66. ro napisał(a):

    Gdzie, w Kędzierzynie?
    Nonsens! Mamy jednego i wszyscy go lubią. :)

  67. mol napisał(a):

    Nie Ty wyciagnąłeś wątek Żuławskiego? 27 styczeń 2010 (Środa), godz. 11:31 – ktoś się pod Ciebie podszył? :-)
    Opisałeś jakiś wywiad z nim, a ja odniosłem się tylko do uzytego przez dziennikarzy zwrotu. Napisałem, że mi się nie podoba. Z czego wysnułeś wniosek, że bronię Żuławskiego a zatem III RP i PO oraz dożynam watahę…
    Gdy pogłaszczę psa uznasz mnie pewnie za jednorękiego bandytę… Ręce (ręka) opadają :-)
    Naprawdę wszytsko Ci się kojarzy z jednym?

  68. ro napisał(a):

    Molu, LITOŚCI!!!!!
    Nie atakowałem w tym tygodniu, ani w tym miesiącu Hanny Gronkiewicz Waltz!!!
    Napisałem tylko, że podobał mi się film dokumentalny, w którym Żuławski ciekawie opowiadał o architekturze i historii Warszawy.

    Nie mam też zamiaru topić Tuska i innych cyklistów w kanałach na Marsie. Wspomniałem tylko o nich (26 styczeń 2010 (Wtorek), godz. 22:24), pisząc zupełnie o czym innym!

    :D
    Już wiem!
    :D
    W sporach z Tobą cały czas dręczyło mnie deja vu!!! A teraz już wiem!
    :)
    [...]
    -Oczywiście że rozumiem!
    -No!
    -Tylko skąd pewność, że Rosencwajgowa by wyzionęła ducha?
    -W tym sęk…
    -Co?
    -Sęk!
    -Kto?
    -Sęk?
    -Nic nie rozumiem…
    -Deska. W środku sęk!
    -Jaka deska?
    -Drzewo. Deska drzewniana. W środku sęk.
    -Kto ma drzewo? Luttman?
    -Jaki Lutman? Lutman ma manufakturę. A drzewo jest z lasu. Sie ścina, sie rżnie na deski. Jest deska – jest sęk.
    -A gdzie jest ten las?
    -Jaki las?
    -No, że wspominałeś.
    -Co ciebie obchodzi nagle? W puszczy Białowieszczańskiej jest las. Rosną stuletnie drzewa. Sie ścinna, sie rżnie, jest deska, jest sęk.
    -A kto ma ten las?
    -Kuba! O co ciebie idzie? Nikt!
    -To można kupić?
    -Te manufakture?
    -Nie, ten tartak.
    -Jaki tartak do cholery?
    -No, że wspominałeś.
    -Kuba! Chodzi o to, czy Rosencwajgowa wytrzyma do licytacji.
    -A ona sprzeda?
    -Co?
    -Ten tartak.
    -Kuba! Przecież ona… Jaki tartak do cholery?
    -No że się ścina i się rżnie.
    -Kuba!… Że mnie coś podkusiło powiedzieć jego ten sęk. Kuba, ja cofam ten sęk. Ja cofam wszystkie sęki na świecie.
    -Co?
    -Sęk.
    -Który.
    -Że pisze w „Kurierze Warszawskim” takich sztychów. To ja jego cofam!
    -W „Kurierze Warszawskim”? To było ogłoszenie?
    -Jakie ogłoszenie?
    -No, że on sprzedaje.
    -Kto?
    -Ten co pisze, że parceluje ten las. Słuchaj! Tylko ten tartak to ja bym zatrzymał dla siebie.
    -Kuba, po co tobie ten tartak?! Zleź z tego tartaka!.
    -No wiesz Rapaport, że ja ciebie nie rozumiem. Ty budzisz mnie w nocy. Pół godziny namawiasz mnie żebym kupił las. A teraz odmawiasz mnie od tego tartaka. No to co to jest za interes?
    -Kuba…
    ——
    ——
    Molu!… :)

  69. mol napisał(a):

    Skądinąd jest to typ rozumowania charakterystyczny dla ludzi PiS. Wszystko ma w nim wymiar polityczny, a zdarzenia są oceniane wyłącznie pod kątem czy służą wzmocnienia wezwania “Tusk musi odejść”, czy nie.
    Naprawdę serdecznie się obśmiałem ze zrównania mojej rzekomej obrony Żuławskiego z obroną III RP. Nie sądziłem, że ów reżyser może być utożsamiany z obecnym reżimem :-) Kaliber Żuławskiego jako artysty nie wydaje mi się wystarczająco wielki, bym miał go traktować jak Ojczyznę :-)
    -
    I tylko lekki prztyczek:
    RO – najpierw kłamczuszysz w kwestii wywołania wątku Żuławskiego, a potem zapowiadasz, że zapytasz Sekułę o pojęcie przyzwoitości.
    Masz nieznośną lekkość bytu… :-)

  70. mol napisał(a):

    RO – odłóż tę trawkę, bo odlatujesz :-) Właściwie zaczynasz rozmawiać sam ze sobą. Co ja pisałem o Hannie Gronkiewicz-Waltz?
    A o tym piperoznym reżyserze pisałem w kontekście wywiadu, a nie jakiegoś filmu dokumentalnego.
    Teraz dostaniesz na koszt firmy szklankę wody mineralnej :-)

  71. ro napisał(a):

    Jestem bezradny: już nie wiem, czy się śmiać czy płakać.
    Kuba!…
    To jest: Molu!!!
    Ja Żuławskiego użyłem w kontekście, jako przykładu, kropki nad “i” niemalże…
    [...]
    -Tylko, że mnie coś podkusiło. Staropolszczyzny się mnie zachciało. Sęk, sęk. Tak samo dobrze mogłem powiedzieć… ja wiem? Tu leży pies pochowany.
    -Pies?
    -Pies!
    -Piesek? Jaka rasa?

    Ręce opadają!

  72. mol napisał(a):

    To po co zaprzeczasz, że wprowadziłeś wątek z reżyserem?
    To, że jako genmetlmani nie spieramy się o fakty nie oznacza, że będziemy do nich podchodzić swobodnie…
    Ten facet był Ci potrzebny do wywiedzenia teorii o służalczym dziennikarstwie, które podtrzymuje istnienie Salonu. Tak, czy nie?
    No i coś się zwaliło. Dokładnie jak w sprawie aktorki Kotki.
    Ale zdążyłeś dociągnąć jeszcze do tezy, że ja bronię III RP, dożynam watahę oraz wspieram PO.
    Niezłametoda: choć początek wywodu idzie w gruzy, warto go ciągnąć, by móc wygłosić takie tezy :-)
    Mój szacun dla zdolności propagandowych :-)

  73. ro napisał(a):

    Bo nie wprowadziłem żadnego wątku z sęk… to jest reżyserem!!! Ty się go uczepiłeś jak husaria “parkanów”, więc Ci odpowiedziałem.
    -
    NIE!
    Ten facet był mi potrzebny do “wywiedzenia teorii”, że jak dziennikarz chce powstrzymać gościa, który przestaje panować nad własną śmiesznością, to może to zrobić jednym słowem (Mam wrażenie, że Żuławskiemu tamten “szczeniak” bardzo pomógł, bo teraz z przyjemnością go słucham lub czytam).
    -
    I nie chciałem (tym razem) topić Platformy. Ani dowalać TVN – lubię Rymanowskiego i wyraziłem jedynie żal, że jemu kindersztuba nie pozwoliła zapytać:
    -Sekuła! Co ty do cholery z siebie robisz? Nie masz lustra?
    -
    Zamiast Żuławskiego, mogłem wyciągnąć stosowną cytatę ze “Szwejka” – coś by się znalazło “na okoliczność”.
    To Ty zrobiłeś z tego bombę “P”. I “temat zastepczy”. Idzie się ta Twoja Platforma walić, “Tusku już nie musi” – właśnie ogłosił wiekopomną decyzję – to i zaczynasz mieszać wątki. Gubisz się Molu. Normalne!
    (W sprawie aktorki Kotki nic się nie zawaliło: nie zmieniam swojej opinii w tej sprawie ani na jotę. A to co Ty sobie wymyśliłeś i wbiłeś do głowy, że to niby ja napisałem, to już nie moje zmartwienie. Pewnie byłbyś bardzo zdziwiony, gdybyś tamten wątek odgrzebał i przeczytał. Choć jak Cię znam, i tak byś odwrócił kota ogonem :) ).

  74. koleś napisał(a):

    Już nie mogę… Ile razy jeszcze będzie ta Kotka wypominana? O ile pojmuję, to mol stale wyciąga tę Kotkę aktorkę, traktując tę istotę instrumentalnie, tzn. używając jej niczym szpilki do nakłuwania.
    Swojska akupunktura taka widać.
    Bo ro nie przeprosił za tę Kotkę, nie pokajał się i nie obszedł trzy razy Rynku w Opolu na kolanach wożąc mola na swym grzbiecie… Czyż tak?
    Jeśli nawet ro porozsyłał jakieś maile w tamtej sprawie (ja nie dostałem żadnego), to ile się za rozsyłanie maili dostaje? Pięć lat zanudzania przez mola?
    Gdyby tak – równą miarą – bo wszak o nic innego nie chodzi – mierzyć, to…
    Wypada się chyba cieszyć, że mol, nasz drogi barman, nie jest sędzią, wodzem plemiennym czy innym sierżantem sztabowym snajperem z cenzusem!
    Bo wtedy by się zawaliło!

  75. mol napisał(a):

    Kotka będzie wypominana jako przykład politycznej pochopności.
    Za pół roku będzie wypominany sens tzw. afery hazardowej.
    O aferze Orlenu już nie wspomnę.
    O gruntowej takoż.
    O efektach prac “komisji naciskowej” też będzie mowa, bo zdaje się że wokół tych wszystkich “afer” nabudowano ze smakiem i pośpiechem wiele teorii.
    -
    Kotka jest poręczna, bo jednym słowem można pokazać temperaturę politycznej wścieklizny w wojnie między PO a PiS. Też się na początku dałem w to wplątać. Pomyślałem: o ku..wa! Ale numer.
    Dlatego dziś o aferze hazardowej piszę z uporem: tzw.

  76. koleś napisał(a):

    http://wyborcza.pl/1,97863,7485865,Kaczynski_nawet_nie_zaczal_rewolucji.html?as=1&ias=5&startsz=x

    ze swojego pobytu na Śląsku zapamiętałem właśnie takich ludzi – i, szczerze mówiąc, tęskno mi jak cholera za takimi – gdy żyję na co dzień w towarzystwie sierot po komunie (uwaga psychiatrzy! :co może czasem wyjaśnia moje napady! )

  77. mol napisał(a):

    No nie. Nie zostawię tego tak. Zakłamywanie faktów stało się specjalnością RO.
    Wprowadziłeś RO wątek Żuławskiego. Kłamiesz, gdyt twierdzisz, że nie.
    Wpierasz mi “Twoją PO” – zobacz, co sam piszesz, chyba, że szał polityczny mgli Ci oczy.
    Powiązałeś moją rzekomą obronę Żuławskiego z niby moją chęcią obrony III RP. Pogięło Ci już całkiem?
    Pisałem co sądzę o pytaniu zadanemu Żuławskiemu (napodstawie Twojej relacji). Kiedy Ty piszesz p[rawdę, as kiedy konfabulujesz?
    KABOTYN? czy ktoś inny?
    No przecież to wszytsko jest powyżej.

  78. koleś napisał(a):

    [pragnę zwrócić uwagę, że mistrz Miłosz miał rację pisząc o końcu świata, iż ten do końca pozostanie niezauważony być może]…
    …Słońce Kaszub nasze kochane nie weźmie udziału w walce o fotel prezydencki…
    Myślę, że epoka “królów z jajami, ale bez laski” wreszcie mija.
    Może nadejdzie epoka facetów, którzy umieją naprawić kran, pobudować dom i dać w mordę złodziejowi a bandytę pognać!

  79. ro napisał(a):

    “Chryste, znaczy cierpliwości” (to cytata, nie zapowiedź restauracji Świetego Officjum!)

    Żuławski był dodatkiem do poniższego kontekstu:
    ro napisał(a):
    27 styczeń 2010 (Środa), godz. 10:23
    Rymanowski próbował, ale jest… za dobrze wychowany. Albo coś w tym rodzaju.
    Czasem mi się marzy, żeby w takiej sytuacji dziennikarz powiedział:
    -Panie X, basta! Niech pan przestanie robić z siebie i widzów durni. (Ze mnie pan może, bo mi za to płacą).

    Ale skoro dla Ciebie kontekst się nie liczy, to Twój problem, nie mój.
    Powtarzam: nie atakowałem ani Żuławskiego, ani HGW, ani cyklistów, ani Ani.
    Ani nawet Twojej wyobraźni (jak zwykle starałem się tylko wykazać jej hm… nienajzdrowszy stan :) )

    Kiedy ja konfabuluję?
    Może wtedy, kiedy piszę, że masz w czyms rację?…
    :) Nieczęsty to przypadek, ale chyba ze dwa razy tak napisałem.
    Konfabulowałem, jak nic!
    :D

  80. mol napisał(a):

    Znowu kłamstwo:
    ro napisał(a):
    27 styczeń 2010 (Środa), godz. 11:31
    Ziemkiewicz w “Antysalonie” i to bez Dominiki Wielowieyskiej – która na szczęście od swojej macierzy dostała zakaz występowania w jednym programie z Janeckim, też takie kwiatki obśmiewa.
    Ale czym innym jest dziennikarski kabaret po fakcie, bez udziału sprawcy, a czym innym powiedzenie mu tego w cztery oczy. Nawet gdyby gość miał się obrazić i wyjść.
    Są granice, a Sekuła je przekroczył.

    (Wspominałem już o tym), gdy kilkanaście lat temu, “Wielki” Żuławski wrócił z emigracji, dwóch(!) młodych dziennikarzy, w pozycji: siedząc na brzeżkach krzeseł, przeprowadzało z nim wywiad. Oni cicho i nieśmiało pytali, a on tokował (choć nie była to stacja TOK FM).
    Obaj chłopcy w miarę tej homilii przesuwali się na tych krzesłach coraz bliżej oparcia, aż w końcu jeden nie wytrzymał:
    -Panie reżyserze – spytał, – czy pan uważa siebie za kabotyna?
    Zrobiło wrażenie. Bo identyczne pytanie cisnęło mi się od dłuższej chwili.”
    -
    Jakl się pisze “identyczne pytanie cisnęło mi się od dłuższej chwili” to potem wypada włożyć długie spodnie i przyznać.

  81. mol napisał(a):

    Właściwie to nie chce mi sie gadać o jakimś Żuławskim :-)

  82. mol napisał(a):

    “Ale skoro dla Ciebie kontekst się nie liczy, to Twój problem, nie mój.
    Powtarzam: nie atakowałem ani Żuławskiego, ani HGW, ani cyklistów, ani Ani.
    Ani nawet Twojej wyobraźni (jak zwykle starałem się tylko wykazać jej hm… nienajzdrowszy stan )

    Nie pierwszy starasz się zaklinać rzeczywistość.
    Nie pierwszy starasz się wpoić, że o Żiławskim nie pisałeś per “Wielki” ironicznie, o Ani nie rozsyłałeś majli, O HGW nier pisałeś w kontekście “CHWDP”.
    Nic tu Twojego. Ot, zwykłe takie zdania…
    Kłamiesz też o reżyserze.
    A czasem wearto powiedzieć, o kurde: siępomyliłem.
    Mnie to nie jest potrzebne do życia, ale wypadałobyby :-)

  83. mol napisał(a):

    Posłuchajcie teraz posłanki Kempy. Kwintesencja rozumowania PiS :-)

  84. ro napisał(a):

    Tobie trzeba tłumaczyć…
    ;)
    Moja żona ma swoje powiedzonko na taką okoliczność, ale nie przytoczę, bo nie chcę wywoływać VII wojny punickiej.

    Tylko proszę, skończ już z tym zarzucaniem mi kłamstwa, bo to, że nie jesteś w stanie zrozumieć rzeczy oczywistych, nie oznacza, że ja kłamię. Choć nie znaczy że nie kłamię. (Tylko nie wyciągaj z tego ostatniego jakichś pochopnych wniosków). :)

    Gdy się mylę – przyznaję to natychmiast, i zawsze.
    Pewnie jeszcze z siedemnaście razy mogę powtórzyć, że Żuławskiego wyciągnąłem na okrasę tezy o Sekule i Rymanowskim. Jako przykład. (A HGW – jako szyderstwo z Twojego sposobu czytania moich wpisów).
    Ale Ty się zapiekłeś i koniec – żadne argumenty już do Ciebie nie dotrą, szkoda czasu i atłasu.

    Becherovka dla wszystkich!
    :)

  85. koleś napisał(a):

    Dzisiaj namiętnie czytałem życiorysy targowiczan… Był wśród nich taki jeden, bohater walk konfederatów barskich, wielokrotny pogromca Rosjan… Ba… że wykorzystał te swoje rajdy do sporządzenia list proskrypcyjnych? Ba!
    Po czym rozpoznać zdrajcę? Źle postawione pytanie! Olać szukanie zdrajców!
    Patriotów mierzyć skutecznością pracy dla Polski – KONKRETAMI. Tu 100 km autostrady, tam poprawione prawo, ówdzie i coraz częściej MĄDRZY LUDZIE U WŁADZY!
    Patriotą jest ten KTO popiera ludzi zdolnych leczyć, budować, siać i orać, bronić i się narażać, by zagrożenie od innych odsunąć!
    Mam dość ludzi, którzy urągają logice! Jak ten Piskorski czy jego kumpel Olechowski! Kto podsuwa nam te eksponaty przed oczy? Kto naciska w redakcjach by dawać filmiki, programiki, wstawki z tymi facetami? Kto?

  86. koleś napisał(a):

    A czemu zniknął wierszy ro i moja nań odpowiedź? 8)

  87. ro napisał(a):

    Ół do tej gorzały!
    :)

  88. ro napisał(a):

    No właśnie, dlaczego?

  89. koleś napisał(a):

    Ja napisałem tylko, że Olechowski świetnie nadawałby się do reklamy pastę do zębów oraz ubezpieczeń emerytalnych dla służb mundurowych… i coś jeszcze… I teraz co? Wklejać najpierw u Ziemkiewicza w Rzepie, czy jak? 8)

  90. ro napisał(a):

    Jak widać – już nie potrzeba. :D
    Mol zabrał wierszyk, Twój wpis i poszedł do domu.

    A ten gość niższy od Kwaśniewskiego?
    Kojarzy mi się z hasłem:
    “Nasz klient, nasz pan…”
    :)

  91. koleś napisał(a):

    Mówisz, że zabrał? No tak, ostatnio coś napomykał, że kradnie poglądy? Myślisz, że zadzwonił do Olechowskiego i powiedział, że ma scenariusz na tę pastę do zębów? A scenariusz napisały wiadome służby na życzenie określonych sił działających we wiadomym celu z poduszczenia? ;)

  92. ro napisał(a):

    “Niech nasz klient zostanie naszym panem”? :)

  93. koleś napisał(a):

    Ten klient nie ma szans: wizji nie ma żadnej, fonię fatalną i w gruncie rzeczy nie wiadomo na jakiego pilota reaguje.

  94. ro napisał(a):

    Ale jest prawie tak wysoki, jak Aleksander Kwaśniewski. :)

  95. ro napisał(a):

    -Czym różni się kulturalny człowiek od prostaka?
    -Prostak za obrazę bije po mordzie, człowiek kulturalny – po twarzy.

  96. koleś napisał(a):

    A ja powtórzę moje pytanie skierowane do mola: czemu zniknął wierszyk ro i moja nań odpowiedź?
    Czy mamy się znowu przyzwyczajać do bułhakowskiego humoru typu: “Wczoraj przyszedł do obywatela mieszkającego po ósemką milicjant i poprosił go, aby razem udali się na komisariat, a to w celu złożenia jakichś wyjaśnień. I proszę sobie wyobrazić, że ten lokator spod ósemki wyszedł z milicjantem i… zniknął. A co dziwniejsze – razem z nim zniknął również ów milicjant”…?

  97. mol napisał(a):

    Nie usuwałem żadnego wierszyka, ani odpowiedzi na niego. Nie wiem, co się stało. A kiedy te dwa wpisy były?

  98. mol napisał(a):

    Są 11664 wpisy i wszytskie zostały “zaaprobowane”, bo tak ustawiłem stronę. Żaden nie wylądował w koszu

  99. koleś napisał(a):

    Wczoraj pomiędzy 17:54 a 18:23. ro napisał wierszyk, w którym cieszył się, że “Donek” nie będzie chodził po pałacu a ja, że nie rozumiem czemu się cieszy i coś tam jeszcze o niejakim Olechowskim & Co. Potem napisałem tekst z 18:23 i ten się ukazał.

  100. mol napisał(a):

    Na pewno, jak mnie znasz, nie usuwałem żadnych wpisów. Jak sięprzebiję przez śnieg, to spróbuję się skontaktować a adminem. On jest w Bydgoszczy. Sam jestem ciekaw co sie stało.

  101. koleś napisał(a):

    Też myślę, że to jakiś chochlik komputerowy, zwany obecnie blogusem.

  102. ro napisał(a):

    Jasssne! :D
    Pewnie Koleś wąchałeś to samo, co ja. Przecież Mol nie może się mylić – skoro miał rację 11664 razy. :)

  103. ro napisał(a):

    Oczywiście żartowałem. Molu, nie musisz się obrażać!

  104. ro napisał(a):

    W dzisiejszej “Rzepie” “Specjaliści przygotowują nos Pinokia do wystapienia przed komisją śledczą”.
    A ja sobie myślę, czy w kampanii prezydenckiej ktoś przypomni Tuskowi wczorajsze wystąpienie? Mam na myśli media głównostrumieniowe…

  105. koleś napisał(a):

    Wczoraj pytałem, kto podsuwa nam pod nos takie egzemplarze obrazy inteligencji jak Olechowski – no proszę – kto! – “Na rezygnacji Donalda Tuska korzysta Andrzej Olechowski – pokazuje sondaż „Gazety”… Ciekawe, czy to świadczy o Gazecie, o jej czytelnikach (tacy światli, tacy mądrzy i pewnie wierzą, że można 36 razy wygrać pod rząd w ruletkę!) czy o tych od sondaży…

  106. ro napisał(a):

    http://blog.rp.pl/magierowski/2010/01/28/trener-ii-klasy-popiera-donalda-tuska/

    :D

  107. ro napisał(a):

    http://blog.rp.pl/mazurek/2010/01/28/dobre-imie-miroslaw/

    :D

  108. mol napisał(a):

    Ile urody jest w pytaniu: “Kto nam podsuwa..? ” Toz to tylko odrobinke obok “Komu to służy…?, “Kto za tym stoi…?”
    No wiemy kto – wraża GW i hordy jej zdziczałych politycznie wyznawców (bo nie czytelników).
    Uśmiecham się, bo to jakby myślenie odwrotne do dawnego, gdy “podsuwany był jedynie słuszny”. A ja sie piekliłem wówczas, żeby się ode mnie odpieprzono – sam sobie wybiorę! :-)
    No ale wyboru nie było.
    “Ci od sondaży” sa zaś traktowani jak listonosze: przynoszą złe wiadomości – włeb. Za dobre – cukierek :-)
    -
    Nikt nie majdrował na blogu. Admin zaklina się, że niczego nie usuwał. Było jakies wahnięcie na serwerze, ale mało prawdopodobne, by ono spowodowało wycięcie dwóch wpisów.
    Nie umiem powtórzyć tego, co mi mówił, ale faktem jest że wczoraj, czy przedwczoraj, serwer wyświetlił mi komunikat, że odpisuję… za szybko :-)
    Może ta bestia zaczyna ożywać? :-)

  109. koleś napisał(a):

    ro… już nie mogę, no nie mogę czytać tekstów o jakiejś wojnie polsko-polskiej pod flagą czy o łubudubu… mnie się już Misiem i tym w kółko Macieju powtarzanymi sloganami po prostu czka!
    Proszę.
    Ceńmy oryginalność.
    Docenię zwrot Mazurka o “charyzmie portretu pamięciowego”, wierz mi, ale nie docenię tego, że
    jeżeli ktoś pozdawał z wyróżnieniem, to czemu się z tego nabijać? Drażniło, drażni i drażnić będzie prześmiewczość wobec osiągnięć umysłowych! Po prostu. Wymyślono oceny – może to i niedoskonałe – ale właśnie błazny się z tego nabijają!
    Nie byłem najlepszym uczniem w szkole – ale jakoś tak miałem w średniej i na studiach, że ci najmądrzejsi naprawdę mieli najlepsze oceny!
    I cholernie żałuję, że parę tych osób opuściło Polskę!
    Nie śmieszy mnie Mazurek piszący o sprawnościach zuchowych? Kolejny geniusz, który słowem “harcerzyk” gotów jest grać w myśl starych zamordystycznych tradycji!
    A Sekuła… Cóż, pewnie gdyby nie podał ocen, to Mazurek sugerowałby, że “poszedł w politykę, jak wielu, którym w życiu zawodowym…”?
    ————–
    Ja wiele jestem w stanie zrozumieć i sam lecę ostro – ale są pewne granice. I niech mol ze swoim “wdziękiem i urokiem osobistym” (kto jeszcze pamięta kto i kiedy przyznawała nagrody “za wdzięk i bezpretensjonalność?” – ja sam już nie pamiętam)… dobija się u mnie o określanie tych granic – bo inaczej rozlewa się wszystko jak ciasto między paluchamy! 8)

  110. koleś napisał(a):

    he, he masz, wykrakałem sobie mola! ;)

  111. koleś napisał(a):

    Myślisz molu, że jak podsuwa to już zaraz stoi za a nawet służy? ;)
    Dobra, dobra, z tymi hordami zdziczałych czytelników GW – jeżeli z mojego wpisu nie wyczytałeś zdziwienia – to trudno. Popajacuję nad bardziej wyrazistą formą wyrazu.

  112. mol napisał(a):

    Nie wiem, ile razy można a ile razy nie można wygrac w ruletkę :-)

  113. ro napisał(a):

    Jacek Fedorowicz.

  114. mol napisał(a):

    To on pierwszy o to zapytał? :-( A chcialem byc oryginalny…

  115. ro napisał(a):

    Nie. On dawał nagrody za wdzięk i bezpretensjonalność.

  116. mol napisał(a):

    To ja będę dawał nagrody za bezwdzięk, pretensjonalność oraz logikę :-) Nie lubię tancerzy męskich.

  117. koleś napisał(a):

    Dzięki, ro, przypomniałeś mi… chyba “Małżeństwo doskonałe” albo coś z tej serii…

  118. koleś napisał(a):

    http://wiadomosci.onet.pl/2120634,11,pustki_na_spotkaniu_z_kandydatem_na_prezydenta,item.html
    …ale oczywiście molu od tego Twoja wiedza na temat możliwości wygrania w ruletkę się nie zmieni, moja też nie… Mnie uczono w średniej szkole o prawie wielkich liczb, teorii przypadków i gier. I stale popełniam ten błąd, iż myślę, że tego uczono wszystkich…

  119. ro napisał(a):

    Oczywiście Koleś, możemy udawać, że nie na wojny polsko-polskiej, a Mol i ro to dwie strony tej samej monety. Albo orderu.

  120. mol napisał(a):

    Z nikim nie prowadzę żadnej wojny, drogi RO. Wywijam hołubce walcząc z niektórymi poglądami, ale one nie mają narodowości :-)
    Trochę tej matematyki liznąłem, Koleś. Nie tylko studiując ekonomie, ale też wcześniej, ukrywając się przed wojskiem gdy lunąłem pierwszy egzamin wstępny na uczelnie i brnąłem przez programowanie elektronicznych maszyn cyfrowych przez dwa lata (skończyłem, programować nie umiem :-) )
    W jednej z nowel Jacka Londona jest historia Malemuta Kida, który ograł kasyno w jakiejś dziurze na północy Kanady. Oczywiście oszukiwał. Cała różnica polega na tym, że tam właściciel kasyna – wraz z kolegami – zapłacili Kidowi za to, by przestał grać i się wyniósł.
    Kid pokazał właścicielom kasyn, na czym polegała sztuczka i zgarnął kasę.
    Po czym ruszył na szlak.
    Nie było komisji śledczej.
    Stąd mój uśmiech, a Twoja złośliwość o mojej głupocie – taka sobie…

  121. ro napisał(a):

    Uczono wszystkich, Koleś. Tak jak mnie uczono (na szczęście tylko teoretycznie), że na pytanie kaprala:
    -Posprzątane?!
    Należy odpowiadać:
    -Sprząta się.
    :)
    Faktem jest, że prawdopodobieństwo i prawo wielkich liczb, to najtrudniej przyswajalna część matematyki łatwoprzyswajalnej. Przynajmniej ja tak miałem i podobnie uważali moi koledzy (z koleżankami bywało różnie). Niby to wszystko umiałem, ale gdzieś wrodzone niedowiarstwo, mimo wielu eksperymentów (na przykład pięć godzin z pięciozłotówką…) potwierdzających słuszność, nieraz wywodziła wnioski na manowce.

  122. mol napisał(a):

    W którymś z angielskich uniwersytetów przeprowadzono badania nad tym, czy kromka chleba zawsze spada posmarowaną stroną na podłogę. I Jakis automat do tego zaprzęgnięto. I wyszło, że pół na pół :-) Tym naukowcom przyznano jakiś tutuł głupków roku, czy coś takiego :-)
    Ale mnie dziś rano kromka spadła. Zgadnijcie na którą stronę? :-)

  123. ro napisał(a):

    Z całą pewnością na słuszną…

    A ten uniwersytet, to był Uniwersytet Wschodniej Anglii? :) Bo jeżeli tak, to ten IG Nobel należał się za co innego.

  124. ro napisał(a):

    Ale poważniejąc :D :
    “Literatura faktu” pełna jest opowiadań o cwanych żuczkach, którzy rozgryzają systemy i urządzenia w kasynach, by pławić się w honorariach wypłacanych przez zdesperowanych właścicieli kasyn, żeby tylko nie grali u nich (albo szli do konkurencji). Albo o takich, którym karta idzie w niewiarygodny sposób i są błagani w wyżej wymieniony sposób. Taka przygoda przytrafiła się na przykład jednemu z licznych znajomych Szwejka. Gdybym poszperał w pamięci, znalazłbym wiele przykładów pocałunku muzy hazardu. Sęk w tym, że takie cuda przydarzają się tylko w literaturze lub w “arce przymierza między dawnemi, a nowymi laty”. Dla ułatwienia: w “wieści gminnej”, czyli opowieściach snutych między maglem w południowym Chile, a ogniskiem w Bieszczadach (zahaczając po drodze o literaturę “Faktu”).
    Jak słusznie zauważył Koleś, jest coś takiego jak teoria prawdopodobieństwa, która brutalnie acz skutecznie broni stęsknionych graczy przed pocałunkami owej muzy hazardu.
    Piskorskiemu (według jego wersji) przydarzyło się coś, co wprawdzie prawdopodobieństwo miało niezerowe, ale niezerowe jest też prawdopodobieństwo, że piłka do squosha, zamiast się odbić, przeleci przez ścianę. (To jest przykład podawany w fizyce kwantowej jako ilustracja efektu tunelowego).
    Dlatego Molu nie graj roli dozorcy z odcinka “Zmienników”, tego który nie umiał rozpoznać swojego lokatora Oborniaka (“Ja nic nie wiem, ja tu tylko sprzątam”).

    Namotałem?
    ;)
    Ano, namotałem!
    Mówiąc krótko: nabierz do wyczynu Piskorskiego takiej miary, jak gdyby on był dziełem kogoś z PiSu.
    :D

  125. koleś napisał(a):

    Kiedy z dachu pędzącego przed Tobą zielonego jeepa wyrywa się w niebo wielka płyta zmrożonego śniegu, która niczym wystrzelona z katapulty płyta chodnikowa robi w powietrzu łuk, rozpada się na kilka kawałów to… nie jest nic dowcipnego w żadnym z tych kawałów.
    Nie wiem, jakim cudem udało mi przyśpieszyć, jakim cudem te kawały spadły obok i tuż za moim samochodem.
    Ale wiem, że jestem w stanie w ułamku sekundy obliczyć trajektornię lotu “płyty chodnikowej” i lot poszczególnych jej części po rozpadzie.
    Nie wiem – jakim cudem, ale przez ten ułamek sekundy wiedziałem.
    Nacisnąłem na gaz!
    Ale…
    He, he… wrodzona nieufność kazała jednocześnie mocniej chwycić kierownicę, spuścić głowę, by nie oberwać kawałkami szkła z rozbitej szyby i przymknąć oczy.
    Łup, łup, łup…
    Pozdrowienia z niemieckich autostrad, chłopaki!
    Rozpocząłem urlop od uratowania sobie życia.

  126. ro napisał(a):

    Uff!
    Na pocieszenie powiem Ci, że nie oberwałbyś kawałkami szkła z rozbitej szyby. Te nowoczesne wynalazki są czasami naprawdę dobre.

    Kiedy z paki jadącej przed tobą półciężarówki spada kartonowe pudełko i leci przez chwię w powietrzu, już wiesz że jest puste, więc śmiejesz się, bo co ci może zrobić kawałek tektury, nawet jeżli spadnie na szybę. I nagle ze zdumieniem widzisz, jak znikąd pojawia się półcentymetrowa skaza, która rośnie z każdą chwilą i nim dojedziesz do serwisu, przekreśla ci całą szybę i nadzieję na dalszą jazdę przez najbliższych parę godzin. No i masz do wyboru: zapłacić za wymianę z własnej kieszeni, albo płacić przez parę lat wyższą składkę AC.
    Lecz od ubiegłego (dopiero :( ) roku ubezpieczyciel – łaskawca pozwolił mi na dwie szyby rocznie. A za niewielką dodatkową opłatą nawet na poważniejszą stłuczkę. Bezkarnie!

  127. mol napisał(a):

    O Matko Boska! :-)

  128. ro napisał(a):

    He, he!

    Naukawcy z Instytutu Wschodniej Anglii fałszując dane o globalnym klimacie i temperaturach, popełnili przestępstwo. Tak orzekła brytyjska prokuratura. Kapłanom nowej świeckiej religii włos z głowy jednak nie spadnie. Fałszowanie wyników badań naukowych przedawnia się po… sześciu miesiącach.

    Po jakim czasie przedawniają się fałszywe teorie?

  129. mol napisał(a):

    Nie znam się na zmianach klimatu, ale słyszałem kiedyś wywiad z którymś z klimatologów, który mówił, że w owym słynnym raporcie brakło jednego zera. Napisano, że fatalne ocieplenie ma nastąpić za 30 lat, a miało być 300. Ale zastrzegam – nie znam się na tym.
    Ktoś inny z kolei klarował, że globalne ocieplenie jest potrzebne w grze ekonomicznej, czyli w handlu kwoatami emisji co2.
    Natomiast to, żeby ocieplenie miało być nową religią, to nie słyszałem… :-)

  130. ro napisał(a):

    No to usłyszałeś!
    :)
    Masz ciekawą manierę, po której łatwo rozpoznać nie tylko Twoje sympatie, ale to kiedy wiesz, że one, te sympatie, się mylą. Przybierasz wtedy sympatyczną pozę dozorcy że “Zmienników”:

    -Ja nie wiem. Ja tu tylko sprzątam.
    :)

    Władza poprzez religię – toż to stare jak ludzkość. Nie udawaj, że o tym nie słyszałeś.

    Nie za trzydzieści tylko za trzysta lat? Czy to Ci czegoś nie przypomina? Co się dzieje po kolejnym “końcu świata”? Ogłasza się następny termin. Oczywiście, naukawcy nie są tak naiwni, jak mój znajomy świadek Jehowy, który końcowi świata dawał “przedłużenie” średnio na kolejne pół roku, więc nie będą przecież czekali do 2030 roku, żeby ogłosić termin “fatalnego ocieplenia” na 2060. Są przecież “poważnymi uczonymi”!

  131. mol napisał(a):

    Gdybyś nie był kapłanem antyociepleniowej religii, wyczułbyś niestosonosć używania twardego oceniania, że wyniki zostały “sfałszowane”. Fałszerwstw dopkonuje się bowiem w ściśle określonym celu – zwłaszcza w celu odniesienia własnych korzyści.
    Napisałem, że nie znam się na zmianach klimatycznych. Podzieliłem się jedynie tą wiedzą, którą przypadkiem, fragmentarycznie posiadłem.
    Zwariowani antyocieploniści usiałują narzucić swój styl myślenia, bo Al Gore ogłosił krucjatę przeciwko emisji co2. Ponieważ im się wszytsko kojarzy z jednym, ma to być w ich pojęciu kolejne pole starcia Sił Lewicowego Zła z Siłami Prawicowego Dobra.
    Na zasadzie: my jesteśmy tacy bardziej od Reagana, a oni tacy bardziej od Breżniewa.
    Ja nie wiem czy ludzkość emituje za dużo, czy za mało :-) dwutlenku węgla. Chciałbym tylko posłuchać jakichś w miarę wierygodnych opinii zamiast ideologicznej pulpy.

  132. ro napisał(a):

    Cóż! Jak widać nie musisz już niczego słuchać. Już wiesz.

  133. mol napisał(a):

    Gdybym zaś miał odpowiedzieć na pytanie, czy wierzę w możliwość globalnego ocieplenia, rzekłbym, że wierzę. Na podstawie zwykłych obserwacji. W końcu świat idzie do przodu, gospodarka się rozwija, powstają firmy – wszytskie one muszą na różne rodzaje zmieniać klimat. I jeśli powstał ruch antyociepleniowy, to fajnie. Może to taki typ refleksji, który zdarzył nam się przed szkodą?
    Pisałem kiedyś tekst o elektrowniach wodnych. W Głuchołazach jest taka. Staliśmy z właścicielem tej elektrowni nad brzegiem rzeki i gdy się tak gapiłem na okolicę dostrzegłem dziesiątki kominów, z których ulatniał się dym. Tak sobie pomyślałem, że w takich miejscowościach aż prosiłoby się o to, by cały prąd pochodził właśnie z rzeki. To kiedyś było uzdrowisko. Teraz zapyziałe miasto, w którym człowiek czuje się zimą brudny po kwadransie.
    W Jarnołtówku jest potok i tama. Facet, który tam mieszka i ma zakład leczenia bioprądami czy czymś, tłumaczył mi, że jedna pompa cieplna wystarczyłaby na oświelenie miejscowości. Ale opowiedział mi też, ów entuzjasta dziwacznych (dla mnie), technologii, że to jest NIEMOŻLIWE. Bo system prawny itd.
    Obejrzałem w tv film o domach w Austrii, które żywią się WYŁĄCZNIE energią słoneczną. Zajrzałem potem na strony Banku Ochrony Środowiska w Polsce. Owszem, są zniżki, preferencje, ale o czym tu gadać, gdy summa summarum trzeba byłoby wygrać w lotto, by się porwać na taką inwestycję?
    No i tak ze wszytskim.
    Wydaje mi się, że kwestia globalnego ocieplania nie polega na podczepianiu się pod argumenty tych, czy innych. Jest kwestią wyboru, czy lepiej płacić więcej czy mniej za prąd. Zapytałem opolskich energetyków, czy na hektarach dachów opolskiego ZWM nie warto byłoby zamontować baterii słonecznych? Odpowiedzieli, że warto byłoby, ale znów prawo… Prąd musiałby pójść do sieci i być rozliczany jak zwykła energia.
    No to zapytałem, czemu w Dobrzeniu Wielkim, gdzie stoi elektrownia Opole ludzie mają prąd tani jak barszcz?
    Wzruszyli ramionami.
    No i tak w kółko.
    Ja palę, więc zatruwam atmosferę. Jestem więc zwalczany, co słuszne.
    Jednak ci, którzy mnie zwalczają bronią jak niepodległości tych, którzy dymią z kominów, bo twierdzą, że przez to lodowce się nie rozpuszczają.
    Chętnie przyjnmę tę logikę, jeśli uda mi się ją zrozumieć :-)

  134. mol napisał(a):

    RO – skończ z tą manierą wmawiania mi moich rzekomych poglądów. Odnieś się do konkretów jeśli potrafisz. Przyprawianie mi gęby nie jest najlepszą metodą polemiczną.

  135. ro napisał(a):

    Skąd wiesz?

    Ach, prawda! Przecież nieustannie robisz to mnie…

    - – - -

    Odpowiem. Ale nie jednym palcem. :)

  136. mol napisał(a):

    Co “skąd wiem”? Do czego się odnosi to pytanie?

  137. ro napisał(a):

    Molu rozumiałbym, gdybyś nie pamiętał swojej wypowiedzi z poprzedniego dnia. Albo gdybym zadał to pytanie po jakiejś Twojej “kilometrowej” wypowiedzi… Nie udawaj. Odpowiedziałem wycieczką na Twoja ulubioną figurę: wycieczkę.
    :)

  138. ro napisał(a):

    Zatanawiałem się jak Ci odpowiedzieć…
    Do wyników badań naukowych mam taki sam dostęp, jak Ty. Jak przypuszczam – na własne oczy naoglądałem się tylu co Ty lodowców na Antarktydzie i w Arktyce, więc posługiwanie się argumentami naukowymi byłoby raczej żałosne.
    Mam trochę wiedzy na temat tego, jak ochrona środowiska w rozumieniu IPPC przekłada się na język praktyki, ale musiałbym tutaj wyciągać rzeczy, które stanowią mój warsztat, a ponadto raczej nadawałyby się na nudną książkę, niż jako argument w dyskusji na blogu.
    .
    Po namyśle doszedłem do wniosku, że napiszę tak…
    .
    Idea, której służyła Polska Zjednoczona Partia Robotnicza – to idea komunizmu. W niej partia widziała przyszłość świata.
    Była to idea, której zwycięstwo miało uwolnić ludzkość od niepewności jutra, od strachu przed wojnami, od nędzy i poniżenia, położyć kres panowaniu wyzyskiwaczy nad ludem pracującym, panowaniu narodów silnych nad słabszymi. Tylko komunizm miał zapewnić materialny i duchowy rozkwit ludzkości, a zdobycze pracy i geniuszu ludzkiego przeznaczyć całkowicie dla dobra i szczęścia człowieka.
    -
    Służąc tym ideałom, PZPR służyła Polsce. Dla dobra i lepszej przyszłości narodu PZPR dążyła do zbudowania w Polsce ustroju socjalistycznego.
    A przecież tylko ustrój socjalistyczny miał zapewnić stały rozwój sił wytwórczych kraju, stale rosnący dobrobyt i kulturę społeczeństwa, wyzwolenie człowieka od wszelkiego wyzysku i niesprawiedliwości. Tylko socjalizm miał gwarantować niepodległość narodową i suwerenność państwa polskiego.
    [...]
    Przewodząc narodowi polskiemu na drodze wiodącej do socjalizmu, PZPR kierowała się nauką marksizmu-leninizmu; zasady tej nauki stosowała w sposób twórczy zgodnie z wymogami konkretnych warunków swego kraju. W procesie budowy nowego ustroju PZPR wyciągałą nauki z doświadczeń własnych i doświadczeń bratnich partii, kształtując swą politykę w sposób sprzyjający umacnianiu kierowniczej roli partii w państwie i zaufania do niej wśród najszerszych rzesz ludu pracującego.
    [...]
    Nieustającą troską PZPR było zabezpieczenie stałego wzrostu poziomu życia ludzi pracy, a także wzrostu oświaty i kultury społeczeństwa.

