Kolesie od cepa
To już wolałem te spoty z omdlewającymi pluszakami z poprzednich wyborów. Był w nich przynajmniej jakiś cień dowcipu. Trudno się przecież nie uśmiechnąć patrząc na pluszaka, który właśnie słabnie z głodu.
A może coś pokręciłem? Może ktoś (w domyśle liberałowie) kradli je dzieciom? W końcu nieważne.
“Kolesi” obejrzałem natomiast raz i więcej już nie miałem ochoty. Jak na pisowskich specjalistów od propagandy filmik był marny. Mnie przynajmniej rozczarował swoją dosłownością przekazu, niemal topornością. Podobne do scenariusza spotu skojarzenia i zbitki znaleźć można przecież codziennie w części niszowych gazet. A greps: “liberałowie-aferałowie” wszedł do języka polityki na stałe.
Gwałtowna reakcja PO na “Kolesi” mnie zaskoczyła. Czy tak trudno było przewidzieć, że sądowa próba zastopowania spotu sprawi, że stanie się on hitem internetu? I tak też się stało.
Gdybym miał PO doradzać w kwestii tego filmu, sugerowałbym zrobienie kontrspotu, który myślacą część widowni telewizyjnej utwierdzałby w przekonaniu (albo takie przekonanie podpowiadał), że PiS to partia arogancka, wojownicza, gotowa na wszystko, by zniszczyć rywali.
Czasem warto się zginać, żeby zwyciężać. PO wybrała jednak metodę sądowego cepa. Uwiera mnie myśl, że sądy mogą decydować, co wolno pokazać, a czego nie. Coś to trąci cenzurą.


27 kwiecień 2009 (Poniedziałek), godz. 7:41
“Dał nam przykład Michnik Adam,
Jak zwyciężać mamy”.
Platforma postapiła tu zupełnie racjonalnie.
Po pierwsze, nie ma żadnego hitu w Internecie – owszem, jak się chwilę poszuka, można filmik znaleźć, ale wchodzi błyskawicznie, co znaczy, że nikt go nie ściąga.
Po drugie, wygrana sprawiła, że ewidentne przekręty straciły cieżar medialny. Wyrokiem sądu zawsze można zakończyć niewygodną dyskusję; niech sobie Kurski atakuje sędzinę. Jak przegnie, to oberwie, a jak będzie oględny, to nikt go nie będzie słuchał.
Po trzecie i najważniejsze “w Polskę” poszedł wyraźny sygnał: “nikt nam nie podskoczy Sprawiedliwość jest po naszej stronie.”
&
A że chłopaki postąpiły nie po dziennikarsku (patrz pierwsze zdanie), że Twoja polemiczna dusza, drogi Molu płacze?
Wybaczysz im.
Wszak nie ma tego złego, co by na jeszcze gorsze Kaczorom nie wyszło.
27 kwiecień 2009 (Poniedziałek), godz. 7:46
PS
O co zakład, że wkrótce IPN zostanie oskarżony o opluwanie pamięci… Zbigniewa Herberta.
Ponoć w dostojnym “Przekroju” ukazał się już zwiastun tegoż, w postaci wywiadu z pewnym czcigodnym autorytetem.
27 kwiecień 2009 (Poniedziałek), godz. 8:42
Że stał się hitem powtórzyłem za sobotnimi serwisami internetowymi – onetem i wp.
Łatwo Ci przychodzi pisanie o “ewidentnych przekrętach”. Jak na mój gust – zbyt łatwo. Bo ja jednak wolę, by to sądy o tym decydowały. Inaczej – jaki byłby sens utrzymywania wymiaru sprawiewdliwości? Miarodajne i ostateczne miałyby być opinie PiS?
Powtarzam: film miał słaby scenariusz. Bez wdzięku. Przesłanie cepem robione. Wiadomo, że spot nie może być rozprawką filozoficzną, czy nawet formą dogłębnej analizy, ale w “Kolesiach” myślowa łomotologia posunięta została do granic. Jeśli miałbym go dyskwalifikować to za niepoprawność warsztatową, a nie za zawarte w nim tezy. I nadal dziwię się PO, że poszła z tym do sądu. Przecież w polityce demagogia jest chlebem powszednim
&
IPN? O opluwanie Herberta??? Nie chwytam…
27 kwiecień 2009 (Poniedziałek), godz. 9:01
http dwukropek ukośnik ukośnik blog.rp.pl/ziemkiewicz/2009/04/26/bezczelnosc-michnika/
Co prawda to nie bezpośrednie źródło, ale przetrawiony przez RAZ-a opis, ale mniej więcej wiadomo co poeta chciał przez to powiedzieć.
