Prawica gorsza od bezpieki
Ciekaw jestem, kto więcej pomyj wylał na głowę Wałęsy: szefowie peerelu, czy tzw. prawica III RP? Z ostatnich wypowiedzi i publikacji tych drugich dowiedziałem się bowiem, że Wałęsa ma mentalność “nożownika”, jako dziecko siusiał do kropielnicy, zmajstrował znajomej dziecko, którego się wyparł, następnie zajmował się działalnością agenturalną na rzecz SB, która podwoziła go motorówką na strajk, w efekcie czego zmajstrował Okrągły Stół, który jest jak wiadomo symbolem zniewolenia narodu i pośmiertnego triumfu uwłaszczonej, czerwonej nomenklatury.
Za peerelu próbowano gnoić Wałęsę także zgodnie z powyższymi schematami, ale wydaje mi się, że jednak łagodniej. Ówczesna propaganda zdając sobie sprawę z popularności Wałęsy, starała się go przedstawić raczej jako ofiarę zręcznych manipulatorów, pozostających oczywiście na żołdzie CIA oraz odwetowców i rewanżystów zachodnioniemieckich, czyli Kuronia i Michnika, jednak jemu samemu zdrady wprost nie zarzucała. Waliła za to, podobnie jak dzisiejsza tzw. prawica, w morale Wałęsy, czego przykładem może być perfidnie zmontowana ścieżka dźwiękowa z jego rozmowy z bratem w Arłamowie. Gdybym miał zatem sam sobie odpowiedzieć na pytanie z początku tego tekstu, to uznałbym, że ciężej Wałęsę doświadcza III RP niż dawna PRL. Tym bardziej, że przecież gorzej znosi się razy zadawane przez dawnych przyjaciół.
Ci, którzy walą dziś w Wałęsę jak w bęben powtarzają, że chodzi o dotarcie do prawdy. ŻE żadnego mitu, także mitu założycielskiego III RP nie można fundować czy to na półprawdach, czy wręcz na jawnym kłamstwie. A zatem ważne ma być to, czy była motorówka wioząca Wałęsę do stoczni, czy jest moralnym degeneratem bezczeszczącym kościół, i ile naprawdę spłodził dzieci. Jest moim zdaniem w tej argumentacji dość wyraźnie zaznaczony moralny klincz: Jeśli powiem, że nie znam wsi, w której ktoś kiedyś nie zmajstrował dziewce dzieciaka, że jeśli nawet bezpieka podrzuciła Wałęsę na strajk, to ja jej bardzo niniejszym dziękuje itd. – zostanę wepchnięty w koleinę lewicowego relatywisty, ze skrzywionym kręgosłupem moralnym. Jeśli powiem, że sam kiedyś jako dzieciak uwiesiłem się kumplem na sznurze od dzwonu w Kościele Św. Sebastiana w Opolu i dzwoniliśmy jak diabli dopóki nas ksiądz nie natrzaskał po głupich łbach, to też niczego nie zmieni w argumentacjach lustratorów, bo im Wałęsa nie jest potrzebny jako przykład skomplikowanych ludzkich historii, lecz kują z niego oręż dla siebie do walki o ocenę historii najnowszej.
Chcąc-niechcąc, dowiedziałem się w ostatnim czasie tak wiele o Wałęsie, przy czym specjalnie ubogacony się nie poczułem, bo były to z reguły informacyjne śmieci, że gdybym nie miał swoich lat i pamięci, groziłoby mi chyba co najmniej skrzywienie poglądów. Najpewniej uznałbym, że “coś z tym Lechem było nie tak”, dlatego lepiej z dystansem podchodzić do tych jego i jego środowiska zapewnień, że np. bezkrwawa transformacja była zarówno darem niebios, jak i efektem rozumnego wysiłku ludzi z czasów peerelowskiej opozycji, potem “:Solidarności”. Nie bez powodu chińska mądrość wojenna głosi, że jeśli chcesz pokonać przeciwnika, najpierw zniszcz jego mity i symbole. To tak jak ze średniowiecznymi armiami – upadek sztandaru gorzej działał na morale niż huraganowy ogień z hakownic.
Czuję zakłopotanie, słuchając utytułowanych naukowców, którzy obłudnie próbują mnie z ekranu przekonać, że prawda o miejscach siusiania małego Lecha ma mnie ubogacić i wyzwolić. Bo mam wrażenie że jest odwrotnie: ona mnie tylko zawstydza i pcha w stronę tej polskiej beczki w piekle.


10 kwiecień 2009 (Piątek), godz. 14:44
Z serii “Zagajenia” -
“Słowo na początek sezonu wędkarskiego.”
Wałęsa jest, jak wszyscy zdaje się wiemy… wędkarzem.
Sam pamiętam programy z serii: “Z Wałęsą na rybach” czy jakoś tak podobnie.
I, jako stary wędkarz staram się pamiętać, w którym opowiadaniu złapałem największą rybę. To ważne. Szczególnie w rozmowie z innymi wędkarzami.
Największa ryba Wałęsy okazała się niezłym ciernikiem, kiedy zakłusował na politycznych wodach pamięci naszej i twierdził: “że to on obalył komunizm”.
Na rybach obala się flaszkę a potem się, ale z komunizmem to już nie takie hop siup i z gwinta!
Więc była wtopa.
Każdy kto na ryby chodził, wiedział, że jednak to nie tak samemu, to były tłumy, miliny co tę sieć “cięgły i cięgły, wycięgnąć nie mogły” – prawie jak rzepkę z babcią na przyczepkę.
No i się wędkarze wkurzyli. Taaak? – rzekły te wędkarze. – Toś ty taki wałęsa! sam obalył!
No i powiedzieli, że nie łowił, a najpierw to jego złowili, że aż se haczyk… A potem to go podwieźli, łowisko mu wskazali, by se łowił… te śledzie naiwne i filety inne!
No… tak było… a dalej to wiemy.
10 kwiecień 2009 (Piątek), godz. 15:08
No właśnie nie wiemy


Wałęsa jest człowiekiem prostym, co powoduje,że czerwieniłem się słuchając jego wypowiedzi niektórych, ale z drugiej strony – chyba dzięki swojej prostocie, czyli nieobliczalności, porwał się na komunizm i go pokonał, jako symbol oczywiście, a nie samotrzeć:-)
Zawsze Wałęsę starałem się “czuć” niż rozumieć. I wydaje mi się nieco małostkowe przypominanie jego lapsusów. Z nim było trochę tak, jak z grupą ludzi próbujących otworzyć spinaczem zamek w celi w której zamknęła nas komuna,a on przyszedł i powiedział – no co jest kurwa!? Po czym kopnął w te drzwi i je wywalił. I mogliśmy wyjść
Let`s live Lech
Zdrowie
10 kwiecień 2009 (Piątek), godz. 15:16
I jeszcze mi przyszło do głowy: ten blog, jak wiele innych, istnieje dzięki symbolowi -Wałęsie,który nie wiedział, że obalenie komunizmu JEST NIEMOŻLIWE ORAZ SZKODLIWE W SUMIE. Cenckiewicz i reszta tego nie wie.
10 kwiecień 2009 (Piątek), godz. 15:30
Napisałem coś na zadany temat, ale się rozmyśliłem i wykasowałem.
Nie mam ochoty znowu przepraszać za bezdurno.
Wesołych świąt!
10 kwiecień 2009 (Piątek), godz. 15:32
Wesołych
10 kwiecień 2009 (Piątek), godz. 15:33
Nie mam ochoty wybaczać bez końca
10 kwiecień 2009 (Piątek), godz. 16:10
Wiesz, molu… święta świętami, ale zapytam wprost: płacą Ci za robienie legendy Wałęsie czy naprawdę jesteś ślepy i głuchy, że nie widzisz te dziesiątki tysięcy ludzi, którzy mieli odwagę PRZED Wałęsą podnieść głowę?
Bo jak Ci płacą za takie bezmyślne pisanie – to ok.
Lubię różne rzeczy, ale PANEGIRYKI najmniej.
10 kwiecień 2009 (Piątek), godz. 16:21
Dobra!
Możesz się ze swoim wybaczaniem bądź nie …
I tak dalej.
A ja ciekaw jestem, kto więcej pomyj wylał na głowę Wałęsy: szefowie peerelu, tzw. prawica III RP, czy… jego dzisiejsi obrońcy, z Adamem Michnikiem na czele?