    Temu celowi służyła prowadzona przez PZPR polityka uprzemysłowienia kraju na podstawie nowoczesnej techniki i wszechstronnego rozwoju gospodarki narodowej. Tylko w ten sposób Polska mogła całkowicie wydźwignąć się z zacofania, odziedziczonego po ustroju kapitalistycznym i latach niewoli, i wysunąć się do rzędu przodujących gospodarczo państw Europy.

    [...] PZPR dążyła do zapewnienia gospodarczego i kulturalnego postępu na wsi, do stałego wzrostu produkcji rolnej w gospodarstwach chłopskich, spółdzielczych i państwowych, popierała rozwój wszelkich form spółdzielczości wiejskiej, dążyła do stopniowej, socjalistycznej przebudowy rolnictwa poprzez świadome, dobrowolne jednoczenie się gospodarstw chłopskich w wysoko wydajne gospodarstwa zespołowe – spółdzielnie produkcyjne.
    -
    Dążąc do całkowitego zniesienia wyzysku człowieka przez człowieka, PZPR walczyła z wszelkimi przejawami pasożytnictwa społecznego, o całkowite zwycięstwo sprawiedliwych, socjalistycznych stosunków w mieście i na wsi.
    -
    PZPR uważała za jedno ze swych naczelnych zadań popieranie wszechstronnego rozwoju nauki i techniki, kultury i sztuki, pełne wykorzystanie osiągnięć myśli naukowej i zdobyczy kultury w dziele budowy socjalizmu.
    -
    Partia jednoczyła inteligencję z masami ludowymi, umacniała jej wieź z klasą robotniczą, rozstrzygającą o ograniczonym zespoleniu rewolucji naukowo-technicznej z socjalistycznym systemem społeczno-gospodarczym. Partia dążyła do wychowania wysoko wykwalifikowanych kadr inteligencji oddanych sprawie socjalizmu.
    -
    Troską partii było wychowanie młodego pokolenia w duchu ideałów socjalizmu, umiłowania ojczyzny i ofiarności w pracy dla jej dobra, rozwijanie wśród młodzieży aktywności społecznej, zapewnienie jej najlepszych warunków nauki, pracy i wszechstronnego wychowania duchowego i fizycznego.
    -
    Partia stała na stanowisku rozwoju demokracji socjalistycznej, która sprzyja inicjatywie, płodnej krytyce i twórczemu udziałowi mas ludowych w życiu politycznym, gospodarczym i kulturalnym, wzmagała siłę państwa ludowego. Partia zdecydowanie zwalczała wszelkie próby wykorzystania demokracji przez siły wsteczne dla celów wrogich socjalizmowi.
    -
    PZPR pobudzała i popierała działalność związków zawodowych, samorządu robotniczego oraz gospodarczych, samorządowych organizacji chłopskich, które wdrażały coraz szersze masy ludowe do udziału w gospodarowaniu i rządzeniu krajem.
    -
    Partia stała na straży zdobyczy ludu pracującego i praworządności socjalistycznej, zwalczała wszelkie nieprawidłowości i nadużycia, wpajała świadomą dyscyplinę i troskę o mienie społeczne.
    -
    PZPR krzewiła świadomość socjalistyczną, zwalczała ideologię reakcyjną; ciemnocie, zabobonom i zacofaniu przeciwstawiała wiedzę i postępową myśl naukową.
    [...]

    W dążeniu do utrwalenia pokoju i zapobieżenia groźbie wojny PZPR – wespół ze wszystkimi postępowymi siłami świata – kierowała się zasadą pokojowego współistnienia państw o różnych ustrojach społecznych.
    [...]
    ==============================
    Zapytam więc:
    -Dlaczego wstąpiłeś do NZS? Dlaczego walczyłeś z władzą ludową? Z Edwardem Gierkiem? Przecież on chciał, żeby Polska rosła w siłę, a ludzie żyli dostatniej.
    Nie chciał?
    Chciał!
    Dlaczego przyłączyłeś się do sił antysocjalistycznych?

  139. koleś napisał(a):

    Mnie pękło sznurowadło czarne w brązowym bucie(a więc i tak już zastępcze!) i w kilku kolejnych kioskach nie mogłem kupić ani brązowych, ani czarnych sznurowadeł.
    Były tylko białe.

  140. ro napisał(a):

    Dobrze, że jeszcze można kupić inne niż białe skarpetki… :)

  141. mol napisał(a):

    Nie walczyłem z władza ludową! Trzymając się poetyki JKM, walczyłem o d..krację, czyli właśnie o władze ludu! :-)
    Pytasz dlaczego wstąpiłem do NZS? Odpowiem wprost: nie wiem po co. Bo nie wiedziałem czego chcę. Wiedziałem natomiast czego nie chcę. Z perspektywy roumu dwudziestolatka wstyd mi było, że umrę w socjalistycznym baraku, choćby najweselszym, za to z gębą zakleblowaną cenzurą i krzywą mordą urzędnika, który ocenia, czy mogę dostać paszport.
    Pamiętasz hasło na Stoczni Gdańskiej: “Socjalizm tak, wypaczenia nie?” Otóż ja wtedy nie wyobrażałem sobie upadku ZSRR, socjalizmu itp., co więcej – wydawało mi się, że można to wszytsko poprawić i będzie fajnie. Musiałem dotrzeć do książek i ludzi, którzy mówili co innego. A żeby móc się z t6ym wszytskim widywać, musiałem, co czułem, być w NZS.
    W NZS też dywałem dolegliwy. Sklutecznie wsparłem akcję zrywania plakatów uniwersyteckiej solidarności, żądającej ułaskawienia braci Kowalczyków. Rozjuszyłem tekstem w “Aneksie” czołowego także i dziś antykomunisty w środowisku, relatywizując nt. orderu Suworowa (przypomniał mi to w swych zapisakach internetowych jakieś pół roku temu) :-) Ale nadal się (jak sądzę) lubimy. Napisałem jednocześnie wściekły list do Urbana (akurat zdobyłem maszynędo pisania, więc postanowiłem rozwalić nią ustrój – rok 82).
    Po co wstąpiłem do NZS? Nie wiem. Powtórzę: nie z przekonań, bo byłem zasmarkaty, by je mieć, lecz z odruchu niechęci wobec draństwa. Nie zamierzam sobie przyklejać maski wizjonera. Jest dziś ich na pęczki, ale wtedy do druku pozacenzurą nie było wielu.
    -
    Byłem gdzieś tak około końca drugiego roku studiów, gdy pewien facet, pracujący legalnie w RFN opowiadał mi z zachwytem, że socjalizm jest świetny, ale właśnie w RFN :-) On bowiem chciał pracować, a jemu zły fabrykant NAKAZAŁ iść na urlop! Bez gadania! Więc ów Ślązak był zawiedziony, bo coś tam tracił na wypłacie, ale fabrykant jego zdaniem był świnią, choć z drugiej strony Ślązak doceniał to, jak go pięknie traktują i o niego dbają :-)
    -
    Skopiowałeś mi jakieś pezetpeerowskie tyrady propagandowe. Doceniam żart. Odpowiem tak:
    Nie wystarczy być antysocjalistą, by być rozsądnym człowiekiem.

  142. ro napisał(a):

    Fajnie! Tylko zupełnie… nie na temat.
    :)
    Te “tyrady” to fragmenty statutu.
    Chciałem Ci przez niego pokazać, że komuniści mieli bardzo szczytne ideały: czyste środowisko, elektrownie wodne, Głuchołazy Zdrój, lasy, świeże powietrze, zdrową żywność, wodę, zieleń…
    I wprowadzali te swoje ideały tak, że musiałeś wstąpić do NZSu, by obalać ustrój siłą.

  143. mol napisał(a):

    A okres NZS był dla mnie zbyt ważnym okresem, bym miał go zamnąć jakimś dowcipem. No to mów….

  144. mol napisał(a):

    Kręcisz, kłamiesz, wywiajasz się, skręcasz – taka to prawica. Gadanie z Tobą jest bezsensowne. Gadaj sobie ze sobą

  145. mol napisał(a):

    Pisanie odpowiedzi na Twoje wpisy jest stratą czasu. I tak odpowiesz na swoje fanaberie myślowe

  146. mol napisał(a):

    Komuniści zaplanowali: czy Ty jesteś normalny?

  147. mol napisał(a):

    Zas bardzo sobię cenię czas NZS i moje wcześniejsze wtedy wyboryt, by robić sobie jaja teraz z kimś, kto mdlał na widok policjanta za regałami

  148. ro napisał(a):

    Skoro nie chcesz sobie zadać trudu, żeby przez chwilę pomyśleć, o co też temu ro mogło chodzić…
    Cóż!
    Nie będę uprawiał łopatologii – nie chce mi się. Zwyczajnie.
    Jeśli mam pisać, to chcę mieć z tego jakąś przyjemność. Chcesz mnie tej frajdy pozbawić? To faktycznie: szkoda i Twojego i mojego czasu.
    Nie rozumiesz, o co mi chodzi, to daj komuś poczytać, niech Ci wytłumaczy.
    A nie chcesz? Wolisz “argumenty” ad personam?
    Twoje zdrowie!

  149. mol napisał(a):

    Nie chce mi się tyłumaczyć Ci, o czym myślę, jeśli jedyną Twoją reakcją ma być jakiś paradoks z kija wzięty.
    Napisałem spro tesktu. Zero reakcji, opócz kilku paradoksów. jakieś tony cytatów z memuraów PZPR. No to się śmiejmy, śmiejmy po uszy. Ale beze mnie.
    Do niczego się nie odniosłeś. Zero reakcji na cokolwiek.
    Piszę w kosmos.
    Napisz wreszcie o Ci codzi. Przestań się pułuśmiechać, połporzysiadywać, zachodzić z boku. Ja nie jestem entuzjastą szarad.

  150. ro napisał(a):

    Dobrze!
    Chodzi mi o to, że tak zwani ekolodzy głoszą szczytne cele. Czyste powietrze, zdrowa żywność.
    Tak samo szczytne cele głosili (i nadal głoszą) komuniści, czy jak ich tam zwał.
    Nikt nie neguje takich haseł jak rozwój, równość, oświata, elektryfikacja wsi…
    Schody się zaczynają, kiedy pada pytanie, jakim i czyim kosztem ma to być zrobione? I czy aby na pewno chodzi o realizację tych celów.
    Komuniści szermowali swoimi hasłami, po to by zdobyć władzę i zniszczyć “wroga klasowego”.
    Ekolodzy robią dokładnie to samo! Nawet mają tego samego wroga – kapitał i wolny rynek.
    Powiem więcej: to są ludzie o identycznej mentalności i identycznych przekonaniach i bardzo podobnych sposobach działania.
    Wierzysz im? Twój wybór.
    Zwalczasz mnie z tego powodu? Nihil novi.

  151. mol napisał(a):

    Nie słyszałem, by głoszące szczytne cele byli być zwalczani w imię racjonalnych idei. No ale do tej pory nie czytałem Twoich jedynie słusznych idei.
    Jestem za zdrową żywnością i czsatym powietrzem. Jestem przeciwny brudnej żywności i brudnemu powierzu.
    Zatem jestem komunistą. Ok. Jestem komunistą.
    Schody…
    Chińscy komuniści-kapitaliści farbowali mleko bodaj melatoniną. W imię wolnego rynku (obniżka kosztów, zdobywali pozycję na wolnym rynku). Lubisz melatoninę? Poprawia Ci samopoczucie?
    Jak napiszę – w mordę tym misiom – zawołasz, że wspieram Senepid? No to ćpaj melatoninę na zdrowie! Chcesz wdychać wyziewy Indii? No to wdychaj! Tylko nie opowiadaj mi pierdół o jakimś wolnym rynku. Bo w taki sposób pojmowany wolny rynek p[ozwałaby Ci strzeliś w brzuch, gdybyś kupował ostatniego hamburgera u ulicznego sprzedawcy. Skarykaturyzowałeś wolny rynek RO> Zrobiłeś z niego pośmiewisko logiczne.
    Wiem: komuniści, ekolodzy, feministki… cała prawicowa frazeologia wywiedxziona z NCZ i NDZ. I jeszcze żeby pasów w samochodach nie zapinać i jeszcze żeby nie było zakazów kąpieli… I takie ple ple…

  152. mol napisał(a):

    Pytałeś mnie o motywy wstąpienia do NZS. Odpowiedziałem,podkreślając, że akurat ten okres był dla mnie ważny.
    Oczywiście znowu nie odpowiedziałeś.
    Metoda: zadaje pytanie i spieprzam.
    Bo ważne jest zasugerowanie odpowiedzi a potem unikam odpowiedzialności.
    No to może raz się odważ

  153. mol napisał(a):

    Acha: niekapitał ma płacić za zaczyszczanie powietrza :-)
    Bezrobotni też mają zapłacić za wyziewy z fabryk, których nie są właścicielami, i w których nie pracują :-)
    Niezłe :-)
    To dopiero obrona zasad wolnego rynku!
    Rozumiem, czemu lewica wygrywa :-)

  154. ro napisał(a):

    NIE PYTAŁEM CIĘ O MOTYWY WSTĄPIENIA DO NZS!!!
    (Tak, wiem, teraz mi przytoczysz stosowną cytatę, z której wynika, że pytałem…)

    Sorry! Ale dałeś tyle dowodów, że nie masz pojęcia, czym jest wolny rynek, że nawet nie chce mi się potykać z bzdurami, które na jego temat (a przy okazji na mój) wypisujesz.
    Chcesz wspierać “ekologów” to sobie wspieraj. Oni takich potrzebują. (Przypuszczam, że nie wszyscy, którzy na Górze przywiązywali się do drzew robili to za kasę – z pewnością niektórzy byli tam dla idei).
    Odechciało mi się na ten temat gadać – wszystkie Twoje “argumenty” sprowadzają się właściwie do jednego: cokolwiek napiszę, wywołuje to u Ciebie alergię. A to wyklucza wymianę myśli. Wydaje Ci się, że połajanki to taka forma dyskusji? Może… Ale w mojej okolicy się nie przyjęły.

  155. mol napisał(a):

    Przytoczę cytatę, z której wynika, że nie mam racji, jakobym pytał … ok
    Beeduini wiedzą, na czym polega wolny rynek. Jestem głupszy niż Beduin, zatem nie próbuj tłumaczyć mi jego zasad, bo wtedy kreujesz się na konstruktora WOLNEGO RYNKU. A wtedy sam siebie ośmieszasz. Debil wie, na czym polega wolny rynek. SOCJALISTA próbuje go wytłumaczyć.
    A z socjalistami gadać mi się faktycznie nie chce.
    Na każdy inny temat – chętnie :-)

  156. mol napisał(a):

    “Zapytam więc:
    -Dlaczego wstąpiłeś do NZS? Dlaczego walczyłeś z władzą ludową? Z Edwardem Gierkiem? Przecież on chciał, żeby Polska rosła w siłę, a ludzie żyli dostatniej.”
    Kiedy w końcu przestaniesz kłamać?
    Dlaczego stosujesz metody peerelowskiej propagandy? Przesiąkłeś? Zacytowałem Twoje pytanie, na które odpowiedziałem.
    Ty nie odpowiedziałeś w ogóle. No i to takie gadanie do dupy, a dokumentacja powyżej

  157. ro napisał(a):

    PYTANIE RETORYCZNE, zwrot krasomówczy, pytanie, na które nie oczekuje się odpowiedzi, zdanie mające sens twierdzący, ujęte jednak w formę pytajną dla nadania wypowiedzi wyrazistego zabarwienia emocjonalnego; np. “Czemuż zadumany stoję i wiosną się nie weselę?” (A. Mickiewicz Te rozkwitłe świeżo drzewa).
    Powszechna encyklopedia PWN c Wydawnictwo Naukowe PWN SA

  158. ro napisał(a):

    Na poprzedni wpis nie odpowiem, bo nie bawią mnie już Twoje połajanki. Napisałem to wcześniej, ale nie raczyłeś zauważyć.

  159. mol napisał(a):

    To Ciebie nie bawią moje połajanki? To Ty uważasz za właściwe pytania, czemu wstąpiłem do NZS? To Tobie wydają się ma miejscu pytania o sens moich sporów z władzą ludową? To Ty zamierzasz mnie o to przepytywać?
    Chcesz mi zrobić rachunek sumienia?
    W imię IV RP?

  160. ro napisał(a):

    Molu litości!!!!
    Masz założoną jakąś blokadę, czy co?
    Jest taki stwór: nazywa się “pytanie retoryczne”…
    RE-TO-RY-CZNE!
    Kumasz?
    To znaczy takie, na które pytający NIE OCZEKUJE odpowiedzi!
    NIE O-CZE-KU-JE.
    .
    Było o globalnym ociepleniu. Nie o Twoich drogach i wyborach życiowych!
    Jeśli masz potrzebę o nich pogadać, to proszę bardzo: zacznij ciekawie temat – możemy i o tym.
    Ale na litość boską, nie przy okazji tematu, który sam w sobie jest ciekawy i nośny.

  161. ro napisał(a):

    Zmęczyłeś mnie.
    Stawiam ół na zgodę. :)

  162. mol napisał(a):

    Nie
    “Zapytam więc:
    -Dlaczego wstąpiłeś do NZS? Dlaczego walczyłeś z władzą ludową? Z Edwardem Gierkiem? Przecież on chciał, żeby Polska rosła w siłę, a ludzie żyli dostatniej.
    Odpowiedz

  163. mol napisał(a):

    No śmiałó

  164. ro napisał(a):

    Ja???
    Ależ ja nie należałem do NZS!
    Nie wstąpiłem, bo nieszczególnie podobali mi się ludzie, którzy na moim wydziale ją tworzyli.
    -
    Dlaczego walczyłem z władzą ludową? Bo uważałem ją za nielegalną i niszczącą dla Polski.
    -
    Z Edwardem Gierkiem? Bo choć chciał, żeby Polska rosła w siłę, a ludzie żyli dostatniej (a przynajmniej tak twierdził) to utrzymywał represyjny, ale przede wszystkim niewydolny i nieudolny system polityczno-gospodarczy. Narzucony w dodatku siłą, przez państwo, którego szczerze nienawidziłem (i nienawidzę nadal).

  165. mol napisał(a):

    Nie ma pytań retorycznych, czyli nie wymagajacych odpowiedzi.
    Pytania retoryczne mają swoje cele: zaznaczenie własnego stanowiska oraz (najczęściej) dorobienie gęby temu, komu sie je zadaje.
    I tak odczułem te twoje pytania o Gierka, NZS, antykomunizm.

  166. koleś napisał(a):

    A kogóż jeszcze obchodzą bramki strzelane przez Grzegorza Lato?

  167. koleś napisał(a):

    Wobec tego, co ten facet robi dziś!

  168. ro napisał(a):

    :)
    Dobre!

  169. ro napisał(a):

    Głęboko się mylisz Molu.
    Pytania retoryczne nie dorabiają nikomu gęby. Chyba, że są zadane w celu gęby dorobienia.
    Ale tym razem były postawione w innym celu.

    Oczywiście muszę Cię przeprosić za to, że się poczułeś urażony.

    Pytając retorycznie, założyłem (może naiwnie), że opowiedziałeś się przeciw WL, bo stwierdziłeś, że Cię okłamała.
    Hasła głoszone przez nią były (powiedzmy…) piękne, a rzeczywistość im przeczyła.
    Ta prosta paralela posłużyła mi jako swojego rodzaju proporcja:
    Tezy głoszone przez IPPC mają się tak do prawdy o wpływie człowieka na globalne ocieplenie, jak statut PZPR do jego realizacji.
    _
    Tylko tyle.
    Prościej już nie potrafię.
    I z góry przepraszam, jeżeli także w tym wyjaśnieniu dopatrzyłeś się jakiegoś dorabiania gęby z mojej strony, czy imputowania że jesteś komunistą.

  170. mol napisał(a):

    Umieram… Kto to znowu ta cała cholerna WL???? :-)

  171. koleś napisał(a):

    Zapewne Wielka Lenia. A może Wysoka Loża. Być może jednak Władza Ludowa, ale tego nie można być pewnym, bo nikt jej nie widział a podobno każdy sprawował.

  172. ro napisał(a):

    Umierasz… :)

    WL – Władza ludowa.

    “Chryste, znaczy, cierpliwości…”

    (Cudzysłów oznacza, że to cytata.
    Z książki w tym przypadku).
    :)

  173. ro napisał(a):

    Wielka Lenia pasowałaby do czasów nam bliższych…
    :)

  174. grenadier napisał(a):

    WL – rejestracja samochodów Luftwaffe…

  175. ro napisał(a):

    Wilk Lupus…

  176. ro napisał(a):

    Z cyklu “Nie czytasz a wiesz”:
    http://www.rp.pl/artykul/9157,428364.html

    Powiedz Molu, po co mam czytać (“GW”, “Politykę”)?
    Żeby się upewnić, iż od tych kilkunastu lat, kiedy je czytałem, nic się nie zmieniło?…
    Czy w tych artykułach Wrońskiego, Gadomskiego, Kalukina (czy ostatnio w “Rzepie” – Kuczyńskiego) było coś, co przeczy cytatom wyjętym przez Jankego?

  177. mol napisał(a):

    Ależ nie namawiam Cie do czytania. Twoje poglądy zastygły, są ugruntowane i zabetonowane. Nie ma możliwości ich naruszenia, zatem gdybys chciał poznawać inne punktu widzenia byłoby to działanie bezsensowne.
    POZNAŁEŚ PRAWDĘ! :-)
    Niczym Bóg Ojciec.
    Teraz będzie Czwórca Przenajświętsza :-)

  178. mol napisał(a):

    Widzę, że lubisz drogi RO analizować stan dziennikarstwa.
    No to zostań dziennikarzem. Przeciez nic nie stoi na przeszkodzie.
    Zrealizuj swoje postulaty, wypowiedz swoje myśli i poglądy.
    Ale Ty tego nie zrobisz.
    Będziesz zgłaszał krytki pod adresem INNYCH. To ONI mieliby wypowiadać Twoje nieudokumentowane teorie. Po to, bo ONI brali w dupę, gdy okażą się owe poglądy najoględniej mówiąc, dziwwczne.
    Fajna pozycja.
    Można sobie podskakiwać, wymądrzać, ale odpowiedzialności sie nie ponosi.
    Ty zdajesz się nie rozumieć, że nie ma jednej PRAWDY. Dlatego pytasz o jakieś różnice między Kalukinem a Jankem. To taki właśnie dowód na Twój sposób myślenia, że PRAWDA jest jedna. Ktoś musi być jej autorem.
    Ucieranie się poglądów, kompromis, ważenie racji – to jak sądzę Twoim zdaniem bzdura.

  179. ro napisał(a):

    A czy choć raz, zamiast Twoich ulubionych połajanek pod moim adresem, mógłbyś napisać coś konkretnego, z sensem?
    Jakiś argument? Przykład?
    Tak tylko pytam…

  180. mol napisał(a):

    Czemu miałbym gadać z kimś, kto niczego nie czyta, bo wszystko już wie?
    Nie jestem amatorem dyskusji nt. Biblii

  181. mol napisał(a):

    Swoją drogą – zaciekawiło mnbie, skąd w Twoim zestawie nazwisk wział sie biedny Kalukin.
    Trzeci raz przeczytałem ten tek z Rzepie do którego wysłałeś mi linka.
    No i teraz rozumiem: Przyswajasz i kopiujesz to, co Ci gazety porzez Ciebie uznawane.
    Taka z Ciebie papuga.
    Cóż poradzę…

  182. koleś napisał(a):

    Kalukin zrobił swego czasu (niedawno) dobry wywiad z jednym gościem ze Śląska, dałem link, ale rozeszło się w trakcie Waszych pryncypialnych sporów. Z wywiadu wynika to, co od jakiegoś czasu powtarzam: jeden Kaczor powinien odejść a drugi więcej się nie pokazywać.
    ——————-
    Putin zaprosił Tuska na uroczystości w Katyniu.
    Fajnie.
    Gdyby tylko nie te manewry, które zaskoczyły naszego ministra obrony narodowej…
    I… gdyby nie to, że jedyną drogę szybkiego ruchu w Polsce jaką mamy ukończoną w 100% (a tak, tak – jedną mamy ukończoną i jakoś obyło się bez fanfar!!!) jest droga S22 (cholera, jak brzmi jak nazwa sowieckiej rakiety!) od granicy z Obwodem Kaliningradzkim do Elbląga… Wygląda jak sztylet w karku, ale to mnie tylko tak głupio się kojarzy.
    Komisji żadnej się tu nie powoła, bo przecież bardzo potrzebujemy dróg typu “S”, prawda?

  183. ro napisał(a):

    To jest bardzo ciekawy postulat, zważywszy na znany i ceniony w świecie obiektywizm macierzystej gazety redaktora Kalukina.
    W “Gazecie Polskiej” przynajmniej raz na tydzień można przeczytać dwa lub trzy artykuły, z których wynika, że Tusk powinien rozwiązać Platformę, a sam wyjechać do Peru lub na Madagaskar.
    Powinien? Jak myślisz?

  184. koleś napisał(a):

    Gazeta Polska to dla mnie jak hydraulik, który przyszedł naprawić do mnie kran nad wanną w łazience i pierwsze co zrobił, to zapytał, czy mogę pożyczyć mu mój klucz francuski oraz czy byłbym gotów wleźć pod wannę, bo…
    Miesiące płyną a oni jak nie mieli porządnej strony internetowej, tak nie mają. Reklamują się jako konserwatywno-niepodległościowi… a są jak kowal z obcęgami, który wykrzykuje, że leczy zęby!
    Jak dorobią się strony internetowej, bloga jakiego – to daj mi znać.

  185. ro napisał(a):

    Była kiedyś E22.
    E jak Europa, tęsknoty wyrażała znaczy się.
    Teraz jest S22, powiadasz?…

  186. ro napisał(a):

    Dam! Gdzy sam o nim usłyszę od kogoś…
    O tym, że “Rzepa” ma stronę, wiem przypadkiem – jak wpiszę tytuł artykułu, którym chcę się podzielić, wyskakuje mi jej strona.

  187. koleś napisał(a):

    No, w dodatku jedyna ukończona w 100%. Sensacja, jak na nasze warunki, prawda? Gdzie indziej miałeś ekologów, geologów, zoologów, ornitologów, niewybuchy, niewypały, rzeczki, żuczki, protesty, podesty, Trybunał siaki i owaki oraz inne plagi europejskie… A tu – nic! 100%

  188. ro napisał(a):

    Muszę kiedyś sprawdzić… :)

    A ornitologa mamy tutaj, w barze. ;)

  189. koleś napisał(a):

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Drogi_ekspresowe_w_Polsce
    Elbląg – Grzechotki (granica)
    Tam jest też tabela “wykonań”… Myślę, że to 100% powinno być tłustym drukiem, powinno migotać a po najechaniu myszką powinna grać jakaś muzyczka z pozytywki oraz śpiewy typu “hosanna” w wykonaniu chóru “Walec” z Domu Spokojnej Starości dla Drogowców z Kolonia-Wybudowania. ;)

  190. koleś napisał(a):

    Pierwotnie chciałem, aby przy każdej drodze typu S oraz A po najechaniu myszką pojawiał się dźwiękowy cytat z expose Tuska, z właściwą obietnicą wraz z ujęciem filmowym Grabarczyka szukającego autostrad, ale podejrzewam, że wtedy naprawdę musiałbym przemykać się pod ścianami budynków! :D

  191. ro napisał(a):

    Taaak.
    To niezwykle ważny dla interesów Europy odcinek…
    Nie dziwię się więc, że rząd Donalda Tuska zachowuje powagę i powściągliwość.

  192. mol napisał(a):

    A czemu nie dziwisz się “więc” drogi RO? Odpowiesz, czy znów pomkniesz w krzaki słów? :-)

  193. ro napisał(a):

    Dlatego, że to niezwykle ważny dla interesów Europy odcinek.
    Ale chyba już to pisałem? Tak, prawie na pewno!

  194. mol napisał(a):

    Ach, bo już sądziłem, że są w Europie odcinki nieważne. Takie, którym można powiedzieć: a idźcie się piepryzyć, bo jesteście nieważne właśnie :-)
    No ale teraz już wiem, że są odcinki ważne.
    Za sto lat i tysiąc wpisów może się zbliżę do wiedzy – a czemu są ważne?
    Ale na to bym nie stawiał.

  195. ro napisał(a):

    Ależ nie musisz tyle czekać!
    Ten odcinek jest ważny dlatego, bo łączy Unię Europejską z najdalej na zachód wysuniętą obecnie częścią Rosji.

  196. mol napisał(a):

    No i co tego wynika? Każde dwa punkty jakoś się ze sobą daja połączyć.
    Ty te dwa połączyłeś właśnie. A ja pytam: no i co dalej? Co z tego wynika?

  197. ro napisał(a):

    Że są połączone?…

  198. ro napisał(a):

    A myślisz, że to nie dobrze?

  199. ro napisał(a):

    A jednak Koleś, Kaczyński potrafi być prezydentem!

    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Lech-Kaczynski-skrytykowal-decyzje-Juszczenki,wid,11927611,wiadomosc.html?ticaid=1995f

    Fakt, zrobił to późno i po namyśle, ale warto podkreślić, że zmienił zdanie, bo Stasiak wcześniej dawał do zrozumienia, że prezydent będzie milczał w tej sprawie.

  200. koleś napisał(a):

    Czytałem!
    Co znaczy “późno” czy “po namyśle”? Wypowiedź na temat Bandery powinien być przygotowany wcześniej – bo przecież jakąś wiedzą na temat zamiarów Juszczenki Prezydent powinien mieć prawda?
    Ja, koleś, mogę być zaskoczony decyzją Juszczenki, ale Ci powiem, że nie byłem i nie jestem! A jakimże aparatem urzędniczym ja dysponuję, a jakim prezydent!
    W zasadzie mógłby Kaczyński wszystkich pozwalniać, tylko byśmy forsę zaoszczędzili. Efekt przecież ten sam. Najbardziej pożyteczni ludzie w Pałacu, to ci, którzy tam czyszczą i sprzątają! bo inaczej to musiałby okna w tej rezydencji sam czyścić i gotów znowu się rozchorować!
    Przecież sygnały, w jakim kierunku idzie Juszczenko, nie były dawane od tygodnia, prawda?
    ————-
    Czytałem też, że z właściwym sobie poczuciem humoru Prezydent zaznaczył, iż ma nadzieję dostać wizę rosyjską, by mógł pojechać do Katynia.
    Ha ha ha i ojej jakie to dowciapne! DO WCIAP NE!
    Ten człowiek ma naturalny dar obracania rzeczy przeciwko sobie. Wyobrażasz sobie, co by było, gdyby jakimś cudem Prezydent nie dostał wizy? Wybory mógłby niemalże dzięki temu wygrać! No, ale do tego trzeba coś więcej niż tylko złośliwości baby z urzędu pocztowego z epoki późnego Gierka!

  201. ro napisał(a):

    Jakże proste do podjęcia i oczywiste są decyzje polityków, których nie lubimy, a jakże złożone i dramatyczne tych, którym dajemy prawo nami rządzić…

  202. ro napisał(a):

    Chyba coś dla Ciebie Koleś.

    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Debata-z-premierem-o-cenzurze-bedzie-cenzurowana,wid,11927718,wiadomosc_prasa.html

  203. ro napisał(a):

    Oczywiście teraz Tusk podejmie decyzję godną męża stanu i zaprosi do dyskusji wszystkich internautów.
    Jak oświadczy w “Kropce nad i”:
    -Powtarzam, że moim zamiarem było zaproszenie do otwartej dysksji wszystkich, bez oglądania się na ich poglądy na temat mojej osoby i rządu którym kieruję.
    -
    Podczas konferencji prasowej poseł Palikot stwierdzi, że “jakiekolwiek cenzurowanie swobody dyskusji nigdy nie było zamiarem premiera Tuska”.
    -
    W “Kawie na ławę” marszałek Niesiołowski niezbicie wykaże, że “cała ta wyssana z palca bzdura była ohydną prowokacją, mającą na celu odebranie wiarygodności Tuskowi i Platformie przez skompromitowanych polityków PiSu, mszczących się za to, że nie udało się Tuska oczernić w tak zwanej aferze hazardowej”.
    -
    W czasie kampanii prezydenckiej mainstrimowe media, a zwałszcza czołowi dziennikarze telewizji i radia, wykażą, że za próbą cenzurowania dyskusji Donalda Tuska z internautami stał Lech Kaczyński.

    Natomiast Mol za chwilę wyciągnie dyżurną Kotkę. :D

  204. koleś napisał(a):

    Ładne to zdanie z8:21. Oczywiście, że sympatie i antypatie grają rolę. Nie lubię Kaczyńskiego ( i jego słynnego brata również) właśnie za to, co między innymi opisałem wczoraj! Nie było, drogi ro, najpierw bezpodstawnej antypatii a potem dopisywania alibi do owej!
    Kaczyńscy sobie na moją antypatię zapracowali jak mało kto. Powiedziałbym wręcz, że ją na mnie wymusili.
    To, że Ty masz inne odczucia wobec Prezydenta, że, o!, wreszcie jest, pokazał się i rządzi – proszę bardzo – niech chłopaki wiedzą, że nie są tak całkiem w czambuł i ktoś jeszcze przy nich trwa. Jak wierna żona, która nie wierzy w zdradę męża, nawet jak obca baba jej z szafy wyjdzie! Wprawdzie ‘wierną żoną’ nie jesteś, bo opowiadasz zawsze, że oni gdzieś tam z Tobą idą po drodze, że jakieś tam rzeczy zwalczają – ale byłbym zdziwiony, gdybym miał usłyszeć co innego.
    Wiesz, ile razy ja już w życiu słyszałem o monopolach na prawdę, o tym, że jak ktoś się ze mną nie zgadza to… itd?
    A ja sobie siedzę patrząc na niemieckie jakieś Altstadt i tak sobie myślę, że ci tutaj też to przerabiali… Niejedną swoją głupotę i zacietrzewienie przerabiali. Wojny chłopskie, religijne, najazdy sąsiadów i powroty własnych łupieżców…Ale chyba najlepszą nauczkę dostali wtedy, gdy Amerykanie przylecieli zbombardować stacjonujące tu dywizje pancerne SS. No. I zbombardowali. Wszystko – oprócz tego miejsca, gdzie stały te wojska!
    Dopatrywać się w tym jakiejś wyższej sprawiedliwości? Nie chce mi się! Dla mnie jest jasne, że za wygłup Kaczyńskiego nad granicą mógłbym zapłacić ja i moi bliscy – a nie ten sprawca nieszczęścia!
    I, wracając do tematu wizy: wyobraź sobie, że organizujesz spotkanie rodzinne, takie na którym będzie osoba z rodziny, z którą masz na pieńku, to znaczy, Twoi rodzice mieli na pieńku, wiesz dobrze kto i co, oraz na jakim pieńku… ALe też czujesz, że trzeba tę osobę zaprosić. Robisz to a wtedy jakaś ciota zaczyna po rodzinie rozsiewać plotki, że pewnie jej nie zaproszą, że pewnie posadzą gdzieś przy wyjściu, w przeciągu, zaraz obok drzwi do kibla…
    A do cenzury wrócę… tylko skorzystam trochę z urlopu! :)

  205. koleś napisał(a):

    Rozmawiamy o cenzurze?
    Najpierw, drogi ro, zdefiniujmy, o czym mówimy.
    Czy jeżeli na sali jest 25 dziennikarzy i zarzucają premiera jakieś kraju dziesiątkami pytań a ten w ogóle nie odpowiada, to jest cenzura? Moim zdaniem nie jest. To jest klasyczne “no coments”.
    Jeżeli premier chce się spotkać z tymi tak a z tamtym nie – to jest cenzura? Moim zdaniem nie jest.
    To jest zwykła manipulacja.
    Jeżeli zaś przed spotkaniem sugeruje się pytania, narzuca kierunek a w czasie spotkania przerywa wypowiedź – to jest cenzura!
    Cenzura może być przed publikacją i po publikacji. W PRL była przed publikacją, w Czechosłowacji była po publikacji.
    Tuskowici zamierzają cenzurować internet…
    Cenzura ma generalnie za zadanie wyłowić tzw. niezorganizowanych mącicieli – takich, którym pozwala się biegać po świecie z kartką na plecach: “tego pana proszę nie zatrudniać”…
    Wolne elektrony wkurzają (bo, podobno, nie ponoszą odpowiedzialności ukrywając się za anonimowością) tym, że są wolne! Bo taki właśnie gość wkurzony na wolnego elektrona myśli przede wszystkim o tym, aby wolnego elektrona najpierw jakaś kara dosięgła! A nie myśli o tym, żeby jednak, kurcze, pójść w jego ślady. Ale czy krowa może stać się bizonem? Ratlerek wilkiem? Żółw tuńczykiem? ;)
    Nic tak nie wkurza niewolników jak ten, który zachowuje się, jakby o swojej niewoli nie wiedział.
    Największy zarzut niewolników i ich największe pragnienie wobec Wolnych Elektronów: by wreszcie ponieśli konsekwencje swoich słów!
    —————–
    Wyższe kary, wyższe kary, karać, karać, karać…
    ——————
    Kataryny nie zaprosili… Dobra, zaraz – jakieś parę cytatów z Kataryny – takich żebym naprawdę wiedział, że koniecznie i obowiązkowo należy ją zapraszać!
    Z drugiej strony: mnie też nikt nie zaprosił – no i co z tego?

  206. ro napisał(a):

    Aż trzy razy musiałem sprawdzić, czy ostatni akapit napisałeś Ty, a nie Mol…

  207. ro napisał(a):

    A co do Kaczyńskiego w Gruzji…
    Obal proszę tezę:
    Kaczyński lecąc do Gruzji zapobiegł wybuchowi wojny, która – niewykluczone, mogłaby także dotknąć Polski.
    Dowód?
    Wojna nie wybuchła!

  208. mol napisał(a):

    Nie zgwałciłem koleżanki z pracy, wskutek czego nie jest ona w ciąży.
    Jestem zatem obywatelem, który powinien otrzymać gratulacje oraz wyrazy wsparcia :-)

  209. ro napisał(a):

    A skąd wiesz, jakie były jej oczekiwania?
    :D

  210. koleś napisał(a):

    Drogi ro, możliwe, że zapomniałeś i o to wcale nie mam pretensji, bo byłoby szczytem zarozumialstwa domagać się bycia cytowanym z pamięci ;) , ale pierwszy wyjazd do Gruzji, z prezydentami i premierami, ten grupowy – tak, on miał sens i był niezwykłym wydarzeniem – takie spontaniczne skrzyknięcie się kilku przywódców państw, takie spontaniczne porzucenie innych terminów (przecież każdy, Kaczyński czy Juszczenko czy przedstwiciele państw bałtyckich – wszyscy mieli jakieś terminy prawda, jakieś spotkania, które musieli odwołać, bo z Polski przyszła propozycja wspólnego lotu i oni razem, spontanicznie, ma się rozumieć!)… Mnie się to bardzo podobało. Uważałem, że to zapobiegło wybuchowi wojny. Stuprocentowej pewności mieć jednak nie mogę – mało kto ją może mieć – pewnie szefowie wywiadów i wielcy przywódcy kilku wielkich krajów tę wiedzę – ja jej nie mam.
    Tak więc o ten pierwszy wyjazd Prezydenta nie mam pretensji.
    Mam, i to zapomniałeś, pretensje o ten wyjazd drugi, ze strzelaniem na granicy, napisałem wtedy, że on, Kaczyński byłby trupem a my mielibyśmy wojnę (taką małą, podjazdową, nie na skalę europejską nawet – ale o tym wtedy tak nie myślałem). I wtedy, właśnie wtedy, rozeszły się moje drogi z Kaczyńskim (he he, rozeszły – facet nawet nie zauważył, że mu się kawałek prochu ziemskiego oderwał od podeszwy!)…
    Ta “gruzińska wojna” przypominać mogłaby ewentualnie jakoś tak wojny bałkańskie toczone na początku XX wieku z Turcją. Ale nie przypomniała.

  211. koleś napisał(a):

    Dyskutują o cenzurze? Próbowałem się przysłuchać… Jakiś gość od pedofilii…
    Gdyby 150 lat temu był internet, mówiłby gość od pracy dzieci w kopalniach…
    O ile wiem, pracę dzieci w kopalniach nie zlikwidowano wprowadzeniem cenzury na strony gazetowe z ogłoszeniami o pracy.

  212. koleś napisał(a):

    No cóż, kiedyś dyskutowano o ilości diabłów na łebku szpilki… Teraz dyskutuje się o możliwościach blokowania stron internetowych. 8)

  213. ro napisał(a):

    Tak, i mnie o ten drugi wyjazd chodziło. Obal tezę, że pojawienie się Kaczyńskiego tam, wtedy na granicy powstrzymało Moskwę przed eskalacją bijatyki na szerszą skalę.
    To nie ja wymyśliłem, twierdzenie (kto?), że na Kremlu siedzą niedźwiedź i zając. Ani powiedzenie: pogłaszcz ruskiego, to cię kopnie, kopnij ruskiego, to cię pogłaszcze.

  214. ro napisał(a):

    Nawet nie czytam o debacie cenzuralnej czy ocenzurowanej.

    “Najpierw, drogi ro, zdefiniujmy, o czym mówimy.
    Czy jeżeli na sali jest 25 dziennikarzy i zarzucają premiera jakieś kraju dziesiątkami pytań a ten w ogóle nie odpowiada, to jest cenzura? Moim zdaniem nie jest. To jest klasyczne “no coments”.
    .
    Jeśli na sali jest 25 dziennikarzy i zadają pytania, premier robi “no coments”, a “Wiadomości” puszczają pytania dwóch, na które premier odpowiada, to jest cenzura.

    “Jeżeli premier chce się spotkać z tymi tak a z tamtym nie – to jest cenzura? Moim zdaniem nie jest.
    To jest zwykła manipulacja”.
    .
    Jeżeli na nieśmiałe pytanie o przyczynę, zadane przez “TAMTEGO”, “CI” dziennikarze podnoszą rejwach, że premier ma prawo sobie wybierać rozmówców, to już nie jest manipulacja.
    To jest cenzura! Ta lepsza, świadoma. Jak dyscyplina w wojsku PRL.