27 kwiecień 2009 (Poniedziałek), godz. 9:13
Bardzo chciałbym przypomnieć sobie KONTEKSTY cytowanych przez RZ zdań, bo niezwykłe wydaje mi się to, że GW atakowałaby Herberta za rzekomą agenturalność. Ale tak bardzo nie chce mi się szukać…
Dziwne to tym bardziej, że GW przecież jest wciąż oskarżana o wielbienie agentów, a Michnik nawet o tajne zatrudnianie Maleszki. Ale cóż jest niemożliwe…?
27 kwiecień 2009 (Poniedziałek), godz. 9:45
A czy ja mówię, że filmik był dobry warsztatowo?! Odnoszę się do POstępowania PO, a nie do filmu.
“…sądy decydowały”.
Czy jak trafiasz na a-fe-rkę, to najpierw lecisz z materiałem do “Wymiaru”, a z publikacją czekasz na wyrok?
Filmik jest ciężkawy, ale jakoś wierzę Twoim (choć nielubianym) kolegom po piórze, że ten cały Misiak należał do PO, że inaczej nie dostałby “granta”, że gdyby jacyś “nieodpowiedzialni” dziennikarze czy politycy sprawy nie wywlekli, to Misiak wciąż senatorowałby “ku chwale”.
Jakoś bardziej wierzę, niż nie wierzę, że HGW dała, no może nie 58, ale jak niektóre wredne media podają 57,5 (ZA CO?!!!).
A trzecia sprawa – czego dotyczyła?…
Nadal twierdzę, że w POlityce liczy się skuteczność, a nie uczciwość na przykład.
Czy takie tam
I dlatego nie dziwię się Platformie, że PObiegła do sądu.
A ja mam z tego taki zysk, że zapamiętałem nazwisko Frątczak (sędzina).
Może się do czegoś przyda, kto wie?!
&
W dzisiejsze “Rzepie” – felieton RAZa.
Najsztub w “Przekroju” (ponoć czytasz…) wywiaduje Michnika. Michnik stwierdza:
-W Polsce jest przyzwolenie na tezy, że agentem był Zbigniew Herbert.
Biedak nie pamięta, że o rzekomym donosicielstwie Herberta stało w wywiadzie, którego na łamach “Wyborczej” udzielił Annie Bikont i Joannie Szczęsnej Gustaw Herling-Grudziński.
Potem pisało o tym “Wprost”, które – w odróżnieniu od “Wyborczej”, kilkakrotnie się z tego powodu kajało.
A co ma do tego IPN?
Tyle samo, co do książki Zyzaka o Wałęsie, po której Tusk “obiecał” IPNowi obcięcie funduszy i nową ustawę.
Tylko błagam, nie wciskaj kitu, że Bikon i Szczęsna same z siebie, bez wiedzy Naczelnego, puściły ten wywiad. I że ani Michnik, ani Najsztub do dziś nie wiedzieli, kto pierwszy “dał przyzwolenie”.
27 kwiecień 2009 (Poniedziałek), godz. 10:24
Pamiętam że w GW zdarzyła się kiedyś wielka awantura, bo prowadzący wydanie dał tytuł “Bój w hucie” (koszmar dla każdej korekty
) Bodaj Łuczywo chciała wtedy rezygnować z pracy, bo jej zdaniem taki tytuł na 1 stronie to przyzwolenie na wulgarność. Nazajutrz GW dała tytuł: “Powtórny bój w hucie” 
za “ideolokrytykę” jej tekstu,który, owszem, poszedł do druku.
Piszę o tym dlatego, że nie ma na świecie redakcji, której naczelny czytałby i akceptował wszytskie teksty. Owszem – on decyduje o “linii pisma”, ale nie o tekstach. Zresztą akurat Michnik nie jest ponoć tym człowiekiem, któryby się specjalnie do ślęczenia nad tekstami palił.