Demencja polityczna, to jednak fajna rzecz.
I to by było na tyle!
10 kwiecień 2009 (Piątek), godz. 17:27
A ja chyba sobie kupię portrecik Wałęsy, w złote ramy oprawię, przed nim mały lichtarzyk z wiecznym ogniem zapalę i trzy razy dziennie modlić się będę. A jak mnie losy w obce strony rzucą, to dywanik rozwinę i głową w stronę Gdańska o podłogę trykać będę. Tak mnie Mol na wałęsizm nawrócił
10 kwiecień 2009 (Piątek), godz. 17:42
No jasne: ktoś o przeciwnych poglądach musi być opłacany. Rozczarowałeś mnie Koleś takim dennym rozumieniem powodów, dla których piszę to co piszę. No nie zapłacili mi na tyle dużo, żebym się skurwił, zapewniam…
A gdyby nie było Wałęsy, to nie byłoby tego bloga, a gdyby był blog bez Wałęsy, to za to co piszesz to byś wisiał. Jak tego nie rozumiesz,to przemyśl.
RO – już mi się nie chce z Tobą polemizować. Mam zapewniać, że nie mam demencji? Nie chce mi się.
10 kwiecień 2009 (Piątek), godz. 17:49
A byłoby warto drogi Żurawiu
10 kwiecień 2009 (Piątek), godz. 18:14
Wiesz Koleś: to podłe do bólu co napisałeś.”Płacą mi”? Za kogo ty mnie uważasz? Myślisz, że potrafisz sobie choćby wyobrazić pieniądze, za które można mnie kupić? Uważasz, że ludzie są sprzedajni sądząc wedle siebie?
Co Ty sobie kurwa wyobrażasz?
10 kwiecień 2009 (Piątek), godz. 18:51
A-A,B-B, a potem wielka obraza i przekleństwa… cóż, zawsze tak jest, kiedy ktoś domaga się czegoś, o czym nawet nie ma najmniejszego wyobrażenia.
Nic nie poradzę na to, że nie widzisz jak kadzisz Wałęsie i robisz sobie taki “kult jednostki”… Rób sobie, ale nie wciskaj mi kitu…
A co do sprzedajności? Ja tylko zapytałem. Czytelnik zaś oczy ma, czyta co się pisze, sam rozsądzi.
A jeśli udajesz, że nie wiesz o co mi chodzi, to przypomnę, że w 1980 roku przed Gdańskiem były strajki na Lubelszczyźnie…
Ponieważ chciałeś takiego pisania wprost – to uważam, że w sposób niedopuszczalny dla dziennikarza jesteś stronniczy i politycznie poprawny wobec tych, których uważasz za silniejszych, wszystkim naokoło wmawiając, że tak nie jest. Jest.
No dobra… nie chce mi się więcej, świat nie składa się z bloggów i internetu a i cierpliwość kiedyś się po prostu kończy.
Pisz dalej pengiryki.
10 kwiecień 2009 (Piątek), godz. 19:10
Wybacz bezpośredniość, ale jesteś chyba stuknięty: Gram na korzyść faceta,który miał 1 procent poparcia w wyborach prezydenckich …
Nie cofnąłeś zarzutu o sprzedajność. Szkoda. No to Ci powiem równie impertynencko: Jesteś powodem, dla którego Polacy wyjeżdżają z kraju, bo mają dość tej duszności, tych bliźniaków, tego macerowania w kółko pieprzonej tradycji, Kresów etc.
Szkoda mi Koleś, bo napisałeś że jestem stronniczy wobec aktualnie silnych i poprawnych. Bądź konsekwentny i zarzuć mi uległość wobec władzy. Odszczeknę, choć z niechęcią.
Na życzenie bym nadal pisał “panegiryki” odpowiem: Bełkocz sobie Koleś dalej pseudoprawicowym slangiem.
10 kwiecień 2009 (Piątek), godz. 19:26
Nie, molu, grasz na korzyść faceta, który jest IKONĄ dla tych, którzy mają podobno ponad 50% poparcia.
Obaj to wiemy, ale Ty udajesz, żeś ho ho jaki szlachetny wobec Wałęsy. Masz mnie za durnia! To stwierdzenie faktu.
“Pieprzona tradycja” – widzę, że słowa Tuska przed Kaszubami znalazły w Tobie dalekie echo. A i wśród zwolenników GW są to słowa zasługujące na ich uznanie – oni też polskością się duszą.
Widzisz, przyduszony, rozeźlony tracisz kontrolę – i wtedy wychodzi nie twarz liberała, za jakiego się podajesz, ale zwykłego hunwejbina…
[mol pisał na zakończenie wątku poprzedniego:"Zwracam uwagę na nowy watek. A zwracam dlatego, że jest wkurzający, więc dobry", ale ponieważ "wkurzanie" nie poszło po jego myśli, więc się wkurzył - cbdu - co było do udowodnienia. Alleluja, chłopaki. I... do przodu!]
10 kwiecień 2009 (Piątek), godz. 19:36
Jutro odpowiem:-) Ovzywiście się z Tobą nie zgadzam
10 kwiecień 2009 (Piątek), godz. 19:48
A ja poproszę o Jedynie Słuszny Autoryzowany Tekst Modlitwy do Wałęsy. Żebym jakiejś herezyji nie mamrotał…..
10 kwiecień 2009 (Piątek), godz. 23:04
“To stwierdzenie faktu” – Koleś powiedział, sprawa rozstrzygnięta…
&
“ho, ho jaki szlachetny wobec Walęsy” – kolejna porcja kpiny zamiast argumentu. Patrzcie, patrzcie – on za zdrajcą jest!
&
“Zwolennicy GW”- to już oblega sama w sobie w środowisku mocherów.
&
“Hunwejbin” wreszcie. Łoł! Metodologicznie powalający epitet.
&
Jesteś Koleś okazem wszytskiego, co w polskiej duszy najgorsze: nietolerancji, zapyziałej zapiekłości, kargulowatego przekonania, że racja musi być Twoja, choćby granatu użyć. Obtaczasz te cechy erudycją, słowotokiem, porównaniami od czapy po sosny i buki, które pono walczą ze sobą.
Zataczasz słowne kręgi, z których nic nie wynika, z których sensu wycisnąć nie sposób. Starasz się dfać do zrozumienia, że masz coś na mkyśli, choć wydaje mi się że szukanie tego co myślisz jest daremne, bo przykryte jałowymi wygibasami słownymi.
Żuraw: Sam sobie napisz modlitwę, skoro jej potrzebujesz. I porzuć tę niewolniczą konwencję właściwą człowiekowi, który potrzebuje gotowych tekstów do mamrotania.
10 kwiecień 2009 (Piątek), godz. 23:09
No cóż, po raz kolejny przyznaję rację Ro – Mol rozumie tylko własne przenośnie.
Szkoda trochę, ale cóż, c’est la vie
10 kwiecień 2009 (Piątek), godz. 23:49
To były cytaty, nie przenośnie. O sosnach poczytaj kilka pięter wyżej. I oich walce z dębiną, czy jakoś tak…. Nie udawaj
11 kwiecień 2009 (Sobota), godz. 8:05
Wesołych Świąt
11 kwiecień 2009 (Sobota), godz. 8:09
Jesteś molu okazem wszystkiego, co w polskiej duszy najgorsze: nietolerancji, zapyziałej zapiekłości, kargulowatego przekonania, że racja musi być Twoja, choćby granatu użyć….
I to koniec wspólnego mianownika:
obataczasz, molu, to wszystko płaskimi epitetami jakby wzorem Twoim były pyskówki onetowe czy wpisy dla GW, nie jesteś w stanie zrozumieć kontrukcji nieco bardziej skomplikowanej niż Cep, który Cepem Cepa Poganiał.
Starasz się dać do zrozumienia, że jesteś “swój chłop”, ale bardzo nie jesteś.
I… niczym prawdziwy lewak – gotów jesteś zabić tę kurę, która mogłaby Ci znosić złote jajka, bo Ty myślałeś, że kura znosi jabłka.