  215. koleś napisał(a):

    ro, mogę obalić pół litra a potem chorować trzy dni. Ale żadnych tez nie będę obalał – mam jakiś uraz na tym punkcie, chyba po tezach kwietniowych Lenina zdaje się… ;)

  216. koleś napisał(a):

    Piszę, co myślę i chętni czytam, co myślą inni – ale daleko mi od chęci wchodzenia w głębsze spory, jako że doświadczenie uczy, iż po zużyciu wszystkich argumentów różnego kalibru, gdy już się jest pewnym przekonania rozmówcy on powiada: “szmalec”!
    Odbierać to można jak się chce – ja zapewniam, że nie piszę tego złośliwie i bez sympatii – ale spierać pryncypialnie przez 110 wpisów i dwa tygodnie, by potem znowu wrzucić sobie kotka czy kotkę? Nie.
    Nie wiem, czy jestem lepszy czy nie jestem – wiadomo, że często drażni nas w innych to, co absolutnie tolerujemy u siebie samych…

  217. mol napisał(a):

    Nic nie mówiłem o Kotce! :-)
    Czytam sobie Wasz dialog…

  218. koleś napisał(a):

    ro… facet, dziennikarz, który zadaje… nieśmiałe pytanie niech zmieni zawód. Po co ma się stresować?
    Są dziesiątki możliwości odgryzienia się niemiłym kolegom. Setki możliwości “dokopania”…
    Wybacz, drogi ro, ale nad “nieśmiałym” dziennikarzem i to w dodatku w Polsce, to ja mogę rzęzić ze śmiechu.
    Nieśmiały….
    He he he
    No nie!
    Nieśmiały dziennikarz…
    I co? Ma jeszcze krostki trądziku młodzieńczego na twarzy?
    Spróbuj mnie zagadać, kiedy wiem, że mam rację!
    Ba, spróbuj mola zagadać, kiedy się uprze, że czytał to, czego na oczy nie widział! [wybacz, molu tę złośliwość!] Ba, odciągnij mnie od myśli samobójczych, kiedy próbuję Ciebie, drogi ro, przekonać, że naprawdę czas rozstać się z Kaczorami i rozglądać się za innymi, byle tylko nie reklamowali ubezpieczeń emerytalnych dla służb mundurowych i wycieczek emerytów niemieckich!

  219. koleś napisał(a):

    Zapytaj też, drogi ro, jednego czy drugiego Kaczyńskiego, co zrobili w sprawie tych, którzy wzięli ich słowa o lepszej, sprawiedliwszej Polsce na serio…
    Zapytaj, co robią bracia Kaczyńscy w sprawie niejakiego Zyzaka – tego od książki i Brauna – tego od filmu? Jak to walczą w imię prawa i sprawiedliwości?
    Nie znam ani jednej wypowiedzi panów Kaczyńskich w obronie tych dwóch – tylko tych dwóch – panów!
    Wiesz – dlaczego?
    Czy dlatego, że nie chcą, aby ktoś kiedyś napisał książeczkę o nich?
    WSI zostało rozbite raczej nie z tych przyczyn, które nam podawane były do wierzenia – zlikwidowano po prostu jedno z narzędzi konkurencyjnej partii.
    Likwidacja WSI podawana była jako sztandarowy przykład sukcesów rządu Kaczyńskiego.
    Oraz powołanie CBA.
    Bo w “szafce z narzędziami” nie może być próżni.
    I tego, że nagle to narzędzie dostało innego zarządzającego – Kaczyński nie może przeboleć…
    Dzisiaj w Rzepie Kaczyński powiedział:
    “Odwołanie przez pana premiera Tuska pana ministra Kamińskiego – poza treściami prawnymi, brakiem przesłanek w moim osobistym przekonaniu, czyli złamaniem prawa po raz pierwszy i nieuwzględnieniem konieczności opinii prezydenta, czyli złamaniem prawa po raz drugi – jest także czymś więcej. Przykro mi to mówić, ale to jest swego rodzaju przyznanie się do winy”… Zwracam uwagę na “złamanie prawa po raz pierwszy – czyli brak przesłanek w Jego Osobliwości osobistym przekonaniu!
    ro – ja już naprawdę nie wiem jak bardziej jeszcze pokazać Tobie, jak wymienionej dzisiaj “wiernej żonie”, jak obca baba wyłazi jej z szafy! W dodatku w najlepszej kreacji jaką Polska posiada – pragnieniu wolności!
    ———-
    PS Jestem ciekaw, kto zorganizuje obronę Zyzaka, Brauna i chłopaków z TV, którzy puścili “Towarzysza Generała”….
    Czy też, Szanowni Koledzy Dziennikarze, cieszycie się, że “poniosą odpowiedzialność za to co napisali, nakręcili…?” Więc? Napiszecie czy… nakręcicie? 8)

  220. koleś napisał(a):

    Nie słuchałem “Salonu Politycznego Trójki”, znam tylko skrótową relację wp.pl, więc nie wiem, czy problem dwuwładzy został poruszony, czy też nie. Wiem, że chłopaki rozmawiali o kłopocie dyplomatycznym, który powstał w wyniku zaproszenia Tuska do Katynia. Zaproszenie przekazał Putin a Prezydent Kaczyński poczuł się pominięty i dał wyraz.
    Jeżeli się mówi, iż znamy Rosjan jak zły szeląg, to również oni znają nas równie dobrze.
    I oni doskonale wiedzą, że teraz będziemy się żreć (bo przecież chyba nikt nie podejrzewa, że ta sprawa zostanie załatwiona w sposób godny – ja w każdym razie podstaw do takich nadziei nie mam) od góry do stanów średnich inteligencji polskiej (bo reszta ma to gdzieś) po grób, czyli przez tydzień i alleluja… znowu do tyłu!
    Sprawa jest bardzo poważna, ale czyż warto o tym przypominać? Czy my, Polacy, lubimy poważne sprawy? Chyba po to, aby machnąć ręką i zająć się naprawdę poważnymi sprawami, czyli przełączyć kanał w TV albo wejść na inną stronę internetową.
    Bo przecież trzeba by się opowiedzieć, że premierem albo za prezydentem – Boże, człowiek się opowie, a potem jemu to opowiedzą na jakiej komendzie albo innym pokoju zwierzeń!
    Ktoś kiedyś powiedział, że należy umieć czytać sygnały! Ale w Polsce zaraz pięćdziesięciu wrzaśnie srogo, że to bezczelność kolesiowa uważać, że on to czyta a one, te pięćdziesiąt to “nie umią”! Bo nie umieją! Bo nie chcą!
    Bo całkiem poważnie traktują takich Piskorskich od wielokrotnego wygrywania w ruletkę pod rząd, i Olechowskiego, który takie gadanie bierze za dobrą monetę. A to jest właśnie ten zły szeląg, którzy Rosjanie nam swego czasu dwukrotnie przewiercili i sprzedają jako guziki, których podobno my nie oddajemy jakiejś Ani! Czuwaj!

  221. ro napisał(a):

    Ależ Koleś! Natychmiast przekonasz mnie “od Kaczyńskich”, jeśli tylko pokażesz mi to, czego w moim zaślepieniu nie widzę: alternatywę. Ale jedną. Alternatywy 4 mogę zobaczyć bez problemów i w każdej chwili.
    Tylko nie żartuj sobie tak ze mnie, że ta piąta alternatywa, czyli jedna, to może być Platforma. Nawet przy sobocie tak sobie ze mnie nie żartuj. Choćby dlatego, że opowiastki z kochanką w szafie równie dobrze, jak nie lepiej, wyglądają z Tuskiem w tle.

    Też nie słuchałem “Salonu politycznego Trójki” (zresztą nigdy…), ale skoro poruszyłeś:
    -Byłbym ciekaw, czy owe lwy salonowe (kto to?) zatrzymały się nad problemem, że może zaproszenie Tuska przez Putina do Katynia, to coś takiego, jakby jeden pan drugiemu panu załatwił się na wycieraczkę, a potam zadzwonił i poprosił o papier? Wydaje mi się, że mniejszą bezczelnością byłoby zaproszenie Tuska przez pania Steinbach na otwarcie jej muzeum wypędzonych.
    Przecież to niesłychane! No wyobraź sobie: facet morduje komuś ojca, a syn mordercy, który przez lata szedł w zaparte jak ojciec, daje w końcu na wypominki (przy okazji matki, którą tamten też zadręczył na śmierć) i zaprasza syna ofiary na Zaduszki. Koleś, niech Putin zrobi najpierw to, co zrobił Willy Brandt. Dopiero potem będzie mógł prosić(!) polskiego premiera, czy zechciałby przyjechać na uroczystość żałobną do Katynia.
    Nota bene obstawiam inaczej niż Ty. Przy całej mojej niechęci do Tuska – akurat w tej sprawie wierzę, że powstrzyma swoje arabskie nowaki. (Bo kto jest inicjatorem gierek i pogrywek na linii premier – prezydent, nie mam najmniejszych wątpliwości).

    Mógłbyś mi trochę rozwinąć, co niestosownego było w sformułowaniu “poza [...] brakiem przesłanek w moim osobistym przekonaniu”?
    Poza manierą dodawania “samogłoski przeciągłej” do formy “w moim przekonaniu”? Formy, którą “sam osobiście” zwalczam, jak mogę, ale którą posługuje się jakieś 50% Polaków? (Co jest i tak lepszym wynikiem od “włanczania”).

    Zyzak, Braun… Tak masz rację! Powinni móc pisać i robić filmy swobodnie, bez strachu, że zostaną zesłani do hipermarketu.
    Tylko że… Widzisz, Kaczory nie mają sań z reniferami i nie obetrą nosów wszystkim, którzy obrywają od III RP . Natomiast chętnie wierzę, że w IV RP zarówno Zyzakowi, jak i Braunowi oddychałoby się znacznie swobodniej. I tego właśnie oczekiwałbym od Bliźniaków. A nie otaczania opieką jednego, czy drugiego pana.

  222. koleś napisał(a):

    Chciałbym ro, byś pamiętał, że Brandt podjechał pod Pomnik Bohaterów Getta.
    I nie było to planowane.
    To było zaskoczenie.
    Jaki piękny gest, prawda?
    Ale jeszcze raz przypomnę – to Pomnik Bohaterów Getta.
    Piękny czyn kanclerza.
    Pod Pomnikiem Bohaterów Getta.
    ——————
    A Putin, drogi ro?
    Nic nie kosztuje… zaufać.
    ———————–
    Juszczenko był na Cmentarzu Orląt? Był…
    ———————–
    Alternatywa? Jak facet jest zakochany w kobitce, to na cholerę ja mam mu pokazywać inną dziewuchę? Żebym po buzi oberwał?
    Jak się “odkochasz” to pogadamy! ;)
    ro – póki co głosowałbym na Platformę – bo chce jednej władzy! bo zrobiła zawodową armię! bo buduje drogi! bo nie kupiła cholernych szczepionek! bo mówi płynnie po polsku!…

  223. koleś napisał(a):

    …bo szybko zrozumieli, że DWIE policje to wstęp do wojny domowej!
    I może sobie Jarosław Kaczyński babulić o odczuciach prawa…

  224. ro napisał(a):

    Wiem pod jakim pomnikiem to było (udaję, że nie zauważam Twoich podkreśleń).

    Zaufać?…
    Uf, uf. (Zaufałem)

    Juszczenko był… No popatrz! A jego przyjaciel Lech Kaczyński tego nie docenił i potępił. A Tusk jakoś nie, choć to tylko kolega.

    Pogadamy, jak i Ty się “odkochasz” :)
    Póki co nie głosowałbym na Platformę – bo chce jednej (czytaj nieograniczonej) władzy !
    “bo zrobiła zawodową armię”!…
    Słowo “zawodowa” różnie dziwnie mi się kojarzy.
    “bo buduje drogi”!
    :D Dawno się tak nie uśmiałem. Sama Platforma? Chłopaki mają niedziele czynu partyjnego?
    W listopadzie 2007 Tusk pokazał na mapie:
    -O! Tu ma być droga.
    I (w 2010) ona jest!
    “bo nie kupiła cholernych szczepionek”!
    Zdarłem sobie skórę z palców, tłumacząc Molowi, co powinna była pani K. zrobić w sprawie szczepionek – wybacz, ale już mi się nie chce do tego wracać.
    “bo mówi płynnie po polsku!…”
    Właśnie! Mówi…
    “…bo szybko zrozumieli, że DWIE policje to wstęp do wojny domowej!”
    …gdy się nad obydwoma nie ma kontroli, a rozliczne interesy w terenie.

  225. koleś napisał(a):

    Podkreślenia – one były celowe, bardzo nawet – ale nie Ty byłeś celem, drogi ro. Sorry, jeśli trafił Cię ten szlag. :)
    Chciałem podkreślić, że to było najważniejsze dla stosunków niemiecko-izraelskich i żydowskich a nie najważniejsze dla polsko-niemieckich.
    Brandt – w ogóle socjaldemokraci – to o Polsce mają takie sobie pojęcie… Przy czym “takie sobie” jest określeniem uprzejmym.
    ——————
    A poza tym… O! cieszy mnie Twoja odpowiedź na resztę moich, hm, poglądów!
    Tak mi się coś zdaje, że ja też zdarłem sobie skórę z palców, tłumacząc Tobie…
    I o zawodowej armii też sporo pisałem, i o drogach – dogłębniej a więc nie po to, abyś szydził, że Ci czkawka matrymonialna “się kojarzy” czynem partyjnym hosanna!
    Sobie przyznajesz prawo do myślowego skrótu, ale innym odmawiasz? Nieładnie! [śmieję się, żebyś nie myślał, iż wzburzenie humor mi odbiera]
    No i nie będę przeklejał całych “wypracowań” moich na powyższe tematy. A podobno to tylko mol nie czyta tego, co piszemy!

  226. ro napisał(a):

    Koleś, wiem co pisałeś “w wypracowaniach”. Nie podejmuję się wprawdzie cytować z pamięci, ale co nieco pamiętam.
    Także to, co pisałeś o Platformie. I dlatego właśnie nadziwić się nie mogę!…
    -
    Gdybym był złośliwy, to też bym Ci przypomniał, że nieskończenie wiele razy pisałem, deklarowałem, zapewniałem i znów pisałem, że PiS to nie miłość, ale rak na bezrybiu.
    -
    Pisałem…
    Ale co mi tam – mogę jeszcze raz!
    W 2005 głosowałem na Tuska i jego kompanię. To było o jeden raz za dużo. Nie mam zamiaru ponownie za to przepraszać, ale daję Ci słowo, że to się już nigdy nie powtórzy!
    Powiem więcej: jeśli się zdarzy (a pewnie się zdarzy, bo czemu nie), że będą do wyboru tylko dwie partie: Platforma Obywatelska i Platforma Komunistyczna, a mnie jakimś cudem odwróci się postanowienie co do udziału w wyborach (albo wzorem belgijskim, czy… innym, zostanie wprowadzony przymus głosowania), to oddam głos nieważny.

    Dwuwładza…
    Powiadasz jest be? Hmm! Jakoś mnie tak ze wszystkim nie przekonujesz. Sądy królewskie i Święte Oficjum, Ramzes i kapłani – gdzie dwóch się bije, tam trzeci czasem korzysta. (Choć równie często obrywa). Pewnie że lepsza byłaby jedna dobra niż dwie złe, ale jak tej dobrej nie ma?… Ani widoków na nią?

    Dwie policje…
    Wstęp do wojny domowej?
    Już pomijam państwa federalne, którym mimo policji stanowych i centralnych, jakoś do wojen domowych nieśpieszno. Ale…
    Jakby tu powiedzieć?…
    No nie jest Francja moim ideałem!
    Nie i koniec!
    Jednak policja i żandarmeria, działająca we Francji przecież inaczej, niż żandarmerie stricte wojskowe, mają jednego szefa, ministra spraw wewnętrznych dopiero od 382 dni (sprawdziłem).
    A więc nie dwie policje bywają przyczyną wojen domowych.
    A co bywa najczęstszą przyczyną? Kaczor Starszy potrafił przywołać (choć oczywiście w innym konteście) odpowiedni fragment z pamięci. Natomiast szef Mówiących Dobrze po Polsku… Czemu jestem dziwnie przekonany, że zanim organ Michnika wyjaśnił, choć z niesmakiem i oburzeniem, ale jednak – że to Ujejski, rechotał z “diabłów Kaczora” w zgodnym chórze obrazowanszcziny.
    Nie Koleś, sorry! Nie Tusk.

  227. koleś napisał(a):

    ro, to wiesz również, że napisałem iż nie mogę podać się za sojusznika Tuska. Po prostu.
    Odkąd zmienili prawo “autostradowe” zacząłem i ja zmieniać moje nastawienie.
    Mnie chodzi – “o kran”, żeby nie ciekło…
    ———-
    Pohukiwałem na Tuska, kiedy większość mediów piała z zachwytu. Nie pyskuję na Tuska, kiedy część, i to znaczna, mediów zaczyna na Tuska pohukiwać.
    Bo lubię tylko własną przesadę! Kolejne kwadratowe kółko w moim zegarku, drogi ro.
    ————-
    Nie jestem Mesjaszem, drogi ro – za mną nie trzeba iść. Nie robię klaki Tuskowi, choć szczerze mówiąc aż czasem mnie korci. Z przekory. Właśnie dlatego, że “piejący” pieją teraz inaczej.
    I ja nie chcieli widzieć tego, że nic się nie działo, że obiecanki cacanki a głupiemu nie jest wstyd!, tak teraz nie chcą widzieć, że to czy owo się zmieniło.
    —————–
    A na wojnach domowych się znam.
    I nie dam sobie wcisnąć kitu, bom jam nie pszczółka Maja a Kaczyński to nie pszczelarz (co za idiotyczne porównanie)…

  228. ro napisał(a):

    Zdradzę Ci na ucho (żeby Mol nie słyszał), że ja też w dużej mierze z przekory…
    No, w każdym razie zdarza mi się czasem o Kaczorze Starszym napisać, że to mąż stanu. ;)

    Ale o budowaniu nowych dróg (broń Boże – “Nowych dróg”) pisywałem jeszcze w czasach krwawego terroru lat 2006 – 2007. Trochę z przekory, a trochę dlatego, że dość często stałem w korkach, albo na wahadłowych światłach, bo… akurat budowali. Raz się nawet spóźniłem na jakieś ważne spotkanie.
    Rządy rządzą, a karawan jedzie dalej.

  229. koleś napisał(a):

    I nie odpuść złym ludziom, jako i zima nie odpuszcza… Albo jakoś tak w tym sensie, drogi ro. Twoje zdrowie. :D

  230. ro napisał(a):

    Możesz na mnie polegać. :)
    Przynajmniej jeśli chodzi o człowieka z imieniem jak guma balonowa. I takoż rozciągliwym nosem.

  231. mol napisał(a):

    Niestety, nie narobię bydł na blogu, bowiem… jednocześnie rozsypał mi się internet w domu oraz padła karta SIM w telefonie (cokolwiek to jest :-) No i zostałem odcięty od świata. W dodatku w kafejce internetowej, do której zaszedłem na piwo klawiatura jest tak wytarta, że tylko domyślam się, gdzie są jakie litery :-)
    Ale za to poczytałem i nadziewi ć się nie mogę, jak pięknie potraficie się ze sobą spierać :-)

  232. ro napisał(a):

    Może Twój komputer też nie podziela Twoich poglądów?…
    :)

  233. ro napisał(a):

    A propos złych: TVP Info podała jakąś (nie słyszałem od początku) informację związaną z polskim geologiem, zamordowanym w Pakistanie.
    A mnie się przypomniało, że jakoś tak w ostatnich dniach przed upływem terminu ultimatum, pan premier Tusk publicznie i pryncypialnie oświadczył, że polski rząd nie będzie płacić porywaczom okupu.
    Tam negocjacje z bandytami, żeby uwolnić, a tu on sobie pryncypialnie.

    Bo “żaden rząd nie płaci okupu porywaczom”.
    A nos się wydłuża…
    Bo i Niemcy i Anglicy i Amerykanie nawet, nieraz płacili.
    Jak tu nie kochać premiera Tuska, co?

    Tak mi się przypomniało.

  234. koleś napisał(a):

    No tak… Nie mam argumentów.

  235. ro napisał(a):

    Najpierw ucieszyła mnie uroda zdjęcia.
    Potem – że jednak mogą stać obok siebie.
    A na koniec przestałem się cieszyć. Bo pomyślałem, że pewnie tylko tak…
    http://wiadomosci.wp.pl/gid,11933177,title,Zima-na-Podlasiu,gpage,13,img,11933238,galeria.html

  236. koleś napisał(a):

    http://wiadomosci.onet.pl/2125299,11,palikot_pis_oplulo_mit,item.html
    może będziemy rozmawiać linkami? ;)

  237. mol napisał(a):

    Wszyscy płacą albo negocjują z porywaczami. Tylko w filmach jest pokazywane pryncypialne stanowisko.

  238. mol napisał(a):

    Nie lubię poetyki Palikota, ale tu mu przynaję rację. Jaruzelski nie jest z mojej bajki, ale ludzi z nie mojej bajki nie traktuję z buta.
    Film był zrobiony pod tezę. Z dziennikarskiego punktu widzenia nie był dokumentem ale propagandówką. Cóż – każdy orze jak może. Ci dwaj autorzy takoż…

  239. koleś napisał(a):

    OSTRZEŻENIE! UWAGA: TEKST DYGRESYJNY
    Dorosłe mole proszone są o zażycie lub cóś.
    ————–
    …bo jak mawiał poeta: “niech propaganda się propagandą odciska, Głupoto, Ty nad poziomy wylatuj a imię jego palikot”, czy jakoś tak!, bo jak wiadomo facet dopiero wtedy dostał (dostawał, a pewnie i dostawać będzie) w czapę, jak złamał (złamie czy łamie) swoje oświadczenie, że nie będzie działać przeciwko Rosji (tej czy innej – bez różnicy)… A gdyby ktoś pytał, co mi znowu odbija, to powiem, że mnie w szkole uczono długo i wytrwale, że Mickiewicz zmarł na cholerę a nie, że ta go wzięła… :D
    I dlatego, podkreślam, że poważnie, bo wcześniej też było poważnie, ale bez podkreślenia – uwaga – podkreślam – zaiste Palikot (jako człowiek, bo piszę czasem małą literą jako określenie zjawiska) trafił dokładnie w cel, kiedy napisał, że Kaczyński sprawy Katynia nie chce “załatwić” – bo podobno on ma przed oczami “dobro Polski” – tylko Polska to co to jest? Te dziesiątki tysięcy mieszkańców Warszawy, którzy zginęli w powstaniu powiedzieliby może, że to oni… Ale oni zginęli, więc ci, którzy ich posłali na śmierć albo nie obronili, mówią, że Polska to sprawa…
    Hm, ktoś mi odpowiedział, że gdyby Kaczyński tam poległ na granicy, to by wojny nie było. Myślę, że miał rację – wojny by nie było.
    Facet, który wobec Katynia posuwa się do żartu (he? to miał być żart?) pytaniem, czy wizę dostanie – daje sygnał (popytajcie psychiatrę – ale oczywiście zróbcie to tak, aby nic bezpośrednio nie wskazywało na prezydenta – bo naukowiec, jak wielu ludzi, może okazać się posiadaczem kompleksu władzy – co oczywiście wymaga innego psychologa – i… co zakręciłem w głowie? Tak jest zawsze, kiedy trochę świeżego powietrza wsączy się tą szparą, którą staram się czynić. [he he, teraz już klops i nikt nie wie, o co chodzi! – ale ja, molu, nie jestem dziennikarzem i piszę JAK MI SIĘ PODOBA, a nie jak mi jakieś wytyczne każą (nawet typu: czytelnik ma wiedzieć bla, bla, bla… – ergo jasnym tekstem: “DURNIOM TRZEBA PODAĆ KAWĘ NA ŁAWĘ” – a ja moich czytelników z durni nie uważam, chyba że oni sami z siebie tak tego… ;)
    No, a wracając do wątku, to generalnie chodzi o to, aby nieszczęsne ochędóstwo i żałosne ubiory w główki włożył, gdzie niestety i Polska i ona w jednej skrzynce zamkniona. Jakiej skrzynce? TV-Skrzynce!

  240. ro napisał(a):

    Jakoś nie bardzo mi się chce wdrapywać na temat pod tytułem Palikot. Podobno gość miał się zająć problemem udrożniania państwa. Tak mu podobno kazał Tusk zaraz po roztoczeniu wizji. Jak to będzie w Polsce od jego miłości będzi dobrze. Palikot – jak wszyscy widzą, kawał chłopa jest. Długi znaczy się. Kto wie czy nawet nie dłuższy niż nos premiera Tuska.

  241. ro napisał(a):

    A jak już jesteśmy przy linkach: Molu, czy mógłbyś mi znaleźć (gdybyś przypadkiem trafił) odpowiedź na
    http://www.rp.pl/artykul/2,430742.html
    Bo jak wiesz – nie czytam. Ale tym razem chętnie bym przeczytał.
    A może sam się odniesiesz?

  242. mol napisał(a):

    “Pamiętam, co czułem, gdy w stanie wojennym jakaś mundurowa szuja – był to bodajże pułkownik Przymanowski, ten od “Czterech pancernych” – wyszydzała w telewizji internowanych, opowiadając z rechotem, jak to przeglądają się w lustrze w kajdankach i cieszą, napawają, że mogą uchodzić za prześladowanych.”
    Właśnie może dlatego to ja byłem internowany a nie on, że ja się nie zgadzałem na używanie wobec politycznych przeciwników określeń typu “szuja”.
    Ale maniera przetrwała przewrót, dzięki pismom swych niektórych obecnych twórców.
    Dlatego muszę uzupełnić: nie lubię Palikota oraz Ziemkiewicza.
    Listę mógłbym wydłużyć, ale jestem leniwy…

  243. mol napisał(a):

    Wiesz Koleś: zawsze bardziej przejmują mnie filmowe opowieści o jakimś dowódcy, który mniej się cieszy ze tego że zdobtył jakieś miasto, czy cóś, bo bardziej martwi, że jakaś część jego podwładnych poległa.
    Są dwie tradycje.
    Romantyczna każe iść nam wszytskim do ataku i niech po nas zostanie głuchy śmiech pokoleń.
    Pozytywistyczna – wyżej nerek nie podskakuj.
    Pierwsza jest zarezerwowana dla patriotów.
    Druga dla leszczy i folksjdojczów.
    ja Bogu dfziękuję, że nie zostałem nigdy poddany konieczności wyboru miedzy jedną a drugą. Dziękuję, że mogę sobie np. na blogu śmigać tu i tam snując opinie. Musi to być okropne: zdecydować, czy biorę do ręki pistolet i idę na ulicę walczyć, czy jak Kloss wdziewam obcy mundur… :-)
    A w sprawie Kaczyńskiego na granicy, to przypomniała mi się wojna w byłej Jugosławii.
    Amerykanie pieprznęli w ambasadę chińską jakąś bombą.
    Świat na moment wstrzymał oddech.
    Chińczycy się otrzepali z kurzu i powiedzieli USA – no co ku..wa robicie? Zabiliście nam kilku ludzi!
    USA odpowiedziały: OPS! Przepraszamy, fuck! Się źle wycelowało.
    Chiny: To tak nie róbcie więcej, dobra?
    USA: Dobra, będziemy starać się trafiać celniej.
    To mój knajacki skrót konfliktu, który mógł być kopią zabójstwa arcyksięcia Ferdynanda.
    Zadałem sobie trud jego strzeszevia, by pokazać SKALĘ tamtego incydentu w porównaniu z wycieczką Kaczyńskiego w towarzystwie prezydenta operetkowego.
    -
    Jeśli źle odczytałem intencje, Koleś, to widać za mało zażyłem :-)

  244. ro napisał(a):

    Miałem Cię poprosić, żebyś (ewentualnie) odpowiadając ominął KRUS, ale jako że zależało mi na odpowiedzi merytorycznej na zarzuty pod adresem owego “janczara” – darowałem sobie. Niepotrzebnie.

    Czy możesz dać słowo, że kiedy Cię zamykali, a potem wypuszczali, to pod adresem panów Jaruzelskiego, Kiszczaka, Tumanowicza (i tego drugiego), Urbana oraz tego, który zatrzasnął za Tobą drzwi su… pardon: nyski milicyjnej, miałeś myśli i słowa tylko i wyłącznie pełne zrozumienia i wybaczenia, przybrane w biało-czerwone goździki?

  245. koleś napisał(a):

    Doskonale to napisałeś! Serio! Już mi po głowie chodziło narysowanie komiksu, gdzie dzieciaki (ale sprawujące prawdziwe urzędy) odziane z chińska i amerykańska mówią właśnie Twoimi tekstami, molu.
    I ta seria obrazków + tekst = tragikomedia komiksowa.
    Super!
    ——-
    A jeśli chodzi o dowódców: moje poglądy są dokładnie takie, molu – jak to wyraziłeś przy okazji zdobycie miasta czy cóś…
    ——-
    Niedawno, no z jakiś miesiąc pewnie temu, gadałem sobie z takim jednym, który dawno temu był zawodowym i we wdzięcznej pamięci zapisał mu się “Towarzysz Generał” (to było PRZED filmem)… Oj, jak ładnie o nim mówił.
    A ja – jak stary tak wredny – zapytałem, czy wie, jaką średnią długość życia miał ktoś w jego stopniu wtedy, gdyby tak w razie czego ku chwale Ojczyzny? Bo powinien mieć, tym bardziej, że z latami to mu te stopnie się zmieniały, na takie bardziej poważne.
    Spojrzał na mnie – w jego oczach ujrzałem swój numer na liście proskrypcyjnej i gwarantowanych przez następna lata brak jego towarzystwa – i przyznał, że dla ludzi w stopniu, w którym on był wtedy ta średnia życia była w granicach od 5 dni do tygodnia…
    - To komu tak naprawdę zawdzięczasz ten swój wysoki stopień? – zapytałem na odchodnym. – Czyż nie takim palantom jak ja?

  246. mol napisał(a):

    RO: mój ślub, niedawno szcęśliwie zakończony odznaczał się tym, że przed USC stały suki, bowiem bezpieka obawiała się gości wznoszących niestosowne okrzyki :-)
    Chciałem milicjantom wynieść tacę z lampkami szampana, ale obsługa wytłumaczyła mi, że byłoby to nie na miejscu, a oni pewnie by nie wypili :-)
    Poszedłem do pudła, poniekąd na własne życzenie. Sami się tam wprosiliśmy z kolegą, chcąc chronić koleżankę, która potem okazała się agentem.
    Nie będę darł mordy na cały kraj, jaka krzywda mi się stała. Byłem dorosły, wybrałem i wiedziełem, co wybieram.
    Rzygać mi się chiało gdy obserwowałem zabiegi sądowe moich kolegów wyrywających odszkodowania ode mnie, za to, że siedzieli.
    Powiem Ci RO jeszcze coś gorszego: w więzieniu w Nysie nagradzaliśmy zawartością “paczek od Reagana” strażników więziennych, gdy zachowywali się wobec nas w porządku. I “wychowawców”, jeśli byli skłonni sie odpieprzyć od wychowawstwa.
    Byli skłonni :-)
    -
    Wielce dziękuję Koleś, choć boję się twojej ciętej i przewrotnej ironii :-)

  247. ro napisał(a):

    Ale ja, drogi Molu, pytałem o co innego. Czy teraz ja mam zacząć domagać się, byś odpowiedział wprost? :)

  248. mol napisał(a):

    Proszę bardzo. Możesz mi zaświecić żarówę w oczy :-)

  249. koleś napisał(a):

    Wiesz, molu, jest taki typ ludzi, wśród dziennikarzy i polityków (kolejność alfabetyczna) szczególnie rozpowszechniony, którzy mówią i piszą różne rzeczy, nazwijmy je, propagandowo – robią wokół siebie i spraw, którymi się zajmują Wielkie Hallo – np. palikotyzują przestrzeń polityczną, czyli zrażając tę część wyborców, która jest hm, może bardziej wrażliwa?, może bardziej krytyczna wobec świata zastanego, ale jednak trochę przyczajona (nie mówię tchórzliwa, gdyż często są to ludzie, którzy na własnej skórze mają wypisane ślady swojego bohaterstwa)…
    A potem taki Palikot zaczyna mówić rzeczy po prostu dorzeczne! Tylko, że już przyzwyczaił ludzi do swej niedorzeczności czy niskiej wartości politycznej… Ot, jeśli facet liczy, że mu zostanie zapomniane “Przyjazne Państwo” to myli się gruntownie!
    Moja dzisiejsza pochwała Palikota jest opowiedzeniem się za niektórymi jego stwierdzeniami – bo one są po prostu w moim odczuciu prawdziwe – ale nie ogólnie za facetem, który mając za zadanie tworzenie “Przyjaznego Państwa” tworzył “Państwo Błazenady”!!!
    To tak dla jasności i po blogi blogów amen!

  250. mol napisał(a):

    Robiłem krótką rozmówkę z Palikotem, gdy zaczynał swą pracę. Dowiedziałem się zbierahjąc materiał do rozmowy, że np. każdy, kto chce popłynąć spływem na Dunajcu powinien zgodnie z prawem powiadomić o tym Straz Graniczną.
    Zapytałem o tym Palikota itd…
    Wydawało mi się, że likwidacja takich prostych idiotyzmów zupełnie wystrarczy, by posłowi i komisji postawić pomnik.
    Ale potem Palikot zaczął gadać… :-(
    Wiem – wolno mu. Bo to wolny kraj.
    Ale mnie też wolno powiedzieć: facet – rób swoje!
    Czyli różnymi słowami mówimy właściwie to samo. Szkoda mi tylko, że o samym Palikocie “mawia się” jako o kandydacie na prezydenta.
    Bo co z Dunajcem? :-)

  251. koleś napisał(a):

    Pewnie tak albo po prostu potrafimy dojść do jakiejś wspólnej wykładni – bo to żaden wstyd (co nam się poniekąd wmawia) zgodzić się czyimś poglądem czy poglądami.
    Jakoś tak od długiego już czasu patrzę na tzw. “polski indywidualizm” jako na “rozbicie polskie” – a używając owej ironii wzbudzającej w molu strach – rozćwiartowanie polskiego półinteligenta! (półinteligent w rozumieniu gościa z wyższym wykształceniem humanistycznym bez znajomości obcego języka ["znam polski i rosyjski a z obcych to angielski" - Kabaret JELITA (bo podobno lekarze) Wrocław lata 70..."]
    Zgodzenie się z dyskutantem wręcz jako obraza czci i honoru, przyznanie komuś racji – gorsze niż zostać zgwałconym na Dworcu Centralnym w Warszawie na środku tego Placu Nieziemskiej Szarzyzny zwanego Strefą Kas czy jakoś tak!, itd., itd.
    ———-
    No cóż, molu, mówi się, bo inni się boją, nie wiedzą, że jest ich dużo, a nie są zorganizowani – i co najważniejsze – boją się DAĆ SIĘ ZORGANIZOWAĆ, bo boją się ośmieszenia, gdy im na czoło wylezie jakiś Lepper albo inny człowiek, który trzydzieści kilka razy wygrał pod rząd w ruletkę czy umiłowany przeze mnie aktor do reklam ubezpieczeń emerytalnych dla rencistów mundurowych zacznie mówić swym męskim głosem podpierając to bardzo szlacheckim polskim wąsem i włosem siwym jak wspomnienie syberyjskiego łagru…
    TRUDNO! TRZEBA ryzykować, chciałoby się rzec. Ale to słowa!
    Ludzie wiedzą swoje: ok, mógł Zyzak przesadzić, ale żeby nie móc pracować w zawodzie, tylko gdzieś po magazynach marketowych? Ok, mogła Gargas przesadzić z tym Generałem, ale żeby domagać się wyrzucenia z pracy? Zaraz – przecież za Zyzakiem niby stali ci z tzw. prawicy, za Gargasową przecie chyba też – i co? I powyrzucają? Więc co ja, drobny pastuszek biurowy czy inny “na własnym rozrachunku” będę się wychylał? Zleceń mi nie dadzą! Służby jakie naślą, bo przecież Prezydent Miasta (nazwę wpisać) jest ich, i on ma te sanepidy, straże miejskie, policję, pożarniaków czy inne służby nadzoru budowlanego – weźmie ich szefów, powie “Kaziu, k…, wiesz komu zawdzięczasz stołek, dalej, k…, znajdźcie temu kolesiowi co, bo mnie w…, do jasnej k… nędzy” I polecą chłopaki (znam takie jedno miasto, gdzie niewygodnemu dyrektorowi taki prezydent wysłał takie komisje – wycieczka liczyła chyba ze 30 osób! – tak więc wiem, o czym mówię – gdyby kto pytał – rzecz nie jest zmyślona)… A skoro tak można, to dlaczego nie? Jak mówią Chińczycy: “Stoisz a możesz usiąść, to usiądź.”
    A ja radzę: “Stoisz a możesz pójść siedzieć, to lepiej wyjdź!”

  252. mol napisał(a):

    Kilka chęci sprostowań.
    Lepper BYŁ AUTENTYCZNYM przwódcą sporej części wsi. Można z niego szydzić (sam to czyniłem), ale czy skoro BYŁ AUTENTYCZNYM przywódcą wsi nie jest to morderczym szyderstwem wobec tych, którzy do przywództwa pretendują?
    Piszesz, że nie dajemy się zorganizować. Otóż widać – dajemy. Samoobrona tego dokonała w swoim czasie.
    Czy Gargas wyrzucać z pracy?
    Kłopot z nią polega na tym, że ona w swych materiałach zakłada wciąż politycznego nelsona.
    Nie podoba ci się mój materiał o Jaruzelu? To znaczy że jesteś za Jaruzelem. Kwękasz na materiał o KORZE? No to jesteś za Okrągłym Stołem. Z drugiej strony – machniesz ręką na zasadzie, a niech robią co chcą, to zaraz obudzisz się z ręką w nocniku pełnym IV RP.
    Trudny wybór…
    Powiem tak: Podziewiam Gargas, ekipę naszego dziennika oraz Gazety Polskiej. Trzeba mieć… c ooś, by tak wytrwale bronić swych poglądów i wielkie tarcze, by bronić się przed ciosami siepaczy, czyli zwolenników III RP. Ja się z nimi nie zgadzam, co jest tylko prawem do wyrażenia swej opinii a nie wezwaniem do odebrania im prawa głosu.
    Nie ma to żadnego znaczenia dokumentacyjnego, ale znajoma (prawica okrutna), z którą oglądałem film o Jaruzelu powiedziała, że on nawet jak na jej gust był przegięty. Przyznałem jej rację jak nigdy :-)

  253. ro napisał(a):

    [...]niby stali ci z prawicy.
    To znaczy Koleś, kto powinien za nim stanąć?
    Bo jak rozumiem, taki na przykład Ziemkiewicz jest be, wiąc się nie liczy? Wildsten?… Też nie?
    “Gazeta Polska”?
    “Rzepa”? Ona parę razy o Zyzaku pisała. I “Wprost” (teraz, po odejściu Janeckiego, będzie pewnie bardziej trendy).
    Kurskiego ze dwa razy słyszałem, jak wymawiał nazwisko Zyzak.
    I Pospieszalski…
    No tak. Za mało…
    Czy gdyby któryś z Braci przygarnął Zyzaka na asystenta, to by było już?
    Albo gdyby PiS powołał (i opłacił z własnych pieniędzy) Instytut Badań Historycznych nad III RP i posadził Zyzaka na stolcu dyrektora – to by było?
    Przepraszam za sarkazm, ale co według Ciebie tak zwana Prawica powinna była w sprawie mgr. Zyzaka zrobić? Podsuń jakiś pomysł, bo mnie nic (poza przejeciem władzy przez PiS, a to lepiej czy gorzej, stara się robić) nie przychodni do głowy.
    Załączyłem linka z kolejną filipiką RAZa (tak, tak w sprawie Zyzaka też), to owszem zareagował Mol – po swojemu: Ziemkiewicz nie ma prawa nazwać szui szują, bo nie był internowany (i płaci KRUS).

  254. mol napisał(a):

    RO: Tobie odbija. Ja zwyczajnie nie chcę kraju, w którym nazywa się kogoś szują tak o! Bo za chwilę będzie wolno nazywać go skurwielem, filosemitą, nazistą, komunistą itd.
    Orzekłeś, że szuję mo0żna nazywać szują. Zakładam, że mianowałeś się sędzią, udekorowałeś oraz wypisałeś stosowne dla siebie dyplomy.
    No to właśnie dlatego nie chcę IV RP.
    -
    Jak słyszę pytanie co prawica powinna zrobić w sprawie mgr Zyzaka, to nie umiem odpowiedzieć, bo spadam z krzesła :-)
    - Kim do ku..wy nędzy jest Zyzak?

  255. koleś napisał(a):

    Gust?
    W jakim guście są pokryte gnilnymi plamami skrępowane dłonie ks. Popiełuszki?

  256. mol napisał(a):

    To pozabijajmy Żydów!
    Dłonie Chrustusa wyglądają równie strasznie!
    Zbombardujmy Amerykę!
    Czy kogoś nie powalają zdjęcia Hiroshimy?
    Pozabijajmy księży!
    No Giordano Bruno….
    W ogóle się pozabijajmy.
    Człowiek jest najbardziej drapieżnym gatunkiem na Ziemi.

  257. koleś napisał(a):

    Tak, drogi ro – PiS z własnych pieniędzy… Zamiast kręcić filmiki propagandowe! Tak, drogi ro – własny instytut. Tak, ro – własną fundację! Zamiast własnej policji – własną fundację naukową. Dom wydawniczy. Prasę. Media.
    Ale trzeba umieć zarabiać pieniądze.
    Ale trzeba by się liczyć z tym, że tam ludzie zaczną myśleć.
    A przecież nie o samodzielnie myślących chodzi Kaczorom, lecz o wyznawców. Patrz: Dorn & Co!
    Co Ty mi tu z Rzepą i Ziemkiewiczem? No, fakt, piszą! I dobrze, że piszą! Ale świat ani się na nich nie zaczyna, ani na nich nie kończy.
    ———-
    Kaczyńscy? Konspirują w wolnym kraju – czym, do cholery, zajmuje się ten ZPP powołany? Co to za ludzie, którzy we własnym kraju konspirują? I to oficjalnie? Według normalnej definicji – spiskowcy! SPiSkowcy? Mnie nie jest do żartu!
    O nic tak Kaczor nie jest wściekły, jak o zabranie mu CBA! Niczego tak skutecznie nie tępił jak WSI. Po co? Zaciętą konsekwencję widać było tylko w tych sprawach!
    Mnie pytasz, co ma prawica zrobić?
    Ich pytaj, co zrobiła! Siebie pytaj, co zrobiłeś. Znajomych pytaj, co zrobić!
    Do mnie z twarzą?

  258. ro napisał(a):

    Ciii… Koleś!
    Wprawdzie w Polsce nie ma cenzury, ale lepiej szui nie nazywać szują, zdrajcy zdrajcą, a mordercy…
    Oczywiście, Molu!
    Sk… który ustami swoich bohaterów cieszył się, że w `44 roku, po przekroczeniu Bugu jest NARESZCIE w Polsce. Który otumanił przynajmniej jedno pokolenie, tak że nie zadawało głupich pytań, w rodzaju: co Szarik robił po powrocie z Berlina? Nie takiego (…) nie wypada nazwać szują.

  259. ro napisał(a):

    Tak, Ciebie (nie z twarzą, a z troską) pytam: co Kaczyńscy mogą zrobić z KAŻDYM, kogo poniewiera się w tym naszym wolnym państwie za poglądy?
    Rok ma 365 dni (policzyłem), a doba 24 godziny.

  260. ro napisał(a):

    A co ja robię? Ano robię. Swoje.

  261. mol napisał(a):

    Ach, przeoczyłem: napisałeś, że to Ziemikiewicz nazwał kogoś szują. Nie Ty.
    Więc tylko “powołałeś się na opinię osoby trzeciej”.
    To nazwij kogoś szują wprost. Odważ się. Naraź na proces.
    No spróbujesz, czy znów się będziesz migał w breloczkach słów?
    Nazwiesz czy nie nazwiesz?
    A jak nie nazwiesz (bo nie nazwiesz) znów będziesz się wymądrzaał nad odwagą dziennikarzy?
    Będziesz!
    No bo łatwo jest żadać odwagi od innych, gdy samemu jej brakuje.
    A ja mam problem ze Spartakusem. Dobry był, czy niedobry?
    W 44 żywi jeszcze ludzie wpierd..li nazistom na czymkoliwekm umieli jechać. Anglosasi robili naloty terrorystycnze, by złamać ich wolę opotu. Były mordy, zabójstwa, rzezie. Co Cię tak strasznie wzrusza? Wojny nie rozumiesz?