W dodatku z mojej praktyki w tej branży wynika, że poprostu (zwłaszcza w dziennikach) nie da się unikać nawet drastycznych “odstępstw od linii”. Mógłbym podawać tu wiele przykładów – łącznie z takim, gdy podczas kolegium w dawnej “Gazecie Opolskiej” dostałem w gębę od redakcyjnej koleżanki
&
Nigdy nie chciałem być “dziennikarzem śledczym”. Dlatego, że DZ nie ma narzędzi właściwych dla śledczych. Może, owszem, dopaść jakiś dokument. Może pogadać z “zastrzegającymi anonimowość”. I może napisać tekst opatrzony masą przypuszczeń etc. Ale popatrz RO na karierę Anny Marszałek. Przestrzeliła niemal wszytsko co napisała i za co była swego czasu honorowana nagrodami. Pytasz: czy gdy dopadnę “aferę” lecę z nią do redakcji, czy do “wymiaru”. Zawodowy odruch: do redakcji. Taki bardziej normalny: mam wątpliwości. Ja się w ogóle składam z wątpliwości…
27 kwiecień 2009 (Poniedziałek), godz. 10:52
Sprawa Herberta była zbyt głośna, a dla M. osobista, żeby można było to zwalać na bałagan w redakcji. Przypomnę, że Michnik chciał Herberta do Salonu, a nawet proponował mu “przeredagowanie” fragmentu wiersza(!), tak żeby nie drażnił “ludzi honoru”. Herbert odpowiedział mu tak, jak w swoim czasie Kisiel i zaczęło się robienie z Herberta “schizofrenika bezobjawowego”. Michnik oprócz wszystkich swoich wad, ma jedną zaletę: jest mściwy i nigdy nie zapomina. O czym przekonało się paru BYŁYCH dziennikarzy.
27 kwiecień 2009 (Poniedziałek), godz. 11:08
Nie znam cech charakteru Michnika by móc się na ten temat wypowiadać. Z taką samą ostrożnością podchodzę do nigdy nie zdementowanych njusów o tym, jakoby Herbert po pijaku narobił bydła na jakimś przyjęciu we Włoszech
Nie znam też żadnych BYŁYCH pilarzy, którzy z sympatią wypowiadaliby się o kierowniku tartaku :-
)
&
Chyba jednak będę musiał dokopać się do pierwotnych tekstów o Herbercie. Bo chciałbym jednak poznać konteksty
27 kwiecień 2009 (Poniedziałek), godz. 11:20
Nie przesadzaj Molu. W moim życiu pracowałem w kilku miejscach i o większości byłych pracodawców wyrażam się pozytywnie. Ze zdecydowaną niechęcią o dwóch, z czego z jednym trochę później współpracowałem (jako niezależny podmiot) i bardzo sobie chwalę preferencyjne stawki jakie mi wówczas płacili, a drugiemu to właściwie powinienem, być wdzięczny za zakwalifikowanie do “redukcji kosztów osobowych” bo dzięki temu zająłem się sobą i trafiłem w lepsze miejsce.
27 kwiecień 2009 (Poniedziałek), godz. 12:07
Molu drogi, dla Ciebie wszystko
[...]
Wówczas zapytano go, czy zdecydowałby się zmienić fragment wiersza „Przesłanie Pana Cogito” zgodnie z publiczną sugestią Adama Michnika.
Propozycja owa dotyczyła słów:
„niech cię nie opuszcza twoja siostra Pogarda dla szpiclów, katów, tchórzy”,
które można zamienić na
„niech cię opuści twoja siostra Pogarda…” Zbigniew Herbert tak wtedy skomentował wypowiedź byłego przyjaciela: „Michnik jest manipulatorem. On powinien napisać ten wiersz i wtedy mógłby zmieniać. […] Jeśli już cytuje, niech zacytuje cały fragment: <>”.
(pierwo
27 kwiecień 2009 (Poniedziałek), godz. 12:20
http dwukropek ukośnik ukośnik fakty.interia.pl/raport/przeszlosc_walesy/news/promotor-zyzaka-przesladowany,1296831
No proszę, jakie to współczesne wydanie oburzonych robotników nastało. Studenci do nauki, pisarze do pióra !!!!!