Ja jestem durniem, ro nie ma racji i nie wart jest dyskusji, Żuraw też niech spada na drzewo – taaak… ale to podobno przeze mnie ludzie wyjeżdżają z Polski, no no…
Barmanie – a pij sobie w samotności! I niech zadowolone spojrzenie Bartka Zwycięzcy czytającego Gazetę Wyborczą będzie Ci nagrodą!
11 kwiecień 2009 (Sobota), godz. 8:43
Jestem Koleś poprostu znużony tym etykietowaniem -za Wałęsą – agent, przeciw lustracji – lewak, przeciw Wałęsie – prawak itd itp i da capo al fine…
Napisałem tekst o Wałęsie w nadziei, że ktoś coś powie ale o tekście a nie o mnie. Owszem. Ja piszę za pieniądze, ale zdarza mi się odmawiać pisania, czyli nie zarabiać, gdy nie mam przekonania do założonej tezy. Bywało, że moje teksty “spadały”, z czego nigdy nie robiłem afery, bo to nie moja prywatna gazeta. Dlatego sugestia, że za kasę panegirykuję Wałęsę była co najmniej nietrafna, a na pewno nie fair.
Co do słynnych przenośni… Uwielbiam. Byle tekst nie był JEDNĄ WIELKĄ PRZENOŚNIĄ, bo to uniemożliwia jego zrozumienie. Jest taki nowy ponoć styl w dziennikarstwie amerykańskim. Nazywa się “gonzo”. Najogólniej polega na tym, że facet idzie i opisuje to co widzi, bez pytania kogokolwiek o szczegóły, nazwiska, zwłaszcza liczby. Ale nawet w tym rozwichrzonym stylu obowiązują śladowe zasady: o kim piszesz, do czego zmierzasz, jaka jest konkluzja.
Wracając do wyjściowego tekstu o Wałęsie. Nie zauważyłem polemiki, jedynie dąsy i podejrzenia, dlaczego go napisałem. Jedynym kapitałem dziennikarza jest nazwisko, więc nie dziw się Koleś, że takie supozycje wywołują pianę na moim pysku.
I powtarzam:
Wesołych Świąt!
Powtarzam, bo jakoś nikt nie chce się zrewanżować podobnym życzeniem
11 kwiecień 2009 (Sobota), godz. 8:53
Jeszcze jedno: czytanie CZEGOKOLWIEK (łącznie z Mein Kampf, NIE, Naszym Dziennikiem) na pewno nie szkodzi. Uparte wmawianie, że czytanie GW “grozi pomieszaniem zmysłów” jest po prostu idiotyczne. Polecałem onegdaj tekst w GW (Duży Format) o Guevarze. Z powodzeniem mógłby się ukazać w Gazecie Polskiej. Ale skoro ukazał sięw GW, uznaliście go za NA PEWNO nie wart zainteresowania. Nigdy w tym nie dojrzę logiki
11 kwiecień 2009 (Sobota), godz. 11:22
Zapytałem tylko grzecznie, co to jest ten “Duży Format”, bo
nie miałem zamiaru kupować całej antykaczystowskiej prasy, od “Angory” po “Życie Warszawy”. Kupiłbym. Tak jak radziłeś, resztę wyrzucając. No, ale Ty każde moje zdanie traktujesz, jak atak na siebie, albo przynajmniej obelgę pod adresem Michnika.
&
A jeżeli moje rozszerzenie Twojego pytania w kwestii pomyj wylewanych na Wałęsę, nie było polemiką, tylko atakiem na Ciebie, to zaatakuję Cię jeszcze raz:
-Wesołych Świąt!
11 kwiecień 2009 (Sobota), godz. 11:50
Doceniam dowcip

Mnie można atakować, albo nie, nie ma to znaczenia, bo jestem tylko dziennikarzem lokalnej prasy na tyle jednak przytomnym by wiedzieć, że cokolwiek ktokolwiek o mnie napisze może mieć to znaczenie co najwyżej towarzyskie.
RO – czy nam się to podoba, czy nie, GW jest “pasterzem prasy polskiej” i chyba nie da się prowadzić sporów z kimś, kto programowo jej nie czyta, czy choćby nie przegląda. Może mi wyobraźni nie starcza, ale tak to chyba jest. Bo toprzypomina próby kontaktu z obcą cywilizacją
&
Nie ma żadnej antykaczystowskiej prasy, drogi RO. Jest prasa programowo krytyczna wobec Kaczyńskich i PiS i jest prasa programowo z nimi sympatyzująca. Uważam to za wartość samą w sobie, tak jak istnienie obozu rządzącego oraz opozycji. Ale z tą tzw. drugą stroną polemizujmy na Boga, a nie mnóżmy pod jej adresem jałowych choć smacznych epitetów. Ja np. zadałem tutaj mnóstwo pytań o to, CO WYNIKA Z WIEDZY JAKĄ NABYLIŚMY O WAŁĘSIE. I nie doczekałem się śladu odpowiedzi prócz pomruków, że piszę jego panegiryki za pieniądze. No co to za spór?
Czytam teraz tekst Zyzaka w GP, gdzie tłumaczy, czemu swoje zainteresowanie Wałęsą faktem, że ludność Popowa go nie lubi. I tak czytam i czytam i chyba rozumiem, czemu go to pasjonuje jako historyka, ale powtarzam pytanie: co z tego gdy już padnie jakaś odpowiedź?
11 kwiecień 2009 (Sobota), godz. 14:25
Jeden z Twoich błędów, to zakładanie, że nie można “mieć pogląd bez czytaj “Przegląd”".
GW może i jest “pasterzem prasy”, ale gdy się przekonałem, że spełnia funkcję taką, jak niegdyś “TL” i “ŻW” (też pasterze prasy), przestałem ją czytać. Bo i po co? A Łysiak parafrazą ich reklamy (“Niezależnie od prawdy mamy swoje poglądy”) tylko mnie przekonał, że nie jestem odosobniony.
&
Niespecjalnie mnie rajcują i pan Zyzak i mieszkańcy Popowa. Ani nawet Cenckiewicz z Żarynem.
I mało mnie obchodzi, czy i z jakiego powodu Wałęsa był Bolkiem. Ani czy jego zasługi w obalaniu PRL są przeszacowane czy niedoszacowane. Obchodzi mnie tylko, czy jako prezydent podejmował decyzje istotne dla mojego kraju samodzielnie, czy z małą pomocą.
A jeżeli takie stawianie sprawy jest dla Ciebie zbyt obrazoburcze, to faktycznie nie mam tu czego szukać.
&
Tak nawiasem: Koleś ani przez moment nie pomyślał, że kadzisz Wałęsie za pieniądze. Żuraw i ja też.
11 kwiecień 2009 (Sobota), godz. 15:20
1.”płacą Ci za robienie legendy Wałęsie czy naprawdę jesteś ślepy i głuchy, że nie widzisz te dziesiątki tysięcy ludzi, którzy mieli odwagę PRZED Wałęsą podnieść głowę?
Bo jak Ci płacą za takie bezmyślne pisanie – to ok.”
2. “No dobra… nie chce mi się więcej, świat nie składa się z bloggów i internetu a i cierpliwość kiedyś się po prostu kończy.
Pisz dalej pengiryki.”
O czym Ty Ro piszesz? Ślepy jesteś?
11 kwiecień 2009 (Sobota), godz. 15:22
Nie będzie mi Koleś dorabiał gęby. Nawet go nie stać na zwykłe przepraszam, gdy się zagalopował. A ja pieprzę takiego bloga, gdy mi podskakują dziwne ludki, które nie panują nad słowami
11 kwiecień 2009 (Sobota), godz. 16:25
Zamurowało tzw.prawicę? Mam dosadniej napisać?
11 kwiecień 2009 (Sobota), godz. 16:28
A chrzanić to. Papa koledzy
11 kwiecień 2009 (Sobota), godz. 19:07
Cóż można na takie dictum?
Jeśli człowiek wykształcony, oczytany, zajmujący codziennie uwagę kilkudziesięciu tysięcy ludzi, nie odróżnia pytania retorycznego od insynuacji…
Cóż! Pa pa, tzw. lewico.
Wpadnę jak ochłoniesz.
Może.
11 kwiecień 2009 (Sobota), godz. 20:22
Znowu nie odniosłeś się do tego co napisałem.