  262. ro napisał(a):

    Odpowiesz na mój wpis z 13:10, czy będziesz się wykręcał?

  263. ro napisał(a):

    Nie, wojny nie rozumiem. Przynajmniej tej z 14 odcinka “Czterech pancernych”.

  264. mol napisał(a):

    Skopiowałem, żeby nie było, że coś pomijam.
    “ro napisał(a):
    8 luty 2010 (Poniedziałek), godz. 13:10 edit
    Miałem Cię poprosić, żebyś (ewentualnie) odpowiadając ominął KRUS, ale jako że zależało mi na odpowiedzi merytorycznej na zarzuty pod adresem owego “janczara” – darowałem sobie. Niepotrzebnie.

    Czy możesz dać słowo, że kiedy Cię zamykali, a potem wypuszczali, to pod adresem panów Jaruzelskiego, Kiszczaka, Tumanowicza (i tego drugiego), Urbana oraz tego, który zatrzasnął za Tobą drzwi su… pardon: nyski milicyjnej, miałeś myśli i słowa tylko i wyłącznie pełne zrozumienia i wybaczenia, przybrane w biało-czerwone goździki?
    -
    Odpowiadam:
    1. Nie wiem kim jest “janczar”. Nie pamiętam Uroda tkwi w prostocie sformułowań, chyba że przenośie są czytelne :-)
    2. “Wrona orła nie pokona”! “Urban ty ch.ju”! “DTV łże jak łgał”!
    No pewnie że to pamiętam. Sam wrzeszczałem. Ale potem siedziałem w domu i słuchałem sobie:
    “Od nienawiści
    strzeż mnie Boże”.
    I bardzo byłem z siebie dumny, że od nienawiści się uchroniłem.
    I nadal chronię.
    Dlatego mogę sobie dworować z prawicy, z lewicy i z siebie :-)
    I z Ciebie :-)

  265. ro napisał(a):

    Ach, sorry! Pomyliłem godziny.
    To był wpis z 12:14.
    Przeczytawszy go, nie napisałbyś punktu 1. :)

    2. To pięknie z Twojej strony.
    Tylko może zechciej jeszcze zdefiniować nienawiść. Bo jeden czuje ją do kobiet, więc unika wszelkich kontaktów z nimi, a drugi ich nie lubi, więc je dusi…

    Jakoś Cię nie widzę dworującego na WSZYSTKIE strony… :)
    Ze mnie… mało co mi sprawia taką frajdę. :)

  266. mol napisał(a):

    Nadal kopiuję, żeby nie było… :-)
    “ro napisał(a):
    8 luty 2010 (Poniedziałek), godz. 12:14 edit
    A jak już jesteśmy przy linkach: Molu, czy mógłbyś mi znaleźć (gdybyś przypadkiem trafił) odpowiedź na
    http://www.rp.pl/artykul/2,430742.html
    Bo jak wiesz – nie czytam. Ale tym razem chętnie bym przeczytał.
    A może sam się odniesiesz?

    O Matko Boska! Otwarłem, żeby się przekonać, czy się nie mylę. Nie myliłem się. Ty nadal nosisz swój rozum w czaszce Ziemkiewicza i nic na to nie poradzę. No nic. Twój wolny wybór.
    Może nazwałem Ziemkiewicza “janczarem”, może nie. Nie pamiętam. Sam sobie się dziwię, że jeśli się nim w ogóle zajmowałem to mogłem to zrobić. Tyleż zabawne co przypadkowe albo bardziej wymuszone… :-)
    2. Ty – “definytywny nienawistnik” :-) , który nie słucha, omija, obcghodzi, ucieka od, krąży wokół, nigdy nie czyta, unika itp. chcesz ode mnie definicji nienawiści? Spójrz w lustro :-)
    -
    Nikt mnie nie kocha [prócz głupiej kochanki. To najlepszy dowód mojej apolityczności :-)

  267. mol napisał(a):

    Co było z “janczarem” kur…wa? Mam być twoją Opowiadaczką O Świecie Przez Telefon I To Za Darmo? Masz swoje poglądy czy czekasz na moje?
    WSZYSTKIE strony – czyli jakie? Może Ty je zdefiniuj a nie pytaj płytliwie, a może ty….? No mów w końcu o co Ci chodzi?
    Sam sobie będę opisywał moje doświadczenia z zatrzaskiwania drzwi nyski. Twoje opisy nie są mi potrzebne. Daruj sobie fantazje.

  268. ro napisał(a):

    Molu, zauważ, że zupełnie pomijam wątek obrażania mnie. Ale to nie znaczy, że nie mam uczuć.
    To po pierwsze.
    A po drugie: rozmowa z Tobą jednak nie ma najmniejszego sensu. I to nie ze względu na Twoje zacementowane poglądy. Nie! Ze względu na to, że nie umiesz czytać. To rzecz, która mnie od dawna zadziwia i za kazdym razem kręcę głową ze zdumieniem (serio).
    Rozumiem, że możesz mieć kłopoty z moją amatorszczyzną! Ale Ty nie potrafisz przeczytać ze zrozumieniem felietonu faceta, któremu wielkonakładowy dziennik płaci wierszówkę i który ma swój program w ogólnopolskiej telewizji publicznej. Cóż mogę zrobić? Rozkładam bezradnie ręce – nie potrafię z Tobą dyskutować. (Przy okazji: napisałem o czternastym odcinku “Czterech pancernych” – daję głowę, że nawet nie zastanowiłeś się, o co też może mi chodzi. Nie mówiąc już o podjęciu tematu.)

    Nie potrafię…
    Wolę się z Tobą napić.
    W milczeniu. :)
    Chocby i wirtualnie.
    :)
    Ół dla wszystkich!

  269. mol napisał(a):

    O czym do kurwy nędzy jest 14 odcinek 4 pancernych???
    Naprawdę sądzisz że pobiegnę i sprawdzę? Nie umiesz napisać po prostu o co Ci chodzi? No wykrztuś!
    W kółko powtarzasz, że ja nie umiem czytać ze zrozumieniem.
    No nie umiem.
    Nie chce mi się bowiem czyatć tesktów, które są złożone ze słownych pułapek.
    Nie chce mi się czołgać przez źródła, dlatego,l że ktoś kurwa nie umie pisać po prostu.
    Taka jest tajemica mojej dyletancji.
    Alo wprost, albo chrzanić się!
    Też się z Tobą napiję, tylko przestań gadać jak ci z powieści Lema, którzy już tak bardzo ogłupieli, że zaczęli nuie tłumaczyć swoje wystąpienia w typie: teza 12, teza, trzynasta, teza dziewiąta…

  270. mol napisał(a):

    A jeśli rozsmowa ze mną nie ma sensu, to wystarczy ze mną nie rozmawiać. Jaki problem?
    Mam zacementowane poglądy? I kto to mówi? :-) AntyTuskowy Lepper blogowy? :-)
    ProKaczyński zwolennik Braci? :-)
    No przecież to zbyt śmieszne, by mogło być prawdziwe.
    RO – odjechałeś na punkcie czegoś, co śmiało nazwać się polską prawicą. Nawet rozumiem, że może odbić na tym punkcie. Ale w jakimś moemecie trzeba popatrzeć na ludzi i ich posłuchać.
    I nie przeczyć, że to żenada, by tylko udało się utrzymać frakcję …

  271. koleś napisał(a):

    Chciałbym (tu wpisać sobie intencję) zauważyć, drogi ro, że Czterech pancernych, ładnie ich odkurzasz, każesz się nimi zainteresować, co więcej oczekujesz, że ktoś (mol) sprawdzi, ile tych odcinków było, i jeśli 14 się nie zgadza, to…
    Wiesz – jeśli piszę o otwieraniu drzwi, o zrobieniu chociaż szparki na świeże powietrze, to nie po to, aby po ich otwarciu wpadali mi Czterej Pancerni, że się wyrażę…
    Zdrowie kolejarzy, bo “gdyby nie oni, to byśmy ten węgiel do Sojuza na plecach, k…, nosili”

  272. mol napisał(a):

    Zaraz po powrocie do domu wyświtlę sobie 14 odcinek 4 opancarzonych. Jestem strasznie ciekaw, co w nim akurat jest tak bezbożnego. A serial uważam za świetny. Pani Gargas nawet nie chciałbym po pijaku w łóżku :-)

  273. mol napisał(a):

    Gdyby nie 4 pancerni, to nie muslielibyśmy fatygować pleców. Wyfrunęłyby przezx kominy Aschwitz. Wystarczy poczytać

  274. ro napisał(a):

    Właśnie!
    Najtrudniej uwierzyć, że “prawda”, którą tysiąc gardeł wykrzyczało tysiąc razy, może nie być prawdą. Nawet Ci trochę współczuję ;)
    Ale mniejsza.

    Ten czternasty, nienakręcony odcinek “serialu tysiąclecia”, powinien być o pacyfikacji Armii Krajowej na Podlasiu, w której po powrocie z Berlina wzięła (miedzy innymi) udział brygada pancerna im. Bohaterów Westerplatte. Ale o tym jakoś Przymanowski nie napisał. Nie wiedział pewnie. Albo skończył mu się przydział papieru.

    Pytasz, o co chodzi z tym “janczarem”…
    Janczarem Ziemkiewicz nazwał niejakiego Leszczyńskiego z “GW”. (A nie Ty Ziemkiewicza, co sugerowałeś bez sensu).
    Nie będę pisał wypracowania na temat “co autor miał na myśli” – mogę Ci ewentualnie streścić jakąś jego książkę, ale nie prosty, kilkunastozdaniowy felieton.
    Ja prosiłem tylko (bez podtekstów tym razem) o linka, gdybyś przypadkiem znalazł w “Wyborczej” odpowiedź tego Leszczyńskiego na felieton Ziemkiewicza. Albo o Twój komentarz na temat tego, co ów dziennikarz napisał o Jachowiczu.
    Jak powiedziałem: bez podteksów, chodziło mi o przysługę – nie kupuję “Wyborczej”.

  275. ro napisał(a):

    Aha! Nie byłoby Auschwitz, przynajmniej w Polsce, gdyby nie protektorzy “czterech pancernych”. I “Czterech pancernych” też! (Nie za trudna przenośnia?)

  276. mol napisał(a):

    RO – Czy Ty się dobrze czujesz? :-)
    Co kogo ochodzi co Ziemkiewicz pisze o jakimś Leszczyńskim (kto to?). A nawet jeśli pisze, to można bez czytania założyć: Ziemkiewicz będzie napadał Leszczyńskiego, który będzie akcję AK potępiał, po to by je chwalić.
    Wojna, drogi RO, z tego co ja wiem, to TOTALNY WPIERDOL. Rzeź, masakra, ucinanie gaderł i piersui bobiet, dłubanmie oczu, rozwalanie dzieci o kant domów itd.
    Rozwalono na oczach cywilizowanego świata Srebrenicę.
    Świat nie reagował bardzo długo.
    Mam uwierzyć w prawedziwość tezy, że dziś rozliczymy masakrę na Wołyniu?
    Otóż ja nie wierzę. Ale może jestem człowiekiem małej wiary.
    No dobrze.
    Tylko pytanie dalsze: co wynika z prób rozliczania tamtych mordów i wojen?
    Skoro (z mojego punktu widzenia nic nie wynika), jest to zwykłe szczucie.
    -
    Chcesz się RO bić z Przymanowskim to się bij – to wolny kraj. Pamiętaj tylko o tym, że jeśli usłyszysz zbyt wiele śmiechu przy ringu, nawet wśród zwolenników trupa, to Twój sukces nie będzie zbyt chwalebny :-)

  277. koleś napisał(a):

    Tak, molu, właśnie, wystarczy poczytać! Doskonałe stwierdzenie! Gdybyś tak jeszcze to stosował nie tylko pod cudzym adresem (“wystarczy poczytać” – stawia mnie w pozycji kretyna, ale już wiem, że tak reagują ludzie bojący się ironii czy czegoś tam), to może i o gustach szłoby z Tobą porozmawiać… [i doprawdy, no nie walnij teraz onucą, że "o gustach się nie dyskutuje"]…
    Idę sobie pokorzystać z urlopu…

  278. mol napisał(a):

    Czytać, ale co?
    Rzeczy słuszne, niesłuszne omijając?
    A jak prawda jest pośrodku?
    To co czytać a czego nie?
    Jest zestaw lekur słusznych i niesłusznych?
    (W Opolu odwołano kilka dni temu wystawę grafik “niesłusznych”. Bo taki8e jakieś ten…. )
    To jest zestaw lektur słusznych?
    Treści słusznych?
    -
    Nie boję się ironii. Sam ironizowałem. Boję się tylko skutków pojmowania ironii na serio

  279. ro napisał(a):

    Twoje zdrowie Koleś! :)

  280. ro napisał(a):

    Nie ważne, co – ważne jak.
    Ze zrozumieniem, co się czyta.
    A jak się już opsło w …, to bez udawania, że to sąsiad.

  281. mol napisał(a):

    Tusk ma coraz dłuższy nos, bo kłamie.
    Mol (zachowując proporcje) nie czyta ze zroumieniem.
    Rosję pokonamy.
    Polska ueber alles.
    Jak to powtórzymy tysiąc razy stanie się to prawdą.
    Kolesiowi piwo i uznanie.
    Cały RO :-)
    Idę zjeść grochówkę
    (kochanka ugotowała :-) )

  282. ro napisał(a):

    Smacznego!

  283. ro napisał(a):

    Przepraszam Koleś!
    I to podwójnie: raz, że Twój wpis (o świeżym powietrzu) dotarł do mnie dopiero teraz (dziwne!?).
    A dwa – że nie wiem już, jak do Mola trafić… Myślałem, że może… Kiedyś się zachwycał tym filmidłem, a poza tym Przymanowski kojarzy mi się tylko z tym serialem i z tamtym “urbanizacyjnym” wystąpieniem w tv.

  284. koleś napisał(a):

    he, he, drogi ro, z tym trafianiem do mola to my przejdziemy do historii blogerstwa polskiego i być może Twoje wnuki z dumą będą opowiadać, że zwrot “uparty jak mol” czy też “trafić kulą w mola” utarł się w języku polskim dzięki ich dziadkowi, bo dziadek, jak będzie mówił zapewne Twój trzyletni prawnuczek: “dziadek jest molowy chłop!”

  285. ro napisał(a):

    :D
    Koleś, miej wzgląd na moją koszulę! :)
    Czasem czytam, podnosząc kubek z kawą.
    Gorącą w dodatku, więc nie tylko na koszulę…
    :D

  286. ro napisał(a):

    Ciekawostka znaleziona w starych zapiskach (Molu, to jest bez podtekstu i aluzji :) )

    Zdognie z nanjwoymszi baniadmai perzporawdzomyni na bytyrijskch
    uweniretasytch nie ma zenacznia kojnoleść ltier przy zpiasie dengao sołwa.
    Nwajzanszyeim jest, aby prieszwa i otatsnia lteria była na siwom mijsecu,
    ptzosałoe mgoą byc w niaedziłe i w dszalym cąigu nie pwinono to sawrztać
    polbemórw ze zozumierniem tksetu. Dzijee się tak datgelo, że nie czamyty
    wyszistkch lteir w sołwie, ale cłae sołwa od razu.

  287. koleś napisał(a):

    Zdzgaa się. W ten sopósb tkset mżnoa nipasć, ale wlnoo jak coherla :(

  288. ro napisał(a):

    Zauważ Koleś, że uczeni brytyjscy zastąpili uczonych radzieckich. Bardzo skutecznie… :)

  289. mol napisał(a):

    Bsrdzo brakuje mi Przymanowskiego w Sejmie.
    Doprowazdał mnie do szału, ale przynajmniej mówił cos wartego szału.
    Teraz próbuję zrozumieć o co chodzi Kepie i odpadam.
    Tej drugiej pani od komisji nacisków tez nie rozumiem. Ale się cieszę, bo akurat Lepper zrobił z niej idiotkę :-)
    A dodatku: jest jeszcze gorzej. Ja wielbię publicystykę pułkownika Załuskiego. Szczególnie jego “Siedem polskich grzechów głównych”.
    Dostał za to po łbie jako nacjonalista. Więc pewnie ja wyznając moją miłość do niego dostanę w dziób za sprzyjanie moczarowcom. Ogólnie, najpewniej, dostanę kopa za odchylenie w stronę nieliberalną oraz kopa w jaja za sprzyjanie liberałom.
    Takie czasy… :-)

  290. koleś napisał(a):

    Mnie rybka – i tak nasi w kosmos nie latają!

  291. ro napisał(a):

    Czytałem Załuskiego. Dość żałosne westchnienia.
    W czasach kiedy tę swoją ksiażkę wydał, mawiało się o takich: odkrył Amerykę w konserwie.

    A którym liberałom sprzyjasz? Bo jest ich trochę w świecie zachodnim: i w Europie i w Stanach i jeszcze dalej na zachód…

  292. mol napisał(a):

    Wspieram liberała Załuskiego, gdy z całą właściwa ludziom wolnym swobodą zauważa, że atak kosami i biegiem był RACJONALNY, czego dowodzą obliczenia (czas biegu, długość kos, czas potrzebny Rosjanom na przeładowanie broni).
    Nazywasz publicystkę Załuskiego żałosnym westchnieniem.
    Wolno Ci przecież.
    Nie spotkałem jednak wyrazistej kontry wobec jego myśli. Epitety, slogany, owszem.
    Może jednak za mało szukałem?

  293. koleś napisał(a):

    Załuski… no cóż, miał szczęście, że był pułkownikiem LWP a Jaruzelski pokazał się w żółtych skarpetkach w Teatrze Wielkim w Warszawie.
    Ale i tak go ubecko-esbeckie pieski filmowe, pisarskie i dziennikarskie zaszczekały.
    ———-
    Rozwijać powyższego nie będę.
    ———-
    Wielbisz, powiadasz?
    No to rzuć jakim tekstem w nowym wątku.
    Obaczym.
    ;)

  294. mol napisał(a):

    Właśnie wychodzę z firmy, co skazuje mnie na niebyt sieciowy. Bo mi się w domu komp rozsypał :-(
    Za to przygotuję się do rozmowy z Tomaszem Łubieńskim, który w swojej książce sugeruje, że powinniśmy byli iść razem z Hitlerem na wojnę z ZSRR. I fajnie by nam było :-)

  295. koleś napisał(a):

    …no a gdyby mu zagrali, to podskoczyłby jeszcze :)

  296. ro napisał(a):

    A co tu kontrować (u Załuskiego)? Gdyby kwitł dzisiaj i był Jarosławem Kaczyńskim, to by Salon rżał z jego oczywistych oczywistości. Ale tak na prawdę, to nie pamiętam, co on tam w tej swojej książce wymyślił – widać nic szczególnego, skoro nie chciało mi się wracać. Ot, taki drugi Przymanowski: geniusz na miarę PRL. Pełno takich było, niektórych Salon hołubi jeszcze do dziś…

    No, a co z tymi liberałami? Nie odpowiedziałeś…

    Koalicja z Hitlerem? Temat też wiecej zabawny: “nie byłoby Auschwitz, bo Hitler nie śmiałby wciągać polskiego sojusznika w zagładę Żydów”. Ciekawe dlaczego?
    Ale pogadać można. Tak jak z tym wynalazcą z Kowar.

  297. koleś napisał(a):

    Molowi komputer powiedział “kuku” i wyzionął ducha komputerowego enter!

  298. koleś napisał(a):

    Ja dzisiaj trafiłem na Marszałka, który ma wizję i chciałby, żeby jak już zostanie mu się Prezydentem, to on tak będzie rząd popierać i w ogóle ku chwale!
    Marszałek tak ładnie mówił, wiesz, ro, wzruszył mnie, bo dał do zrozumienia, że on tyle już funkcji pełnił i w zasadzie, a nie w kwasie, to on jest spełniony i mógłby przestać, ale jednak, ecie pecie, Ojczyzna, panie tego, wzywa!
    Ploty aż huczą – strach przez okno na ulicę wyjrzeć, bo co rusz, jak leci – do mnie się przyczepiła taka, że On, Marszałek, miał jakieś horrendalnie wysokie rachunki za telefony komórkowe, jakiś rok 2007 chyba, kupa forsy… I pamiętam, że słuchałem tego w radio, z kolegą, więc wiem, że mnie słuch nie mylił… Ale potem już nic na ten temat nie słyszałem. Temat zniknął. Ciekawe, czy też zniknęli z anteny ci dziennikarze?n Bo głucho się zrobiło – a tam w grę wchodziło jakieś 130 tysięcy złotych.
    Potrafisz sobie tę sumę wyobrazić? Bo ja nie!
    Więc jeśli to kłamstwo okrutne wierutnie bezbrzeżnie to powinien być huczny proces i łubudubu po dziennikarzach, że opluwają jedne no!
    A tu cisza? A może Ty słyszałeś o jakimś procesie przeciwko oszczerczym bilingerom komórkowym, co?
    ——
    No nie wiem, co mnie napadło, przecież to taki nobliwy, stateczny pan, ojciec dzieciom i narodowi tak sprzyja, dzielnie walczył… A ja się go czepiam! Czepiam! Co rusz coś się do niego przyczepię… Może dlatego, ze jak kiedyś się do niego przyczepiłem, to następnego dnia jakąś kobietę wywalił z pracy? Może dlatego, że jak go Rewiński określi “marszałkiem Gbur-Komorowski”, to też przygoda Rewińskiego z TV się skończyła – a ja bardzo Rewińskiego z Piaseckim lubiłem a Marszałka jakoś mniej?
    —–
    A drugim kandydatem jest ów pogodnie uśmiechnięty mąż mądrej dziennikarki o jasnym sposobie formułowania myśli! Gdybym miał tylko pewność, że ona jest ta szyją… A jak on “bryknie” i znowu walnie coś o “dorżnięciu watahy”? No i sam osobiście nie lubię całowania ( z wyjątkiem sztandaru ) broni – czołg w gąsienicę niech pocałuje jak tak lubi!? Uczono mnie, że ludzie sentymentalni są okrutni. Cholera! Obym się mylił!
    No, ale to jest milsze niż 130 tysięcy złotych wydanych na telefonaty!
    He, he znalazłem link:
    http://fakty.interia.pl/news?inf=739893
    A pytany o to odparł:
    - Dzwonię wszędzie.

  299. ro napisał(a):

    Ja sobie Koleś te 130 tysięcy potrafię wyobrazić. I to bardzo :(
    Przegadania przez komórkę nie bardzo (choć to tylko 114 godzin rozmowy z Chinami (a z Papuą Nową Gwineą jeszcze mniej).
    Ale taka kupka banknotów śni mi się po nocach, więc nawet za bardzo wyobraźni nie potrzebuję wysilać. Zwłaszcza że jest w towarzystwie innych kupek, nieco mniejszych.

    A pan Marszałek też jakoś szczególnie mojej miłości nie wzbudza – z powodów zupełnie identycznych jak Twoje. Od Rewińskiego i Piaseckiego poczynając…
    Wiesz, tak sobie myślę: a może by Rewiński.
    Bo to i orędzia do narodu byłyby wesołe i mielibyśmy fachowca, który wie kiedy naprawdę są jaja, a kiedy jest serio aż do bólu.
    -
    Mąż Dziennikarki?…
    A czemu nie sama Dziennikarka? W końcu on zrobił tylko jedną mądrą rzecz w życiu: ożenił się nią. Ona natomiast – tylko jedno głupstwo… ;)

  300. koleś napisał(a):

    Ja Cię bardzo proszę, drogi ro, wieczorem czytam pijąc kawę! :D

  301. koleś napisał(a):

    Jak mi się teraz “Ł” nie będzie wybijać, to kicha i przechlapane – jak można pisać bez Ł… Ł, Ł, Ł… wygląda, jak facet z nto pod pachą, który niczym mol usiadł tylną częścią na lodzie! Nie uważasz? [zauważ ro, jacy jesteśmy odpowiedzialni]
    Gospodarza nie ma a my tu tylko Marszałka, tylko Prezydenta funkcję obsadzamy – same błahostki, a jak mol jest to sobie można pogadać o poważnych sprawach, odświeżyć obrazy przodków i mentorów, powiesić przed nosem jakiemuś kolesiowi, który jak Cezary Baryka ryka: “Macież Wy odwagę Lenina?” [Chryste Panie zmiłuj się nad duszą Żeromskiego, boć chłop nie wszystko wiedział...]

  302. koleś napisał(a):

    Twój pomysł ma nikłe szanse powodzenia, drogi ro. A ponieważ znany nam ze sformułowania: “My, intelektualiści” Władysław Frasyniuk próbuje sobie z Sikorskiego dworować, nazywając go “amerykańskim chłopakiem”, [a czemu nie brytyjskim? mógłby mu przysporzyć sympatii wśród naszej młodzieży zrzucającej funty by je zdobyć?!], to we mnie budzi się autentyczna sympatia…
    Bo w zasadzie to jakie ma poglądy Sikorski? Bo z charakteru to mu bardziej zawadiackość Wołodyjowskiego niż stateczność Skrzetuskiego – chociaż nie pamiętam, aby który z nich szablę całował!
    Jest zawadiaką? Na kim się wzoruje? Nie lubi komunizmu – to ok, fajnie, ale co lubi? Będzie się taki koleś jak ja przy nim czuł normalnie, czy też sarkastycznie snuł się dalej przez życie?
    Też będzie miał wizję, by nam odebrać fonię – jak imć Premier wpuszczony przez doradców w kretyńskie maliny cenzury?
    Dobra – ma fajny kubraczek, dworek i uśmiech, który wkurza moją przyjaciółkę [no, ale ona woli moję mordę ponurą widocznie], ale to w sam raz, żeby w reklamie budownictwa domków jednorodzinnych w małych miejscowościach z dofinansowaniem Banku Spółdzielczego wystąpić!
    Co? Jakie poglądy ma Radosław Sikorski?

  303. ro napisał(a):

    :D
    Faktycznie! Ł tak wygląda… :)
    Eł zrobił ał.
    Może wcześniej wypił ół?
    Strasznie podoba mi się ten ół – wygrzebałem go z odchłani polskiego średniowiecza, gdy jeszcze był poczciwym chmielowym napitkiem, a piwem (pijwem?) zwano wszystko, co do picia służyło – tak jak dziś napój.
    Nieźle byłoby tego oła reanimować.
    Ół Żywiec. Ół Okocim.

  304. koleś napisał(a):

    - Ół – stęknął Maćko z Bodgańca i otarł usta. – Siedź, szlachcic jesteś, to i przy stole siedzieć możesz…
    - Ół – beknął Zbyszko z Bogdańca i zsunął się pod stół a wszyscy, którzy chcieli mu powiedzieć, że za chwilę w programie “Mam talent” wystąpi Danusia Jurandówna, zrozumieli, że stracili właśnie szansę na powstanie pięknej powieści.
    - Tę scenę panie Sienkiewicz, pan wytniesz i napiszesz od nowa, tak ku pokrzepieniu serc. – mruknął Maćko do kolesia, który przysiadłszy z boku z zainteresowaniem oglądał szczebel drabiny, która śniła się jakiemuś świętemu..

  305. ro napisał(a):

    A w tym czasie dzielny Jurand ze Spychowa, w śnieżnej zamieci przygotowywał się do programu “Gwiazdy gotują na lodzie”.

  306. koleś napisał(a):

    Jurand ze Spychowa- nie chcę nic sugerować, ale nazwę siedziby Sienkiewicz wybrał nieco dwuznaczną? :)

  307. ro napisał(a):

    Nieco…
    (Nic mi nie przychodzi do głowy :D )

  308. ro napisał(a):

    (Przyszło :) )

    Zauważ Koleś, że Mol pod pretekstem awarii komputera oddał nam pole. Jak Ulryk von Jungingen pod Gunwaldem.
    No, ale wiadomo, jak się to skończyło…

  309. koleś napisał(a):

    Kupiłem książkę o wojnie secesyjnej, “Für die Freiheit sterben” Jamesa McPhersona i czytam. Jakaś przecena była i z 60 € zrobiło się 15 €, więc się skusiłem, bo wiesz, człowiek cały rok pracuje, żeby sobie z bólem serca książkę za 15 Euro kupić.
    Ale o to akurat do nikogo nie mam pretensji.
    Tylko… he he na Połoninie Wetlińskiej swego czasu był osiołek, jak go pamiętam z roku 1977, w września, to był dziwny rok, gdy wiele chodziłem po góra, wczesnym latem sam a późną jesienią z kumplem jednym.
    Dziwni ludzie chodzili po górach. Tacy, którzy chcieli się dowiedzieć ode mnie czegoś o jakimś studencie z Krakowa (ciekawe, że każda rozmowa taka zaczynała się wtedy od przypuszczenia, żem z Krakowa – co oczywiście mogło mnie nobilitować – nie nobilitowało!), o czarnej procesji chyba czy coś, jesienią zaś towarzyszył nam taki dziwny człowiek, niby samotnik jak ja latem, ale taki czujny patrolowie bardziej, a poźniej, gdy ruszyliśmy na trasę, to tacy fajni studenci ze Śląska nam towarzyszyli, którzy wieczorem, przy świecach na Wetlinie radia słuchali “Tu leci jedynka” czy jakoś tak – gdzie dobra muzyka przeplatana była “właściwymi komentarzami lektorów partyjnych” – pamiętasz?
    I na tej Wetlinie był osiołek.
    Bo on jest głównym wątkiem tego słowolejstwa dygresyjnego a la koleś!
    Więc…
    ten osiołek przynosił 2 baniaki wody a 60 litrów każdy.
    I tyle.
    To było jego dzienne zadanie. I on o tym wiedział.
    A kiedy kazali mu przynieść drugi raz, to wziął te puste baniaki, poszedł i wrócił z pełnymi… drugiego dnia o tej porze, kiedy normalnie by wrócił, gdyby normalnie wyszedł.
    I ja jestem taki osioł.

  310. ro napisał(a):

    Na Wojtusia z odbiornika
    Oczko małe mruga.
    Chodź Wojtusiu, już szesnasta,
    A bajeczka długa.
    &
    By osłodzić brak pieniążków
    W twoim życiorysie,
    Pan Broniarek ze Sztokholmu
    Mówi o kryzysie.
    &
    Potem krótko o skandalu
    Królewskiego zięcia,
    Lecz nie dowiesz się o sprawkach
    Czerwonego Księcia.
    &
    Kiedy myślisz – imperializm,
    Mów: Amerykanie.
    Gdy przyjaźni chcesz dać przykład
    -O Afganistanie.
    &
    Kapitalizm leci w przepaść
    Od kryzysów samych.
    Niechaj leci – nic się nie martw,
    My go doganiamy.
    &
    Jeśli będziesz grzecznie słuchał
    Codzienna “Jedynka”
    Mój Wojtusiu zrobi z ciebie
    Światłego i dobrze rozumiejącego dzisiejszą rzeczywistość obywatela.

    Młodość mi przypominasz, studia, kabaret…


    Czytałem o ośle, który przewidział zawalenie się domu. Stanął z tobołami i nie chciał ruszyć. Gdy zdenerwowany farmer zostawił go i chciał iść sam, osioł ugryzł go w miejsce, gdzie plecy kończą swą nazwę, po czym zaczął uciekać. Uciekał tak długo, aż gospodarzowi przeszła złość i usiadł zmęczony. Osioł stał cierpliwie obok. Po chwili rozległ się huk i… została tylko stajenka osła.

  311. koleś napisał(a):

    Satyra czasem gryzie w tyłek, ale mnie się coś tak zdaje, ze większość dzisiejszych kabaretów to leci ugryźć, a jak przychodzi co do czego to… całuje! Wiesz, przeżyliśmy kino moralnego niepokoju, kabaret moralnego niepokoju, to mamy teraz cyrk moralnego niepokoju… W zasadzie to ciekaw jestem już tylko jak będzie wyglądał burdel moralnego niepokoju…

  312. koleś napisał(a):

    http://wiadomosci.onet.pl/2126887,11,sikorski_rozwiewa_watpliwosci_wokol_swojej_zony,item.html
    Miałeś rację, drogi ro, co do A. Applebaum – jeśli wybierać to ją a nie jej męża.
    Palikot go wypunktował równo.
    Argumentacja Sikorskiego – żałosna.

  313. koleś napisał(a):

    A w ogóle – ciekaw jestem, czy jest jakaś instytucja, która zbiera i analizuje “wpadki polityków”, żeby uczyć adeptów, jak tego unikać?
    Bo sądząc po rezultatach – to instytucje PR przypominają mi moje rozmowy na podwórku z chłopakami o dziewuchach…[tu pikantne szczegóły, które sobie można zaczerpnąć z własnej pamięci, sklerotków odsyłam do powieści... iiii, zapomniałem ;) ], czyli jeden niedoświadczony uczył drugiego niedoświadczonego jak zdobyć doświadczenie.
    Wracam do wojny secesyjnej – bardzo podoba mi się przykład rozwiązań typu:
    - Rzucimy monetę!?
    - Tak.
    - Dobra: orzeł – ja wygrywam, reszta – ty przegrywasz.

  314. koleś napisał(a):

    reszka – nie reszta :D

  315. ro napisał(a):

    Rzuć Monetem, rzuć Monetem…
    “Reszta” – też nie bez sensu! :)
    Moneta może stanąć na krawędzi, albo między ustami a brzegiem pucharu, znikąć w czyjejś kieszeni.

    Jeśli jest jakaś taka instytucja w naszym pięknym kraju, to raczej służy tuszowaniu wpadek jednych, a eksponowaniu tych złych. Trop do nich prowadzi ścieżkami, zwanymi wykresami poparcia.

  316. ro napisał(a):

    Palikot, Niesiołowski, Sekuła…
    Na ilu jeszcze POlach POlegnie POnadprzeciętna inteligencja?

  317. ro napisał(a):

    Może Mol się wreszcie odezwie…
    http://blog.rp.pl/wildstein/2010/02/10/z-dziejow-praworzadnosci-iii-rp/
    Tak, wiem że to tylko Wildstein! Kto mu dał prawo wypowiadać się w sprawach Polski?
    (A pan mi mówi, panie kontrolerze,
    Dym z papierosa puszczając beztrosko,
    Że ja niestety do tych nie należę,
    Którzy powinni zajmować się Polską.)

    Ceterum censeo Karthaginem delendam esse.

  318. koleś napisał(a):

    Niezależna prokuratura to zwykła konieczność. A u Wildsteina widać chęć, by prokuratura była przez jakiś moment (najczęściej ten moment staje się… dziejowy!) tzw. “nasza”, czyli zgodna z wildsteinowskim horyzontem postrzegania.
    Bo jak raz jest już “nasza” to i “nasza” powinna pozostać – “stoję przy mikrofonie, niech mnie który przegoni”…
    Możemy mieć pretensje do prokuratury?
    Pewnie, jak do wszelkich innych instytucji życia publicznego. Zbyt mało wiem o tych sprawach, żeby tak w ciemno pójść za Wildsteinem – sprawdzić tego się nie da! ALbo wierzę Wildsteinowi, albo mu nie wierzę…
    Ale czy niezależność prokuratury jest lepsza od jej podporządkowania dotychczasowego – wątpliwości nie ma – niezależność jest lepsza.
    Może od razu jej nie odczujemy – ale mamy szansę.
    Przy modelu komunistyczno-wildsteinowskim (a co? jest jakaś różnica? “nasze” jest nasze i koniec!) nie zmienia się nic – sprawiedliwość nie będzie sprawiedliwa, ale “po naszej stronie”, prawo nie będzie prawem, ale nasi będą górą…
    Ponieważ taką postawę reprezentuje również Jarosław Kaczyński i taką postawę dostrzegł u Wildsteina wcześniej – więc dlatego drogi Bronisław (każda frakcja ma swojego drogiego Bronisława) został kim został, aż dojrzał do niezależności i… wyleciał. W przeciwieństwie do “nowych” prokuratorów – niektórzy z nich przynajmniej… dojrzeją i… nie wylecą! [a teraz zobaczymy, czy działa cenzura, drogi ro]

  319. koleś napisał(a):

    Wklejone do blogu Wildsteina!
    koleś napisał:
    Your comment is awaiting moderation.
    11 lutego 2010 at 10:55

    Niezależna prokuratura to zwykła konieczność. A u Wildsteina widać chęć, by prokuratura była przez jakiś moment (najczęściej ten moment staje się… dziejowy!) tzw. “nasza”, czyli zgodna z wildsteinowskim horyzontem postrzegania.
    Bo jak raz jest już “nasza” to i “nasza” powinna pozostać – “stoję przy mikrofonie, niech mnie który przegoni”…
    Możemy mieć pretensje do prokuratury?
    Pewnie, jak do wszelkich innych instytucji życia publicznego. Zbyt mało wiem o tych sprawach, żeby tak w ciemno pójść za Wildsteinem – sprawdzić tego się nie da! Albo wierzę Wildsteinowi, albo mu nie wierzę…
    Ale czy niezależność prokuratury jest lepsza od jej podporządkowania dotychczasowego – wątpliwości nie ma – niezależność jest lepsza.
    Może od razu jej nie odczujemy – ale mamy szansę.
    Przy modelu komunistyczno-wildsteinowskim (a co? jest jakaś różnica? “nasze” jest nasze i koniec!) nie zmienia się nic – sprawiedliwość nie będzie sprawiedliwa, ale “po naszej stronie”, prawo nie będzie prawem, ale nasi będą górą…
    Ponieważ taką postawę reprezentuje również Jarosław Kaczyński i taką postawę dostrzegł u Wildsteina wcześniej – więc dlatego drogi Bronisław (każda frakcja ma swojego drogiego Bronisława) został kim został, aż dojrzał do niezależności i… wyleciał. W przeciwieństwie do “nowych” prokuratorów – niektórzy z nich przynajmniej… dojrzeją i… nie wylecą!

  320. koleś napisał(a):

    Bo już nie chciałem być złośliwy i zauważać Wildsteinowi, że uniemożliwienie produkcji w Stoczni Szczecińskiej czy kiełbas z zakładzie mięsnym jest czymś takim samym, jak uniemożliwienie publikacji jakiemuś kolesiowi.
    A mnie uniemożliwili w… Rzepie u Ziemkiewicza – on sam albo jacyś tam klikacze dyżurni!
    Bo fajne jest gadanie o pryncypiach, gdy owe leżą w sferze teorii – jak tolerancja… “jestem tolerancyjny tak długo dopóki moja córka nie przyprowadzi mi Turka do domu!” – jak powiada się sarkastycznie w Niemczech słysząc niektórych poprawnopolitycznych…

  321. koleś napisał(a):

    Przeszło. No i tak być powinno.
    Teraz mogę spokojnie zobaczyć, jak śliskie są chodniki. Tej zimy pobiłem własny rekord padania na chodniki – do tej pory już cztery razy leżałem.
    Mam opanowane: a) pady na twarz, b) pad na prawe kolano c) pad na lewe kolano d) boczny pad z ręcznym “przytupem” (wiesz, mniej więcej jak to ćwiczą dżudocy)… Niech żyją przepisy od odśnieżaniu i, obowiązkowym, posypywaniu solą chodników!!! NIE POSYPYWAĆ SOLĄ!!!!

  322. ro napisał(a):

    Zaliczyłem tylko raz, ale to było nie na chodniku i bardziej osunięcie się, niż bums.

  323. ro napisał(a):

    Do Kolesia:

    Jak widzisz, Koleś, powyżej pewnego poziomu moderacja jest tylko moderacją – przykrym obowiązkiem narzuconym przez administratora bloga, a nie nawiązaniem do tradycji z ul. Mysiej.

    Moje zdanie w kwestii prokuratury znasz: nie rozumiem powodu, dla którego prokuratura miałaby być niezależna!
    Sąd tak, adwokatura… Ale czemu u licha państwo do wykonywania (niektórych) swoich obowiązków miałoby zabiegać o względy aż dwóch niezależnych instytucji? To może uniezależnić także policję i wojsko? No i Urząd Skarbowy. I Urząd Dozoru Technicznego. I Inspekcję Pracy. I Inspekcję Ochrony Środowiska (niech minister sobie a GIOŚ sobie).

    Nie wystarczy, że jeden facet z ulicy wpada sobie na chwilkę na uniwerek, (gdzie miłe lata spędził jego tata) i zaraz potem, bez racjonalnego powodu (Twojego mandatu) ma nad Tobą władzę.
    Bo tatuś?…
    A terez chcesz żeby kolejny ją miał? Sorry, jeśli tak ma wygladać demokracja, to ja już wolę par excellence monarchię dziedziczną. Serio. Niech król spłodzi swojego następcę (dla ciągłości władzy) i wyznaczy swojego zastępcę (do pilnowania prawa).

    Powiem Ci na ucho, że do zasady niezawisłości sądów też miewam czasem spore zastrzeżenia, bo wciąż dręczy mnie pytanie: dlaczego facet, który po pijaku zabił człowieka, może wydawać wyrok w sprawie faceta, który po pijaku zabił człowieka? Tylko dlatego, że jego koledzy mają w kwestii równości wobec prawa zdanie, że tak powiem, elitarne?

    A mówiąc ogólniej: albo jest demokracja, albo jej nie ma. Jeśli jest, to niech każdy przedstawiciel każdej władzy będzie nie tylko powoływalny, ale także odwoływalny. Można przed czasem odwołać prezydenta, w drodze impiczmenta (poprzedzonego referendum) – a więc nie poprzez jedynie słuszną decyzję zarządu związku zawodowego głów państwa, to dlaczego nie mogłoby to spotykać czasem sędziów?

  324. koleś napisał(a):

    Śledztwo prokuratura umarza czy też nie?
    O tym, że umarzanie bądź trwanie niektórych (zgadnij jakich, ro…!) śledztw zależne było lub jest od woli prokuratora nie muszę Ci chyba tłumaczyć. Są sprawy, przy których można (oczywiście w ramach prawa) dociekać dalej albo obetrzeć nos i powiedzieć: “nooo, dobra, to by było na tyle”.
    W kwestii wyborów prokuratora się nie wypowiadałem – wypowiedziałem się w kwestii niezależności. Więc dopowiem – tak, prokuratorzy powinni podlegać osądowi – powinni być powoływani i odwoływani.
    Jak inni zresztą funkcjonariusze publiczni.
    No, ale wiesz, wtedy trochę inne rzeczy musiałyby być w mediach niż są… Ale któż powiedział, że budowa społeczeństwa obywatelskiego jest rzeczą lekką, łatwą i przyjemną?
    Ale zacząć trzeba.
    Zobacz – wielcy nasi patrioci do dziś by się pieprzyli z armią ni to zawodową, ni to z poboru – a Tuski podjęli decyzję i chwała im za to!

  325. ro napisał(a):

    To znaczy – nie mam nic przeciwko społeczeństwu obywatelskiemu, oczywiście!.
    Ale to nie zmienia faktu, że moim zdaniem prokuratura powinna być organem rządu – który przecież sprawuje władzę w państwie (czy nad państwem).
    Nie widzę powodu by prosekuturę wyróżniać, tak jak wyróżnia się sąd (z czym się z trudem godzę; z zastrzeżeniami, ale się godzę).
    Niech od władz (trzech) niezależne będą NIK, Kościół i media, w dowolnej kolejności, i to wystarczy.
    Prokuratura ma uprawnienia represyjne nad niewinnym (jeszcze!) człowiekiem. Wyłączenie jej spod kontroli (jakiejkolwiek!) uważam za błąd.
    Po prostu: boję się takiej sytuacji, że nieudolny, albo szkodliwy premier z ministrami dawno odejdą w polityczny niebyt, a nieudolny lub szkodliwy sędzia czy prokurator będzie sobie kwitł uque ad mortem (causidicas) defecatam.