27 kwiecień 2009 (Poniedziałek), godz. 12:20
I jeszcze fragment wywiadu w „Tygodniku Solidarność” z 1994 r., gdzie Herbert ocenił zmiany, jakie zaszły w Adamie Michniku po 1989 r.:
„Z Michnikiem bardzo się przyjaźniłem. Teraz jest to dla mnie zamknięta historia. Przestałem rozumieć meandry jego myślenia, wierzyłem w jego intelekt, a także w zwykłą uczciwość – zawiodłem się. […] Jest on przykładem komunistycznego Dyzmy. Smutna historia wyjątkowo uzdolnionego, pełnego talentu chłopca, który doszedł do lat, kiedy ludzie natarczywie pytają, co on zrobił z całą swoją heroiczną młodością”.
27 kwiecień 2009 (Poniedziałek), godz. 13:34
JA NIE BRONIĘ MICHNIKA!!!!! Sam się obroni

Pamięta to ktoś jeszcze?
I nie klękam przed Herbertem, bo w tej pozycji trudno o refleksję.
Nie wierzę ślepo w każde zdanie Michnika, ale też nie wierzę w to, że H. był spiżowy. Oboje są (byli) cieleśni więc grzeszni. Grzeszyli i grzeszą opiniami, tekstami, czynami. Ale nie chcę dać się wprowasdzić w taki nurt, który przeczuwam: Stań tu i zepchnij w przepaść jednych, a daj iść drogą dalej innym.
Skomplikowanie, więc wieczne wahanie
A poza tym to ja napisałem o tym całym spocie
27 kwiecień 2009 (Poniedziałek), godz. 13:51
Przykład Zybertowicza przeczy chyba trochę Twojej tezie, że Michnik sam się obroni…

Nie mam zamiaru spychać kogokolwiek w przepaść. Najwyżej parę pomników z fałszywego brązu, co się na nie swoich cokołach rozsiadły.
27 kwiecień 2009 (Poniedziałek), godz. 14:54
RO-powiedz to wyraźnie: prawda i sprawiedliwość ma być po stronie tych, których lubię
Inaczej w ogóle wymiar sprawiedliwości nie ma sensu!
&
I kolejny klincz: Któż tu kogo brązowi? Więc czemuż płakać, że odbrązawiać nie dają? Wirtualna rzeczywistość…
Kopmy w tyłki autorytety, ale nie za to, że ktoś je nimi ogłosił, i nie za to, kto ich nimi może ogłaszał,tylko ZA TO CO MÓWIĄ teraz
27 kwiecień 2009 (Poniedziałek), godz. 17:55
Wiem, że jako karmiciel Ciućka i Pysi jesteś wybitnym kotoogonoodwracaczem, ale nie powiedziałem Ci, że jestem odporny, bo przez moje życie też przewinęło się kilka całkiem sporych kotów…
) Staram się tylko nieudolnie wykazywać, że to nie brąz, a ledwie na brązowo pomalowana farfurka.
Jest dokładnie odwrotnie: lubię tych, po których stronie jest prawda i sprawiedliwość. Ze Sprawiedliwością może być już różnie.
&
Ależ nie twierdzę, że Ty kogoś brązowisz. Ten Twój nieznośny zwyczaj brania wszystkiego do siebie (a w moim przypadku – przeciw sobie).
Napisałeś, że nie bronisz Michnika. Przyjąłem to do wiadomości. Ale czy z tego stwierdzenia wynika, że mnie nie wypada już napisać o nim nic złego? Przecież ja nie domagam się dla niego kary (chyba że w śląskim znaczeniu tego słowa
Miał może ładne epizody w przeszłości, ale potem przestał je mieć. Tak jak Niesiołowski czy Frasyniuk na przykład. Historia zna takie przypadki.
A literatura polska odwrotne.
27 kwiecień 2009 (Poniedziałek), godz. 18:04
Ad ultimum sententiae.
Ależ właśnie ja się tego domagam! Cały czas chodzi mi o kopanie w autorytecin tyłek ZA TO CO TERAZ!!! Przy czym w przypadku jednego czy drugiego autoryteta “teraz”, to ostatnie dwadzieścia lat.
27 kwiecień 2009 (Poniedziałek), godz. 19:48
RO – jeśliniez nazwiskiem Frasyniuk, Wałęsa, Bujak etc. kojarzy Ci się sierpień 80, to kto do cholery ma być autorytetem? Bolesław Chrobry?
27 kwiecień 2009 (Poniedziałek), godz. 20:08
Ależ Sierpień `80 właśnie z nimi mi się kojarzy. I z Michnikiem, i z Geremkiem i z Kuroniem!