Wpadnij, jeśli zechcesz rozmawiać o vczymś konkretnym. Jeśli zaś chcesz zaznaczać swój dystans do GW i tefałenu,tonie wpadaj
11 kwiecień 2009 (Sobota), godz. 20:50
…”porwał się na komunizm i go pokonał, jako symbol oczywiście, a nie samotrzeć:-)” – przypominam drogi Molu , że “samotrzeć” to staropolski liczebnik zbiorowy wskazujący na “trzy osoby” lub inaczej “jeden z dwoma”.A zatem jakich dwóch jeszcze miałeś na myśli, oprócz głównego bohatera Lecha W. ? Oj co my, ścisłowcy mamy z Wami, Humanistami, podsypiało się na wykładach z literatury staropolskiej czy co?? Wesołych Świąt , mimo wszystko:)
11 kwiecień 2009 (Sobota), godz. 21:49
Nigdy nie miałem okazji usnąć na wykładzie z literatury staropolskiej
Jestem prostym ekonomistą. Witaj ścisłowcu
12 kwiecień 2009 (Niedziela), godz. 15:14
Napisz w końcu RO – z czyją “małą pomocą” twoim zdaniem Wałęsa rządził Polską. Nie dawaj do zrozumienia, nie kryguj się, tylko wyłóż co myślisz. No wywal swoją prawdę na ławę.
Ale tego nie zrobisz. Będziesz kręcił, będziesz sugerował, na koniec stwierdzisz, że “pewnie ktoś to czyta”… Nie znosze takiego stylu dyskusji. Nie znosze “przymykania oka”, krzywych uśmiechów etc. Wal: Wałęsa był wedle Ci9ebie agentem czy nie był? A jeśli był, to czyim? Które decyzje były ze szkodą dla kraju? Śmiało
12 kwiecień 2009 (Niedziela), godz. 23:05
A może najpierw Ty odpowiedz na moje pytanie. To które postawiłem dwa razy, kiedy podobno “nie odnosiłem się do tego, co napisałeś”.
No, odpowiedz! Czy może nie starcza Ci odwagi, żeby się zmierzyć z niezbyt wygodnymi faktami?
13 kwiecień 2009 (Poniedziałek), godz. 9:01
Dobrze, odpowiem. Tylko zadaj je raz jeszcze bo się pogubiłem
13 kwiecień 2009 (Poniedziałek), godz. 9:36
Sorry – jedno znalazłem. Pytałeś, czy Wałęsa podejmował decyzje samodzielnie, czy “z małą pomocą”?
Po pierwsze, któż to może wiedzieć? Kto z ręką na sercu może jednoznacznie stwierdzić,że tak, albo że nie? Poza tym, Polska nie jest krajem,który może prowadzić w pełni suwerenną politykę. Najbardziej suwerenni są tu USA, reszta tylkomniej lub bardziej suwerenna. Pytanie, czy Wałęsa podlegał naciskom wymagałoby określenia – jakiego typu? Bo jeśli typu dyplomatycznego,to oczywiście Wałęsa podlegał naciskom. Ale rozumiem, że tu przede wszytskim chodzi o “teczki”, czyli ryzyko, że są one np w GRU, które mogłoby nimi szantażować Wałęsę wprost. No i znowu powiem: nie wiem. Konstrukcja logiczna jest poprawna, to mogłoby się zdarzyć. Skoro GRU nie wahało się zabić swego odwróconego agenta w Londynie, czemu miałoby się wzdragać przed szantażowaniem Wałęsy? Zatem na tak postawione pytanie każdy może udzielić dowolnej odpowiedzi. Ci, którzy sądzą, że Wałęsa był agentem uzależnionym od kremlowskich mocodawców powiedzą, że GRU tak właśnie działa i po to także została stworzona. Ci, którzy Wałęsę lubią (ja!) będą domagać się dowodów jego agenturalności uśmiechając pod wąsem, bo w przekonaniu, że GRU nie jest instytucją, która zdradza swoje sekrety. U nich nie ma Macierewicza…
Dlatego na takpostawione pytanie nie sposób chyba odpowiedzieć rozstrzygająco. Trzebaby je sprecyzować. Są na przykład plotki o tym, że podczas puczu Janajewa, Wałęsa się zestrachał i chciał wysłać puczystom list gratulacyjny. Miał go ponoć powstrzymać Wachowski. Ale znowu – ani śladu dokumentów, tylko relacje ustne, pogłoski w dodatku z ust ludzi, którzy się szczerze nienawidzą.
Ironia losu: gdyby IPN istniał w II RP, Piłsudski też zostałby zniszczony. Bo to i agent austriacki i bandzior kolejowy, a zdaje się, że i rozwodnik (nie chce mi się spradzać).
Gdybym jednak miał Ci RO odpowiedzieć jasno na pytanie, to odpowiedziałbym po zaznaczeniu wszytskich powyższych rozterek, że owszem – Wałęsa podejmował decyzje w ramach zasad dyplomacji, czyli także pod wpływem czynników zewnętrznych. Chyba niegdy się jednak nie dowiemy, jakich.
Takmi się tyeraz skojarzyło, że Kaczyński zgodził się ongi na traktat lizboński, żeby się Merkel od niego odczepiła…
13 kwiecień 2009 (Poniedziałek), godz. 10:00
Niezupełnie to pytanie…
Na samym wstępie spytałeś, kto wylał na W. więcej pomyj: “szefowie PRLu, czy tzw. prawica III RP”?
Ja jako dyżurny nienawistnik tego baru owo pytanie rozszerzyłem:
-Kto wylał na W. więcej pomyj: szefowie PRLu, tzw. prawica III RP, czy jego dzisiejsi obrońcy, z Adamem Michnikiem na czele?
Najpierw zechciej odpowiedzieć na to.
13 kwiecień 2009 (Poniedziałek), godz. 10:00
Jeśli dobrze rozumiem, drugie pytanie było o rolę GW. Ja ją określiłem mianem “pasterza prasy polskiej”, a Ty się obruszyłeś.
pokażą choćby tekst o Guevarze (nawiasem: akurat wtedy w NIE, Agnieszka Wołk-Łaniewska napisała egzaltowaną obronę Guevary:-) Radyklani katolicy zarzucą GW związki z Tygodnikiem Powszechnym, ci mniej dogmatyczni docenią np. teksty Turnaua. Antysemici wyśmiewać będą anty- antysemicką linię gazety, konserwatyści “Wysokie obcasy”, itd. itp. Ale spójrz RO do ilu w takim razie grup społecznych ta gazeta trafia
A czymże jest innym gazeta jak nie PRODUKTEM? “Trybuna Ludu” miała swego czasu większy nakład niż dziś GW. Ale to był organ władzy. Porównanie GW do TL jest może propagandowo efektowne, ale kompletnie bez sensu.
Po pierwsze: GW jest największym dziennikiem w naszej części Europy i jednym z większych na kontynencie. Siłą rzeczy jest więc opiniotwórcza, ale to banalna obserwacja.
Po drugie: Nazwisko Michnika przytłacza mit gazety. Antymichnikowcy zawsze zdołają znaleźć w tym medialnym molochu teksty, które potwierdzą ich tezę o złowrogiej roli GW. Sympatycy Michnika (znowu ja
Mnie bardzo cieszy, choć finansowo martwi, że na rynku obok GW jest wiele innych pism, od Naszego Dziennika po Rzepę. Problem, jeśli jest, nie polega na dominacji GW lecz na braku rozsądnej, eleganckiej, prawicowej alternatywy.
13 kwiecień 2009 (Poniedziałek), godz. 10:08
OK. No ale jak mam zmierzyć, kto więcej pomyj wylał? Poza tym nie rozumiem, o jakich obrońcach dzisiejszych mówisz i jakich z ich strony dawnych pomyjach? Chodzi ci o to, że GW krytykowała pomysły Wałęsy biegania z siekierką? No to dobrze krytykowała!
Więc szli łapka w łapkę…
Chodzi o Tuska? Przecież jeśli trzymać się wersji pokazanej w “Nocnej zmianie” to Tusk razem z Wałęsą obalili tego śpiocha tysiąclecia
Michnika Wałęsa odwoływał, GW zabierał znaczek “S”, trwał między nimi spór, ale przyznasz chyba, że poniżej standardów GW byłoby wysyłanie dziennikarzy śledczych by znaleźli bękarty Wałęsy…
Może chodzi ci o Bartoszewskiego, który opowiadał się mocno za kandydaturą Mazowieckiego? Ale też nie pamiętam żadnych jego słów, które byłyby równie podłe jak te obecne z IPN.