    Koleś: NIE ROZUMIEM! Co ma dać ta niezależność, poza doraźnym celem oderwania jej od nieudolnego obecnego rządu? (Czy jak wolisz: nieudolnego przyszłego).
    Narzędzie kowal ma trzymać w reku, a nie biegać z kowadłem po kuźni za dydającym sobie swobodnie młotem.
    A jeśli kowal lichy (nomen omen), to go trzeba zmienić. Dodanie państwu kolejnego stopnia swobody niczego tu i teraz nie naprawi!

  326. ro napisał(a):

    Aha! Do armii zawodowej nie jestem też specjalnie przekonany. Byłem, ale nie jestem.
    Byłem pod wrażeniem niemieckiego pułku w “Ogniem i mieczem” (pamiętasz, co odpowiedzieli na kozacką propozycję?). Ale wtedy poza innymi, obowiązywał jeszcze kodeks honorowy.
    A dziś? Popatrz tylko, jak jest rozumiany liberalizm czy wolny rynek!
    Odpowiedz szczerze: jaki według Ciebie odsetek ludzi, nawet młodych, dałoby się dzisiaj usiec w imię honoru?
    Masz pewność, że przy takim nastawianiu i wychowaniu, z jakim mamy do czynienia od dwudziestu lat (że o wcześniejszych osiągnięciach nie wspomnę) nie będzie:
    -Soldats! Combien vous gagnez par mois?
    -…! :(
    -Wir zahlen Ihnen mehr! Приходите к нам…

  327. koleś napisał(a):

    ro, nie opowiadaj mi o cieknącym kranie, bo sam widzę, że cieknie. Nie opowiadaj mi, że kiedyś rury miały lepszą stal a rzemieślnik zanim został majstrem to sprzątał jako uczeń…
    Są ludzie, którzy mówią: – Każdy ma swoją cenę.
    I są rzeczywiście ludzie, którzy swoją cenę mają.
    Ale są też tacy, którzy tego nie mówią i tacy, którzy nie dadzą się kupić. Nawet za cenę swojego życia.
    Są ludzie – społeczni pesymiści typu ro, i są ludzie – społeczni optymiści typu koleś.
    I tyle.

    Państwo, społeczeństwo, naród – wymagają stałej pracy jak ogród, dom czy rodzina – jak sobie ktoś myśli, że coś ma stale dane, to się pomyli – to mu chwasty wyrosną, złodzieje okradną a co może to zardzewieje i tyle…
    Co Ty mnie pytasz, czy ja mam jakąś pewność…
    Przyjmuję opcję, że owo zdanie zwrotem językowym jest a nie dryfuje mnie w kierunku wieszcza, jasnowidza czy innego guru?
    Ja mam tylko jedną pewność – że czcze gadanie bez podejmowania jakiejkolwiek decyzji poza “jeszcze poczekajmy, jeszcze się nie spieszmy” jest jak papier toaletowy – do dupy!
    A nabrać się na hasło: dotrzeć do rozwiązania idealnego – się nie dam!
    —————–

    Niezależność – wbrew pozorom – czyni z człowieka obywatela a nie poddanego!

  328. koleś napisał(a):

    Czczego gadania nie bierz do siebie! To odnosi się do naszych wiecznie narzekających… [wpisać sobie grupy] ;)

  329. koleś napisał(a):

    Najwięcej obiekcji wobec rozmaitych pociągnięć zwiększających transparentność mają osoby, które robią czyste interesy w brudny sposób. Najwięcej obiekcji wobec rozmaitych propozycji lustracyjnych mają osoby o brudnych życiorysach. Najwięcej obiekcji wobec pociągnięć wzmacniających skuteczność rządzenia, sądzenia i ustanawiania mają osoby, które żyją, pasożytują na bałaganie, biurokracji i znajomościach. Jak kiedyś o pozycji społecznej decydowało pochodzenie tak i teraz decyduje owoż pochodzenie – kiedyś od Piasta, a teraz od Kołodzieja!

  330. ro napisał(a):

    Koleś, ale ja nie mam zamiaru mówić czy przekonywać o potrzebie naprawiania cieknącego kranu!
    Ja twierdzę tylko (i aż), że:
    1.
    Rozwiązanie, gdzie prokuratura podlega rządowi jest lepsze, niż prokuratura niezależna (aż się ciśnie pytanie “od kogo”?).
    2.
    Rozwiązanie, gdzie armia jest z poboru jest lepsze, niż armia zawodowa. (Chodzi mi oczywiście o żołnierzy, bo kadra przecież była i jest “profi”).
    Owszem, powinien być zawodowy korpus, na potrzeby “zewnętrzne” i po to by dla “pospolitego ruszenia” był jakiś wzorzec odniesienia. Jednak trzon obrony kraju powinni stanowić “Jasie” (jak nazywał ppłk Jan Noga ze studium).
    Tylko nie tak jak w ukochanym ustroju pułkownika Przymanowskiego, że Jaś Bachleda trzymał wartę nad Wartą, a do Strzelcó Podhalańskich szedł Jaś Góralczyk. Z Tomaszowa Lubelskiego.
    Tak uważam – a nie dlatego, że akurat teraz nasze państwo jest chore.

    Jeśli inaczej zrozumiałeś moje “postulaty”, to sorry.

  331. koleś napisał(a):

    Tak na szybko – Steinbach się wycofała.

  332. koleś napisał(a):

    Niezależna od towarzyskich nacisków z powodu różnych Jasiów, których tatuś wybroni od jazdy po pijaku, bójki na dyskotece… Niezależna od politycznych nacisków z powodu pana Kazia, który w młodości zlecił polityczne morderstwo, ale teraz jego wnusio ma chody w prokuraturze i nie tylko…
    Tak sobie luźno myślę.
    I tak sobie jeszcze bardziej luźno myślę, że skoro dowiedzione jest, iż ludzie garną się do polityki również dlatego, by spełnić swoją potrzebę bezpieczeństwa! To udowodnione, więc nie będę rozwijać.
    Ale rozwinąć można ową “potrzebę bezpieczeństwa” – czyż mając rachunek za 170 tysięcy złotych nie jest fajnie być w polityce i powiedzieć panu prokuratorowi, który ewentulanie może swój cholerny nochal wsadzać, żeby spierdalał!? Co?
    A jak prokurator będzie niezależny, to on wywęszy, że za zrobieniem sprawy ze 170 tysięcy złotych to może pójść jego kariera! I to on może pewnego dnia powie temu Telefomagnatowi, żeby spierdalał! Co? ro?
    Przepraszam – jestem zły – nie na Ciebie – ale znowu wczoraj mignął mi ów Telefomagnat i taki inny, który pastę do zębów mógłby reklamować, ale zajmuje się przekonywaniem, że zmiana konstytucji nie jest konieczna. Bo takie jest jego zadanie, pewnie! Jakiś siwowłosy krewniak tego gościa z Białegostoku: “i żeby nie było niczego” – czyli zmian!, czy co?
    I przetacza się taka fala pieprzących od rzeczy przez te media – a tu cud się stał!! Tak, drogi ro – cudem jest armia zawodowa!
    Cudem jest zneutralizowanie drugiej policji!
    Cudem jest uniezależnienie prokuratury od ministra…
    Cudem?
    Nie. Jest kilku ludzi, którym pewien rodzaj polskości cholernie ciąży.
    Rzecz w tym, drogi ro, że he he “jeśli inaczej zrozumiałeś moje postulaty, to sorry” – ergo – przyznajmy innym te same prawa co nam samym, ok?

  333. koleś napisał(a):

    A Parlament Europejski odrzucił porozumienie z USA w sprawie przekazywania danych bankowych!
    W ramach zwalczania terroryzmu mieliby nasi Mądrzy Bracia zza Wielkiej Wody wgląd w operacje finansowe!
    SKArRBIEC wiedzy! Kto z kim, kiedy, gdzie i jak – podane na tacy… konkurencji!
    Pamiętasz ro: “powiedz mi co jesz, a ja Ci powiem, kim jesteś” – tylko w wymiarze, hm, apokaliptycznym!
    W ramach zwalczania terroryzmu oczywiście!

  334. ro napisał(a):

    A czy nie uważasz, że lepiej zwalczać patologie telefonomagnackie przy pomocy kartki wyborczej (i papieru gazetowego), niż przy pomocy prokuratury?
    W chorym skorumpowanym społeczeństwie chora i skorumpowana będzie także “sól ziemi”, natomiast w społeczeństwie zdrowym…
    Ale to przecież komunał! ;)

    Sorry Koleś, niezależna prokuratura bardziej kojarzy mi się ze szlachcicem na zagrodzie, niż z obywatelstwem. Już pomijam taki drobiazg, że władza niezależna, żeby być w pełni niezależną, powinna mnieć także niezależne zasilanie…

    Chcesz niezależnego bata na telefonomagnata? To powołajmy prokuraturę przy NIK. Niech świadczy niezależne usługi na rzecz rządu i samorządu. Z pominięciem prokuratury krajowej. Ale niech już ona, ta niezależna prokuratura, lepiej nie świadczy tych swoich niezależnych usług na rzecz “pracodawców” tegoż telefonomagnata.
    Ba! Wybierajmy prezesa NIK w wyborach powszechnych. Ale nie dawajmy władzy więcej władzy!
    Każda władza deprawuje, ale władza niezależna deprawuje niezależnie.

  335. ro napisał(a):

    :D “mnieć”!

  336. koleś napisał(a):

    1) Primo i po pierwsze – kto do licha się o to upomina? JA, KOLEŚ. Ani żem prokurator, ani dziennikarz! To znaczy – ro – Twoja propozycja brzmi bardzo ładnie i równie brzydko jest nieskuteczna! Więc jestem za prokuratorem – bo ten – zwietrzywszy iż jak dopadnie Telefomagnata, to zrobi karierę, to może go dopadnie. A tak – póki co – drogi ro – nico!
    2) Kojarz sobie z czym chcesz, drogi ro – ale nie wnosisz niczego poza marudzeniem – innymi słowy – kombinujesz jak koń pod górę – :) Tylko się nie gniewaj za “marudzenie” – ot, zakładam, że to mi jakiś tam, wiesz, o reklamy pasty do zębów coś wciska [wiem, wiem, za to tylko powinienem na kolanach trzy razy po Rynku!]…
    3) Jaka to władza prokuratora? On ma z urzędu, czyli z mocy prawa coś przedsięwziąć! On ma sędziemu pokazać co zebrał, żeby ten podjąć mógł decyzję. Jest jeszcze adwokat (zwany czasem ajerlikierem, ale to inna bajka? Pączek z ajerkoniakiem, ro, pączek z ajerkoniakiem, mówię Ci – pycha! Już nie liczę, ile zjadłem!)…
    —————
    A póki co, drogi ro – to nico!
    Bo, powinieneś zastanowić się, dlaczego owe 170 tysięcy nie jest ważne! Co wolno wojewodzie, to nie wolno tobie, smrodzie! I tyle!
    —————
    I nie opowiadaj, że władza deprawuje. Anarchia deprawuje jeszcze bardziej!
    ————–
    I nie opowiadaj, że władza deprawuje. Brak władzy deprawuje jeszcze bardziej!
    —————
    I nie opowiadaj, że władza deprawuje, bo nawet w burdelu jest zarządca, który ma oko na wszystko!

  337. koleś napisał(a):

    Chciałbym ro zwrócić uwagę na to – jak bardzo – jak bardzo – zostaliśmy ZAKAŻENI – różnego rodzaju miazmatami miernoty!
    Ile razy ja sam słyszałem to zdanie, które po trzykroć zaatakowałem! Setki razy.
    I chyba o jeden raz za dużo – bom zwymiotował nim!

  338. koleś napisał(a):

    Sorry, to był o jeden pączek za dużo ;)

  339. ro napisał(a):

    Niestety zamilczasz moją podstawową wątpliwość: dlaczegóż to niby prokurator niezależny lepiej mnie, skromnego przestępcę przedstawi sądowi, niż prokurator zależny?
    Bo co do powleczenia telefonomagnata przed oblicze – gotów jestem na kompromis o którym pisałem. Zresztą: co to za kompromis: to jest pomysł świetny z rodzaju takich sobie. Bo jaka władza na siebie bat ukręci; na konkurencję owszem – lecz zainteresowani batożeniem aktualni rządzących mają to do siebie, że im zwykle brakuje głosów… Z tego już wywodzę, że ów cud niezależnej prokuratury, cudem jest niespecjalnym.
    -
    I druga wątpliwość: co z niezależnym zasilaniem? Hę? Bo jakiż to będzie niezależny (nieżelazny?) prokurator, jeśli w połowie sezonu władza mu powie: kasa blanka – budżet pomożecie ratować!?
    -
    A zdanie po trzykroć pączkowane?
    Sorry Koleś, choć zgrabne, to tym razem wedle słów Twoich: nico!
    Bo po pierwsze: dlaczego prokurator rządowy bardziej anarchiczny od nieżela… tfu! niezależnego?
    Bo po drugie: dlaczego prokurator rządowy bardziej brakujący od nieżaleznego?
    Bo po trzecie: ???

    A 170 tysięcy? Jest ważne. Ale koszula, nawet spocona – ważniejsza.
    No widzisz, ja nie chcę, powtarzam, żeby kolejny facet, syn faceta, a nawet i wnuk faceta miał nade mną władzę mu nieodbieralną, bardziej nieodbieralną niż za przeproszeniem władza prezesa spółdzielni mieszkaniowej.
    Chyba, że uwierzę w jego pomazaństwo boże. Ale to mi w bieżacym życiu nie grozi.

  340. koleś napisał(a):

    Ty, drogi ro, zdaje się zupełnie nie uwzględniasz ludzi – Ty chciałbyś “maszynę ustrojową” która sama się oliwi i napędza. Chociaż niby dostrzegasz, że jest jakieś “zasilanie”! Ale też, dlaczego znowu mieliby sobie bat kręcić? No a dlaczego mamy demokrację a nie dyktaturę?
    Gila mnie, jak on Ciebie przedstawi – pomyśl o adwokacie! A jak Ciebie przedstawi źle, to żebyś się bronił PRZED NIM a nie przed NIEWIDOCZNYM, który do Prokuratora dzwonił wcześniej… Czujesz bluesa? Czujesz.
    Potrzebujesz – niezależnego zasilania. To to wysil się z tym zasilaniem – ja mam Tobie gotowe recepty dawać? Żarty chyba, co?
    Rozmawiać z człowiekiem, który dopytuje, dopytuje, dopytuje aż po całkowite zmęczenie podmiotu, czyli mnie!
    ro, naprawdę…
    A jak nie chcesz mieć prezesa spółdzielni mieszkaniowej, to najpierw wyjdź z mieszkania do sąsiada. Lecz jeśli jemu prezes nie przeszkadza, to możesz wrócić do siebie, na pączki z dżemem tym razem.
    Bo ja właśnie wracam.
    I wierz mi – nie będę myślał o niezależnych źródłach finansowania prokuratora!
    Musi być minimum zgody – inaczej – swoje 2 x 60 litrów wody już przyniosłem ;)
    I porzuć molowe metody!…
    ro…
    Ja nie nadaję się na ten styl, naprawdę!
    ——————-

  341. ro napisał(a):

    Koleś, nie mam wielkiej wprawy, ale zdaje się, że bronić się mam przed sądem, a nie przed “NIM”. On mi postawi zarzuty, jeśli taki będzie miał kaprys – czy tego chcę czy nie.
    I dlatego właśnie “gila mnie” jego niezależne samopoczucie. Mówiłem: równie dobrze niezależny powinien być Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny. Albo Wojewódzki.
    Nie rozumiem, dlaczego szczęście kraju i obywateli na niezawisłości akurat prokuratorii miałoby zawisnąć? No nie rozumiem.
    -
    Ale OK! Łagodny ze mnie facet: pozostańmy sobie przy swoich opiniach.

    Pączków zeżarłem dzisiaj około chyba z siedem. I zaraz zeżrę jeszcze jednego. :)

  342. koleś napisał(a):

    Szczęście kraju i obywatel też nie zależy od jakości drogi nr 11 – tym bardziej, że najczęściej korzystają z niej dwa razy w roku – jeżdżąc nad morze i z powrotem.
    Ale będzie fajnie, jak zrobi się z tego S11.
    —————–
    Ja już żadnego nie wezmę. Chociaż…w jednym jest podobno jeszcze ajerkoniak… Tylko który z tych sześciu, jakie leżą przede mną? :D

  343. koleś napisał(a):

    Ale kiedyś pewnego dnia, szczęście kraju i obywateli może zależeć od jakości drogi nr 11.
    Może nawet bardziej niż od jakości drogi S22…

  344. ro napisał(a):

    Aż się boję zadać pytanie o Dyrekcję Dróg Krajowych…
    :)

  345. koleś napisał(a):

    No budują chłopaki, budują! Jak śmignąłem niedawno odcinkiem Legnica – Zgorzelec to łojeje i o rany! Cyk, cyk i w Niemczech… [no potem była ta "płyta chodnikowa" lodowa, ale coż...]…
    Nie napiszę zaś ile godzin się pchałem do tego odcinka, ale mogę napisać, iż rzeczywiście odpowiedzialne służby gminne i centralne zrobiły swoje. Nie kpię! Jechałem wiele godzin w śniegu – i nie utknąłem. A nie brałem dróg tzw. głównych.
    Nie wiem, jak tam dzisiaj.
    Ale ro, poważnie – to już żadną miarą nie przypomina Gierusia i jego palantów od odśnieżania…
    Bo Gieruś zastał Polskę pijaną ze szczęścia, że pomogą, a zostawił Polskę zawianą. [hm, takie sobie, ale jestem zmęczony.]
    Twoje zdrowie, ro!
    A… jak zobaczysz mola, to powiedz mu, żeby już spod tej Moskwy wrócił. Śniegu ci u nas dostatek!

  346. ro napisał(a):

    Budują. Pewnie że budują! Cały czas. Tylko że raz budują tam, gdzie Tobie po drodze, innym razem – gdzie ja jeżdżę. (A zawsze tam, kędy jeździ Mol :) )
    Mało? Mało!
    Ale mnie rozjusza pani v. Prezydent KK, która snuje!
    Snuje ci ona plany, jak uprzykrzyć życie kierowcom. Kędzierzyn to typowa wioska, która ma tylko długość. Szerokości – parę uliczek. A zacna owa dama chce jedyną praktycznie drogę przez tę wieś przewęzić w centrum. Z dwóch pasów zrobić jeden. A w dodatku z najcentralniejszych jednokierunkowych… deptaki. No i dwa ronda. Wyobrażasz sobie?! Rondo na przykład na Katowickiej i 1. Maja? (Jeśli przesadzam, to tylko troszkę).
    Jest oczywiście “obwodnica” 4 km.

  347. koleś napisał(a):

    He, he… coś mnie podkusiło, by zajrzeć…
    Jechałem takim odcinkiem ulicy, gdzie na końcu właśnie takie rondo zrobili.
    No i sobie jadę, a tu za mną jakiś, i światła, i podjeżdża, i widzę, że nerwus jakiś, że śpieszy mu się, dobra, trudno, chłopie no na chodnik nie zjadę! I nagle, jak nie przyspieszy, jak nie da gazu, wziuuut i śmignął wzdłuż mnie aż mi się w szerz zrobiło przed oczami!
    Tylko, że na końcu tej uliczki nie ma już zakrętu, w który można było ładnie wejść poślizgiem kontrolowanym.
    Tam jest rondo.
    I teraz trochę śniegu.
    Zorientowałem się, że chłopaki (bo miejscowe, a jakże) na pamięć jadą, bo światła czerwone się nie zapaliły, natomiast kurz wielki biały się wzbił, ponad kurzem trochę samochód a potem z tego samochodu wysiadło trzech i wyglądali głupio.
    Chciałem im powiedzieć, że “śpiesz się powoli”, ale myślę, że wtedy musiałbym szybciej przez to rondo przejechać! :)
    —————–
    Wiesz, u mnie też porobili przewężenia, wysepki, ograniczenia prędkości, no bo wiesz, droga typu S miała powstać.
    Hm, słyszałem o powstaniu listopadowym, styczniowym powstaniu, mogę posłuchać też o powstaniu drogi – bo to też już historia…

  348. ro napisał(a):

    Wkrótce będzie to الشارع (Też droga) :)

  349. koleś napisał(a):

    Cytatcik z onetu: “To wybór między dżumą a cholerą – w ten sposób ludzie z otoczenia prezydenta mówią o wyborze, jaki stoi przed Lechem Kaczyńskim. I nie wykluczają nawet, że prezydent wskaże Zalewskiego. Sugerują, że Seremet jako sędzia przyzwyczajony do niezawisłośći i niezależności nie daje rękojmi lojalności wobec prezydenta. Poza tym nie wiadomo, czy i z kim jest powiązany.”
    No a Ty się, drogi ro, “oburzasz” jak piszę o naszym prawie, naszych ludziach i w ogóle wierności kolejnym kacykom a nie literze prawa na przykład.
    Lojalność, przynależność do grupy, sitwy, plemienia…
    Wczoraj coś czytałem o ociepleniu wizerunku Prezydenta… Konieczność ocieplenia rozumieją więc nie tylko administracje domów, ale również urządnicy państwowi i urządzają… nas!
    Pieska adoptował. Dzieci lubi.
    Wzruszające. Szczęście krajau i obywateli zależy od adopcji pieska, prawda, drogi ro?
    Ale potem, istota sprawy – nasz musi być! lojalny! posłuszny! “wybór między dżumą a cholerą” – to jest słownictwo, to jest forma pisania o żywych ludziach. Super!
    Ponieważ to onet, to poczekam, może jakieś sprostowanie, że im dziennikarz jaki gębę przyprawia znowu (wczoraj Semka żalił się nad tą gębą przyprawioną Prezydentowi, oj jak się żalił), że to znowu czarna propaganda…

  350. ro napisał(a):

    Poczekajmy, aż… się nie doczekamy tego sprostowania. A musiałbym wiedzieć, czy “dawanie rękojmi lojalności” to troska wszystkich ludzi prezydenta, czy wariacje dziennikarza “Onetu” na temat troski wszystkich ludzi przezydenta. Jeśli to pierwsze, to nie mam argumentów, bo… przecież kudy naszemu Kaczyńskiemu do takiego Nixona, Busha, czy Obamy, którzy swoich sędziów sądu najwyższego nominowali i będą nominować, kierując się absolutnym brakiem zależności, zawisłości i wszelkim wypraniem z poglądów politycznych tychże.
    Czyli innymi słowy: Sejm i Senat (czytaj: Tusk) wskażą “niezależnych i niezawisłych” od sympatii dla siebie kandydatów, a cała troska “onetów” skupi się na tym, czy prezydent (oczywiście tylko prezydent Kaczyński) przypadkiem nie wskaże jeszcze bardziej niezależnych i jeszcze bardziej niezawisłych od siebie.

    Koleś, jesteśmy obaj dużymi chłopcami, i wiemy, że jeżeli ktoś, kogo kręci władza, publicznie mówi o sobie, że jest niezawisły, niezależny i apolityczny, to mówi. A kogo bardziej kręci władza, niż tego, kto może decydować o losach innych, i to w sposób właściwie nieodwołalny.
    -
    Kiedyś – jeszcze w czasach moich błędów i wypaczeń gazetowych, napisałem polemikę do artykułu pana SSN Hofmańskiego na temat obrony koniecznej. Oczywiście mój list się nie ukazał, choć według mnie był dobrze sklecony, a może właśnie dlatego… Ale mniejsza z tym.
    Do dziś dygoczę jeszcze na wspomnienie tego, co pan profesor Hofmański wygadywał. Ta pogarda dla podmiotów prawa! (To chyba od tamtego czasu słowo “podmiot” kojarzę semiotycznie, a nie semantycznie).
    Mam ten mój list w czeluściach HDD; jak Mol się kiedyś wychyli z podobnym tematem, to go wkleję. (Mol ma chyba w tej sprawie poglądy podobne do moich, ale jak go znam, to je zmieni. Na moją cześć. :) Tak jak było w przypadku globalnego ocieplenia).
    Koleś, nie zmienię zdania na temat TYCH ludzi. Nawet jeśli będą dostawać pokojowe nagrody Nobla na zachętę. I dożywotni tytuł świętego. Nie mam i nigdy nie będę miał zaufania do kogokolwiek, kto ma nade mną władzę (urzędową).

  351. mol napisał(a):

    Wklejaj RO :-) A ja przepraszam, ale jestem zlatany i cześciowo odcięty od sieci.
    Obiecuję jednak wkrótce być jeszcze bardziej dolegliwy i wkurzający :-)

  352. koleś napisał(a):

    Ciekawe, ro, bardzo ciekawe są Twoje uwagi. Wszystkie.
    Szkoda tylko, że od czasu, gdy zacząłem się zastanawiać nad dwuwładzą, daleko żeśmy nie zaszli. W sumie to mieć tyle władzy ile prezydent w USA, czy tyle władzy, ile ma teraz?
    W sumie to jak to będzie w przypadku konfliktu – Klich da się zaskoczyć, czy Kaczyński da się wziąć do niewoli? A jak Prezydent podda się “jakim ruskim” a Minister będzie chciał bronić okopów – to jak będzie? A jak będzie odwrotnie?…
    ro, mnie naprawdę nie chodzi o to, żebyś miał jakieś zaufanie do tych, którzy nad Tobą – masz czy nie masz zaufanie – to rzecz drugorzędna, ba, w ogóle nieistotna.
    SPRAWDZAM – jest istotą rzeczy!
    Kogo możesz sprawdzić? Prezydenta w wyborach.
    Premiera już nie sprawdzisz – możesz skoczyć Marcinkiewiczowi po piwo a Millerowi nagwizdać!
    Partie ponoszą odpowiedzialność – co polega na tym, że partia się rozwiązuje, znika, ale jej działacze przez nie rozpłynęli się w niebyt! Z KLD robi się PO lub z PC robi się PiS – i co?
    Po co się to robi – żeby nas robić w konia!
    Twój list – powiadasz – zniknął?
    Nic dziwnego.
    Dlatego nie dziwi mnie, że niby poważni publicyści, jak Semka upiera się przy Kaczyńskim, że ro, który zdaje się być równie poważnym człowiekiem, wprawdzie tuskowitom nie daje się nabrać, ale też nikogo poza Kaczyńskimi nie widzi – jasne ro – bierzesz – świadomie lub nie – udział w tym powszechnym oślepieniu.
    BO NIKT MI NIE POWIE, ŻE JEDYNĄ ALTERNATYWĄ DLA KACZYŃSKIEGO może być jakiś Olechowski czy Komorowski – pierwszy zdyskwalifikował się wiarą w gadaninę Piskorskiego, drugi udaje, że co? że te 170 000 złotych jego nie dotyczy? Chcecie Panie i Panowie te 170 000 złotych mu podarować – to proszę, zrzućcie się z WŁASNYCH PIENIĘDZY!
    Ja nie mam zamiaru przekonywać Ciebie, ro, do Tuskowitów…
    Ja chcę tylko przekonać Ciebie, byś nie podsuwał mi Kaczyńskiego pod nos jako jedynej obecnej i w ogóle zapomnij koleś o alternatywach alternatywie!

  353. mol napisał(a):

    Koleś: czy Ciebie nie niepokoi taka łatwość, z którą przypisuje się Piskorskiemu ogromną kwotę pieniędzy MIMO, że wymiar sprawiedliwości sprawę (jak rozumiem) umorzył?
    Nie znaleziono znamion przestępstwa.
    No to jak?
    PONIEWAŻ MY WIEMY, że przestępstwo BYŁO, skażemy człowieka na podtawie owego przekonania? To robimy drugą rewolucję francuską, a potem tę pierwszą w innym wpisie będziemy krytykować?
    No przecież w tym nie ma logiki, na Boga! :-)
    Moja podłość wywodzi się z innej myśli. Otóż alternatywa w obecnej Polsce nie polega na wyborze między PiS i PO. To wciąż ten sam obóz. Ryzyko polega na tym, że do władzy wróci lewica, a wtedy PO-PiS pójdzie do opozycji, czyli się paść.
    Z ich Wassermanami, KIaczyńskimi, Kempami i resztą.
    Ja oczywiście nie będę za nimi płakał, bo nie uważam ich za ludzi rozumnych, ale powrót lewicy do władzy tez mnie jakość nie zwilża… (określenie mojej koleżanki, które bardzo mi się spodobało :-)

  354. koleś napisał(a):

    Molu, no jak pragnę zdrowia…
    SAM PISKORSKI, W TELEWIZJI, SŁYSZAŁEM NA WŁASNE USZY – MÓWIŁ – CYTUJĘ: “Wygrałem trzydzieści sześć razy pod rząd”.
    Starczy? Czy będziesz dalej robił (kolejny już raz!) ze mnie jakiego plotkarza?
    Czy ja użyłem gdzieś słowa PRZESTĘPSTWO?!!
    To zaczyna być nudne, wiesz. Przestań atakować ruską metodą zarzucenia komuś tak wielkiego kretyńska, że ręce opadają, bo to zaczyna być nudne!
    Jeżeli zaś nie pamiętasz, co kto pisze – to sorry, ale sobie wystawiasz świadectwo gościa, który cieszy się z ILOŚCI wpisów a nie ich zawartości… Mam poszukać cytatów, gdzie się chwaliłeś ILE? A nie mam żadnego, który chwaliłby się, że JAKIE!
    Chcesz dalej? Pamiętaj – to nie ja zacząłem tę awanturę! Tylko chwileczkę, niech zlezę z tej palmy, na którą mnie wściekłość rzuciła! ;)

  355. mol napisał(a):

    Koleś, nadal nie rozumiesz. Ja chcę DOWODU! To za dużo? Zbyt pyszne?
    A ja kiedyś wygrałem 1998745635239346457 razy w jednorękigo bandytę! :-)
    I pozwę do sądu każdego, kto to zakwestionuje.
    Bedę domagał się tylko stwierdzebnia, że to niemożliwe.
    I będę domagał się ekspertyz świadczących o tym, że to możliwe.
    Napisałeś, cytuję:
    “BO NIKT MI NIE POWIE, ŻE JEDYNĄ ALTERNATYWĄ DLA KACZYŃSKIEGO może być jakiś Olechowski czy Komorowski – pierwszy zdyskwalifikował się wiarą w gadaninę Piskorskiego, drugi udaje, że co? że te 170 000 złotych jego nie dotyczy? Chcecie Panie i Panowie te 170 000 złotych mu podarować – to proszę, zrzućcie się z WŁASNYCH PIENIĘDZY!”
    Naprawdę nie dostrzegasz w tym zdaniu sugestii?
    I to ja nie rozumiem, co czytam? :-)

  356. mol napisał(a):

    Poza tym, skoro Piskorski NIE MÓGŁ WYGRAĆ tyle razy pod rząd, to CZEMU wciąż ten wątek powraca?
    Tak – o!?
    Ot, na zasadzie prognozy pogody?
    Ani mi Piskorski brat ani swat. Bronię zasad, nie osoby

  357. koleś napisał(a):

    Napisałem raz i nie będę się powtarzał.
    Mnie na takie dyskusje szkoda czasu.
    Odpisałem na prowokację raz – ale też wystarczy, tym bardziej, że gdzie mi do molowego geniuszu, który lepiej wie, co ja piszę, niż ja sam.

  358. mol napisał(a):

    Na prowokację? :-) Moją? :-)
    Ależ zabij mnie argumentami świadczącymi o tym, że Piskorski kłamał!
    Jeśli jestem idiotą, to przecież łatwe.
    No napisz – winien.
    Ale nie napiszesz tego. Bo to miałoby posmak odpowiedzialności.
    Lepiej sugerować. Bezpieczniej… :-)

  359. ro napisał(a):

    Koleś, nie mam natury wystawiacza (mogę najwyżej wystawić się na razy). Podtykam Kaczyńskiego, bo według mnie, spośród modeli dostępnych na naszym rynku jest najlepszy. Ale to wcale nie znaczy, że jest dobry (duży fiat, czy polonez?). I tyle.
    Jak się pojawi KTOŚ, to się będę zastanawiał. Na razie mamy trzeci i czwarty sort, więc nie dziw się, że odrzucam plewy i biorę trzeci. Tusk nie stanie się DOBRYM aktorem tylko dlatego, że Kaczor zejdzie ze sceny.
    I vice versa.

    W kwestii dwuwładzy Ty i ja zaszliśmy na z góry upatrzone pozycje. :) I faktycznie: dalej się nie da. Ani ja Ciebie nie przekonam, ani Ty mnie. A już z pewnością nie zgodzimy się na Mola jako jurora, prawda? :D

  360. ro napisał(a):

    Molu, czy słyszałeś o czymś takim jak proces poszlakowy? One sie opierają na teorii prawdopodobieństwa. Paru niewinnych poszło siedzieć, albo winnych zostało uwolnionych. Ale procesy takie się prowadzi.

  361. koleś napisał(a):

    Na mola jako jurora, to już na pewno nie będzie zgody – wydałby wyrok a my byśmy się przez trzy lata i pięć sekund zastanawiali, o co mu chodzi i dlaczego Piskorski jest ok?
    Bo ja nie wiem – o co mu chodzi, poza tym, że lubi Piskorskiego? O drakę chyba, żeby coś się działo, żeby tak kijem poruszyć, dla draki i dla kija. I dla Piskorskiego.
    ——-
    W kwestii dwuwładzy – jakieś pozycje mamy – ale ja nie upieram się przy swojej “upatrzonej” – może to tak wyglądać. Żywa rozmowa jest lepsza w tym względzie, ale trudno, warunki są takie jakie są a jeszcze mol będzie się upierać, że Piskorski nie skłamał.
    ————–
    Dobra, molu, wierz sobie Piskorskiemu skoro Twoja inteligencja zezwala wierzyć Ci w 36krotne wygranie pod rząd lub w to, że to tylko takie sobie gadanie Piskorskiego na odczepkę i bez znaczenia lub cokolwiek Ci jeszcze w tej sprawie przyjdzie do głowy – TWOJA SPRAWA.
    Czynisz Piskorskiemu wielką przysługę, więc czy on Twój brat czy swat – na pewno tego Ci nie zapomni.
    Boli Cię, molu – że napisałem, iż ludzie niewolni marzą czasem wręcz o tym, aby ci, którzy swej niewoli nie chcą dostrzec czy jej zaakceptować ponieśli konsekwencje! I napisałem to całkiem świadomie, i z myślą o Tobie molu – bo już wobec ro, a teraz i wobec mnie posuwasz się do sugerowania, abyśmy wreszcie ponieśli konsekwencje. Obojętnie jakie – ale żebyśmy ponieśli. Nic innego Ci do głowy nie przychodzi poza nędzną prowokacją, czyli sugerowaniem mi, że oskarżam Piskorskiego o przestępstwo i nic poza to, by życzyć mi “poniesienia odpowiedzialności” w dodatku zarzucając mi tchórzostwo – bo niby się tej odpowiedzialności boję.
    Brzydkie to.
    Szczególnie w weekend!

  362. ro napisał(a):

    A domaganie się od Kolesia i ode mnie, żebyśmy się wystawiali na ewentualne ryzyko procesu o zniesławienie jest z Twojej strony nieuczciwe!
    Ty masz za sobą kolegów dziennikarzy, którzy się skrzykną pod hasłem “biją jednego z nas”. Przypuszczam też, że Twój pracodawca jest na taką okoliczność ubezpieczony.

  363. ro napisał(a):

    Co to? Ciotka Cenzura z miotłą do baru wpadła?

  364. koleś napisał(a):

    Gdybym umiał rysować, narysowałbym tłuściutkiego Kaczyńskiego w stroju pirata, który stojąc na krzywych nóżkach groźnie potrząsa lewą ręką, gdzie zamiast dłoni wkręcony jest potężny HAK.
    W tle Kowal, który kuje pilnie, lecz nie wiadomo czyj los naprawdę, bo obok stoi Cymański z kapeluszem, lecz też nie bardzo wiadomo, czy to Czarnoksiężnik jaki czy tylko zubożały inteligent proszący o datek, w głębi Migalski jakąś cenę próbuje zawiesić na haku, który jednak jakby pętlę szubieniczną przypomina, więc nie wiadomo, czy naukowiec wieszać się chce, kogoś powiesić, sprzedać coś lub kogoś – nic nie wiadomo – ale widać, że dobrze mu z tym, bo zadowolony jakiś jest – z kieszeni spodni wystaje mu broszura “Przywileje europosła”…
    W tle, na podwyższeniu z szyldem TŁUM IDIOTEK widać różne kobiety, baby i inne takie, ale niestety – nie do rozpoznania. Spoza tego tłumu idiotek wyłażą w formie dymków zdania: “Pytałam czy dadzą mu ołówek i papier, bo to przecież intelektualista” oraz “Uważajcie, bo kamerują”,

  365. koleś napisał(a):

    a resztę tekstu szlag trafił, bo nie ta kolejność klawiszy być miała… :(

  366. koleś napisał(a):

    Karnawał…
    W Niemczech mają polityczną środę popielcową… Czasem niezły kabaret w wykonaniu tuzów politycznego życia.
    U nas prawie same środy popielcowe.

  367. mol napisał(a):

    W ogóle nie zastanawiałem się nad tym, czy lubię, czy nie lubię Piskorskiego. Musiałby najpierw on coś sensownego powiedziec, żebym się zaczął zastanawiać.
    I nie wiem, ile razy można wygrac pod rząd w ruletkę. Bo nigdy sam nie grałem. czytałem tylko o tym.
    “mol będzie się upierać, że Piskorski nie skłamał”
    No otóż właśnie tu jest sedno. Nie można zacytować mojego zdania, które by o tym świadczyło. Ja się tylko domagałem DOWODU, że skłamał.
    Tym mocniej, że – z tego co wiem, prokuratura przeprowadziła w tej sprawie jakieś dochodzenie i odstąpiła od stawiania zarzutów.
    No to co teraz? W imię potrzeby obsobaczania Piskorskiego, postawimy teraz zarzuty prokuraturze o współudział w przestępstwie? Bo sądy sądami, a sprawiewdliwość ma być po naszej stronie?
    Ja takiego państwa nie chcę, bo jutro okaże się, że jest potrzeba dowodu, że mol ukradł pietruszkę i do końca życia się nie wytłumaczę, że pietruszki bymk nie ukradł, bo niedobra. Dobrą furę, owszem, chętnie :-)
    Kiedyż ja się posuwałem Koleś do “sugerowania” b yście Ty i RO ponieśli konsekwencje czegoś?
    No tu mnie użarłeś dość mocno.
    Po raz setny powtórzę: cenię wolność, ale w jej ramach także własną wolność do głoszenia własnych poglądów. Będę się bił o Twoją, czy RO swobodę wyrażania opinii, ale będę też strzegł swojego obszaru wolności, który obsikałem :-) Nic tego nie zmieni.
    A wracając do Twojego Koleś dawniejszego wpisu, bym zwracał uwagę nie tylko na ILOSĆ lecz także JAKOŚĆ wpisów…
    Tak sobie polatałem po innych blogach i z mojego jestem dumny.
    To tyle podsumowania, bo za chwilę sam się pocałuję we własną rękę :-)

  368. koleś napisał(a):

    Twoje słowa, molu: “No napisz – winien.
    Ale nie napiszesz tego. Bo to miałoby posmak odpowiedzialności.
    Lepiej sugerować. Bezpieczniej…”
    Być może według Ciebie jest to tak jasne i jednoznaczne, jak tylko kanony dziennikarstwa molowego każą – jasno, jednoznacznie, super!
    Może.
    Ja odczytałem te (ale przecież i wcześniejsze słowa) tak jednoznacznie, że mnie poniosło na palmę, ale nie na morza południowe! I ro, który ponieść się nie dał, jednak miało podobne odczucia.
    I dał temu wyraz, tzn. zdanie a nawet dwa.
    Możesz się zarzekać – ja to wezmę za dobrą monetę. Bo niby dlaczego nie?
    Dla mnie sprawa zamknięta. Ja dałem wyraz – Ty mówisz, że ten wyraz nie jest z Twojego Słowniczka Wolności Molowej – w porządku. Wierzę, bo chcę wierzyć, ale nie ukrywam, że niesmak mi jednak pozostał. I nie usuwa go to, że ten blog na tle na pewno nie stoi pod szyldem: TŁUM IDIOTEK.

  369. mol napisał(a):

    Trochę z innej beczki, ale niedaleko stojącej :-)
    Pewien historyk z opolskiego uniwerku pisze pracę o NZS. Dzwoni do mnie co jakiś czas, ja go lubie, więc gadamy długo, ale to co mnie rozbroiło to fakt, że znalazł (jak to historyk) moje stare teksty, które wówczas pisałem. No powiedzcie, czy nie ładnie brzmią takie frazy? :-)
    “„Ile razy jeszcze rozlegnie się w tym kraju hasło: Nie ma chleba bez wolności i ile razy wśród powodzi uspokajających zapewnień ze strony władz wracać będziemy do punktu wyjścia? Administracyjne ograniczenia nie zniszczą wolnego słowa. Nie ma takich politycznych racji i złe jest takie pojmowanie racji stanu, które wymaga kłamstw i represji. Żądamy zwrotu skonfiskowanych publikacji”.
    Ileż było wtedy we mnie pasji i ostrożności zarazem :-)
    Przepraszam jeśli nudzę kombatanctwem. :-)

  370. koleś napisał(a):

    …wchodzi jakiś pan ubrany na biało i mówi do mola:
    - Lektyka czeka przed drzwiami.

  371. mol napisał(a):

    Eeeee…., :-) Dajcie mi prawo do lekkich rozczuleń :-)

  372. koleś napisał(a):

    Mol wstaje, kłania się widowni, zbiera zazdrosne spojrzenia zawistnych kolegów, tudzież zawiedzione spojrzenia rozkochanych w nim koleżanek i wychodzi, przepuszczony przez godnie go przepuszczającego mężczyznę ubranego na biało, który zamyka drzwi od baru.
    W środku wybucha gwałtowna wrzawa podnieconych głosów, parę osób przepycha się w stronę drzwi, kobiety walczą między sobą o miejsce przy jedynym oknie…
    (tymczasem na zewnątrz)
    Mol rozgląda się uśmiechnięty, szuka wzrokiem lektyki.
    - I gdzie jest…? – zwraca się do mężczyzny w bieli.
    - Tu, proszę. – i mężczyzna w bieli pokazuje na leżące na schodach opakowanie środka przeczyszczającego z wbudowanych zegarkiem. – Nasza firma oferuje takie gadżety do waszego wydania weekendowego. Podoba się panu? Nazwaliśmy to “lek-tyka”…

  373. mol napisał(a):

    No i masz ci los… Pochwaliłem się z lekka a tu taka reakcja…. Koleś – to lata mojej młodości! Fajnie jest zobaczyć, że kogoś to interesuje :-)

  374. koleś napisał(a):

    Oczywiście, że tak. :) Serio.
    [pozazdrościć!] [że się interesuje]

  375. koleś napisał(a):

    Natomiast co do pojęcia “młodości” – to wiesz, dla 85-latka jesteśmy smarkacze!