Ale jeszcze z Gwiazdą, z Walentynowicz, z Rulewskim (pamiętasz, jak się rzucił w 81 na Wałęsę, że mu TYM RAZEM głowę utnie – to powinno było być ostrzeżeniem, przynajmniej dla mnie – teraz wiem, co znaczyło owo “tym razem”). Z Bartoszcze, ze Świtoniem mi sie kojarzy. A nawet z Fiszbachem(!) Ale także z… Jurczykiem, wtedy pozytywnie. I ze Szczypiorskim także.
Tylko, że dziewięć lat później było już “z całkiem inne beczki”. Ale ja to zauważyłem jeszcze później (co wywołuje zresztą we mnie pewien dyskomfort).
&
Powiem tak: w 1918 roku bohaterem i niewątpliwie autorytetem był Petain. Bez wątpienia! Czy zaryzykujesz twierdzenie, że w związku z tym, w 1940 też?
28 kwiecień 2009 (Wtorek), godz. 14:30
“Jak na pisowskich specjalistów od propagandy filmik był marny” – napisał Mol. Nie zgadzam się. Był właściwy proporcjonalnie do możliwosci tychże specjalistów. Specjalistow dobrych to ma Platforma, dlatego wygrała wybory i prowadzi w sondażach. Poza Kurskim i kilkoma innymi posłami, autoreklamy w PiS ledwo przewyższają poziomem i polotem poezję konkubiny byłego premiera. “Kolesie” pokazują prawdę, ale w strasznie pretensjonalny sposób. Nie wiem kto jest odbiorcą docelowym tego spotu (to jest chyba kluczowe zagadnienie w tej kwestii), ale mnie on wręcz męczy.
Jedyny fajny spot PiSu to “Mordo Ty moja / bezy je sie łyżeczką”.
28 kwiecień 2009 (Wtorek), godz. 14:44
No to Salon ma kłopot!

(Kaczory też, ale drobny).
Pan Generał zrobił kupę do wentylatora.
Ciekawe co wymyśli Michnik?
Aż się zastanawiam, czy nie kupić sobie jutrzejszej “Wyborczej”.
Chociaż nie…
Jutro zapewne będzie Wielkie Przemilczanie.
Potem pojawią się artykuły pełne troski pochylonej nad nieuchronnymi skutkami starości, coś o sklerozie w dziale “Nauka”, o zmianach w osobowości w starszym wieku. A na koniec Wielki Żal, że kłopoty z pamięcią dopadają wszystkich.
Ludzi honoru też.
&
Nawet poczułem do Kiszczaka odrobinę sympatii.
28 kwiecień 2009 (Wtorek), godz. 19:14
Myślę że “targetem” są ludzie przekonani, że Polską rządzą spiski i układy. Ten spot miał ich w tym przekonaniu utwierdzić i umocnić. I pewnie spełnił swoje zadanie. Ale polotu w nim tyle co w furmace z węglem
29 kwiecień 2009 (Środa), godz. 7:46
A nie mówiłem?!
Wielkie Przemilczanie.
Nawet tu, w barze.
Jeden Człowiek Honoru posłał drugiego Człowieka Honoru na drzewo historii i nic! Cisza, silence, тишина.
Molu drogi, Ty wszystko czytasz! Daj mi, proszę znać, kiedy w “Wyborczej”, albo w “Polityce” pojawi się materiał o demencji starczej i zmianach osobowości.
29 kwiecień 2009 (Środa), godz. 8:25
Ale Przemilczamy jaki temat? Coś przegapiłem?
29 kwiecień 2009 (Środa), godz. 8:52
A na przykład mój przedostatni wpis.
29 kwiecień 2009 (Środa), godz. 8:55
Ale kto komu co powiedział! Nie mam pojęcia o czym mówisz. Nie oglądałem tv, ani nie czytałem wczoraj gazet
29 kwiecień 2009 (Środa), godz. 9:51
A ten Kiszczak, to nie przypadkiem ten bramkarzyna, co puścił “szmatę” z drugiego końca boiska a teraz łapie wszystko w Man.United zamiast rehabilitować się w Legii albo Wiśle? Człowiek honoru, tak?