RO – nie rozumiem…
13 kwiecień 2009 (Poniedziałek), godz. 10:27
A więc nie przeszkadzało Ci, jak Michnik wytykał Wałęsie antysemityzm, peronizm, bolszewickie myślenie? Nie wadziło Ci, gdy mówił, że Wałęsa z symbolu polskiej demokracji stał się jej karykaturą? (“GW” 1990 r.)
Kiedy Michnik że swoją świtą był bardziej prawdomówny, bliższy Twoim poglądom, wtedy, gdy przy okazji wyjścia na jaw esesmańskiej przeszłości autora “Blaszanego bębenka”, wypominał Wałęsie, że “też ma brudną kartę w życiu”, czy teraz:
-Trudno pojąć intencje instytucji i ludzi, którzy podejmują obecnie kampanię oskarżeń i zniesławień wobec Lecha Wałęsy (…), gwałcą prawdę, naruszając fundamentalne zasady etyczne (…), szkodzą Polsce”.
13 kwiecień 2009 (Poniedziałek), godz. 10:41
Więc nie przeszkadzało Ci, jak Michnik wytykał Wałęsie antysemityzm, peronizm, bolszewickie myślenie? Nie wadziło Ci, gdy mówił, że Wałęsa z symbolu polskiej demokracji stał się jej karykaturą? (“GW” 1990 r.)
Kiedy był bardziej prawdomówny, bliższy Twoim poglądom, wtedy, gdy przy okazji wyjścia na jaw esesmańskiej przeszłości autora “Blaszanego bębenka”, wypominał Wałęsie, że też ma “brudną kartę w życiu”, czy teraz:
-Trudno pojąć intencje instytucji i ludzi, którzy podejmują obecnie kampanię oskarżeń i zniesławień wobec Lecha Wałęsy (…), gwałcą prawdę, naruszając fundamentalne zasady etyczne (…), szkodzą Polsce”.
&
Tak nawiasem: rosyjski IPN nazywa się Bukowski. A Maciarewicz… Cóż, Polska to nie Rosja, ale Litwinienko o tym widać nie wiedział.
13 kwiecień 2009 (Poniedziałek), godz. 10:45
Nie przeszkadzało. Każdy człowiek ma w życiu okresy gdy robi rzeczy dobre i okresy, gdy błądzi. Mówi rzeczy roztropne a i takie gdy pieprzy od rzeczy. W książce “Wódz” jest opis lotu samolotem,gdy w obecności wielu osób, w tym biskupa, Wałęsa chrzanił antysemickie teorie. Nikt z uczestników tej rozmowy nie zdementował tego.
&
Bywał Wałęsa karykaturą demokracji, albo obroń tezę, że można demokrację zaprowadzać siekierką.
&
RO – czego Ty oczekujesz od człowieka? Przecież wszyscy bywamy grzeszni – Ty także, choć tu się zawahałem..
Ja nie staram się brązowić Wałęsy, ale też jestem przeciwko jego opluskwianiu. Obie postawy są równie głupie.Tak jak i przekonanie o diabolicznej roli Michnika i jego świty (?)
&
Miał chyba Wałęsa brudną kartę w życiu. Piszę chyba, bo nie wiem tego na pewno, ale OK, nie ciagnę wątku. Miał. Ale czemu nikt dotąd nie zadał sobie trudu opisania nie tylko Wałęsy, ale też Kuronia, Michnika, Geremka, Balcerowicza i innych z chęcią zrozumienia kontekstów historycznych? Może ich obrazki nie byłyby świetlane – nie wiem. Mnie jednak ręce opadają gdy słyszę rozważania o sikaniu do kropielnicy i bękarcie. Dobra – niech takie dociekania też będą. Ale gdzie próba spojrzenia całościowego? Dlaczego nikt nie zastanawia się np. nad sensem NATO-bis, czy EWG-bis? Może Wałęsa miałwtedy rację,skoro dziś UE chce prowadzić “Partnerstwo wschodnie”? A może nie miał? A jesli nie miał, to dlaczego?
Tabloidyzacja polityki sięgnęła chyba szczytu. Przedmiotem debaty jest sposób,w jaki młody Wałęsa używał swego fiuta. Nie umiem się z tym pogodzić.
13 kwiecień 2009 (Poniedziałek), godz. 10:51
Jeśli cały polski IPN ma rosyjskiego odpowiednika w postaci głowy Bukowskiego, to już nie wiem: to krytyka zdolności intelektualnych naszych historyków i prokuratorów, czy apoteoza tego Rosjanina?
13 kwiecień 2009 (Poniedziałek), godz. 11:14
Tak z nudów:
Dekalog młodego prawicowca – człowieka nowego typu:
1. Okrągły Stół za zdradę uważać będziesz a prawdę o przywiezie-niu Wałęsy na strajk w stoczni motorówką przez bezpiekę przyjmiesz za prawdę niepodważalną.
2. Tezie o bezbożności Wałęsy nie zaprzeczysz, pamiętając jego bezbożny czyn w kościele za młodu.
3. Agentów nienawidził będziesz, a ich aktualizowany spis będziesz regularnie ściągał z serwera IPN.
4. Michnikowcom zawsze dasz odpór choćby namawiać cię próbo-wali do mycia nóg, czy przechodzenia przez jednię na pasach.
5. Innej prawdy poza objawioną w prasie prawicowej za swoją nie przyjmiesz.
6. W niedzielę oddawał się refleksji będziesz lubo gnieceniu kapusty w beczce stopami, by kwaśną się stała.
7. Imienia “lewica” nie wymówisz inaczej jak tylko z obrzydzeniem i plując przez ramię.
8. I o promile w krwi Geremka po wypadku pytał będziesz stale, ta-koż malując stosowne pytania na murach.
9. Antysemityzm zwalczał będziesz, dbając wszelako, by antyse-mickie tezy nie zniknęły z debaty publicznej.
10. A Balcerowicz musi odejść!
13 kwiecień 2009 (Poniedziałek), godz. 11:27
“A choć może kłamał trocha,
Miał słuchacze zapłakane,
Bo są kłamstwa, co się kocha,
Jak i prawdy niekochane.
/K. Laskowski/
13 kwiecień 2009 (Poniedziałek), godz. 12:04
Wywiad A. Kublik (“GW” 1996 r.)
[...]
-Czy jako prezydent prosił Pan Urząd Ochrony Państwa o teczkę “Bolka”?
-Nic takiego nie było.
-Nie kusiło Pana, by zajrzeć do swojej teczki?
-Pani Agniesiu… już Pani zapytała, ja odpowiedziałem.
-Nie miał Pan nigdy tej teczki w ręku?
-Nie, oczywiście, że nie miałem. Po co te pytania?
[...]
&
Jest takie zdjęcie Wałęsy: kilku facetów niesie Przewodniczącego na rękach.
Mocne.
Historyczne.
Potem przeczytałem, że jakiś ipeenowski nienawistnik sprawdził tych facetów. WSZYSCY byli zarejestrowani jako TW.
&
Naciski dyplomatyczne! Nie udawaj naiwnego. Jeżeli polityk ulega tylko naciskom dyplomatycznym, to jest tylko lepszym lub gorszym uczestnikiem gry, zwanej polityką, na którą się wszyscy godzimy. Jeżeli ulega szantażowi, żeby jakieś jego sprawki nie wyszły na jaw, to jest to błąd.
W oczywistej sytuacji transformacji Polski po to wymyślono oświadczenie lustracyjne, żeby taki polityk mógł powiedzieć ewentualnym chętnym do szantażowania to, co śp. Bronisław Pawlik na zakończenie jednego z odcinków “Misia z okienka”.