  376. mol napisał(a):

    Jeszcze niejedno zamierzam wywinąć :-)

  377. koleś napisał(a):

    Życie współczesnego mężczyzny można podzielić na następujące etapy:
    1) jest przewijany
    2) wywija
    3) przewija
    4) znowu wywija
    5) i znowu jest przewijany

  378. mol napisał(a):

    :-)
    PRZEKONANIE DWÓCH wciąż nie staje się dowodem :-)

  379. koleś napisał(a):

    Jasne, szczególnie gdy chodzi o kradzież Księżyca.

  380. ro napisał(a):

    Nie wiem, jak Koleś, ale ja bym Molu bardzo nie chciał, żebyś się bił o moją swobodę wyrażania opinii. Z takiej bijatyki najczęściej nic dobrego dla podmiotu (znów się kłania rozbieżność “semiotyki” z semantyką) nie wynika. DWÓCH było takich, co to z lubością powtarzali:
    -Je ne suis pas d’accord avec ce que vous dites, mais je me battrai jusqu’au bout pour que vous puissiez le dire.
    -Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć.
    Wprawdzie ponoć ten pierwszy nigdy czegoś takiego nie powiedział, ale to nie ma nic do rzeczy, bo za owym manifestem, który do dziś żyje swoim rewolucyjnym życiem, zaraz szybciutko stanęły murem gilotyny.
    Drugi gilotyn wprawdzie nie stawiał, za to on i jego kumple tak skutecznie o to prawo walczyli, że dopiero pewien producent filmowy musiał (tyle że niechcący!) paść wśród zawodu, żeby z trudem i zyzakami inne niż słuszne poglady zaczęły się wydostawać. A i to oblepione.
    Twak więc, choć wierzę w szczerość Twoich intencyj, to jednak mam w niezłej świadomości, czym piekło jest wymurowane. I to niekoniecznie owo transcendentne.

  381. ro napisał(a):

    Tak na wsiakij słuczaj, żeby Ci odebrać pretekst do wydziwiania, że piszę zagadkami. Jak doskonale wiesz: ten pierwszy to Voltaire (niektórzy historycy są zdania, że owa sentencja to apokryf), a ten drugi, to Jacek Kuroń.
    Trzeci – to reżyser Lew Rywin.

  382. ro napisał(a):

    Obecnie tylko jeden kraj w UE może się pochwalić wzrostem gospodarczym.
    Pozostałe 26 potrafi poprawnie wyliczyć PKB.

  383. koleś napisał(a):

    No tak, z jednej strony drogi ro a z drugiej strony drogi zaspy. :D

  384. koleś napisał(a):

    A te aresztowania na Białorusi to taki przypadek czy wyraźna pomoc dla “towarzyszy w niedoli”? Skoro Łukaszenka haków nie może dostarczyć, to niech się przynajmniej zajmie podstawianiem nogi kandydatowi na prezydenta…
    Oczywiście, szybciutko nadchodzi wezwanie na dywanik… No bo jak, ta troska jest dużo większa niż o jakiegoś tam Banderę kolegi Juszczenko! Bandera na maszt a Sikorski na hak!

  385. koleś napisał(a):

    No i senator Romaszewski też ma już dość!
    Na niego mógłbym głosować. Ma charakter. Nie udaje guru. Fajny duet by z Applebaum stworzyli. Tylko nie wiadomo, czy Sikorski byłby z tego zadowolony. Według mnie – Sikorski mógłby zostać wiceprezydentem – jak w USA, no ale gdzie nam do USA, skoro Łukaszenka u nas karty polityczne tasuje.
    On ma parę asów – jest dyktatorem. J. Kaczyński zaś próbował coś, ale pewnie to jest tajemnica państwo, co to było. Kaczyński pewnie wie, ale nie powie. Nie będzie przecież haków sam na siebie podawał – to dopiero byłoby zabawne!

  386. ro napisał(a):

    Hmm…
    Ja bym jednak spytał, czy należało przyjmować ministra spraw zagranicznych Białorusi?
    I honorować, co by ta “męska rozmowa” nie znaczyła.
    Prawda Koleś jest taka, że tandem Tusk-Sikorski wystawia Polskę na pośmiewisko.
    A mnie się to nie podoba! Bo nie lubię, jak premiera rzadu mojego kraju i ministra spraw zagranicznych mojego kraju się poklepuje.

  387. ro napisał(a):

    A wiesz chociaż dlaczego senator Romaszewski “ma dość”?
    Ano dlatego, że wbrew stanowisku PiSu bronił immunitetu senatora Piesiewicza i za to został w członkowstwie klubu zawieszony.
    Więc się obraził i ma dość!
    Nie wiem, czy po tym, tak bardzo chciałbym już na senatora Romaszewskiego głosować.

  388. koleś napisał(a):

    Jednak wolę się podporządkować woli senatorów, drogi ro. Przy całej mojej znanej [oj, tu sobie można wpisać różne różności, prawda?] nie będę jednak twierdził, że’m mądrzejszy od tej większości, która jednak senatorowi Piesiewiczowi immunitetu nie odebrała.
    Obraził się? Fajnie się obraził. Wiesz – już widziałem jak senator Romaszewski się obraża, w jednej takiej tv się obrażał – było to szczere i ja to cenię.
    A poza tym… czy po tym jak głosowałem na Kaczorów, czy mogę jeszcze bardziej wyjść na głupka? [teoretycznie - tak - ale mam nadzieję, że nie tym razem!]

  389. koleś napisał(a):

    Tandem Tusk – Sikorski? Nas? Na pośmiewisko? Może jestem głuchy, ale jakoś chichrania się w tej kakofonii dźwięków dobiegających zewsząd nie dosłuchałem.
    A może dostałeś jakąś prasę z Kajmanów, co? ;)

  390. koleś napisał(a):

    Ale już Cię nie śmieszy, że jeden minister ma dwóch szefów na sobą? To uważasz jest całkiem w porządku? To nas nie ośmiesza? Spróbuj to wytłumaczyć – i to nie w Anglii czy jakiej innej Francji – zacznij od tłumaczenia tego mnie!
    Bo dla mnie jest tak oczywista prymitywna gra na linii Białoruś – Polska – gra na szkodę właśnie tandemu Tusk-Sikorski – ale… czy to pozwoli kaczorom skrzydła rozwinąć czy też cieszą się kajmany z Komorów albo jakoś tak?

  391. ro napisał(a):

    Nie, nie śmieszy!
    Przeciwnie: cieszy mnie, że jest ktoś, kto nie pozwala rządowi Tuska w pełni rozwinąć skrzydeł i martwię się, że wkrótce może tego kogoś zabraknąć.
    Dlaczego – już to tłumaczyłem. Kilka razy.
    Z nas dwóch tylko jeden może (ewentualnie) mieć rację. A z oczywistych względów uważam, że to nie Ty. :)

    Trochę nie zrozumiałem… Uważasz, że to Kaczyńscy napuszczają białoruskich Polaków?, żeby na złość Tuskowi odmrażali sobie uszy?

  392. ro napisał(a):

    No cóż!… Widocznie są dwa różne Kajmany, i ja dostaję prasę z tych drugich.

  393. ro napisał(a):

    Budujący jest Twój szacunek do senatorów.

  394. koleś napisał(a):

    Kaczyńscy napuszczają? Nie wiem. Ale rzymska reguła mówi, że “popełnić mógł ten, któremu to przyniosło korzyść”. A ludzie o tendencjach zamordystyczno – oszczerczych do jakich, moim zdaniem, należy J.Kaczyński lepiej się rozumieją, prawda? Likwidacja opozycji i oczernianie konkurentów to przecież specjalność imć prezesa!
    I na kłopotach Polaków na Białorusi zyskuje przecież nie Tusk czy Sikorski – dla nich to kłopot. Łukaszenka woli im dokopać – pomoże pobratymcowi “w opozycji”, bo on tez nie lubi takich tam inteligencików (czyli po pisowemu “wykształciuchów”)… Wiesz ro… no nie lubię zbiegów okoliczności w takich okolicznościach!

  395. koleś napisał(a):

    Jakoś wiesz, nie bawi mnie posiadanie własnego zdania za wszelką cenę, bo tą ceną okazuje się utrata własnego zdania na lata! I o to chyba chodzi w tej zabawie wmawiania nam indywidualizmu, gdzie zgodzenie się z kimś odbierane jest tylko w kategoriach “przegrany-wygrany”… Tego mam dość.
    Możesz sobie z przekąsem pisać o senatorach – ale – mamy ich takich właśnie – i tyle.
    Jak się nie podobają – to można ich wymienić w następnych wyborach, ale póki co – decyzja zapadła większością głosów – i tyle. I trzeba się z tym pogodzić. Krytykuj sobie, jasne. Masz prawo.
    Ale ja naprawdę uważam, i to chyba nie powinno wywoływać zdziwienia, że tych kilkudziesięciu senatorów jest ode mnie mądrzejszych, prawda?
    Bo – hej – ro – napisz, że Ty jesteś od nich mądrzejszy. Napisz.
    …i zaraz potem dodaj, że zapomniałeś postawić datę tego tekstu. 1 kwietnia. ;)

  396. ro napisał(a):

    Cóż, jak się kogoś nie lubi, to można mu przypisać wszystko, z odbieraniem krowom mleka włącznie. (Wcale nie jestem od tego wolny w stosunku do Tuska :) )

    Ale w tej innej kwestii: kiedy tak siedziałeś i pisałeś o Łukaszence i jego rzekomych przyjaciołach, ja wybrałem się na spacer i oto, com znalazł:
    -
    koleś napisał(a):
    2 styczeń 2010 (Sobota), godz. 20:01
    [...]
    Ale wolałbym mniej obrońców Polańskiego czy Piesiewicza – bo ilość oraz jakość tudzież waga owych obrońców daje ten obraz, który powinien NAPRAWDĘ zmartwić wszystkich ludzi czułych na to, co pisze o nas prasa na Kajmanach.
    Napiszę wprost: mol może nie jest najmilszym przeciwnikiem do walki słownej – ale nie skompromitował się jak niejaka Holland najpierw “za” Polańskim (w Liście Otwartym) a potem przeciw , he he, mniej Polańskiemu a bardziej Zanussiemu…
    ————-
    A drogi ro… powiedz mi tak szczerze – jeżeli zarzuca się “salonowi” że kreuje jakieś fałszywe autorytety – to… jakież to autorytety kreuje “antysalon”? [przypominam o zastosowanej wobec mnie cenzurze Ziemkiewicza!]…
    Nawet senator Romaszewski, człek, którego tu kiedyś w barze podałem jako przykład mojego osobistego autorytetu – zaskoczył mnie żarliwą obroną “prywatności” Piesiewicza senatora…
    No cóż… gębę otworzyłem! Pomyślałem sobie: “A kto was tam kurwa wszystkich wie, kim wy naprawdę senatory i posły jesteście. Do naprawy budżetu was potrzeba jak hydraulika do kranu! Ale wara od moralizowania, wizji czy też innej fonii!”
    Nie zmniejszać liczby posłów i senatorów, ale kadencje im obniżyć do lat 3! Bo pierwszy rok nic nie robią, tylko szukają na gwałt koalicjanta albo uczą się fax obsługiwać, drugi rok trochę tam pogrzebią a bardziej w nosie, a trzeci i czwarty to już tylko obiecują jak złodziej złapany za rękę, że następnym razem to złote jajca przyniosą!

  397. koleś napisał(a):

    Zgadza się, drogi ro. To była moja opinia PRZED głosowaniem. Jednoznaczna. Senat jednak rozstrzygnął inaczej. Na pewno wiedzieli ode mnie więcej w tej sprawie.
    Ale rzecz jest w innej zasadzie – teraz jestem po głosowaniu – dyskusja zamknięta.
    Ale bynajmniej nie w ten sposób, w jaki zamknął ją pan Kaczyński senatorowi Romaszewskiemu!
    I jeszcze jedno: senator Romaszewski powiedział, że wcale nie wie, czy w tej dyskusji o immunitecie ma rację, być może jej nie miał i nie ma, ale rozkaz Kaczyńskiego zatrzasnął drzwi wszelkiej dyskusji. Stąd “wkurzenie” Romaszewskiego.
    ———-
    Widzisz tu jakieś sprzeczności?
    Jakąś nieszczerość?
    ro… ja sobie przypominam tamtą wypowiedź Romaszewskiego – atakującą media!!! za wywleczenie sprawy! Wypowiedź jako żywo przypominającą jazgot tego tłumu na wielgusowej ceremonii! Oj, szkoda, że mi to porównanie wtedy do głowy nie wpadło. Byłem wściekły na Romaszewskiego i za takie wypowiedzi będzie miał u mnie w przyszłości też mocne słowa. Ale to nie zmienia faktu, że on mi jest duchowo najbliższy – może jasność jego mowy to sprawia? Może dostrzegam jakieś podobieństwo emocjonalne?
    ro… inaczej jeszcze – a nie skoczyliśmy sobie tutaj wszyscy już sobie parę razy do oczu?
    I możesz być pewny – że w głosowaniu na Przewodniczącego Samorządu Barowego masz mój głos a jak trzeba to fotografię mola w Kąciku Kombatanta Studenckiego też odkurzę :)

  398. koleś napisał(a):

    Pamiętasz też, jak pisałem, że Tusk (he he) żadną miarą nie może nazwać mnie sojusznikiem – Romaszewski tak samo nie! Siły po prostu nierówne – jako sojusznik byłbym nic nie znaczącym propagandystą!
    Natomiast jako wolny obywatel zastrzegam sobie prawo powiedzenia, że ktoś jest [lista słów i zdań nieprzyjemnych] albo jest [lista słów i zdań przyjemnych]…
    W partiach jak widzisz – “wszyscy stoją murem za” po to, aby innych pod innym murem widzieć lub ich przyprzeć… No i parcie jest takie, że aż czuć!
    Co powiedział Cymański po “haku” Kaczyńskiego? Żeby nie naciągać go na krytykę Prezesa! Jasne – i żadne krzyki ich nie przekonają, że białe jest białe, a czarne jest czarne!

  399. ro napisał(a):

    Jest takie oklepane powiedzenie: tak się gra, jak przeciwnik pozwala.
    Mogę się oburzać na takie czy inne metody w polityce (“veritas”!), ale to nie zmienia faktu, że jest to gra wymagająca stosowania się do pewnych reguł.
    Widziałem kiedyś w telewizji kawałek meczu w piłkę nożną. Wyobraź sobie, że dwóch facetów przepychało się o piłkę, a inni zamiast ich jakoś pogodzić, przyglądali się i czekali, aż jeden drugiemu ją odbierze. To nie mogli się jakoś dogadać?
    -Teraz bierz ty i kopnij sobie, a potem oddaj mnie – też się chcę pobawić. Przecież jesteśmy dorosłymi i kulturalnymi ludźmi.

  400. ro napisał(a):

    Za głos na przewodniczącego samorządu dziękuję, ale kompletnie się nie nadaję do… gier zespołowych.
    :)

  401. koleś napisał(a):

    Właśnie dlatego, że tak wielu z nas podobnie twierdzi (często nawet nie sprawdziwszy lub po pierwszej próbie wzruszywszy ramionami, twierdzą, że to nie dla nich. Bo się sparzyli! Bo upadli!.
    Nic dziwnego, że tak długo byliśmy na kolanach i tak bardzo jeszcze raczkujemy w tej chwili.
    Gdyby małe dziecko po pierwszym upadku tak samo myślało jak ludzie dorośli, to chodzilibyśmy nadal na czworakach.

  402. koleś napisał(a):

    Hamuje nas sumienie! – Jesteśmy ci wrażliwsi, ci bardziej uczciwi, my się tam babrać nie będziemy… No, dobrze, w dyktaturze było to jeszcze jakieś usprawiedliwienie. Ale teraz – w społeczeństwie podobno wolnym?
    Wiesz, dlaczego nie wstydzę się swoich błędów, ale o nich potrafię mówić?
    Może by innym strach przed mówieniem ująć?
    Może i prawdą jest, że tylko ci, którzy nic nie robią, nie popełniają też błędów.
    Ale czyż nie jest większym grzechem – grzech zaniechania?
    Krzyknie ktoś: “ale ja nie umiem naprawiać kranu”!
    To chciałoby się rzec – to się naucz, skoro wokół Ciebie są tylko elektrycy i nauczyciele wychowania fizycznego! Nie czekaj, aż weźmie się za to facet, o którym wiesz, że sika do zlewu!

  403. ro napisał(a):

    Dzięki za reprymendę! Nie potrafię także prawie niczego zrobić lewą ręką. Zatem zasługuję na potępienie, bo nie robię dla wspólnego dobra tyle, co dwuręczni.

  404. koleś napisał(a):

    Ale tam zaraz bierzesz do siebie! I to teraz jest reprymenda! ;)
    Sam musisz wiedzieć, czy na reprymendę zasługujesz czy nie!

  405. ro napisał(a):

    Romaszewski… Cóż! Teraz zapewne będzie o nim cieplej w mediach. Przynajmniej w niektórych. A kto wie, może Tuskowi przyjdzie do głowy jakiś pomysł przed wyborami…

  406. koleś napisał(a):

    he he… tak dla podtrzymania wątku… Twoje zdrowie, drogi ro!
    Mówiłem Ci, że czytam sobie McPhersona “Sterben…” no “Umrzeć za wolność”? Pisałem.
    No. Tam jest, wśród wielu ciekawych zdań i takie, że różnica między Jeffersonem Daviesem a Abrahamem Lincolnem była taka, iż ten pierwszy zawsze obstawał, by mieć rację a ten drugi, by zrealizować swój cel.
    Trafne.
    Jest tam też kilka przykładów, gdy Lincoln parę rzeczy musiał przełknąć, spraw, przy których Davies by eksplodował – a Lincoln pokornie np. powiedział, gdy A JUŻ BYŁ PREZYDENTEM, pojechał do jednego bardzo ważnego generała, tego nie było w domu, więc na niego czekał, bo generał był na jakiejś uroczystości… Wreszcie ten wojak wrócił, powiedziano mu, że Prezydent, Lincoln czeka a co generał… poszedł spać!
    Lincoln: “Będę mu trzymać uzdę, gdy będzie wsiadać na konia, o ile tylko przyniesie zwycięstwa”…
    ———–
    Tak sobie to piszę. Może i pod swoim adresem? Chociaż do czego ja w barze mogę kogokolwiek przekonać? Nawet ro nie chce lewej ręki ruszyć… Kolega! ;)

  407. koleś napisał(a):

    Wspaniale mówi Romaszewski w Polsat News! Super!

  408. ro napisał(a):

    Nie mam tego kanału.

    Koleś, nie stawiam znaku równości między Romaszewskim i Niesiołowskim. I mam nadzieję, że to się nigdy nie stanie!

    -
    Nie mam Polsat News (czemu “News”, czy nadają ją do widowni anglojęzycznej?).
    Za to oglądałem Szczygłę u Olejnik.
    Widzę, że trzeba na nowo zdefiniować pojęcie “hak”. Trochę tylko nie rozumiem, kto jest posiadaczem tego “haka”, Kaczyński, czy Tusk? Bo z tego, co mówił Szczygło, prezydent o tym “haku” poinformował premiera przed nominacją Sikorskiego. Jarosław “Hak” Kaczyński nie użył w wywiadzie słowa hak. Użyła go redakcja na okładce (bo wywiad pewnie był autoryzowany). Używają (teraz sobie na Kaczorach) dziennikarze salonowi. Czy jesteś pewny, że słusznie?

    -
    Nie mam Polsat News
    Oglądam TV Polonia i księdza Zaleskiego.

  409. koleś napisał(a):

    Z tego, co wiem, wywiad musi być autoryzowany. Zresztą, gdyby nie był – to już byśmy o tym wiedzieli.
    Póki co Jarosław Kaczyński dał zupełnie barową interpretację swoich słów, po czym skłonił się i… cięcie filmowe.
    Ach… co to jest barowa interpretacja?
    Ano jedna z naszych metod pisania, drogi ro – stosowanych tutaj, na nasze potrzeby do “zmylenia przeciwnika”, wyprowadzenia go z przekonania, że znalazł jedyne rozwiązanie i w ogóle jest genialny, wydaje mi się, że najczęściej przez mola (to nie jest żaden zarzut!!! nawet jeśli się wściekałem na mola z tego powodu – teraz służy mi to do wyjaśnienia pojęcia a nie jako przytyk pod adresem!), ale nie tylko.
    Często jest to też forma interpretacji posiadająca wprawdzie logikę, ale niewielkie tzw. życiowe prawdopodobieństwo. Boże, a co to jest życiowe prawdopodobieństwo? Życiowe prawdopodobieństwo to jest to, co ja na podstawie moich własnych doświadczeń jestem w stanie uznać za możliwe, wiarygodne lub odwrotnie. Że co? Że ja tak bezczelnie wątek osobisty wprowadzam? Nie. Ja tylko nie udaję, że sądzimy obiektywnie – sądzimy według własnych upodobań – z tym, że upodobania jednych są głupie a innych mądre. Swoje zaliczam oczywiście do mądrych, co może takie mądre nie jest, ale przynajmniej szczere. Krótko mówiąc – Kaczyński odwrócił kota ogonem!
    ———-
    Facet o budzącej respekt twarz (głośno i lekko pogardliwie): I po co było tyle nawijać?
    koleś( takoż): Żebyś Pan wątek widział a nie tylko w niego wierzył!
    widownia milknie zagubiona w domysłach, wzrokiem badając możliwości ucieczki
    (kurtyna)

  410. koleś napisał(a):

    - Jeśli chodzi o News, to brzmi super fajnie w całości – POLSAT NEWS w tłumaczeniu na język polski “Wiadomości telewizji polarnej” – POL – to biegun… No, ale wiesz – powiedz coś takiego w firmie, jeśli szef się uparł, że to fajnie brzmi.
    W pewnym sensie… hm, drogi ro… proroczo – jakby szefostwo POLSATU z góry zakładało, że klimat się nie ociepli a ekolodzy robią nas w trąbę! ;)

    [można powyższe używać jako przykład tzw. barowej interpretacji]

  411. ro napisał(a):

    W moim rozumieniu “hak” to jest coś, co się wyciąga w “odpowiedniej chwili”, a czego nikt, czasem nawet sam zainteresowany (oczywiście poza hakowym) nie wie. Pytam – już nie o wartość haka, który od dwóch lat zna Tusk. Ale w konteście całej tej zadymy: jak ma Kaczor powiedzieć COKOLWIEK? Toż przecież jeśli stwierdzi, że Ziemia jest okrągła, to zaraz zostanie wywiedzione i udowodnione niezbicie, że chciał pod tym pretekstem wykręcić się od odpowiedzialności za katastrofę kolejową w Belgii. (Wiadomo: tory są proste, ale koła się po nich toczą – ciekawe, prawda? Tu niby proste tory, ale Ziemia okrągła. I taki człowiek pcha się do władzy.)

  412. koleś napisał(a):

    ro, a co Kaczor poza tym powiedział? Jeśli nie plotkował o Sikorskim, to o czym mówił? Załóżmy, że nic nie powiedział o Sikorskim – to co powiedział? Wywiad autoryzował – co powiedział Kaczyński w tym wywiadzie – po to dostał fonię, żeby powiedzieć coś o wizji. I co? Jak będziesz coś wiedział – daj mi znać.
    Jak znajdziesz jakąś wypowiedź programową Kaczora – to też daj mi znać. [tylko nie jakąś sprzed pół roku - bo mają być jakieś nowe - "zet, zet, zet pe pe!" - i młodzieżówka PiSu szaleje na parkecie, powiewając marynarkami i zdjęciami z autografem Prezesa]…
    Bo ja już wiem, że Prezydent powinien na podstawie wiedzy tajemnej przez poufnie państwową i rany julek mieć prawo odmówienia nominacji ministra. Oczywiście absolutnie sporadycznie i w nadzwyzajnych wypadkach – zupełnie jak ta Nadzwyczajna Komisja do Walki z Kontrrewolucją, która stała się stałym elementem terroru państwowego.
    Jeżeli tego nie widzisz, to ro, zaczynam wątpić w Twoje zdolności poznawcze. Naprawdę!
    Jeżeli nie widzisz, że to co Kaczor prezentuje, to nie jest, jak Ty pięknie i niebezpiecznie dla rozumu piszesz, że to patrzenie komuś na ręce, to jest paraliż władzy! Kaczor nie zauważa (a i Ty też) że mamy, może słabe, ale jednak państwo prawa. A Kaczor chce zamordyzmu! Czy Ty naprawdę jesteś aż tak naiwny, byś nie rozumiał, że człowiek, który kaganiec nałożyć potrafi Romaszewskiemu, Tobie nałoży obrożę?

  413. ro napisał(a):

    Cóż! Wielu rzeczy nie rozumiem, Koleś…
    Powiem wiecej: z każdym dniem rozumiem mniej.
    Chyba faktycznie lepiej będzie, jeżeli cała opozycja uklęknie i będzie z czcią powtarzać:
    -Aka Mzimu!
    Niech broń Boże nie waży się powiedzieć – już nie złego słowa, ale jakiegokolwiek (bo cokolwiek powie zostanie użyte przeciwko niemu).
    A już w szczególności w czasie kampanii wyborczej: przecież to niesłychane, żeby udzielać wywiadu i nie chwalić kandydata namaszczonego przez Geniusza.
    Wybacz Koleś sarkazm, ale ja naprawdę tego nie rozumiem. To jest jak koszmar senny. Scena z “Wehikułu czasu”.
    Wiesz która!

  414. ro napisał(a):

    A co do mojej prywatnej obroży…
    Wiesz, tak się przypadkiem złożyło (mówiąc przypadkiem, mam na myśli: przypadkiem), że najlepiej mi się powodziło wtedy, kiedy rządził PiS. A grudy pod nogami zaczęły się z nadejściem Nowego Wspaniałego Świata.
    Ani zasługa jednego, ani wina drugiego, ani Ani. Ale dla portretu ważna jest nie tylko gęba portretowanego. Tło także.

  415. koleś napisał(a):

    Rzeczywiście nie rozumiesz?
    To w końcu kto ponosić będzie odpowiedzialność za złego ministra? Prezydent czy Premier – czy też, a to jest najprawdopodobniejsze, jeden będzie winę zwalać na drugiego?
    A taki minister nie powie Premierowi: “spadaj, nie Ty mnie zatwierdziłeś, nie Ty mi będziesz rozkazywać”? Co? Powie! Jak w banku!
    Co, ro? Nie widzisz tego?

  416. ro napisał(a):

    Rzeczywiście nie rozumiem…
    Bo nie chodzi przecież o odwołanie złego ministra, tylko niewybieranie złego prezydenta.

    Nie, nie widzę! Jakoś prezydent zatwierdza i jakoś premierowi nie mówią. A jeśli mówią, to przez inne atuty, niż prezydenckie poparcie.

    Nie wiem, czy wiesz, jak to funkcjonuje – może nie we wszystkich – ale w wielu spółkach?…
    Rada nadzorcza powołuje prezesa, a on sobie dobiera vice. Tylko, że rada może tego vice posłać na drzewo, a przy okazji prezesa, gdyby się przy nim upierał.
    To jest monowładza! I rozumiem, że monowaładzę uważasz za lepszą od dwuwładzy. Nie rozumiem tylko, dlaczego akurat Tusk?…
    Powiem więcej: boję się tego!

  417. koleś napisał(a):

    Chodzi o zmiany konstytucyjne proponowane przez PiS. Nie słyszałeś o tym? Myślałem, że wiesz do czego nawiązuję, ale widocznie nie dość wyraźnie to napisałem.
    PiS chce aby w sytuacjach wyjątkowych, skrajnych Prezydent nie musiał mianować ministra, chociaż Premier go podaje. I Kaczyński podał jako przykład, że właśnie Sikorskiego nie powinien był mianować, ale musiał.
    Jeżeli ta zmiana ma usprawnić rządzenie, to lepiej od razu mówić o anarchii.
    Dla mnie Kaczyńscy wiele mówią o Polsce, ale jakoś tak dziwnie i przypadkiem wychodzi na odwrót.
    Pomyśl trochę o tym.

  418. ro napisał(a):

    Powtarzam: mam duży dyskomfort z tego powodu, że rządzi właśnie Tusk. Dlaczego? Bo wiem na przykład ile mnie czasu zajmuje załatwienie dla klienta jakiegoś pozwolenia. Na przykład na wycięcie drzewa…
    I tak długo, aż tacy jak Tusk nie znikną ze sceny politycznej, będę popierał każde działanie zwiększające kontrolę nad nimi. I w miarę swoich skromnych możliwości ich zwalaczał.
    Robię to też trochę dla Ciebie, bo jak Ty nie będziesz żyć w ustroju feudalnym, to ja też…
    Pomyśl trochę o tym.

  419. ro napisał(a):

    Jarosław Kaczyński zbierał jednak na wszystkich haki.
    Wyznał to jego były wicepremier, Roman Giertych.

  420. koleś napisał(a):

    ro – ja nie namawiam Cię żadną miarą, byś zapomniał o swoich marzeniach. Namawiam Cię byś zapomniał o Kaczyńskim…
    …ale chyba już kiedyś tak pisałem :)

  421. koleś napisał(a):

    A Giertych? Jako prawnik doskonale wie, co znaczy “słowo przeciwko słowu” – a motyw zemsty na Kaczyńskim jest przynajmniej prawdopodobny. I tego zarzutu Giertych oczywiście nie uniknie.
    Czy mówi prawdę?
    Słowo przeciwko słowu – bo Kaczyński zaprzeczy.
    Innymi słowy: Kaczyńskiemu odrzucają tym samym, czym on rzuca.
    Dlatego szkoda na tych panów czasu.

  422. koleś napisał(a):

    Coś muszę [b]wypróbować[/b]…

  423. koleś napisał(a):

    he he… jak to mówią łacinnicy – gównatus! ;)

  424. koleś napisał(a):

    no to tak może [b] wypróbować [/b]

  425. koleś napisał(a):

    eee – za tępy jestem 8)

  426. ro napisał(a):

    :)
    Innymi słowy Kaczyński odrzuca tym samym, czym jemu rzucają…

    Powiem obrazowo: mając za wroga grawitację, zapomnę o… :) hakach, gdy będę miał linę (że o schodach lub windzie nie wspomnę).

    Marzenia… Już dawno ich nie mam. Wyprali mnie z nich przez ostatnią dekadę tamtego stulecia.

    Czy wiesz, że pracownik TEGO rządu, jakiś konkretny ludź (albo ludzie), przez swoje niedbalstwo i nieróbstwo pozbawił mnie przez okres pół roku połowy dochodu?! Że mogę tego nie unieść?! Czy znasz powiedzenie “przykład idzie od góry”? Czy odeprzesz mój zarzut, że TEN rząd tak ciężko był zajęty “dorzynaniem watahy”, że mimochodem prawie dorżnął ro?!
    Czy poradzisz mi w mojej sytuacji, żebym zapomniał o jedynym w tej chwili, który ma cień szansy zagrozić temu nierobowi i szkodnikowi?
    A może mam uwierzyć, że jak tylko Kaczory zostaną przerobione na czerninę, to już zapanuje w rządzie pracowitość, a w kraju dobrobyt?
    Że Mędrek z Lublina nie mając kogo obrażać, zamiast przed kamerami chlać wódę na ulicy, będzie teraz już na pewno uprzyjaźniać państwo?
    To jest rząd destruktorów, Koleś. DEstruktorów którym przy pomocy machiny propagandowej udało się wmówić, że czarne jest białe, a “DE” to właściwie “KON”, tylko w innym, nowoczesnym, dobrze odprasowanym garniturze.

  427. ro napisał(a):

    Ten generał, o którym wspomniałeś wczoraj, jako człowiek był d… Jednym zachowaniem wystawił sobie gorsze świadectwo, niż inni przez… dwadzieścia lat. Lincoln o tym wiedział, ale zrobił to co zrobił, bo go potrzebował. Nie z uznania dla generała. Nawet nie z “miłości do ojczyzny”. Dlatego, że ów wojak BYŁ W STANIE pokonać wroga.
    Kudy mnie do Lincolna. Ale jak trzeba, to też posiedzę i poczekam, a nawet potrzymam uzdę.

  428. koleś napisał(a):

    Pytasz – czy wiem? Nie, nie wiem.
    Co gorsza – od Ciebie też się niewiele dowiem. To mnie irytuje.
    ————
    Marzeń nie masz? To mnie smuci, drogi ro.
    ————
    Ale jeśli o tych marzeniach napisałeś w przenośnym sensie, jak czasem piszą ludzie rozczarowani, zgorzkniali, którym czasem ręce opadają – to cóż Ci powiem? Do dupy z takim życiem? Ano! Ale za to zobacz, ile śniegu napadało! Jak jest biało! I bałwana można ulepić a nie tylko oglądać! Masz wnuki? To ulep z nimi bałwana albo fortecę i walnij się na śnieg robiąc orła rękoma i nogami. Co? Kiedy ostatni raz robiłeś orła? Bo na dupie to kiedyś zjeżdżałem w Opolu z tej wielkiej góry na ZWM-ie! 10 lat chyba temu!

  429. ro napisał(a):

    Już o tym pisałem.
    Istotne z mojego punktu widzenia rozporządzenie straciło ważność w sierpniu. Banda nierobów wiedziała od ponad dwóch lat, że do sierpnia trzeba wydać nowe. Ukazało się kilka dni temu. Przez ten czas brali pensje… Niezłe, wierz mi!

    Miałem. Jedno. Bardzo naiwne. Chyba dlatego wróciłem.

    Śniegu, powiadasz, napadało? Ano napadało. Teraz topnieje i dzwoni o parapet.

  430. koleś napisał(a):

    No to zrobisz “mokrego” orła! 8)
    —————
    I myślisz, że jak minister nie będzie wiedział, czy jego los zależy od premiera czy bardziej od prezydenta, to to się przełoży na lepszą pracę organizacyjną?

  431. ro napisał(a):

    Sądząc po “moim” przykładzie nie ma to żadnego znaczenia.

    Ale, żeby nie uciekać od sensu Twojego pytania: zdaje się, że Kaczyńskiemu nie chodzi o to, by wsadzać do Tuskowi rządu swoich ministrów, tylko żeby móc wyrazić veto. To chyba trochę inna para kaloszy, n’est-ce pas?
    Minister “zatwierdzony” nadal jest podwładnym tego, który go “wystawił”.
    Jeśli za tym pójdzie obowiązek publicznego uzasadnienia decyzji i brak możliwości sprzeciwu przy zamiarze ODWOŁANIA, to uważam pomysł za wart uwagi.
    Zresztą moje poglądy dość szybko ewoluują w stronę systemu prezydenckiego (czyli namiastki monarchii), w którym kanclerz, czy wezyr jest TYLKO pierwszym ministrem (pierwszym pomocnikiem!). Tak jak – sądząc po nazwie, było w założeniu. Rząd, jak mówi konstytucja, to władza wykonawcza. A kto WYKONUJE? Szef, czy podwładny?

  432. koleś napisał(a):

    Premier czy prezydent – mnie rybka, który – byle wyłoniony z wyborów – bierze sobie ministrów i za nich odpowiada. Jakieś kolejne sito wprowadza tylko zamęt kompetencyjny i problem z podległością. Kto komu co zawdzięcza? I w polityce zawsze to było ważne – dlatego Kaczory tak się o to biją – bo to im mają być tam jakieś Nelly (znasz uzasadnienie?) albo inne Uszczyplińskie (znasz uzasanienie?) albo inny Czarnecki (znasz usprawiedliwienie dla spadochroniarza a la komuna? co?)…. Ci ludzie mają być wdzięczni! Wasalizm demokratyczny!
    Masz Konsultacje, publiczne uzasadnienie – dobre – jak to sobie wyobrażasz, że co? Że wychodzisz przed mikrofony i coś więcej poza okrągłymi słówkami mówisz? Bo przecież nie myślisz o przesłuchaniach publicznych kandydatów na ministrów? Bo na to bym się bardzo, bardzo chętnie zgodził i poparł!
    Ro – ładnie brzmi to “publiczne uzasadnienie” – i jeszcze bardziej interesujący jest ten “brak sprzeciwu” – ergo – Premier jest Premierem ale minister musi być po naszej stronie! “Sami swoi” – wydanie poprawione i uzupełnione!

  433. koleś napisał(a):

    REMANENT POLITYCZNY

    IPN w sprawie śmierci S. Pyjasa zmienił kwalifikację czynu – wreszcie uznano, że może to być morderstwo z premedytacją, zbrodnia komunistyczna.
    ———–
    Ks. Popiełuszko będzie beatyfikowany. Nie wnikam w kościelne procedury; czy trwało to długo czy krótko, śmierć bowiem jest wieczna.
    Będzie beatyfikowany a to moim zdaniem jest wyraz sprawiedliwości ziemskiej i nie tyle dla księdza, co dla takiego kolesia jak ja.
    Pisałem tylko o Górsku, gdzie nie ma się jak zatrzymać, nie ma parkingu (a może już jest? ale nie słyszałem?), bo o miejsce dbają tylko miejscowi ludzi a ich środki przecież skąpe, tam nie mieszkają politycy czy biskupi!
    Przy włocławskiej tamie też padły w zeszłym roku ważne słowa? Co się tam zaś dzieje? Wie ktoś?
    Hm, czy też będzie dopiero tak, że jakaś ważna figura – jakiś VIP – na przykład Prezydent USA przyjedzie i powie, że on chciałby zobaczyć jedno z tych miejsc…
    Oj tak, tak, wtedy na pewno wymalują świeże pasy na jezdni i pchną dwa spychacze, by zrobić parking!
    ——————-
    Platforma robi prawybory.
    Nie wiem, jak to wyjdzie. Nie wiem, kto wygra.
    Ale jest to odejście od wodzostwa.
    ——————–
    Pisałem, że Łukaszenka próbuje grać polskimi kartami i utrącić Sikorskiego. No i proszę – już się pojawiło, że Sikroski jakiegoś agenta białoruskiego ratować próbował! Dobre. Szybka reakcja. Mają chłopaki czucie na pulsie albo puls na czuciu – jestem pewny, że zapytani Białorusini na pewno potwierdzą, że Sikorski agenta ratował a nawet na własnych ramionach wyniósł z więzienia i ukrył w butelce po mleku!
    Poważnie zaś – jedyną szansą jaką ma obecny Prezydent na to, aby wystartować dobrze do kolejnych wyborów jest zamieszczenie w liście do Tuska zdania: “Przepraszam, ale mój brat konfabulował, bo ja też nic nie wiem, aby Sikorski coś tam miał na sumieniu”.
    Jest to jedyna i ostatnia szansa Lecha Kaczyńskiego na odzyskanie punktów jakichś oraz konieczne udowodnienie, że nie jest marionetką Jarosława.
    Ale czy będzie go na to stać?

  434. mol napisał(a):

    1. Nie. Jraosława K. nic nie wstrzyma przed powtrzaniem obelg. On taki jest i tyle.
    2. Beatyfikować można każdego. Najlepiej już! Ja nic do tego nie mam i nie powinieniem mieć jako bezbożnik. Ale to nie moja dzielnica….
    3. Sikorski próbował ratować jakiegoś białoruskiego agenta? A potem strzelał do Rosjan w Afaganistanie? No to się zdecydujmy, czemu jest wredny….

  435. koleś napisał(a):

    Zamiast wiele pisać:
    http://www.bankier.pl/wiadomosc/2-7-tys-km-drog-wyremontowanych-w-ramach-rzadowego-programu-2093980.html
    :)

  436. koleś napisał(a):

    Rzecznik Praw Obywatelskich czy PRzecznik Praw Obywatelskich? Fajną kartę ma, ale niestety, żaden to atut!

  437. ro napisał(a):

    REMAИEИT…
    Ciekawe dlaczego ten IPN akurat teraz?…
    .
    W 2008 (jak pisze w dzisiejszej “Rzepie” kolega Pyjasa) podczas obserwowania demonstracji w sprawie zbrodni katyńskiej reżyser Grzegorz Braun rzuca się na ziemię, a potem na kilku policjantów i próbując ich nakłonić, żeby mu nie postawili zarzutów, wyłamuje sobie palce. Rozprawy toczą się tajnie.
    Czy wydając wyrok (grozi Braunowi piątka), sąd weźmie pod uwagę okoliczności łagodzące, w postaci filmów reżysera o plusach dodatnich i o towarzyszach?
    —–
    http://www.pomorska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090716/TORUN01/831557971
    Mol z właściwym sobie wdziękiem przeczytał Twój tekst Koleś, z właściwym sobie zrozumieniem… :)
    —–
    Prawybory odejściem od wodzostwa?
    Koleś!…
    Może ja przesadzam z sympatią dla Kaczorów, ale…
    :D
    Na ilu kanałach będzie BEZPŁATNA transmisja i komentarze z tych lewyborów? (Pra, czy le – wszystko jedno!) W ilu dziennikach będzie to njus namber łan? Ilu felietonów i felietonek będzie drżało z niecierpliwości przed ogłoszeniem wyników? Ilu “świadomym wyborcom” utrwali się zwycięzca w lewyborach jako prezydent in spe?
    Nie, nie oburzam się na pomysł tuskowych speców od kręcenia. Sam kręcę z podziwem głową. Tak jak się kręci podziwiając cwaniaków z “Żądła”, albo blższego nam geograficznie “Konsula” czy “Tulipana”.
    —–
    Tylko co zrobić z tym kłopotem, że niektórzy (na przykład niejaki ro) pamiętają zastrzeżenia prezydenta z 2007 roku, pytania dziennikarzy i odpowiedź Wielkiego Tragarza:
    -Tak, znam te zastrzeżenia do Radosława Sikorskiego i biorę je na siebie.
    Skąd Kaczor młodszy wiedział w 2007 roku, że białoruska milicja będzie teraz, w lutym 2010 zamykać Polaków?
    Antycypował?
    Jasnowidz, kurczę! Więc może jednak warto na niego głosować?!
    —–
    O PRPO nic nie napiszę. Napisałem do niego (Nie nie, uchowaj Boże, nie skargę!) W pewnej sprawie napisałem, moim zdaniem dość ważnej, ale nie odpisał. Więc byłbym nieobiektywny.
    Ale… hm. Kłopot! Do prezydenta też pisałem (w sprawie moim zdaniem tak sobie ważnej). On odpisał (to znaczy ktoś z jego kancelarii). Więc jestem nieobiektywny! ;)
    —–
    —–
    W sprawie pierwszego punktu Mola.
    Zauważcie mechanizm: Kaczyński, zwłaszcza Jarosław (lub Zbigniew) oskarża kogoś. Oczywiście niesłusznie.
    Reakcja jest natychmiastowa:

    “drań”
    “kłamca”
    “wieszatiel”
    “język nienawiści”
    “mały zawistny człowiek”
    “polityczny nieudacznik”
    “siewca oskarżeń”
    “oszczerca”
    “łajdak”
    “cham”

    Sprawa trafia do prokuratury.
    Czasem posłowie UCHYLAJĄ immunitet
    Albo postępowanie “toczy się w sprawie”.
    A potem w 99% przypadków okazuje się…
    Pettitem, na siódmej stronie.