29 kwiecień 2009 (Środa), godz. 10:34
Hehehehe…
Kiszczak coś tam sobie opowiada, ma do tego prawo, bo w końcu stoi przed sądem. Naawet nie jestem pewny, czy słowa oskarżonego można w tej sytuacji traktować z powagą. Ucieszą się chyba z nich jedynie “antyokrągłostołowcy”, bo to bedzie pasować do ich tezy o skumaniu się elit, targu: władza za biznes, a zwłaszcza tej o precyzyjnym planie ówczesnych władz pozbycia się odpowiedzialności za krach gospodarczy…
A tak poza wszytskim to Kiszczak przynudza. To już Miller mówi z większym nerwem
29 kwiecień 2009 (Środa), godz. 13:34
No proszę, jak to sprawnie działa!

To teraz w ramach relaksu zabaw się w dziennikarza salonowego i językiem “Wyborczej” skomentuj newsa, w którym zamiast nazwiska Kiszczak, widnieje na przykład Żaryn. Albo Kaczyński (podobnie jak Kiszczak, uczestniczył w tym meblowym show).
29 kwiecień 2009 (Środa), godz. 13:38
Szpoqu drogi, facecje sobie robisz ze starszych panów, czy też Wasze pokolenie rzeczywiście nie wie, kto to Kiszczak?
29 kwiecień 2009 (Środa), godz. 13:46
RO – to nie fair. Zakładasz najpierw nelsona ironizując, że nikt nie przykucnie czytając wypowiedzi Kiszczaka, a potem stwierdzasz: A nie mówiłem!
Tymczasem Kiszczak stoi przed sądem. I gada to, co mu się opłaca (jego prawo – może nawet kłamać!) Jeśli jutro powie, że był przewodniczącym “Solidarności” to ja też się nie zdziwię. Mnie nie obchodzi to, co mówi dziś Kiszczak przed sądem. Dlatego wolałbym, by napisał wspomnienia, żeby się wsparł w ich pisaniu fachowcami, wtedy miałoby to jakąś wartość, jako autorskie nieskrępowane okolicznościami źródło. A tak: palnął, że “S” niczego nie wywalczyła. I na tym samym oddechu mógłby chranić, że PZPR niczego nie przegrała… No bredzi facet i tyle. Nie dziwię się specjalnie, żenikogo to nie przejmuje. Ot, tonący brzydko się chwyta…
29 kwiecień 2009 (Środa), godz. 13:53
Acha: eksploatujesz ten zwrot Michnika o “ludziach honoru”. Nie chcę znowu o Michniku, ale tak sobie pomyślałem, że można być człowiekiem honoru, a jednocześnie (w ocenie historii) błądzić. Pamiętam wypowiedź Chrchilla o Stalinie. Pełnąpodziwu dla jego geniuszu. I to niew czasie wojny, ale wiele lat po jej zakończeniu. Churchill był człowiekiem honoru, ale też się czasem mylił…
29 kwiecień 2009 (Środa), godz. 14:15
Ro, obawiam się, że starsi panowie wiedzą mniej o naszym pokoleniu, niż nasze pokolenie o Kiszczaku. Nasze pokolenie, powiem więcej, wie nawet co to są “facecje”. To takie nieszczególnie piękne starsze panie. Zamiennie z “facetkami” często używane jako kolokwialna alternatywa dla “nauczycielek”.
29 kwiecień 2009 (Środa), godz. 14:20
Ja nie piszę ani o Kiszczaku, ani o Churchillu (myślisz, że on też był człowiekiem honoru?), ani o Michniku nawet. O Stalinie też.
ale nie mogłem sobie odmówić, skoro się wystawiłeś, i to uprzedzając “wyborczych”.
Piszę, drogi Molu o mierzeniu równą miarą. A raczej o chronicznym braku tegoż w Kraju nad Wisłą.
&
Rzeczywiście trochę nie fair
Bredzenie starszego pana, powiadassz? Chyba sam nie w to wierzysz.
Trudno mi sobie wyobrazić, do czego Kiszczakowi miałaby być potrzebna ta wypowiedź jako argument obrony. Co ma wprowadzenie stanu wojennego do wydarzeń, które działy się kilka lat później (Chyba nie wierzysz, że w grudniu `81 panowie towarzysze zakładali, że podzielą się władzą z Wałęsą i Michnikiem? Bo stawiam dolary przeciw orzechom, że nawet Wałęsa w to nie wierzy).
&
Nie, drogi Molu! Starszy pan wkurzył się, bo współbiesiadnicy nie dotrzymali mu słowa i nie dość, że ON Nadobywatel musi stawać przed jakimś sądem, to jeszcze ośmielili się zabrać mu emeryturę. Zwróć uwagę, że Kiszczak wcale nie musiał stawiać się na rozprawie, bo skoro przez tyle lat trwania procesu był chory, to i tym razem lekarz nie odmówiłby zwolnienia.