Zbyt wiele jest niejasności w naszym życiu publicznym, zbyt wiele spraw i sprawek nie wyjaśnionych. (Łup
13 kwiecień 2009 (Poniedziałek), godz. 12:18
Nie odpowiadasz nawet na pytania, które sam zadajesz
Napisałem o możliwościach nacisków dyplomatycznych,conie jest odkrywcze. Ale prosiłem o sprecyzowanie, jak wyobrażasz sobie odkrycie wszytskich tych niuansów, których istnienie sugerowałeś. No jak? Poprosić GRU o materiały? Kopać w polskich archiwach w przekonaniu, że GRU tam je trzymała? Chodziło mi o to, by zadając pytanie dać szansę odpowiedzi. Bo inaczej to sobie tak możemy dreptać w kółko latami: agent, nie agent, agent, nie agent…
RO – żeby było jasne: mnie nie wzrusza informacja o tym, czy ktoś był zarejestrowany jako TW czy nie był. Może mnie wzruszyć TO CO ROBIŁ. Bo pisałem już tu gdzieś o przypadku lidera opolskiej “S”, którego bezpieka sklasyfikowała, a potem po latach okazało się, że facet niczym nie zawinił.
Żeby rozmowa miała sens, trzeba co jakiś czas znajdować porozumienie w kwestii interpretacji jakichś faktów. Jeśli uważasz, że akta SB są rozstrzygające, to rzeczywiście nigdy nie dojdziemy do porozumienia.
13 kwiecień 2009 (Poniedziałek), godz. 12:37
Był sobie zresztą major SB Hodysz (jeśli nie przekręciłem nazwiska). W Gdańsku. Wszyscy działacze WZZ i ogólnie opozycji przyznawali zgodnie, że gość był poich stronie. Zwyczajnie zdradzał plany bezpieki. Na pewno nie był TW
, ale z drugiej strony oberwał teraz obcięciem emerytury… No czy to nie ironia losu? A piszę o tym po to, że jestem zaprzysięgłym, liberalnym INDYWIDUALISTĄ. Dlatego tak mnie razi to etykietowanie TW jako złych, a najczęściej jako dobrych tych, którzy w ogóle nic nie robili
13 kwiecień 2009 (Poniedziałek), godz. 12:51
Kuroń, Geremek… Molu, nie kuś! Wspominam ich jak najgorzej (zwłaszcza tego pierwszego). Ale nie żyją, i jakoś nie potrafię pisać o nich źle.
Balcerowicz… W rankingu ekonomistów świata Zachodu (układanym nie przez zawistnych rodaków) nie zmieścił się w pierwszym tysiącu…
Ktoś go określił: prowincjonalny krawiec, wylansowany na dyktatora mody. Gdzie te banki, które biją się o polskiego geniusza? Czytają “GaPola”, mają Wyszkowskiego za doradcę?
Bardziej mnie przekonuje teza, że polski cud gospodarczy objawił się tym, że gospodarka ruszyła pomimo działań ówczesnego rządu.
13 kwiecień 2009 (Poniedziałek), godz. 13:04
Jestem bezradny. Nie umiem się spierać z emocjami. “Ktoś go określił”, “wspominam ich jak najgorzej”… Chciałbym wygrać w totka i wyjechać choćby do Paragwaju
13 kwiecień 2009 (Poniedziałek), godz. 14:52
Jakie emocje? Czy Ty czasem siebie czytasz?
&
A może jesteś tak genialny, że pamiętasz imię, nazwisko i numer butów autora każdego wypowiedzianego i napisanego tekstu? Jeżeli tylko tak można się u Ciebie wypowiadać, to rzeczywiście może zagraj w tego totka. Albo ja zagram.
&
A Hołdysz? Ciekawe, że go wspominasz!…
Dzięki za podsunięcie argumentu.
Facet zdradził w 81 r. Bezpiekę, pomagał opozycji w stanie wojennym i potem, już nie pamiętam, ale chyba wpadł i go wylali. Był bez pracy. Po 89 liczył na pomoc Wałęsy, ale pan Prezydent był zbyt zajęty wspomaganiem lewej nogi i ochroną innych byłych funkcjonariuszy służb. Więc Hołdysz usłyszał, że “skoro raz zdradził, to nie można mu ufać”.
13 kwiecień 2009 (Poniedziałek), godz. 16:04
Nie oczekuję szczegółów, ale radbym wiedzieć mniej więcej kto Balcerowicza określał krawcem: jakiś ekonomista, czy sąsiad zza płota?
&
Rzeczywiście, ktoś kto raz zdradził, może zdradzić powtórnie. Dlatego nie oceniałem Hodysza, lecz pisałem o złożoności ludzkich losów, w kontekście tej skłonności IPN do traktowania ludzi w kategoriach zero-jedynkowych. Kukliński też zdradził – i też jest postacią jak z greckiej tragedii. I też Wałęsa mu nie chciał dać orderu. A ja do dziś nie wiem, czy bracia Kowalczykowie wysadzając aulę WSP mieli racje, czy nie mieli. I we wszystkim co tu piszę też mogę sie mylić. Bo nie jestem genialny. A szkoda
13 kwiecień 2009 (Poniedziałek), godz. 16:12
Nieźle Was pogięło. Co prawda dziś z lekka ochłonęliście, ale tak naprawdę to bliżej wam klimatem do przedwczorajszej pyskówki niż normalnej rozmowy. Baby w maglu to przy Was wersal.
Molu, nie wiem co chciałeś napisać, ale wyszedł Ci panegiryk. Odebrałem go tak ja, Koleś i Ro, czyli jednak coś jest na rzeczy – chyba jednak potrafimy czytać ze zrozumieniem. A tak – już kiedyś tutaj przypominałem temat wypracowania. „Kto jest Twoim ulubionym bohaterem i dlaczego Lenin?”. I taki panegiryk trochę nie pasuje to Twojego image, na jaki przez lata pracowałeś.
Pamiętasz zresztą, jak się malującemu Jezusa malarzowi ukazał właśnie ON SAM i odezwał się w te słowa” „Ty mnie nie maluj na klęczkach, ty mnie maluj dobrze”.
Nie wątpię Molu, że informacja o tym, co Wałęsa robił ze swoim kranikiem mając 9 czy 20 lat niewiele zmienia w Twoim życiu. W moim też, myślę że i w Kolesia i Ro raczej nic. Podobnie jak niczego nie wnosi to, co Paris Hilton jadła dziś na śniadanie ani informacja w jakim szyku atakowali Rzymianie w bitwie pod Kannami. Pewne rzeczy po prostu są publikowane, to wszystko. NTO czy TO (już nie pamiętam) też sprokurowało turawską paskudę. Ile w tym było prawdy, to Mol wie najlepiej. Burzyć się na to, to tyle co pomstować na Żydów, masonów i cyklistów że deszcz pada.
Zastanawiające jest raczej coś innego. Że na jednych można dowolne Azorki powiesić i wszystko jest OK, na innych nawet spojrzeć spode łba nie można. Nikt nie zajrzy w studencką przeszłość Kwaśniewskiego i nie zauważy że jest aż 3 cm wyższy od Kaczora (informacje o wzroście z blogu Kazia Marcinkiewicza). Czy też to, że jak ktoś przydzwoni autem przy parkowaniu w słupek to zaraz wszędzie pełno informacji o promilach lub ich braku, a kiedy Geremek wjechał pod jadące z naprzeciwka auto to nigdzie ani słowa o tym, że był trzeźwy; obrazoburstwo jakieś czy co?
Ro, my wiemy, jaka jest Twoja opinia o TVN i GW. Nie musisz nam tego w co drugim poście przypominać. Najmłodsi nie jesteśmy, ale Alzheimera jeszcze opanowujemy.
I przestańcie w końcu rzucać kuflami przy niemal każdej różnicy zdań. Trochę rozumiem, z rok temu sam się ściąłem jak idiota z Ro, za co mi do dziś głupio, ale powiedziałem sobie że więcej nie będę i jakoś się staram.
Moje zdrowie
13 kwiecień 2009 (Poniedziałek), godz. 16:46
No jasne! Kukliński, Hołdysz, oni na względy nie zasługują. Zawsze mogą zdradzić drugi raz. W odróżnieniu od Ludzi Honoru, którzy byli i są wierni.
&
Ranking sporządzili ekonomiści i dziennikarze (bodajże z “The economist”), ale Ty na wszelki wypadek wolisz drążyć wątek “sąsiada zza płotu”.
A co z tymi bankami dla naszego geniusza?
13 kwiecień 2009 (Poniedziałek), godz. 16:49
Jeśli trzech ludzi mi mówi, że to był panegiryk, to to był panegiryk i kropka. Choć gdzieś mi w duszy nadal gra przeświadczenie, że był to raczej sprzeciw wobec STYLU ataków na Wałęsę, ale mniejsza o to.