  438. koleś napisał(a):

    Muszę podjechać do Górska. Od lipca trochę czasu upłynęło. Sam jestem ciekaw, bo, faktycznie – władze coś obiecały – a ja, cóż wiek, zapomniałem, że jednak obiecali.
    ———–
    Mam za małą wiedzę jeśli chodzi o S. Pyjasa – ale bardzo dziwne wydaje mi się to wielkie zainteresowanie sprawą jego śmierci, czarnej demonstracji, studencką opozycją w… górach Beskidu Niskiego wobec mojej małej wiedzy. Wczesne lato 1977.
    Równie niewytłumaczalna jest zagadka śmierci G. Przemyka.
    Te dwie śmierci łączy pilność zacierania śladów, trudności w wykryciu sprawców, już nie mówiąc o ukaraniu – zdają się mówić wprost: “zginęli, bo wiedzieli za dużo albo wpadli na trop czegoś, co kosztowało ich życie” – i ten “trop” to nie jest wyłącznie dekonspiracja JEDNEGO agenta.
    Nie ta skala zainteresowania ZAINTERESOWANIEM.
    I nie ta skala ZAGMATWANIA.
    I ta OBOJĘTNOŚĆ tuzów opozycji na wyjaśnienie tych spraw.
    Przecież kiedyś nazywano ulice imieniem Janka Krasickiego, Hanki Sawickiej, Nowotki… No bo zwyciężyli komuniści.
    Nie chodzi mi o ulice, ale nawet w sądach opozycja nie zwyciężyła.
    A może tej opozycji nie było, więc nie mogła zwyciężyć?
    Wydaje mi się, że sprawą honoru byłoby wyjaśnienie śmierci tych ludzi (a było ich ponad 100 przecież)… Czyjego honoru? Sejmu, Senatu, Samorządów…
    ————-
    Ja tam dwa razy kupiłem Kaczora w worku. A nie jestem wyznawcą zasady “do trzech razy sztuka”.
    Powtarzam: Lech Kaczyński ma ostatnią szansę na odzyskanie jakiejś części wyborców – gdy napisze odpowiadając Tuskowi, że niestety, ale jego brat konfabulował mówiąc o Sikorskim. Czy uratuje swoją prezydenturę? Poprawi szansę – nic więcej. Zamknąłby jednak sprawę: “Melduję wykonanie zadania!”. Usamodzielniłby się. Ale koszt tego, osobisty, byłby bardzo wysoki. Efekt – wątpliwy.
    Bo przecież – reguła – “powiedzieć prawdę” to chyba tak strasznie skomplikowana jest, że ojej.

  439. koleś napisał(a):

    Wyczytane w sieci: “Jeszcze nigdy tak nie zmarzłem w tym ociepleniu!” :D

  440. ro napisał(a):

    A jeżeli NIE konfabulował?
    Nie możesz choć na chwilę założyć takiej opcji?
    Przecież zwykle jednak, pettitem, na siódmej stronie…
    Tylko że dzięki rewolucyjnej czujności zawsze jest za późno.

  441. ro napisał(a):

    A może rację mają ci (nienawistnicy) którzy twierdzą, że w ‘89 nic takiego właściwie się nie stało?…

  442. ro napisał(a):

    Pędzi, pędzi królik, niby błyskawica.
    Hej, męczyła komisja córeczkę szlachcica.

    - – -

    Do czego to doszło? Trę zdumiony oczy:
    Hej, jakiś byle poseł władykom podskoczył.

  443. ro napisał(a):

    LSD z Białogardu chce otworzyć izbę pamięci Aleksandra Kwaśniewskiego. Burmistrz popiera. Ponieważ burmistrz jest z PiSu, zachodzi podejrzenie, może chodzić o mauzoleum.

  444. koleś napisał(a):

    A jeżeli NIE konfabulował, to nie niepokoi Cię logiczny wniosek: gdzie rzeczywiście ma interes Polski pan J.K.?
    —————-
    O ile wiem, Kaczor zna Sikorskiego już dość długo, prawda?
    Więc inny wniosek po tym jak powylewał Dorna, Marcinkiewicza, Zaleskiego, Sikorskiego, przegiął z Romaszewskim: Kaczor na ludziach się nie zna.
    Szczęśliwej ręki nie ma.
    A jak ktoś nie ma szczęście, to niech swoim pechem nie zaraża.
    ———–
    ro… nie pokładam nadziei w beznadziejach!

  445. ro napisał(a):

    Ja też!… :) Ale nie używam swojego wyboru jako uzasadnienia… swojego wyboru.
    - – - -
    Gorąco polecam: ostatni “Najwyższy Czas” strony IX i X.

  446. koleś napisał(a):

    Dobre… dobre! [tzn. nie ten "Najwyższy Czas" - bo... co to jest?]

  447. ro napisał(a):

    Nie wiesz, czy żartujesz?
    Tygodnik. W porywach ciekawy.

  448. ro napisał(a):

    Pędzi, pędzi królik, jak rakieta jaka.
    Hej! Ile razy można rozbić bank u Sobiesiaka?

  449. koleś napisał(a):

    Nie wiem. Tyle tej kolorowej prasy leży…
    Czy to jest, skoro “najwyższy czas”, taki tygodnik dla zniecierpliwionych?

  450. mol napisał(a):

    Wielebny RO: :-)
    Jarosław to może co najwyżej oskarżyć samego siebie, że nasikał sobie na własne buty.
    Oskarża prokuratura, a jej oskarżenia weryfikuje sąd.
    Zatem z tego, że Jarosławowi coś się wydaje NIC NIE WYNIKA. Tak jak z tego, że mi się wczoraj wydawało, że piję wino w Jezusem :-) (to była chyba jednak woda)
    Pierdopły na nieistotne dyrdymały powinny ukazywać się nie nie siódmej, lecz siedzemnastej stronie.
    Tam ich miejsce

  451. mol napisał(a):

    No ile razy można rozbić bank, żeby się nie narazić na rytykę społeczności?
    No właśnie – ile razy można, a ile nie można?
    (Doceniając dowcip :-)

  452. koleś napisał(a):

    Jarosław to bardzo ładne miasto we wschodniej części województwa podkarpackiego a z nazwiskiem Kaczyński ma tyle wspólnego, że propagator przebojów TOP 10 z poprzednich wieków Bogusław na imię ma!

  453. ro napisał(a):

    Myślę Koleś, że “NCz” pod paroma względami spodobałby Ci się…
    Mówię to obiektywnie.
    - – - –

    Masz rację Molu! Skoro dążymy do państwa POlicyjnego, to oskarżać będzie mógł tylko prokurator. A bronić tylko adwokat. Żadnej samowolki! Śpij spokojnie POlicja czuwa.

  454. koleś napisał(a):

    Docieniając dowcip “rytyka” społeczności jest głęboka!

  455. mol napisał(a):

    Narzucasz RO pewien słowny schemat: Salon, PO-itd,. W ramach tego schematu wszytsko Ci się zgadza. To efekt budoweania świata równoległego. Też fajne :-)

  456. ro napisał(a):

    Pędzi, pędzi królik, uciekł biedak z różna.

    Hej! Ile razy “rytknąć” Tuska będzie jeszcze można?

  457. mol napisał(a):

    Trykaj do woli. Tylko PO CO?

  458. mol napisał(a):

    Znów kolejna zmuła, że ktoś Ci nie pozwala? Kolejna cegiałka mająca wznieść Twój pomnik jako NIEZŁOMNEGO BOJOWNIKA?
    Nikt z Tobą nie walczy RO….

  459. koleś napisał(a):

    Narrator (tudzież sufler) wedle uznania:
    Bar “U mola” ma zaszczyt przedstawić sztukę absurdu ku pokrzepieniu …
    (głos z sali): Dycha za liter!
    (odgłos krótkiej szamotaniny i…): ojej!
    (cisza zapadła jak wyrok, który nie zapadł)
    Narrator(kontynuuje): …sztukę pod tytułem
    Świat równolegle barowy
    Chór posłanek z wiadomej partii (śpiewa, ale poza tym jak zwykle zawodzi): Ty idziesz górą a ja doliną! Tralala…
    wchodzi koleś (rozgląda się? Nie, ni cholery się nie rozgląda, wali prosto na scenę, to porządka sztuka a nie jakieś pomyje ponoblowskie):
    Hej, Diamenty, a ma któryś popiół na tę Środę popielcową? Bo z popielnika na Wojtusia iskiereczka mruga? Chodź opowiem o twej klacie owłosieniem długim…
    (drzwi się otwierają i wpada setka ludzi wśród których widać elementy poza- i antyustrojowie)
    (głos z sali): No, to poniesie zasłużoną…
    koleś, którego poniosło, gdy go ponieść chcieli wziął drzwi i temi drzwiami białym pogonił ich na Świętojańską i Tamką i w ogóle by tak gonił do dziś, gdyby się nie obudził…

  460. koleś napisał(a):

    Kiedyś skarżyłem się władzom obozowym na kiepskie żarcie i one, te władze wzięły sobie krytykę do serca i następnego dnia wyżywienie było super. Do dziś pamiętam rosół, i kurczaka w potrawce i deser, budyń z sokiem wiśniowym…
    A ja nie jadłem.
    Komendant był na mnie wściekły.
    Najpierw awantura a teraz nie jesz? – mówił mi jego wzrok.
    Wreszcie nie wytrzymał i podszedł do mnie.
    Z pretensjami.
    A ja nic.
    Milczałem.
    Wkurzony do reszty wrócił do siebie.
    A ja nic.
    Milczałem.
    Poprzedniego dnia, wieczorkiem tak, kumple załatwił dwie pary rękawic bokserskich a potem jedną tą parą załatwił mnie lewym sierpowym na szczękę i prawym prostym takoż!
    Wszysko ok.
    Pić nadal mogłem.
    Ale wziąć choćby budyń! Zapomnij! Ból aż łzy w oczach. A przecież chłopaki nie płaczą.
    Blogów wtedy nie znano.

  461. ro napisał(a):

    Pewnie że nie. Takich jak ja załatwia się grupowo. I od niechcenia. Nawet jeżeli (wbrew mojej intencji) będziesz mnie honorował wielkimi literami.

    - – - – - -
    Ale wracając Koleś do “afery szpiegowskiej”: myślę, że Łukaszenkę bardzo by rozbawiła teoria, że jego chłopaki leją Polaków żeby zrobić dobrze Kaczorom. Mniej mu natomiast do śmiechu będzie, gdy zacznie się głośno pisać o Polakach jako jego walucie przetargowej w rozmowach z MFW. Zważywszy, że Łukaszenka zna się na kreatywnej księgowości jeszcze lepiej niż Tusk…
    Czytaj “NCz”! Warto.

  462. mol napisał(a):

    Gonienie Twoich myśli RO jest zadaniem ponad siły. Wyginasz tak, że nogi opadają z sił. Nigdty też nie wiadomo, gdzie pobiegniesz. Teraz do MFW? :-)
    To czemu nie od razu do NATO, albo ONZ? Tobie sięnaprawdę wwzystko ze wszystkim kojarzy?
    To Anglicy strzelili tę bramkę Niemcom w 66 roku by przesunąć granicę z Polską? :-)
    Znów masz jakąś “aferę”? Szpiegowską? Jakliś Jarek ją tak nazwał?
    Będę nudny.
    Są dowody, czy znowu pieprzenie od rzeczy?

  463. mol napisał(a):

    Kto Cię chce usunąć grupowo i od niechcenia? Odleciałeś totalnie?

  464. koleś napisał(a):

    Rozbawiła? Czemu? Wszak lepiej jemu mieć do czynienia z Kaczorem niż z Donaldem! Właśnie ze względu na, powiedzmy – zdystansowany – stosunek Unii do Kaczora.
    Wyjaśnię: kiedyś zdałem egzamin z rosyjskiego tylko dlatego, że z premedytacją wszedłem z takim kolesiem, o którym wiedziałem, iż ja z moją znajomością rosyjskiego NA JEGO TLE wyjdę znośnie.
    I dostałem słabiutkie trzy! Marzenie! Takim kolesiem dla Łukaszenki jest Kaczor w oczach Europy.

  465. koleś napisał(a):

    ro, odnoszę wrażenie, że mol rozmawia z Tobą a Ty o tym nie wiesz! Jaka bramka Anglikom? Jaki MFW? Jest w barze gdzieś jakiś guzik z napisem: “Tłumacz z mola na nasze”?

  466. mol napisał(a):

    “Mniej mu natomiast do śmiechu będzie, gdy zacznie się głośno pisać o Polakach jako jego walucie przetargowej w rozmowach z MFW.”
    Stąd MFW
    “afera szpiegowska” zainicjowana przez Jarosława. O tym pisałem. Była, czy nie była? Bo za chwilę napiszę, że coś wiem o Kolesiu, ale nie poqwiem co :-) No czy to jest poważne?

  467. koleś napisał(a):

    Nie, to nie jest poważne a tym bardziej koleś! :D

  468. mol napisał(a):

    Jakaś znowu afera? Z Kotką? z hazardem? Ze szpiegiem? Jarosław i ferajna pieprzą od rzeczy, a my się tym odruchowo zajmujemy. Po co? :-)

  469. koleś napisał(a):

    [koleś zgadująco patrzy w oczy molowi]:
    Bo my lubimy absurd?
    [cichcem, do ro]: Lubisz absurd? Pan Profesor pyta po co my, ten tego, rozumiesz, zajmujemy się?

  470. koleś napisał(a):

    Molu – jeśli zmierzasz do kłótni, to ja innym razem!
    Nie chce mi się pohukiwać – tu facet przez pół roku forsę tracił [coś kręci - a to łza w oku] a Ty chcesz pohukiwać!? Pamiętasz: “Tego pana żona rzuciła a Pan tutaj jakieś pretensje zgłasza!”?

  471. mol napisał(a):

    Jezus Maria! Jaki pan, jakie pieniądze? Czy już nie ma ludzkiego języka?? Kto stracił kasę na kurwy? Bartoszewski? Edelmann? jarosław? Zanikła zdolność pisania wprost?

  472. koleś napisał(a):

    Wypocznij!

  473. koleś napisał(a):

    Albo najpierw poczytaj, co się pisało tutaj – bo o czym z Tobą gadać, skoro nie jesteś na bieżąco. Najpierw jednak, nerwusie, wypocznij!

  474. mol napisał(a):

    Niechże ktoś o kimś napisze wreszcie: złodziej!
    Niecfhże ktoś weźmie na siebie odpowiedzialność za wygłoszenie tej opinii.
    Ale nie.
    Nie będzie słowa: złodziej!
    W żadnej z “afer”.
    Będzie podchodzenie, skradanie się i insynowawanie, na zasadzie: przecież wszyscy wiemy…
    Ale nie wszyscy wiemy….
    KTO ILE KOMU ukradł w aferze hazardowej?
    O czym mówią za moje pieniądze ludzie z komisji śledczej ds. nacisków?
    CO z komisją ds. afery Orlenu?
    O czym, my w ogóle rozmawiamy?
    Nie daliśmy się nabrać na maniackie oceny braci?

  475. ro napisał(a):

    Pędzi, pędzi królik, jak chłop pod Kańczugą.
    Hej, Mol nie rozumie, choć tłumaczysz długo.

  476. ro napisał(a):

    -Czym się różni kanarek?

    -Ma jedną nóżkę bardziej.

  477. koleś napisał(a):

    W Górsku świecą lamy słonecznym światłem na drodze do miejsca pamięci.
    Miejsca parkingowego – nie ma – przynajmniej ja nie znalazłem.
    Jest wiele plansz reklamowych.
    Informacji, że tu w Górsku, jest miejsce pamięci – nie ma.
    Gdybym nie wiedział, czego szukam – nie zobaczyłbym.
    Może wydano kilkaset tysięcy (bo nie wiem, czy te lampy są nowe, z tamtego roku czy też już były wcześnie) – ale nadal miejsce jest nieoznakowane, bez możliwości zatrzymania samochodu w promieniu 300 metrów.
    Tak więc – fajny link gazetowy chłopaków z Kujaw, ale siłą dziennikarstwa jest też konsekwencja w przypominaniu – a nie odfajkowanie!!

  478. koleś napisał(a):

    - A czym się różni krowa?
    - Mu nie robi.

  479. koleś napisał(a):

    Jeżeli wiemy, że marzeniem wielu polityków (oczywiście nie tylko, ale ja nie będę się czepiał pana Kazia, który zbiera puszki!) jest to, aby to i owo “zeszło z porządku” dnia – to czemu pozwala się na takie “zejścia”?
    ————–
    Kiedyś Miłosz miał rację pisząc o tym, że “poeta pamięta” – ale kto pamięta o poetach? Żyją jeszcze jacyś w Polsce?
    ——————-
    Dziennikarz mógłby pamiętać. I o poetach i o “sprawach zamiatanych pod dywan”. Ale oni wolą pamiętać o Kotce! [molu - robisz za symbol, jako ten będący pod ręką!] i skarżą się, że się pogubili, dali, nie to a tamto i w ogóle piana na ustach!
    ——————–
    Dobra… na dziś starczy.

  480. koleś napisał(a):

    Pięknie się bractwo rzuciło na pomysł prawyborów – że tak późno, że jeszcze parę dni wcześniej to inaczej a teraz inaczej, że to fikcja demokracji, że czemu dwóch a nie więcej (dwustu, panie Semka, dwustu!!!) i w ogóle przechlapane.
    Semka na piśmie, Ziemkiewcz na wizji (karta dźwiękowa mi padła, więc z ruchu ust wiem co nieco, ale gdzież mi tam to pojąć!), Wildstein mojego ulubieńca odświeżył (he he, wspominałem coś o konsekwencji przypominania – ale, na Boga, nie to miałem na myśli) [dlatego, ot tak, na wszelki wypadek - można opuścić czytanie - bo tekst też jest powieleniem znanych poglądów moich:
    "koleś napisał:
    Your comment is awaiting moderation.
    18 lutego 2010 at 08:52

    Mistrz Samogłosek Przeciągłych typu “e” i “y” Ludwik Dorn, powinien wpierw zatroszczyć się o własne zęby – bo jak wierzyć w dobre intencje człowieka, który, jeśli o siebie nie dba, to o mnie ma zadbać? Żart chyba!
    Ludwik Dorn mówi niechlujnie, przeciąga, stęka i duka jak kiepski uczeń czytający z elementarza (a wszakże to poeta!) – i… ośmieszyć coś lub kogoś jest łatwo (co, panie Ludwiku, jak się czyta o swoim uzębieniu, miłe to, co?), natomiast oczekiwałbym od niego nie złośliwych słów o jego konkurencji (moje stare pytanie brzmi: Czy jeśli Kaśka nawyzywa na Maryśkę, to jest przez to mądrzejsza?), ale propozycji rozwiązań – wszak jest politykiem, prawda? Czy też tylko się za takiego podaje?"]…
    Fajny dzień. Odwilż w przyrodzie. Smrodki w polityce.

  481. ro napisał(a):

    Siedzę u Szica, piję (bez umiaru) serwowaną (“bezpłatnie” ;) ) kawę. W telepatrzydle leci jakaś superstacja, czy inny tv obciach – “wiadomości” na okrągło.
    W “sensacjach dnia” na zbliżeniu przechylona olbrzymia głowa nareszcie wiarygodnego Największego Polskiego Polityka:
    -Kaczyński zbierał haki.
    Za moment:
    -Roman Giertych kłamie. -Zupełnie niewiarygodnie przekonuje Kaczor Starszy. Niewiarygodnie – bo skoro postawiono już na wiarygodność tego drugiego…
    W przerwie dla wytchnienia niedoszły polski Thor Heyerdahl pod czujnym okiem kamer prowadzi spontaniczne rozmowy z lekarzem i jest cały wdzięczny strażakowi, który nie pozwolił na kręcenie lodów. To znaczy: tym razem lody kręciły Thorem.
    A potem już normalnie: prawybory i Drogi Bronisław jr z przyklejonym uśmieszkiem pieprzy jak zwykle coś bez sensu.
    W salonie potencjalny klient z reklamówką (wypchaną!!!?) ogląda lśniącą avensis; diler go obskakuje, coś “włancza”.
    Przez moment ryk radia:
    - …stanie wyłoniony w PRAWYBORACH.
    Odbieram moją verso (przegląd – niech to cholera, za taki przegląd można kupić malucha w dobrym stanie).
    Wciskam “start”:
    - …stanie w PRAWYBO… – Jeszcze mam refleks.
    Chłopaki se jak zwykle włączyły radio na ulubiony RMF.
    Na Shellu kolejka przy kasie, więc radosna nowina w całości:
    -Prezydent na kandydata Platformy Obywatelskiej (czy jakoś tak) zostanie wyłoniony w PRAWYBORACH. Bronisław Komorowski i Radosław Sikorski będą się ze sobą zmagać, ale Tonald Dusk zapowiedział, że kampania będzie pozytywna.
    -Inaczej obu postawi do kąta i sam zostanie prezydentem – mówię do facta za mną.
    Nie rozumie. Ja po niemiecku też. Szczęściarz, ten facet.
    Przyjeżdżam do domu, “włanczam” TVP Info. Na pasku:
    - …RAWYBORACH zmierzą się Radosław Sikorski (na przebitce migawka z “sekretarzem stanu” w rusztowaniu) i Bronisław Komorowski (ta sama przebitka – Bronek się nie przebił?).
    [...]
    Otwieram lodówkę…
    Pasztet! Z indyka.

  482. koleś napisał(a):

    Tak, bardzo utwierdziłeś mnie ro w przekonaniu, że miłośnicy zamordyzmu (własnego oczywiście, bo dla zwalczania zamordyzmu konkurencji bardzo ładnie mówią o prawie, sprawiedliwości, uczciwości iiii tak dalej) tupią ze złości nogami.
    Trudno – PRAWYBORY, drogi ro, są jak stwierdzenie, że Ziemia jest okrągła.
    Inaczej – Waszej (bo SIĘ zaliczyłeś) histerii HISTERII ocenić nie mogę.

  483. ro napisał(a):

    Musiałem się zaliczyć, bo jak napisał wieszcz:
    -Gwałt niech sie gwałtem odciska.
    A inny wieszcz stwierdził i udowodnił:
    -Każdej sile (tupiącej ze złości nogami) musi przeciwdziałać siła przeciwnie skierowana (tupiaca nogami z podobną złością).
    Inaczej ciało dostanie kopa… :)

  484. ro napisał(a):

    Przełam się, poszukaj tego “Najwyższego Czasu”. Strona IX. Daje do myślenia. I zapewniam Cię, że nie jest to kaczystowska propaganda.

  485. koleś napisał(a):

    Daj spokój, drogi ro. Naciągasz mnie na koszty – wczoraj pojechałem do Górska, bo mnie “ciachnąłeś po sumieniu” linkiem z bratniej gazety – a to trochę kilometrów jest od miejsca, gdzie mieszkam. I jeszcze mi mówisz, że najwyższy czas kupić imiennicze pismo… Z torbami pójdę! :D

  486. ro napisał(a):

    Dobra! Zeskanuję i puszczę Ci mailem (ale dopiero jutro).

  487. koleś napisał(a):

    Gdyby to Kaczor zaproponował prawybory. On, kot i Palikot, he he, żartuję… Ale gdyby zaproponował, co? Wiwaty, okrzyki, młodzieżówka PiS tańczy i śpiewa, a budzi się rankiem pytając sąsiad sąsiadkę o imię? Ale ja poważnie! Prawybory to jak 2×2=4
    W dodatku sprawdzone.

    A gdyby zaproponował wzmocnienie władzy, prezydenckiej oczywiście – ale wzmocnienie władzy a nie wydzieranie sobie ministrów!!! Co?
    Nie czaruj mnie, że tego nie widzisz, bo zwątpię w Twoją inteligencję!
    A ten jazgot – nie przypomina Ci czegoś?
    Zakrzyczano reformę konstytucji – że pochopna, że pośpieszna, że kiełbasa, łojeny!
    Nie – by dać nową propozycję.
    Ale – BY ZNIECHĘCIĆ!
    Nie udawaj, że tego nie widzisz.
    Lecz widzisz! W takim razie – czemu to robisz?
    Czyżby – Nie Jest Istotne Co Kto Mówi, ale Kto Mówi – Syndrom?
    No to kicha!

  488. ro napisał(a):

    A gdyby się Kaczor wpisał w dyktando?…

    Smuci mnie Koleś, że wciąż to muszę powtarzać.
    Blisko mi do liberalizmu (ale daleko do soc-liberalizmu), więc w naturalnym odruchu zagłosowałem na Tuska i PO. Przegrałem. Ale pomyślałem: nic to, zrobią koalicję i pogonią rakowi kota.
    A chwilę potem zostałem ogłuszony. I co najdziwniejsze chór rozpisany na głosy śpiewał razem tę samą pieśń co w `92. “Panie prezydencie proszę ratować ojczyznę”.
    Tusku musisz! – śpiewali zgodnie soliści, od A do Ż.
    Widzisz, mam tę przypadłość, że gdy hałas jest zbyt głośny – uciekam. Nawet gdy ów hałas to Haendel, czy Bethoven. Uciekam i zaczynam z hałasem walczyć, jak mogę. Nie daję się ogłuszyć na dłuższą metę.

    Gdyby to Kaczor zaproponował prawybory?… :D
    To nie musiałbym niczego mówić Koleś. :) Zgodny chór powiedziałby za mnie: że Kaczyńscy chcą sobie zrobić bezpłatną reklamę wyborczą.
    Smuci mnie jedynie przypuszczenie, że wielu ludzi, co do których intencji i inteligencji nie mam wątpliwości, powtórzyłoby zapewne za tym chórem…
    Gdyby zaproponował wzmocnienie władzy prezydenckiej…
    :D
    Patrz j.w.

    Nie widzisz tego Koleś, że w dzisiejszej rzeczywistości medialnej Kaczor NICZEGO nie może zaproponować? Obojętnie, czy to będzie miało sens, czy tego sensu będzie pozbawione. Przecież oni (już nie pamiętam w którym programie) wydrwili list Kaczyńskiego do Łukaszenki. Gdyby nie napisał – toczyli by pianę, że nie.

    Oni są skazani na porażkę, chyba że instynkt (nie rozum – instynkt) wygra z emocjami.
    Teraz, bo za parę lat będzie pewnie za późno.

    Sorry, że zadmę w złoty róg. Koleś, opozycja antykomunistyczna NIGDY nie dostała swojej szansy. By pokazać, o co chodzi! Skutecznie ją odsunięto lub zaadsorbowano; czasem na własne życzenie. Przy powszechnym jazgocie. Tak, właśnie jazgocie: zajrzyj na pierwszy lepszy portal, obejrzyj “Szkło kontaktowe” (“Jeno wyjmij mi z tych oczu szkło bolesne…”).
    A Ty oczekujesz racjonalnych zachowań i reakcji, dobrych pomysłów, dobrej technicznie gry, kiedy wkoło fruwa słoma – nie tańczących – wirujących chochołów.
    Koleś, idę o zakład, że gdyby był realny i nawet bezbolesny pomysł na uzdrowienie finansów publicznych, czy problemu emerytur, i gdyby ten pomysł przedstawił któryś z braci Kaczyńskich, to ów chór, od Adama począwszy na “Życiu” kończąc (przy paranienormalnym rżeniu kabaretu “Koń Polski”) nie zmieniłby tonacji ani o ćwierć nuty.

    PiS i Kaczyńscy przegrają, a razem z nimi jakieś tam moje nadzieje, czy szczątkowe marzenia.
    Nie, nie na nich: na to co by mogło ewentualnie być po nich!
    A na Uniwersytecie Gdańskim powstanie Wydział Tożsamości Płci.
    Stop! Nie Wydział Tożsamości!…
    Powstanie Gender Studies Center.

    Co mi się u licha ten “Wehikuł czasu” przyczepił.
    Do diabła z Wellsem.
    Et a l’enfer avec vous, monsieur ro.

  489. koleś napisał(a):

    ro, czy się mylę, ale odniosłem wrażenie, iż po prostu dla równowago ciągniesz w drugą stronę? Jak oni tam, to Ty tu. No w porządku – tak też może być.

    Mnie tam czasem bliskie są poglądy wyrażane przez tę czy inną stronę – dawałem temu wyraz.
    Niby sobie ro mówisz, że monopolu na mądrość nikt nie ma (a może nie mówisz? to przepraszam!), ale jakoś tak wychodzi, że “tamci” nie mają go na pewno a Kaczor nie musi, bo jak powie, to zaraz w łeb.
    No, ale przecież – do licha – ro – jak on już co powie, to w stylu newsweekowym – otwierającym, że tak powiem, szerokie pole interpretacyjne.
    I tak raz za razem – szerokie pole interpretacyjne.
    ro… to daje nam szerokie pole interpretacyjne. A potem po tym polu mol lata wściekły, zły i zaklina się, że on tych barowiczów jak dorwie to im powyrywa! Zobaczysz. Doigramy się obaj za to… szerokie pole interpretacyjne.
    Ja napisałem i podtrzymuję – niech znikną sobie ze sceny politycznej – obaj panowie Kaczyński, taki Giertych, Lepper, Olechowski, Piskorski czy jakieś inne typy… He, he – pan Łyżwiński (mówi Ci coś jeszcze to nazwisko) “dopracowuje” jak się wyraził, metodę do “pewnego wygrywania w lotto”…
    To był poseł! W lotto chce system opracować! Jak szybko, bardzo szybko będzie machał rękami to wzleci!
    —————
    Nie! Stop! Dość absurdu! Dajcie jakiś poważny temat… Jakiś nowy wątek! Hej, molu. Przyrzekam, że w pierwszym wpisie nie będę o Kaczyńskim. ;)

  490. ro napisał(a):

    Właśnie uwiera mnie to, że do wyliczanki nie nie dodajesz dalszych nazwisk.
    I dlatego nie mogę się zgodzić na kompromis.
    Bo to by było tak, jak śpiewała Maria Koterbska:

    W dziwnym mieście, w którym nigdy deszcz nie pada
    i gdzie ratusz ulepiony jest z cynfolii,
    co dzień rano kolorowy kram rozkłada
    potargany stary handlarz parasoli.
    I zachęca małych ludzi cienkim krzykiem,
    w rękach trzyma parasolki kolorowe,
    parasolki maciupeńkie, jak guziki:
    białe, żółte, fioletowe i różowe.

    Parasolki, parasolki dla dorosłych i dla dzieci!
    Parasolki, parasolki – kropla przez nie nie przeleci!
    Parasolki, parasolki. parasolki bardzo tanie!
    Parasolki, parasolki proszę brać panowie, panie!

    Mali ludzie mają małe domki z piasku
    i maleńkie samochody z plasteliny…
    Mali ludzie mają bardzo mało czasu,
    bo maleńkie są zegary i godziny…
    Muszą robić złote kule, być w teatrze,
    potem jeszcze wpaść na chwilę do sąsiada.
    Na sprzedawcę parasolek nikt nie patrzy,
    zresztą u nich przecież nigdy deszcz nie pada.

    Parasolki, parasolki dla dorosłych i dla dzieci!
    Parasolki, parasolki – kropla przez nie nie przeleci!
    Parasolki, parasolki. parasolki bardzo tanie!
    Parasolki, parasolki proszę brać panowie, panie!

    Odszedł z miasta, w którym kramik swój rozkładał
    potargany stary handlarz parasoli,
    wtedy deszcz z małego nieba zaczął padać
    na ulice i na ratusz – ten z cynfolii.
    I spostrzegli mali ludzie z małych domów,
    kiedy mieli mokre brody, mokre głowy,
    że na Rynku, przy Ratuszu nie ma kramu
    i sprzedawcy parasoli kolorowych.

    Parasolki, parasolki. parasolki bardzo tanie!
    Parasolki, parasolki proszę brać panowie, panie!
    Proszę brać, panowie, panie!
    Parasolki! Parasolki!!!

    Zlikwiduj deszcz Koleś, to przystanę na wyrzucenie parasoli.

  491. ro napisał(a):

    No i mam kłopot!
    Znowu zostało zaprzeczone, jakoby klimat się ocieplał: badania na Antarktydzie wykazują w ostatnich latach proces odwrotny lub stabilizację temperatury.
    Kłopot w tym, że dane opublikowali badacze rosyjscy… ;)

  492. koleś napisał(a):

    He, he, drogi ro – no nie zarzucaj mnie braku nazwisk!
    Jeszcze parę “przemiłych” osób, cierpiących na różnego rodzaju choroby znane tylko ludziom wymyślającym politykom alibi też by się znalazło, ale…
    Wiesz – po pierwsze – nie one były celem moich filipik (he he) tym razem, a po drugie… eee, po drugie to zapomniałem :D (naprawdę!)…
    ———-
    A badacze rosyjscy… Drogi ro – w Rosji naukowcy prowadzą badania, kosmonauci latają wokół Ziemi a politycy latają do Davos. U nas naukowcy prowadzą kawiarnię, kosmonauta sygnuje stan wojenny a politycy latają od stacji do stacji a każda z nich jest bardziej ko(sssss – co to tak syczy? a teraz? przestało)miczna…

  493. ro napisał(a):

    Ale oczywiście pamiętasz, że nie tylko ze stacji do stacji, ale także ze stacji na cmentarz?…
    :D
    —-
    Ale jak tu podeprzeć się ruskim autorytetem? To ponad moje siły. Prawie jak francuskim…
    :D

  494. mol napisał(a):

    Naukowcy mają narodowości? Dotąd myślałem, że maja rację albo się mylą. No ale po to też jest blog, by się uczyć :-)
    Temat ocieplenia mnie rozbawia do łez. Istota sporu jest taka: Skoro lewica twierdzi, że klimat się ociepla, to znaczy że zaraz zechce podnieść podatki. Dlatego prawica chórem zaklina się, że oto się ów klimat nie ociepla, czyli podatków podnosić nie trzeba. A że jacyś hakerzy kradną majle, to robi się to co tygrysy lubią najbardziej: scenariusz płaszcza i szabli, więc i spisek… Kto wie, czy masoni w to nie są zaangażowani? Może nawet ci od Strefy 51?
    Jak w tym zgiełku mierzyć zwyczajnie temperaturę i próbować interpretować wyniki?
    Sobie zmierzyłem: mam 38 i zawalone gardło. Podjąłem decyzję opartą na interpretacji barań i obserwacji: idę się położyć :-)

  495. mol napisał(a):

    Acha:
    “Szkło kontaktowe” tłamsi polską prawicę antykomunistyczną.
    Kiedyś dostałem po pysku od pewnej kobiety, gdy ż byłem nietrzeźwy i niegrzeczny.
    Kumple nazajutrz puytali, czemu mam taką pokancerowaną gębę?
    - Aaaaa, bo drzwi nie zawuważyłem – mamrotałem.
    Jakoś mi było głupio wyznać prawdziwy powód.
    Ta zbiorowa, grupowa niechęć do jakiegoś “Szkła kontaktowego” mnie dziwi. Paru facetów z miernym poczuciem humoru rozwala formację polityczną?
    Taka ona łatwa do rzucenia na kolana? :-)

  496. koleś napisał(a):

    O kim mówisz, molu? Czyja grupowa niechęć? Jakie szkło kontaktowe? Masz na myśli soczewki? Rabat okulistów w zależności o ilość lat klienta? Nic nie rozumiem!
    A w ogóle to kogo nazywasz polską prawicą antykomunistyczną?

  497. ro napisał(a):

    Nec Hercules… tłumaczy się z polska:
    gdzie g… kupa,
    tam Herkules d…

  498. mol napisał(a):

    Może i mam gorączkę, ale:
    “Przy powszechnym jazgocie. Tak, właśnie jazgocie: zajrzyj na pierwszy lepszy portal, obejrzyj “Szkło kontaktowe” (”Jeno wyjmij mi z tych oczu szkło bolesne…”).”
    No i to mnie rozbawia od dawna :-)

  499. ro napisał(a):

    Kłopot z Tobą Molu jest taki, że w Twoim przypadku powiedzenie: jeśli fakty nie pasują, tym gorzej dla faktów ma bardzo specyficzny smak.
    Bo jeśli powiem, że CAŁA nauka z tamtych stron ma podkład ideologiczny, to zaprzeczysz i… będziesz miał rację. Ale jeśli powiem na przykład, że był taki gość jak Łysenko, albo Makarenko to zapytasz, kim był jeden czy drugi.
    Jeśli zaś powiem, że eugenika była dziedziną nauki jak najbardziej, to mnie oskarzysz o faszyzowanie, co będzie taką prawdą jak to, że wesz kaszle. Jeśli natomiast wspomnę, że była sobie taka ekonomia polityczna, to znów mi zarzucisz, że robię z CIebie komunistę. :)

  500. mol napisał(a):

    Jestem prostym pismakiem, ale wiem kim był Makrenko a nawet Łysenko :-)
    Mój kłopot z Tobą RO polega na tym, że DZIŚ ludzie, którzy kształtują swoje wyobrażenie o świecie na podstawie np. lektury DZISIEJSZEJ prasy dostają przekaz, który opisałem wyżej. Lewica wierzy w ocieplenie, prawica nie wierzy. No czy to nie śmieszne?
    Nie znam ekonomii niepolitycznej. Niby czego miałaby dotyczyć i co zalecać?

  501. ro napisał(a):

    No proszę! Jak chcesz, to potrafisz pisać z sensem. :)

  502. koleś napisał(a):

    Na dobranoc… i molu Twoje zdrowie!!!
    ———-
    Ktoś wspominał, że lubi Mazurka?
    [koleś napisał:
    Your comment is awaiting moderation.
    18 lutego 2010 at 21:54

    Ponieważ Gniewkosynrybaka napisał:
    18 lutego 2010 at 20:17

    o czym ten felieton???? to ja, koleś żyjący już bezczelnie długo, spróbuję odpowiedzieć: Za czasów komuny (a ja te pamiętam dobrze, nawet bardzo dobrze) niektórym felietonistom dawano spory margines swobody – taki miał p. Daniel Passent na przykład terminujący (ale nie jako Terminator!) u tow. M. F. Rakowskiego w “Polityce”. Tenże jednak Daniel Passent (skarżący się obecnie jak bardzo był prześladowany przez cenzurę – aż żal ściska tak bardzo, że orzełek nie wie, co z zawartością żołądka zrobić!) musiał od czasu do czasu popełnić tekst, czyli felietonową pańszczyznę i na przykład poprzeć stan wojenny.
    Pan Mazurek “odbębnia” (bo chyba nie tak sam z siebie, co?) felietonową pańszczyznę atakując senatora Romaszewskiego, skrzętnie przy tym ukrywając, że senator protestuje przeciwko nakładaniu obroży Mazurkom…
    Ale tej bajki obywatel Mazurek nie rozumie.]
    ————-

  503. ro napisał(a):

    Ktoś, kiedyś…
    A czy można mieć rację w jednej sprawie, a w innej nie mieć?
    A czy można w jednej sprawie zachować się, a w innej nie zachować?

  504. ro napisał(a):

    Najpierw czytam tytuł:
    “PiS obraziło się na marszałka Komorowskiego”.
    Oho! Znowu krótkie spodenki, piaskownica i “biorę zabawki i idę do domu”.

    A potem czytam artykuł i myślę sobie: jak też byłby zatytułowany trzy lata temu?

  505. koleś napisał(a):

    Przypuszczam, że “PiS blokuje reformę państwa” albo dosadniej jeszcze.
    —————-
    Mnie przyszło do głowy, że chłopaki z PiSu pojęli wreszcie, iż “zaczyna się moda na konkrety”.
    Zgłosili ponad 70 projektów ustaw, które leżą sobie u Komorowskiego.
    I nikt poza nimi samymi o nich nic nie wie.
    Sam Komorowski przecież też ich nie czytał.
    Bo po co?
    A może czytał?
    Ale… po co? Skoro leżą.
    Tak czy inaczej – wyszło na moje! kolesiowe!
    Jak się chce coś zreformować – to trzeba o tym mówić, trzeba znaleźć do tego sojuszników, wykonawców, ludzi, którzy znajdą interes, w tym, by się za tę reformę zabrać.
    Póki co – Pis ale przecież nie tylko PiS – najpierw wiedział w kogo przywalić ustawą!
    I dziwił się, że natychmiast sam dostawał na odlew!
    —————
    PiS które chce iść ze swoimi projektami ustaw do ludzi – zrobiło to, co PO z prawyborami – odkryło, że Ziemia jest okrągła. Śmieszne?
    Na tle – może i owszem.
    Ale, i każdy psycholog to potwierdzi, odkrycie własnej Ameryki bardzo zapada w pamięci i utrwala się.
    Tyle psycholog.
    Natomiast psychiatra powie mi: “Panie koleś! Ja bym ich jeszcze trochę poobserwował”
    Ale psychiatrzy lubią sprowadzać marzycieli na ziemię ;)

  506. koleś napisał(a):

    Tylko… jak już poznałem PiS (ale przecież nie tylko PiS) – pokażą te projekty nie po to, aby znaleźć sojuszników, ale by się poskarżyć!”Można by, gdyby nie to brzydkie PO (PSL, SLD, Układ, Unia, Ekolodzy, itd., itp. – niepotrzebne skreślić)”
    Jak partia o stalinowskim modelu władzy może zreformować kraj? Model stalinowski polega na: a)zakazie walk frakcyjnych,
    b) usuwanie inaczej myślących,
    c) pozastatutowy system kar,
    d) wzajemna podejrzliwość i nieufność,
    e) konspiracyjne, by wręcz nie powiedzieć “spiskowe” metody tworzenia programu – np. ZPP
    no i
    f) WÓDZ – dotknięty geniuszem albo w innej formie wielbiony przez swoich np. Cymański – “proszę ode mnie nie oczekiwać krytyki prezesa” – bo co, panie pośle? Bo fucha w parlamencie za grubą forsę by przepadła, prawda?, czy media o komunistycznym rodowodzie jak np. “Polityka” z kultowym wręcz ostatnio:”Tusku musisz!”

  507. koleś napisał(a):

    Która partia ma najbardziej ten stalinowski model wdrożony, co?

  508. koleś napisał(a):

    Piję do Romaszewskiego, który stwierdził, że program PiS jest mu bliski…
    Komunizm, panie Senatorze, powstał na wielkim współczuciu dla ludzi pracujących po 18 godzin…

  509. koleś napisał(a):

    …bo jest ogromna różnica, drogi ro, czy idzie się z projektami ustaw “do ludzi” (czego PiS nie robi) czy “do mediów, na konferencję prasową”…
    To pierwsze świadczyłoby o chęci budowania społeczeństwa obywateli.
    To drugie nie świadczy.
    Rzecz w praktycznym rozwiązaniu:
    jeżeli media nie są miłe wobec PiS – to i nie będą specjalnie wnikać w treści projektów, prawda? No chyba, żeby “dowalić”!
    Stąd konferencja prasowa to będzie zestaw odpowiedzi typu obronnego i oskarżycielskiego.
    Znowu! Mało konkretów, więcej “abonasprześladują i namniepozwalają!”
    Mogę się założyć.
    Zero oddźwięku. Tylko ro będą pisać – patrz wyżej!
    Ale ro – nie dostanie zaproszenia na spotkanie konsultacyjne w sprawie ustawy!
    Mogę się założyć.
    Uzasadnienie: “Może stracić pracę, jak pan Kazik ze Starachowic czy pani Ziuta z Wałbrzycha” – na tej samej zasadzie, jak te fałszywe loterie podają, że ktoś tam wysłał pusty sms i dostał 10 000 złotych!
    Kaczyński pewnie nie wie, że jakiś ro istnieje!
    Tak samo nie wie, że jakiś koleś i istnieje!
    Jemu to nie jest potrzebne, a Cymańskiemu już zupełnie – bo a nóż widelec ro byłby lepszy!
    Rzeźnik też nie pyta mięcha, w którą kiełbachę je nabić!