Kiszczak CHCIAŁ być na procesie! Żeby to co powiedział miało odpowiedni “nastrój”. Była to moim zdaniem zawoalowana groźba.
I kto miał ją odczytać – odczytał.
29 kwiecień 2009 (Środa), godz. 14:32
Dobre, Szopqu!
A felieton, to jest brzydkie kłamliwe brzdąkanie?
29 kwiecień 2009 (Środa), godz. 14:48
Tak, jeszcze tylko dodać, że śmierdzące i wyjdzie fekalieton
29 kwiecień 2009 (Środa), godz. 14:54
Po równo drogi RO to jest przy rozdawaniu kart. Potem zaczyna się gra, w której dopuszcza się np. blefy. Zrób eksperyment: daj w gębę przypadkowemu przechodniowi. I namów jakiegoś menela, żeby też tak zrobił. Założysz się, że za ten sam czyn Ty i on dostaniecie różne wyroki?
Jakakolwiek próba zrozumienia powodów tego co mówi (jak piszesz) NADOBYWATEL stawia próbującego na pozycji wspólnika NADOBYWATELA. A ja się w życiu dość jużnabluzgałem na WRONĘ, więc teraz gdy ochłonąłem- ciekawimnie-jakoni widzieli sytuację. Niestety, Kiszczak tego nie wyjaśnia. Ale wiele bym dał za możliwość zrobienia wywiadu z nim.
&
Planowany podział władzy… hm. Z tego co wiem, “S” miała dostać gospodarkę, żeby się tym udusić w oczach opinii publicznej. PZPR miałazachować resorty siłowe i specjalnie się z tym nie kryła. “S” obawiała się tego dilu, a twarda część PZPR też. Odbyło się któreś posiedzenie Biura Politycznego PZPR, podczas którego ekipa Jaruzela zagroziła rozłamem. Dziś można z tego pokpiwać, ale był to jednak szantaż, którego twardogłowi nie wytrzymali. No jak na praktrykę komunizmu to dość jednak ciekawe zachowanie…
&
Znów klinczujesz
Byleby nie miał w perspektywie kolejnych rozpraw, bo wtedy bałbym się, że mówi nie do mnie tylko do sądu.
29 kwiecień 2009 (Środa), godz. 14:57
To jako felietonista jestem stroicielem klawiatur do wyklepywania kłamstw, czy myślowym szambonurkiem?
29 kwiecień 2009 (Środa), godz. 15:05
Aha! Czyli KAŻDE niezgodzenie się z Twoim punktem widzenia, jest chwytem niedozwolonym i może zostać uznane jako czyn karalny?
Rozumiem, że w sprawie motywów Kiszczaka każdy może mieć dowolne zdanie, pod warunkiem, że będzie ono zgodne z Twoim.
&
Polecam niezły felieton (fe lie ton?) Jankego w dzisiejszej “Rzepie”.
(hatetepe i tak dalej) http://www.rp.pl/artykul/243943,297826.html
29 kwiecień 2009 (Środa), godz. 15:07
Aha! Czyli KAŻDE niezgodzenie się z Twoim punktem widzenia, jest chwytem niedozwolonym i może zostać uznane jako czyn karalny?
Rozumiem, że w sprawie motywów Kiszczaka każdy może mieć dowolne zdanie, pod warunkiem, że będzie ono zgodne z Twoim.
&
Polecam niezły felieton (fe lie ton?) Jankego w dzisiejszej “Rzepie”.
(hatetepe: slasz slasz. wuwuwu.rp.pl/artykul/243943,297826.html
29 kwiecień 2009 (Środa), godz. 15:34
RO – coś Ty taki płochliwy?
Poprostu korzystam z prawa do zgadzania lub niezgadzania. Zgadzając się z Tobą nie poproszę Cię o rękę, a nie zgadzając nie zacznę ostrzyć noża 
Z wyjątkiem Kolesia, który wciąż leży w kącie trafiony kuflem,albo zmęczony
Na tymblogu -wedle licznika -jest ponad 6 TYSIĘCY WPISÓW, z których wynika, że na ogół nikt sięnie zgadza z nikim, a mimo to wszyscy żyją