Ważniejsze jest to, że ja nigdy nie twierdziłem, że jestem obiektywnym dziennikarzem. Zwłaszcza tu, na blogu. Może ktoś potrafi zawieszać przy wejściu do redakcji swoje palto i poglądy na wieszaku – ja nie umiem. Staram się je jednak uargumentowywać. Jeśli piszę, że mam sympatię dla Wałęsy, to staram się też napisać z jakich powodów. Jeśli piszę o niechęci do Kaczyńskich, to jak umiem, wyjaśniam czemu.
Jest także dość znacząca różnica między mną a tymi którzy pisali o Leninie. Otóż ja to robię z własnej woli, oni pod przymusem. Oni mieli pecha, a ja korzystam z wolności.
Żuraw – ja wiem, że na całym świecie wydaje się mnóstwo badziewia, np. o cygarze Clintona. I niech to sobie będzie, jak pisemka porno. Ale je się złoszczę gdy to badziewie i ten badziewiarski sposób myślenia ZASTĘPUJE rzeczowe argumenty, którym można się bez wstydu poddać, albo postarać je obalić. Tymczasem przez tydzień w kółko słyszałem o siusiaku, bachorze i dlaczego Wałęsy nie lubią gdzieś tam. Powtórzę: nie chodzi mi o to, że to miałoby być np. ukryte, ale wydzieram się: DLACZEGO TO WYPEŁNIA CAŁĄ PRZESTRZEŃ? A gdyby Geremek był pijany, naćpany, zamroczony syfilisem, to co? Gdzie jakiekolwiek całościowe opracowanie na temat ludzi, którzy grali pierwszoplanowe role w transformacji? Dlaczego dominuje tylko propagandowy jazgot o pierdołach?
&
Dobra Żuraw. Nie będę rzucał kuflami. Przyprowadzę do baru kawartet smyczkowy i niech pitolą Haendla
13 kwiecień 2009 (Poniedziałek), godz. 16:58
Ciekawy sposób rozumowania w sprawie oceny Balcerowicza: Jeśli się światowe banki o niego nie biją, jest dupkiem a nie ekonomistą
Zaraz się pochlastam, bo mnie The Times też nie proponuje etatu 
&
Znów przeinaczasz RO. Napisałem, że to postacie jak z greckiej tragedii. Dokonali wyborów w sytuacjach, z których dobrych wyjść nie było. Bo też i dynamika zmian przerosła wyobraźnię chyba wszytskich. Ich dramat polega na zasłudze jaką oddali i na niemożności ich za to nagrodzenia. Resorty siłowe to nie klub dyskusyjny dla brodatych mędrców i zwiewnych estetów.
13 kwiecień 2009 (Poniedziałek), godz. 17:04
Molu, zmień czytaną prasę, to dywagacje o kranikach i cygarach nie będą Ci wypełniać całej przestrzeni.
Proste jak budowa cepa.
13 kwiecień 2009 (Poniedziałek), godz. 17:09
Jeśli wszyscy, którzy nie chcą się godzić na traktowanie polityki jak newsów w tabloidach pójdą sobie w nisze i zaczną czytać pisma filatelistyczne, to oddamy pole zadymiarzom. Jakoś tego bym nie chciał, co nie oznacza, że moje ego wybujało i czuje się odpowiedzialny za Wszechświat
13 kwiecień 2009 (Poniedziałek), godz. 17:14
Nie marudź jak hutnik który narzeka że mu za gorąco. Wybrałeś sobie taki zawód, to masz. Mogłeś pozostać przy prostej ekonomii to marudziłbyś na baby co siedzą na vatach i grzebią w pitach.
13 kwiecień 2009 (Poniedziałek), godz. 17:18
Ależ nie marudzę. Staram się tylko wyjaśnić dlaczego piszę to co piszę.
13 kwiecień 2009 (Poniedziałek), godz. 21:26
Molu drogi, to Ty zaserwowałeś Balcerowicza w kontekście historycznym. Ja tylko twierdzę, że on i cała reszta załapali się na wydarzenia i umiejętnie przypisali sobie zasługi. Nie pierwsi oni w historii i nie ostatni. A jeżeli ktoś tym sterował, to z pewnością nie pchał się na pierwsze strony gazet.
&
A na temat większych i mniejszych kraników na przykład w “Rzepie” nie było chyba ani słowa. Polecam!
13 kwiecień 2009 (Poniedziałek), godz. 21:26
Molu drogi, to Ty zaserwowałeś Balcerowicza w kontekście historycznym. Ja tylko twierdzę, że on i cała reszta załapali się na wydarzenia i umiejętnie przypisali sobie zasługi. Nie pierwsi oni w historii i nie ostatni. A jeżeli ktoś tym sterował, to z pewnością nie pchał się na pierwsze strony gazet.
&
A na temat większych i mniejszych kraników na przykład w “Rzepie” nie było chyba ani słowa. Polecam!
13 kwiecień 2009 (Poniedziałek), godz. 21:54
No to kto twoim zdaniem zaprojektował i przeprowadził w Polsce transformację gospodarczą? Bardzom ciekaw
13 kwiecień 2009 (Poniedziałek), godz. 22:24
RO – to nie fair. Zaintrygowałeś mnie i zamilkłeś…
&
W Rzepie nic nie było o kraniku? RO – przecież nie było w Polsce gazety, stacji radiowej ani telewizyjnej, która by tego nie międliła
14 kwiecień 2009 (Wtorek), godz. 8:12
Wiesz co Molu?!

Spróbuj raz sam wejść przez komórkę na bloga i napisać więcej, niż dwa trzy zdania…
Nie czytam gazet “od deski, do deski”, fakt. Być może i w “Rzepie” była wzmianka na ten temat, a ja nie trafiłem na nią. Główną “kranikową” wiedzę czerpię – wybacz – z Twojego baru oraz z jęków i gromów Wałęsy na wszystkich kanałach (chyba Al Jazzeera tylko nie zamieściła jego udręczonego oblicza). Gdzieś (możliwie, że w “Rzepie) przeczytałem wywiad z tym nieszczęsnym historykiem; wspomniał o tym w jednym zdaniu, bo go zapytano.
Stawiam dolary przeciw orzechom, że gdyby nie histeria, jaką rozpętał Salon, pies z kulawa nogą nie zainteresowałby się tą “sensacją”. (Przy okazji zmieniłem zdanie na ten temat, wcześniej nie mieściło mi się w głowie, że to może być prawda – ten “mały kranik”).
Inna rzecz, że gdyby nie było owego Zyzka czy Zyzika, należałoby go wymyślić, bo “Balcerowicz musi odejść” – czyli IPN należy zlikwidować, a dokumenty spalić. To znaczy wszystkie kopie, poza jednym egzemplarzem każdego z dokumentów…
I to jest także pośrednia odpowiedź na Twoje drugie pytanie, kto “moim” zdaniem przeprowadził transformację w Polsce.
14 kwiecień 2009 (Wtorek), godz. 8:18
Przy okazji: Admin znowu namieszał.
Uparł się, że z komórki każdy wpis próbuję wysłać dwa razy i zawiesza mi sesję, co mnie każdorazowo kosztuje dodatkowe 100 kB (1 zł). A w dodatku drwi, że się powtarzam. (“Wygląda na to że się powtarzasz”)
14 kwiecień 2009 (Wtorek), godz. 8:24
KGB zrewoltowała gospodarkę, czy CIA? Że zapytam bezpośrednio
Nie mam pojęcia jak to działa
&
A mnie od czasu do czasu każe akceptować moje wpisy. Więc je akceptuję, bo się z nimi zgadzam
&
Znów ciekawa konstrukcja: Informacja o kraniku rozsierdziła Wałęsę, wielu ludzi podniosło głos, że to ohydne, dlatego Ty zmieniasz zdanie w tej sprawie i deklarujesz wiarę, że historia z kranikiem jest prawdziwa…
Gdybym nazwał na ulicy jakąś kobietę dziwką, ona dała mi w pysk i zaczęła wydrapywać oczy a jacyś przechodnie zaczęli ją ode mnie odrywać, Ty uznałbyś za dowiedzione, że ona jest dziwką?