  510. koleś napisał(a):

    ro – przeczytałem ten “zwordowany” skan. Dzięki.
    Jest takie jedno zdanie (przynajmniej), które ma wielki wpływ na moją opinię – sens tego zdania zawiera reguła rzymska o “wysłuchaniu drugiej strony”.
    A drugiej strony we wspomnianym artykule nie ma.
    Warszawa to temat sam w sobie odległy – nie znam ani wysokości czynszów (a przecież te się różnią w zależności od dzielnicy i ulicy) teraz, przed rokiem, porównawczo —-
    to tylko jeden przykład – facet pisze i jemu się wydaje, że wszyscy wiedzą, o czym on pisze.
    A ja nie wiem – a angażując się w działanie na podstawie tego tekstu można wyjść na… durnia.
    Bo może się okazać, że, powiedzmy, przykładowo – przeniesienie biznesu o 50 m oznacza wzrost dochodu o 25% (sklep przy głównej ulicy a sklep w bramie!)…
    —–
    Taaak… No, jeśli pisze dla tych, którzy nie lubią Hanny Gronkiewicz-Walz, to może ich to zadowoli, chociaż na mój gust, to ich byłby mało wybredny?
    ———
    Wskazałem na dwa mankamenty: ot, takie, które od razu wpadły mi w oczy.
    Ocena: publicystyka donosicielska.
    Wartość odżywcza: trudno strawne.
    ———–
    Wyjazd do Górska (po Twoim linku) był cennym doświadczeniem – nie żal mi ani czasu, ani ropy.
    O kupno tego czasopisma z artykułem, którego zwordowany skan mogłem przeczytać – miałbym pretensje :D

  511. ro napisał(a):

    Cytuję z pamięci:
    “Po co mamy zgłaszać ustawy, skoro prezydent i tak zgłosi veto?”
    Cytuję z Internetu:
    “Tusk jest dotknięty przez Boga wielkim geniuszem”.
    Pytanie a propos stalinowskich modeli:
    Kto ostatnio “odstrzelił” w swojej partii wierchuszkę?

    Pozdrowienia od warszawskich kupców. (Oni też nie wiedzą, że jakiś ro istnieje).

  512. koleś napisał(a):

    Kto na ławce wyciął serce
    i podpisał: “Głupiej Elce”,
    kto? no powiedz, kto?

    Odpowiedź: zakochany
    a nie chuligan.
    ————
    A warszawscy kupcy dadzą sobie radę.
    Jeśli mają rację.

  513. koleś napisał(a):

    z “Czerwonych Gitar” jakby kto pytał…

  514. ro napisał(a):

    Pędzi, pędzi królik, aż gubi reformy.
    Hej, kiedy Roman Giertych wstąpi do Platformy?!
    Wstąpi do Platformy? Skąd taka nowina?
    Hej, o to trzeba spytać samego Gowina!

  515. ro napisał(a):

    Był sobie taki kupiec w Głuchołazach. Nie pamiętam nazwiska – mały byłem.
    Miał sieć sklepów. Konkretnie dwa.
    W ramach bitwy o handel dostał tak zwany domiar. Dał sobie radę.
    Na miejscu, w urzędzie skarbowym w Nysie.

  516. koleś napisał(a):

    http://www.bankier.pl/wiadomosc/Wynagrodzenia-najwazniejszych-polskich-politkow-sa-zenujaco-niskie-2095543.html
    Czy to jest tak?
    “- Bronek, no wiesz, że ja ci premii nie dam, ale jak przedstawisz mi fakturę, weź tam jakiegoś niech ci wystawi, to ja to pokryję a Wy się podzielicie! Za co? A za telefon chociażby!”
    Czy jest tak?
    “- Stachu? A jak przestaniesz być tym ministrem, to co będziesz chłopie robić? Co umiesz? Wodę nosić i piasek przesiewać? Więc albo załatwiasz mi to pozwolenie, albo brachu jak już nie będziesz ministrem to w ogóle nie będziesz!”
    Czy jest tak?
    “-Rycho? Słuchaj, płacę Ci łebku jeden, żeby mi tam żadna sierota nie reformowała płacy! Co? A rozedrzyj ryja, że matki karmiące piersią głodują albo jakie inne nie mają roboty,a tu premiera miliony zarabia! Dalej! Bo ja nie, bo jak mi z gara będą wyłazić, to ja ciebie w tym garze ugotuję!”
    A w ogóle – co na to prasa na Kajmanach?

  517. ro napisał(a):

    Mąż wraca do domu lekko niewyraźny. Żona:
    - Piłeś?
    - No coś ty, ani kropelki.
    - Przecież widzę, ledwie stoisz na nogach. Przyznaj się…
    - Nie piłem.
    - Powiedz Gibraltar.
    - Piłem…

  518. mol napisał(a):

    Króciutka glossa do wpisu Kolesia:
    Passent nie popierał stanu wojennego. Opowiadał się natomiast przeciwko weryfikowaniu dziennikarzy, czym wuwołał gniew Urbana. To tak gwoli prawdy.
    -
    Chrrrrrrrrrrrrrrrypa mi przeszła :-) Jeśli kogoś to obchodzi :-)

  519. koleś napisał(a):

    Wikipedia o Passencie:
    “W latach 80. wielokrotnie bronił na łamach tego tygodnika decyzji o wprowadzeniu stanu wojennego oraz polityki ówczesnych władz.”
    Jacek Kaczmarski “Marsz intelektualistów” – pisałeś, że masz wszystkie jego piosenki! Masz tę także?
    A jak w piwnicy dokopię się do starej “Polityki” to i zeskanuję… Chociaż wątpię… Się nie dokopię. Wyrzucili. Muszę się zastanowić, czy iść szukać w Bibliotece Miejskiej…? Coś mnie chłopaki ostatnio w koszty wpędzacie!

  520. koleś napisał(a):

    Gniew Urbana wywołał…. Molu: buhahahahahaha!!! i jeszcze raz: buhahahaha!
    Proszę – zastanów się co piszesz i, przy okazji… cholerka… no do kogo!

  521. ro napisał(a):

    Jak się chce wędkować, to się nie szuka ryb, tyko ptaków. Dziennikarze którzy nie popierali stanu wojennego, wtedy poznikali. Passent, o ile pamiętam – nie.

  522. mol napisał(a):

    Wolałbym cytaty, ale…
    Nie upieram się, jednak pamiętam, że między Passentem a Urbanem rozegrał isę spór o sens stanu wojnenngo a przede wszytskim o sens weryfikacji dziennikarzy. Zaprzątał naszą uwagę, bo wówczas spór na te tematy był czymś niecodziennym. (Dlatego nie lubię ahistorizmu).
    Passent napisał dwie świetne książki reportażowe: o Fibaku oraz o amerykańskim kongresmenie.
    Na “Polityce” ja się wychowywałem. Można oczywiście napisać – tow. MFR, ale już z samego użycia skrótu wynika, jaką spełniał rolę. No bo skoro skrót odczytywalny….
    Wielu ludzi popierało stan wojenny. Więcej niż chciałoby się by popierało.
    Ale są fakty, więc trzeba się z nimi pogodzić.

  523. mol napisał(a):

    Są zbiorki felietonów Urbana. Z tamtych czasów, drukowane metodą “szybkiej ścieżki”. Wystarczy poczytać.

  524. mol napisał(a):

    Marsz intelektualistów? A wiesz co “intelektyaliści” zrobili z interpretacją “Murów”?
    To ci właśnie intelektualiści, którzy nie potrafią zrozumieć przewrotności tekstu?
    No to ja wolę być głpucem niż rozedrganym ideowo ciulem, któremu się marzy bucie choć trochę mądrym

  525. koleś napisał(a):

    Co, chciałbyś zatrzeć skrót tow. przez M.F.Rakowski? to “F” dla odróżnienia go od M. Rakowskiego! A “towarzysz”? No, nie rozśmieszaj mnie molu – toż to ostatni Pierwszy! Że co, że go to może obraża? Pamięć o nim obraża? Chyba żartujesz!
    Widać – a nas się czepiasz, ro szczególnie – że i dla Ciebie są kanarki “z jedną nóżką bardziej”!
    Tow. M.F. Rakowski był najinteligentniejszym polskim komunistą, był dobrym mówcą i miał jasne sposób wyrażania myśli na piśmie. To on był polskim Gorbaczowem, tyle że dużo, dużo wcześniej!
    Śmiem twierdzić, że rosyjski GRU patrząc na Rakowskiego, towarzysza i M.F. postanowił znaleźć kogoś podobnego w Rosji. I znalazł Gorbaczowa!
    TO jest moje zdanie o Rakowskim.
    ————–
    Na felietony Passenta czekał tydzień w tydzień.
    Płakałem ze śmiechu nad jego tekstami satyrycznymi.
    Dlaczego nie?
    Świetne pióro! Jedno z najlepszych w Polsce (inni mieli dużo mniej szczęścia, mieli może talent, ale nie stało za nimi żadne z mocarnych w Polsce lobby)… Passent mówił o sobie, że “wylazł z szafy” – ale wylazł na stół! A inni, którzy “powyłazili z pól malowanych zbożem rozmaitem, wyrżniętą inteligencją, wyplenionym mitem” – ci trafili różnie…
    “Wywołujący gniew” proszę mola – nie studiowali w Princeton!

  526. mol napisał(a):

    Miałem przyjemność spotkać się z MFR w Opolu.
    zadałem mu pytanie, czemu zechciał mnie kiedyś zamknąć?
    Spojrzał na mnie i powiedział – przepraszam.
    Jakoś mi się zrobiło przyjamnie.
    A Jego wspomnienia kartkowałem bez urazy.
    Było w Polsce oszukane pokolenie.
    Nie dałbym wairy, że oszukiwali się na własną rękę.
    Ale znów – może się mylę…

  527. koleś napisał(a):

    Było w Polsce pokolenie, które dokonywać musiało wyborów sumienia i to w tempie, do którego normalny człowiek żadną miarą nie jest przygotowany.
    Wybór z września 1939: zostać czy uciekać, walczyć czy wydostać się z kraju, wrócić do domu czy iść do podziemia, trzymać się Niemców, Sowietów czy swoich, jeżeli się trzymać okupantów, to gdzie jest granica…
    Jedni dokonywali wyborów spontanicznie, inni po namyśle – dokonać każdy musiał – nawet jeśli dał się ponieść jakiejś fali – to dał się ponieść było też wyborem…
    I tak rok po roku – stale “za” czy “przeciw”, rok w rok, miesiąc w miesiąc, dzień w dzień…
    Nawet jeśli ktoś wyłączył czucie i myślenie – to też był wybór.
    To pokolenie – ono musiało wybierać!
    Może dlatego tak łatwo jednak odeszło od wyborów?
    Może dlatego tal łatwo dało się poprowadzić za rękę i za kark do socjalizmu?
    Że wreszcie ktoś zdjął z barków ciężar podejmowania decyzji.., Decyzji o życiu lub śmierci… “a jeden wlazł pod stół i ocalał”… Ludzie wiedzieli, że podejmowanie decyzji nie daje ani jednej szansy więcej na przeżycie – o przeżyciu decydował przypadek. Nie ty zginąłeś, ale to dziecko z sąsiedztwa. Nie ciebie zabiło, ale twoją matkę. Nie było w tym żadnej twojej zasługi, że przeżyłeś. Tylko nieliczni mieli możliwość powiedzieć, że przeżyli dzięki sobie.
    Przeżyli, bo ktoś ich uratował, ktoś zastąpił w apelu do śmierci.
    I nagle przyszli komuniści – i zdjęli ciężar podejmowania decyzji. Oni ją podjęli.
    Bili się z “leśnymi” i to była straszna walka – bo “leśni” też zdejmowali ciężar myślenia.
    Ale to “leśni” wychodzili z lasu “za amnestią”. Czyli przyznawali, ze “nie mieli racji”, albo ich racja była mniejsza.
    O tym, że ginęli zdradziecko, mordowano ich, rozstrzeliwano, wywożono – mało kto mówił i mało kto wiedział – martwi nie mówią tak czy siak, a świadkowie wiedzieli, że milczenie może nie jest złotem, ale jest na pewno życiem.
    ————
    Takie molu luźne myśli.
    Wyczerpani byli.
    Mieli dość.
    Chcieli się kochać, mieć dzieci, spokój.
    Wielu – nie chciało widzieć.
    Ale potem – musieli już oczy otworzyć.
    Skoro komuniści, tacy jak Rakowski, te oczy sami zaczęli otwierać….

  528. ro napisał(a):

    Mylisz się. I to bardzo, jeśli chodzi o tego pana! Swego czasu jego była wspominała. Raczej ciepło; to “przepraszam” bardzo do niego pasowało. Ale – mówiła Wilkomirska – jedno ją doprowadzało do rozpaczy: to że co innego słyszała w tv, a co innego w domu. Trochę to przerysował Bareja w “Alternatywąch” – Rakowski nie był Janem Winnickim. Ale zaliczanie go do oszukanego pokolenia… Molu nie obrażaj inteligencji Rakowskiego. A przy okazji paru innych facetów.

  529. koleś napisał(a):

    ro… przepraszam, ale pod kategorię “co innego w tv” a “co innego w domu” to podpada ho ho ho a może i prawie 90%, a jeśli chodzi o polityków to 99,9%…
    Sam doskonale wiesz, że i sam w barze, tutaj, u mola, nie napiszesz pewnych nazwisk, pewnych skojarzeń – bo to mogłoby ściągnąć na kark proces, prawda?

  530. koleś napisał(a):

    A wierzyć można albo byłym żonom, albo byłym mężom, chyba że się siedziało pod ich łóżkiem. No ja nie siedziałem, a Ty pewnie też nie?

  531. ro napisał(a):

    Oczywiście, że kwestia wiary! Ileż to razy dziennie każdy z nas musi wybierać właśnie w oparciu o wyczucie, które tylko czasem przechodzi w “prawie-pewność”. Mam wybór między komunistą, a w dodatku politykiem (czy odwrotnie) a artystką światowej sławy, która w dodatku miała problemy z… cenzurą(!). To tak na wypadek, gdyby ktoś nie chciał wierzyć, że nie tylko słowo i obraz były cenzurowane. Otóż jeśli niewiasta mówi ciepło o mężu, ale potępia jego polityczną dwulicowość. To wierzę jej.
    A po drugie: z tym mówieniem w tv i prywatnym porównujesz dzisiaj i wtedy?

  532. koleś napisał(a):

    Cenzurowanie muzyki… spróbowałby ktoś zagrać Chopina w okupowanej przez Niemców Warszawie.
    —-
    Komuniści nie cierpieli np. jazzu (czemu ja się akurat nie dziwię, chociaż nigdy bym się nie posunął do zakazu – raczej zmieniłbym prawo budowlane i podwyższył normę na “wygłuszanie” ścian, podłogi i sufitu)…
    ro – możesz mi wierzyć, że naprawdę ciężko mi się żartuje z komuny – dlatego, że ręka zaciska mi się w pięść, kiedy taki Passent mówi, że był prześladowany!
    Chciałbym, aby ktoś mi wyjaśnił, jakie to kryteria musieli spełnić taki Passent czy taki Michnik, że ot tak, wyjeżdżali sobie do USA czy do Francji? Tak całkiem przypadkowo coś wygrali, jak Michnik podobno? I tak całkiem przypadkowo w przedziale p. Hennelową spotyka…
    Więc, drogi ro – jeśli mówimy o jakiejś opozycji lat 60 – 80 zeszłego wieku – to, zgódźmy się – ta prawdziwa “schodziła z tego świata” w sposób mniej lub bardziej podejrzany.
    ————
    Będę do znudzenia powtarzał: co to za opozycja, która nie potrafi wyjaśnić śmierci swoich współpracowników?
    Mam wrażenie, że ci, którzy zginęli – albo wiedzieli za dużo, albo poważnie potraktowali resztę opozycjonistów!
    —————-
    Poza tym – jestem stary zgryźliwiec – naprawdę nie lubię słuchać byłych eks! Obojętnie, czy to mężowie czy to żony! Widziały gały co brały i umiejętność grania na skrzypcach nie ma tu nic do rzeczy, tak samo jak robienie dobrego tygodnika!
    ——————
    Poznałem w swoim życiu bardzo wiele kobiet – ale nie znam ani jednego przykładu – aby kobieta rozstała się z mężczyzną z powodu jego hipokryzji.
    Słyszałem o Alilujewej, żonie Stalina – ale tylko słyszałem.
    Facet może być porzucony, bo jest kiepski w łóżku albo go tam trudno znaleźć, bo jest biedny i nie rokuje nadziei, że to się zmieni…
    Ale z powodu głupoty? Też nie słyszałem – by to był prawdziwy powód – owszem, jako uzasadnienie się nadaje – ale przecież powód jest jakiś inny. Głupota kobiecie nie przeszkadza. Gdyby przeszkadzała, to bylibyśmy na granicy wymarcia, drogi ro… Stop! Wkraczam w Krainę Absurdów…
    a tu pytają, czy mam paszport? Nie, nie mam! Aha, no to mi przyniosą… :D Cześć, drogi ro. Jutro też jest dzień w naszej Rzeczpospolitej Poważnej.

    ————

  533. ro napisał(a):

    Wkraczasz. A raczej wgalopowujesz. :)
    Nie dość, że mnie mylisz z Molem, to jeszcze wyciągasz wnioski, którym nigdzie nie jest zbyt blisko.
    ;)
    Nie wiem kto w domu państwa R. trzasnął drzwiami, a tym bardziej dlaczego… I to nie na nic do rzeczy. A w tym konkretnym przypadku na cenzorowanym była nie muzyka, lecz osoba. Jeśli interesują Cię szczegóły, mogę spytać osobę znającą dobrze szczegóły (cenzury, nie pożycia). Ale chyba aż tak Cię to nie intryguje…

  534. ro napisał(a):

    Czy zauważyłeś Koleś, że Mol robi z Ciebie Birkuta, a ze mnie Pstrowskiego (albo na odwrót)? A sam robi za jakiegoś operatora kroniki filmowej? A w każdym razie za dyrektora cyrku w budowie, zagrzewającego do socjalistycznego współzawodnictwa pracy.
    Właśnie wykonaliśmy 534% normy. O jednym kociołku czarnej kawy (podobno z rumem), kilku moskalikach i pieczeni z pędzącego królika!
    :)

  535. ro napisał(a):

    A tak na poważnie: od czasu do czasu piszę (a Mol wali mnie za to ścierką po łbie), że opozycja antykomunistyczna w Polsce niczego nie wygrała (może któryś wygrał w internacie na organkach “Jeszcze Polska”). Wygrali Synalkowie, którzy najpierw się wkręcili, a potem wysunęli się z ramienia na czoło. Więc antykomuniści albo się odsunęli, albo chodzą z przyprawioną gębą. Pozostali – ci bardziej uzależnieni od władzy i mediów, dali się zaadsorbować, lub sami złożyli podanie o adsorpcję. Więc nie dziw się, że jakoś im niezręcznie dopominać się o tamtych, którzy pewnie nuciliby z pomników przechodniom niepoprawne herbertowe wiersze, albo szeptali mackiewiczową prozą.

  536. koleś napisał(a):

    No przecież… Przeczytałem Twoje wpisy ostatnie i mogę się tylko z nimi zgodzić – z wyjątkiem (bo jakżebybezwyjątku) normy i nazwisk…
    ——–
    Są miejsca, gdzie moja noga nie postanie, są miejsca, gdzie czasem półgębkiem się odezwę, są takie, gdzie coś napiszę – ale jest jedno miejsce, gdzie siądę sobie wygodnie, sięgnę po dobrą kawę i wiem, że za chwilę “machnę” sobie tekst, z którego może będę dumny (jak z tego wczorajszego o tzw. oszukanym pokoleniu ciągu tekstów)…
    Nie rozpiszę tego na szczegóły.
    Bar u mola widzę, wirtualnie, jakbym książkę czytał… Kto książki czyta, ten wie, że nawet najlepszy film może nie sprostać naszej wyobraźni – ale… nie wyciągamy z tego konsekwencji, bojąc się jakby własnej śmiałości w myśleniu…

  537. koleś napisał(a):

    Prześlę Wam pocztą taką rzecz z 2005 roku. Wiele nie wyjaśni, poza sentymentem może do barów :D

  538. ro napisał(a):

    Przeczytałem.
    Jest o czym pomyśleć.

  539. koleś napisał(a):

    Dziękuję.

  540. ro napisał(a):

    Jeśli Mol nie otworzy nowego antałka, znikam do poniedziałku – zwyczajnie już mi się nie opłaca wchodzić na ten wątek przez komórkę. Jest za duży – każde wejście (jeden wpis!), to już prawie pół MB – po wyczerpaniu miesięcznego limitu: 5 zł.

  541. koleś napisał(a):

    Pani Zuzanna Dąbrowska, dziennikarka radiowa obecnie, osoba zajmująca poczesne miejsce przy niezastawionym stoliku red. Ziemkiewicza, dziennikarza telewizyjnego (ale nie wizyjnego) zachwyciła się nad wywiadem, który był udzielony przez Kaczyńskiego Jarosława na temat kota i z okazji dnia tegoż. Dnia Kota.
    Międzynarodowy Dzień Kota.
    To jest ten dzień, który świętujemy tuż zaraz i po Miesiącu Błazenady Politycznej a chwila moment przed Tygodniem Brak Rozsądku i Zastanowienia.
    Pani Zuzanna, osoba o korpulentnych poglądach i szczupłych podsumowaniach, zapytała publicznie i bezwstydnie, dlaczego Kaczyński Jarosław może udzielić ciepłego wywiadu o kotach a nie potrafi ciepło się sprzedać w wywiadzie politycznym.
    Droga, Szanowna Pani Zuzanno, odpowiedź jest prosta:
    - Bo na kotach pan Jarosław Kaczyński się zna. A na ludziach – nie!
    Rozwijając ten wątek: Kot ma charakter i, jak zapodał jego właściciel, gryzie go po łydkach. Tak na powitanie i z miłości wielkiej.
    Ludwik Dorn, który z miłości wielkiej i też na powitanie klęski wyborczej w jedną łydkę próbował ugryźć, drugą łydkę zobaczyłby, gdyby miał oczy w tym miejscu, w które go kopnięto.
    ———
    Po tym wyjaśnieniu pani redaktor Zuzanny Dąbrowskiej wziąłem do ręki pilota i… zobaczyłem, jakie piękne przedwiośnie… Przedwiośnie?

  542. mol napisał(a):

    Wychynąłem (“ceha”, czy samo “h”?) z otchłani gorączkowej maligny to mi pieprznęła rura i zalało sąsiada :-) Na szczęście jesteśmy w dobrych stosunkach, więc wk..ił się tylko lekko. Życie nie jest proste…
    Oszukane pokolenie, to określenie, które wymyśliłem na użytek rozmów z moją Mamą, gdy pyta, czemu emerytury są gówniane. Przepracowała sumiennie 40 lat, nie na froncie ideolo, tylko jako maszynistka. Najbardziej brutalna odpowiedź jest moim zdaniem jest właśnie taka: jak się chodziło na pochody majowe, to potem co się dziwić skutkom?
    Ale oczywiście to samo mówię treścią bardziej oględną. No nie chcę dostać w papę :-)
    Może jednak użyłem złego zwrotu. Powinienem był napisać: pokolenie UWIEDZONE.
    Idą skądinąd słuszną – sprawiedliwości, prawa jednakowego dla wszytskich… Któż bowiem jest za niesprawiedliwością i nierównością?
    Motywacje ludzie w tamtych czasach były różne, co słusznie zauważa Koleś. Jedni próbowali zmieniać system od środka, inni włączali się w jego strukturę z koniunkturalizmu, jeszcze inni (może najwięcej) z nieumiejętności ogranięcia rozumem tego, czym system w istocie jest.
    Czy od każdego należy wymagać bohaterstwa i przenikliwości?
    W którejś z książek Kuroń napisał, że bohaterstwem to było w tamtych czasach wychować dzieci a nie tytłać się po więzieniach. Więc on się bohaterem nie czuje.
    (Takie skojarzenie: najbardziej dumny czułem się wtedy gdy po urodzeniu się mojej córki, potrzebowałem przetorów marki Bebiko, produkowanych w Rzeszowie. Znalazłem sposób na kontakty z gościem, który je ciężarówką woził do Opola z Rzeszowa. Spotykaliśmy się raz w miesiącu na jednej z podopolskich dróg i on po paskarskiej cenie sprzedawał mi zgrzewkę tych odżywek. Gdy z kolei urodził się syn, a całe państwo polskie nie było w stanie mi sprzedać cielęciny, kupowałem w zamian za przydziałowe papierosy wymienione za kawę gołębie od faceta – bo to był substutut właśnie cielęciny).
    Ale jednocześnie sympatyzowałem z tym nurtem (nie pamiętam nazwy), który w ramach PZPR (O! był tam Fiszbach) głosił potrzebę zmian. Jakich – to nie bardzo było wiadomo, ale ten sposób myślenia mi się podobał. No i przyznam, że upadek SYSTEMU, ZSRR, Układu Warszawskiego wcale mi się w pale nie mieścił.
    Sam zatem byłem pokoleniem “uwiedzonym”. Jeśli coś robiłem wtedy to raczej na zasadzie instynktu i poczucia przyzwoitości, niż z politycznego wyrachowania.
    Dziś podobnie patrzę na politykę Braci. Nie rozumiem o co im chodzi, ale czuję, że ich temperment polityczny może być niebezpieczny w skutkach.
    Dziennikarze, politycy – przemijają. Ale po każdym coś zostaje. Wolałbym by po mnie zostało niewojenne pojmowanie rzeczywistości.
    -
    Trochę to chyba mętne, ale jeszcze mnie aspiryna kręci :-)

  543. koleś napisał(a):

    Hej, a możesz dać to jakoś na nowy wątek, bo nam ro “z torbamy pójdzie”. :) ?

  544. mol napisał(a):

    No właśnie nie mogę. Najpierw mi siadła karta sieciowa, nowa okazała się niekopmatyblina, a felieton mam w redakcji :-(
    Chyba że….
    Coś sprawdzę :-)

  545. koleś napisał(a):

    No tak, wziął karty sieciowe i co? Pasjansa sobie stawia? :D Hej, jest tu kto?!!

  546. koleś napisał(a):

    Migalski Marek napisał: “Każdy protest jest dobry, by Polskę rozgrywać. Czekałem na reakcję Polski, wszyscy milczeli. Dopiero marszałek Komorowski powiedział, że prezydent nie powinien jechać”…
    Chodzi o Katyń.
    Mogę nie lubić Komorowskiego, ale trochę nie mieści mi się w głowie, żeby ośmielił się powiedzieć coś takiego. Prezydent to Prezydent – reprezentuje nie rodzinę Kaczyńskich ale nas: wszystkich – nas – nawet jeżeli my jeden na drugiego czasem patrzyć nie możemy! I Marszałek Komorowski to po prostu wie – tak samo jak on Marszałek reprezentuje Sejm wobec Zagranicy. Co robi w Sejmie z posłami i ich pomysłami – to inna rzecz. Ale wobec Zagranicy tak samo jak Prezydent, i tak dalej!

    No i zacząłem szukać.

    Znalazłem wypowiedź Marszałka na jego stronie internetowej, wywiad udzielony “Polska The Times”:
    “[...] Sławomir Nowak porównujący prezydenta do osła ze “Shreka”, bo chciał jechać do Brukseli. Nie będzie Panu ciężej dbać o autorytet tego urzędu, jeśli zostanie Pan wybrany?

    To oczywiste. Ale wystąpienia Kaczyńskiego, które dawało się tak spuentować, były nieszczęsne. Prezydent nie może się publicznie domagać, aby go gdzieś zaproszono.

    To dotyczy też aktualnego pytania, czy powinien jechać do Katynia?

    Tak, bo publicznie się takich rzeczy nie mówi. Takie sprawy się uzgadnia za kulisami, w ramach instytucji polskiego państwa. [...].”
    Migalski jest politologiem.
    Naukowcem.
    Zawodowo zajmującym się interpretacją tekstów.
    Czy też należy już pisać, że był naukowcem? I o ile zawodowo zajmuje się nadal interpretowaniem tekstów, to jednak jako lektor partyjny tylko.
    ———–
    Chyba, że jest jakaś inna wypowiedź Marszałka, oddająca to, co tak podkreślił p. Migalski…
    Ale nie znalazłem.
    Źródła:
    1) http://www.bronislawkomorowski.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=543:prezydentura-to-nie-spoka-eksport-import&catid=4:wywiady&Itemid=10

    2) http://wiadomosci.onet.pl/2131478,11,komorowski_dal_sie_rozegrac_rosjanom,item.html

  547. koleś napisał(a):

    Migalski Marek napisał: “Każdy protest jest dobry, by Polskę rozgrywać. Czekałem na reakcję Polski, wszyscy milczeli. Dopiero marszałek Komorowski powiedział, że prezydent nie powinien jechać”…
    Chodzi o Katyń.
    Mogę nie lubić Komorowskiego, ale trochę nie mieści mi się w głowie, żeby ośmielił się powiedzieć coś takiego. Prezydent to Prezydent – reprezentuje nie rodzinę Kaczyńskich ale nas: wszystkich – nas – nawet jeżeli my jeden na drugiego czasem patrzyć nie możemy! I Marszałek Komorowski to po prostu wie – tak samo jak on Marszałek reprezentuje Sejm wobec Zagranicy. Co robi w Sejmie z posłami i ich pomysłami – to inna rzecz. Ale wobec Zagranicy tak samo jak Prezydent, i tak dalej!

    No i zacząłem szukać.

    Znalazłem wypowiedź Marszałka na jego stronie internetowej, wywiad udzielony “Polska The Times”:
    “[...] Sławomir Nowak porównujący prezydenta do osła ze “Shreka”, bo chciał jechać do Brukseli. Nie będzie Panu ciężej dbać o autorytet tego urzędu, jeśli zostanie Pan wybrany?

    To oczywiste. Ale wystąpienia Kaczyńskiego, które dawało się tak spuentować, były nieszczęsne. Prezydent nie może się publicznie domagać, aby go gdzieś zaproszono.

    To dotyczy też aktualnego pytania, czy powinien jechać do Katynia?

    Tak, bo publicznie się takich rzeczy nie mówi. Takie sprawy się uzgadnia za kulisami, w ramach instytucji polskiego państwa. [...].”
    Migalski jest politologiem.
    Naukowcem.
    Zawodowo zajmującym się interpretacją tekstów.
    Czy też należy już pisać, że był naukowcem? I o ile zawodowo zajmuje się nadal interpretowaniem tekstów, to jednak jako lektor partyjny tylko.
    ———–
    Chyba, że jest jakaś inna wypowiedź Marszałka, oddająca to, co tak podkreślił p. Migalski…
    Ale nie znalazłem.
    Źródła
    1) hatetepe://www.bronislawkomorowski.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=543:prezydentura-to-nie-spoka-eksport-import&catid=4:wywiady&Itemid=10
    2) hatetepe://wiadomosci.onet.pl/2131478,11,komorowski_dal_sie_rozegrac_rosjanom,item.html

  548. ro napisał(a):

    “Masz prawo zachować milczenie, ale cokolwiek powiesz ZOSTANIE użyte przeciwko tobie”.
    Quod licet Tuscovi non licet Kaczorovi?

    Mogę od biedy zrozumieć niechęć do wszystkiego, co kaczyńskie, ale NA PRAWDĘ nie pojmuję, dlaczego Lech Kaczyński nie mógł odpowiedzieć dziennikarzowi na postawione pytanie, czy pojedzie do Katynia, że ma zamiar tam pojechać?!
    Czy powinien był odpowiedzieć:
    -Nie wiem, muszę o tym porozmawiać z moim starostą powiatowym?

  549. koleś napisał(a):

    Ależ mógł!
    To nie jest tematem mojego wypracowania.
    Pisałem zresztą o tym i to w kategoriach takich jak odbieram starą ciotkę na imieninach, która się wprasza…
    NIE O PRAWO WIZYTY W KATYNIU TU CHODZI – BO TO JEST NIEZAPRZECZALNE!
    O formę dziadowską chodzi!
    O małostkowości chodzi!
    O kretyństwo pytania: czy wizę dostanie!
    ————
    O prawdziwe lub udawane przewrażliwienie, wywołujące lub podsycające konflikt, którego ofiarą nie będzie przecież Kaczyński, gdyż od kilkuset dobrych lat głowy państw raczej spadają w konfliktach wewnętrznych niż zewnętrznych!
    ——————
    A tak jak, drogi ro, Twoja dobra pamięć lubi zacierać wybiórczo co przykre, tak moja zła pamięć lubi odświeżać (dużo mniej wybiórczo – śmiem twierdzić!) fakty!
    ————
    Tak jak chciałbym przypomnieć, iż Pałac Prezydencki SIĘ wywinął w sprawie “wiem, ale nie powiem” prezydenckiego brata.
    Chyba, że Prezydent Kaczyński zamierza nie wziąć udziału w wyborach… Ojej, ale powinien! Z litości nad red. Lisem, któren w bohaterszczyźnie swojej zapodał, iż język sobie ODGRYZIE, jeśli Kaczyński Lech zrezygnuje ze startu w wyborach.
    - A ee móieem ee ho hie eepsko schoczy [próba odtworzenia zdanie bez ruszania językiem]…

  550. ro napisał(a):

    A co z moją pamięcią na przykład faktu z 2007 r. i oświadczenia Tuska:
    -Znam zastrzeżenia do Radosława Sikorskiego i biorę je na siebie.
    Koleś ja to pamiętam! I w świetle tego, co robią z tej sprawy, i z każdej innej, wrogowie Kaczorów, ręce mi opadają poniżej przyzwoitości.
    Sorry, ale nie potrafię już na całą tę antykaczystowską kampanię patrzeć inaczej, niż jak na fenomen przyrodniczy. Jest to dla mnie coś tak niesłychanie i absurdalnie niezrozumiałego, że działa na zasadzie automatycznego mnożenia przez minus jeden wszystkiego, co po tamtej stronie na tamat Kaczorów się mówi. Dzięki temu umykają mi sprawy, w których faktycznie chłopaki dają ewentualnie ciała…
    Kaczor udziela gdzieś tam sympatycznego wywiadu o kocie – powód żeby mu politycznie dołożyć (i zmienić kanał). No można i tak.
    (Jak powiedziałeś? Palikot gryzie Kaczora po łydkach?)

  551. koleś napisał(a):

    zabul za bleff, za lata bez
    już zemsty nadszedł czas :D

  552. ro napisał(a):

    …a dali!
    W sprawie ulubionej dziennikarki Mola Anity Gargas.
    Zwyczajne draństwo! Rozumiem, że można wchodzić w egzotyczne koalicje, ale “swoich” trzeba bronić. A właściwie nawet nie swoich, tylko wartości, zwłaszcza jeśli one ponadczasowe.
    Rozumiałbym, gdyby tak postąpił Tusk, albo jego wąsata namiastka, ale przyzwoitym politykom, za jakich mam Jarka i Lecha takie zachowanie nie uchodzi.

    Puk,puk!
    -Kto tam?
    -Ja do Jarka.
    -A ja prządka.

  553. koleś napisał(a):

    Natomiast całkiem poważnie – ów wywiad o kocie sam słyszałem. I nie przełączyłem, drogi ro.
    Bo lubię koty.
    I Kaczyński był w tym wywiadzie bardzo sympatyczny.
    ALE WŁAŚNIE DLATEGO…
    nigdy bym nie wszedł na drogę prywatnej znajomości jakiegoś polityka, bo oni prywatnie mogą być bardzo i mieć obie nóżki bardziej!
    Mnie nie obchodzi, co polityk PRYWATNIE, mnie obchodzi, co polityk PAŃSTWOWO!
    Rozumiesz?
    ——————-
    I pani Zuzanna robiła wczoraj za propagandystkę, wszyscy, którzy podkreślają, że np. prywatnie Kalisz jest super, Tusk cudowny a Jarosław Kaczyński boski [bez ironii wobec tych osób] robią nam wodę z mózgu nakazując wręcz prywatną sympatią pokryć ich PUBLICZNE błędy!
    Czujesz bluesa czy też nie czujesz?
    —————–
    Od jakiego momentu dostrzega się klakierstwo?
    ——————

    I niech żyje prawo kolesia do skojarzeń!
    —————-
    Wycieczka historyczna
    (w związku z tym, że jak Dorn jak z miłości ugryzł, to wyleciał!):

    [i dobrze mu, powiem zgryźliwie, bo zrobił to, co sam innym robił - a mam tu na myśli konkretną osobę, którą potraktował z buta lub zrobić chciał!]
    Może Ty, drogi ro, odczytałeś jako wspaniały żart, ale ja nie lubię brania “w kamasze”.
    W 1982 roku powiedziałem chłopakom z SB, słysząc, że ten i ów dostał wezwanie do armii: “Weźmiecie chłopaków do woja, nawet jeśli dacie im drewniane karabiny, zgnoicie od świtu do nocy, to albo ich pozabijacie, albo zeszmacicie. Ale jeśli taki jeden z drugim przeżyje – bo nie zabijecie wszystkich – to możecie być pewni, że ten właśnie powiesi was wszystkich na pierwszym drzewie”.
    I z tego, co wiem – przynajmniej dwa bilety zostały cofnięte – jeden tuż przed odjazdem pociągu!
    —————
    Ro, jeżeli będę miał podobne skojarzenia z Tuskowitami – nie bój nic, żabka w wodzie nie bodzie i trzy palce na sercu, usłyszą co trzeba.
    Ale mam takie dziwne przeczucie – że mogę być spokojny – takich skojarzeń mi ludzie z PO nie dostarczą.
    ———-
    Wiem, że zasada “a u was biją Murzynów” jest taka sobie, więc tylko wrzucę, co pisze prasa… na Kajmanach.
    Np. Austria – wielkie przeszukania w aferze sprzedaży mieszkań państwowych! Zamieszany minister i dwóch lobbystów. [ale nie wygląda na to, by trzymani byli w pudle jak Dochnal - dziwne, ze Austriacy nie boją się, jak to się u nas mówi: "mataczenia"]
    Niemcy – sprawa zamknięta – spora ekipa “poszła siedzieć” za przekręty przy budowie autostrady z Drezna do Chemnitz!
    Rosoła dręczą za załatwianie po znajomości, prawda? A po jakiej to znajomości załatwiane są stanowiska w spółkach Skarbu Państwa czy w TV oraz radiu? Po znajomości politycznej!
    To jaka jest różnica pomiędzy znajomością polityczną a prywatną? Jedna jest bardziej?
    Popytaj wśród znajomych, kto zaprzeczy, że przecież grunt to, żeby znać właściwą osobę! Tymczasem PUBLICZNIE udajemy, że jesteśmy święci!
    Tu zatoczyłem kółko w ramach PUBLICZNEJ i PRYWATNEJ osi, ale to już wedle woli każdy dalej sam…
    Dorzucę tylko, że owo koło czasem jest fortuny a częściej kości łamie, szczególnie zaś kręgosłup. ;)

  554. ro napisał(a):

    Obiad. W domu zakaz rozmów przy gościach (konkretnie: przy TYM jednym gościu) o polityce. Rozmowa – jak rozmowa: o wspólnych znajomych, o “prehistorii”, o kotach i o niedawnych zaspach. Na stół wchodzi schab i kurczak. Siedemnastolatek wierci się i kręci, jakby chciał COŚ powiedzieć. Mówi wreszcie:
    -Jak ja nie znoszę tych Kaczyńskich.
    Po chwili, skarcony spojrzeniem dziadka, dodaje:
    -Znam tajemnicę rodzinną, wiem dlaczego się o tym nie mówi…
    Zupełnie nie rozumiem, dlaczego Tusk ogranicza swoją zbawienną dla “Polski i demokracji” propozycję do szesnastolatków? Przecież wystarczy, żeby wyborca potrafił postawić na kartce krzyżyk. Nie musi umieć czytać (uśmiechnięte) logo wystarczy.

  555. mol napisał(a):

    NOWY WĄTEK!!! :-)
    Ale z rozpędu: Ty, RO, mocno zarsowujesz istnienie jakiegoś fundamentalnego podziału. Mam zaszczyt brać w nim bierny udział, czyli nie lubieć ponoć Anity Gargas.
    Tymczasem prawda jest taka,. że ja mam do niej stosunek obojętny, jak do dziennikarzy piszących w ramach fuch teksty w gazetkach reklamowych o zaletach dzrwi nie do wyważenia.
    Rozumiem, że “ona tak ma”, powodów nie chce mi się dociekac, ale tracić czas na rozkawałkowywanie jej tekstów…? To typ dziennikarstwa oparty na zasadzie: weźcie i zróbcie mi Anita papieże na szmatę, albo papugę na kurczaka.
    Tak jest – odpowiada dziennikarz i biegnie wykonać zlecenie.
    Film za który wyleciała nie był zły. Był tendencyjny.
    Miała STANĄĆ NA GŁOWIE, by wystąpił w nim Jaruzel. Miała wyrzucona dzrwiami, wracać z ekipą oknem. Miała wreszcie zachować tak ukochaną przez Ciebie RO SYMETRIĘ :-)
    Nie chce mi się rozmawiać o Kaczyńskich. jak powiedzą coś do rzeczy, to owszem, ale teraz to tylko symbole kołtuństwa.

  556. ro napisał(a):

    Ale ja się nie czepiam filmu, którego nie zresztą oglądałem, bo za późno wróciłem z pracy.
    Ja się czepiam KACZORÓW! Za to, że odpuścili i nie stanęli w obronie jednej z nielicznych uczciwych dziennikarek na Woronicza.
    Możesz sobie wypisywać swoje kąśliwości pod adresem dyspozycyjnych dziennikarzy. Rozumiem, że wrodzony takt nie pozwala Ci zapytać, dlaczegóż to Lis nie zachował SYMETRII, dlaczego nie wracał oknem, nie stanął na głowie, by choćby siłą przyciągnąć do swojego programu z Jaruzelskim któregoś z autorów filmu? Albo kogoś z rodziny zamordowanych w jednym, czy drugim Grudniu? Albo któregoś z byłych kolegów po mundurze?… Naturalnie tych kolegów “do-marcowych”

  557. mol napisał(a):

    Nie oglądałeś filmu, ale Anita jest dla Ciebie warta obrony, której ja jej odmawiam….
    Ciekawa konstrukcja.
    Ale oczywiście jest zaraz Lis pod ręką… :-)

  558. ro napisał(a):

    Nie jestem z nią na “ty”.

    Dla mnie każdy, kto próbuje rozprawić się ze sk…, które mi zmarnowały pół życia (i nadal marnują, choć nie w takim stopniu), jest wart obrony lub przynajmniej uwagi. (Nawet jeżeli to rozprawianie jest realizowane przy okazji jakichś jego prywatnych rozliczeń czy interesów).
    .
    Dlatego na przykład Gargas tak, a Olejnik nie.
    Pospieszalski tak, Lis nie.
    Maciarewicz tak – Michnik nie.
    Zaś Niesiołowski – trochę!
    Z Arłukowiczem mam natomiast kłopot…

  559. mol napisał(a):

    Napisałem imię tylko dla skrótu. Też z nią nie jestem na Ty.
    -
    Gargas, Macierewicz, Pospieszalski… No to sie chyba na żadnym obszarze nie zetkniemy :-)

  560. ro napisał(a):

    Uff! Całe szczęście! :)