14 kwiecień 2009 (Wtorek), godz. 11:33
Ty się zawsze musisz dopatrywać niezdrowych sensacji nawet tam, gdzie one są
Oczywiście, że transformację przeprowadzili ludzie, którzy trzymali władzę. Miałbym wątpliwości, gdyby zmiana nastąpiła w roku ‘80. No, ewentualnie w ‘81. Kiedy był szok i nawet twardzi towarzysze lamentowali: “Co teraz będzie?!”.
Ale potem cała zabawa z chrupiącymi bułeczkami Wilczkiem, Okragłym Stołem, wyborami, a szerzej z Gorbaczowem, toczyła się może nie ściśle według scenariusza (bo Reagan, Tatcher tudzież zawsze pomijany, a chyba najważniejszy w Europie Bism… to jest Kohl), ale pars magna fui tych, którzy mieli najwięcej do stracenia.
Powiem wprost: tak, transformacja w Polsce i w innych krajach bloku sowieckiego została w ‘89 roku przeprowadzona pod kontrolą i z decydującym głosem tak zwanej Nomenklatury, kiedy chłopaki przekonały się, że stare metody utrzymania władzy są za słabe, a w nowej rzeczywistości da się lepiej żyć i rozwijać twórczo.
Nie wszystko zapewne poszło według planów, ale w generaliach – ci którzy mieli zachować pieniądze, mają jeszcze większe, ci którzy chcieli zostać na świeczniku – zostali, a tym którym mogła stać się “krzywda” – krzywda się nie stała.
Molu drogi, ja jestem szaraczkiem gdzieś na peryferiach, ale mam w prywatnej (choć trochę służbowej) pamięci jedno wydarzenie, a właściwie rozmowę z pierwszej połowy lat dziewięćdziesiątych. Rozmowę które rozwiewa wszelkie moje wątpliwości, gdyby mnie naszły. (Nawet nie proś, żebym rozwinął temat poza blogiem, bo powiedziałem o nim tylko żonie i niech tak już zostanie, a ponadto nie mam nic na piśmie, ani na taśmie. I najważniejsze: dzisiaj rzecz już nie ma najmniejszego znaczenia). Chcesz, to wierz, nie – Twoja rzecz.
&
Konstrukcja “kranikowa” jest tylko pozornie ciekawa, gdy przedstawić ją w wersji skróconej, czyli Twojej.
W rzeczywistości żadnego sensacyjnego nawrócenia mojej osoby nie ma; oburzenie “rozsierdzionego Wałęsy oraz podniesiony głos wielu ludzi” ma tu niewiele do rzeczy – zwrócił jedynie moją uwagę na zagadnienie. Zwyczajnie: koledzy W. – świadkowie zdarzenia opowiedzieli rzecz “pod nazwiskiem”, a wcześniej zastrzegali sobie anonimowość.
14 kwiecień 2009 (Wtorek), godz. 12:14
Tak, socjalizm bardziej zbankrutował niż został obalony, ale któż z nas nie lubi mitów…?
I potem, na moje oko, powstała próżnia, którą jak wypełnić i czym – nikt nie miał pojęcia. Zabawne, że akurat środowisko DiP miało gotowe plany restauracji kapitalizmu, a ich współtwórcą był Balcerowicz, który mocno otarł się o marksistwoskie ośrodki naukowe. Do tego pojawił się desant “chłopców z Chicago” z Sachsem i wszytskich nas uwiódł, bo ludzie intuicyjnie rozumieja zasady kapitalizmu, a saocjalizmu ani na jotę.

Wiem, że stąpam po grząskim gruncie, bo to czyste pewnie naiwne spekulacje, ale…
Dlatego pytałem, kto przeprowadził rewoltę gospodarczą, bo wczesnego Balcerowicza opisywano jako agenta akurat zachodniej finansjery.
To, że – jak słusznie prawisz – transformację robiła w wiekszości nomenklatura, nie powinno dziwić. Adenauer powiedział Amerykanom, którzy kwękali, że zatrudnia byłych gestapowców – innych nie mam. Jawni opozycjoniści w PRL mieli trudną drogę do zdobywania wiedzy. Był moment, w którym mnie też planowano wylać z uczelni, ale znalazło się wielu roztropnych ludzi, by mnie obronić.
Zresztą określenie nomenklatura jest zbyt pojemne, by pozowliło cokolwiek wyjaśniac. Urban startował w wyborach do Sejmu w okręgu, w którym głosowali także ludzie z ambasad. Czym był w PRL wyjazd do ambasady nie ma co objasniać. I Urban sromotnie przerżnął! Nawet głosami ludzi z ambasady w Mongolii.
Wiec byłbym raczej skłonny definiować nomenklaturę jako zbiór ludzie cynicznych niż ideowych. A tacy najlepiej pasują do biznesu. Cynik jest obliczalny więc relatywnie bezpieczny. Ideologowi nigdy nie wiadomo co do łba strzeli
W jednym sie z Toba nie zgadzam. Otóż gdy piszesz o roli nomenklatury mam wrażenie, jakbyś przypisywał jej siłę sprawczą. Ja zaś uważam, że oni te “balcerowiczowskie” założenia po prostu sprawnie wykonali. Że część z nich okazała się złodziejami? Jakby zrobić zestawienie afer III RP kto wie, czy z analizy postaci nie wyszłaby teza, iż złodziejstwo jest oznaką ułomności natury ludzkiej i nie decyduje tu wyznawany światopogląd
A wpływy zewnątrzne… Gdzieś na krańcach pamięci mam serię wywiadów z liderami dopiero co upadłego ZSRR, którzy mówili, że przyglądali się naszym reformom z zaciekawieniem, bo już byli przekonani, że tzw realny socjalizm, czy komunizm sie rozwalił ostatecznie. No to myśle, że skoro GRU miałaby inspirować zmiany w Polsce, mogli ich zapytac o recepty, zamiast się wgapiać w nas
&
Wiesz – zestawiac chrupiące bułeczki z Okrągłym Stołem… Te bułeczki to był (na ówczesne czasy) niezły pomysł, by wytłumaczyć ludziom, że dobrze jest gdy państwo nie kontroluje cen. Pewnie, że to był półśrodek. Ale przecież lepiej zazyć pół aspiryny niż przekręcic sie na grypę.
Okrągły Stół z kolei był efektem zrozumienia, że same bułeczki, nawet gdyby chrupały, nie załatwia sprawy. Zaś Wilczek był facetem, który ponoć nie chodził w ogóle do partii po żadne zgody, czym rozwścieczał czynowników, za to pisał ustawe o przedsiębiorczości – jedną z lepszych do teraz.
Można ich wprawdzie wrzucić do jednego worka z etykietką “czerwone bydło i zdarda narodowa” po czym oddać falom rzecznym, ale to mi się wydaje zbyt proste, by było trafne.
14 kwiecień 2009 (Wtorek), godz. 13:20
Zbyt niebezpiecznie się Tobą zgadzam. (Oczywiście nie w kwestii genialności Balcerowicza – koń jaki jest, wiedzą… kadrowcy zachodnich banków).
Natomiast ten worek… Hm! Kuszące. Pamiętaj, że jestem narodowcem i dla mnie zawsze Polska będzie pół kroku za rodziną, i boleję, że do rządów, także rządów dusz, dorwali się ludzie, dla których jest Ona pustym frazesem, który dziś jeszcze wygodny, ale jutro się odrzuci, jak niemodny ciuch.
14 kwiecień 2009 (Wtorek), godz. 14:45
A gdzie napisałem że Balcerowicz jest genialny? Po drugie: W chwili rozlania się kryzysu finansowego, zdesperowani klienci nie bez powodu skandowali pod okanmi banków: skaczcie sur…syny! Więc nieufnie traktowałbym referencje wystawiane przez “kadrowców zachodnich banków”.
&
Ze sporą dezynwolturą odmawiasz ludziom patriotyzmu. Na mój gust za dużą. Ale wadzić się o to z narodowcem to tak jakby włożyć palec do maszynki do mięsa, więc tego wątku nie ciagnę
14 kwiecień 2009 (Wtorek), godz. 16:28
Odmawiam tylko tym, którzy myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem przeciw Polsce grzeszą.
Ale sędzią im nie jestem.
14 kwiecień 2009 (Wtorek), godz. 16:33
RO – na Boga. Przecież o tym czy grzech nastąpił zawsze decyduje jakiś sędzia. Zdecyduj się na coś
15 kwiecień 2009 (Środa), godz. 7:32
Otóż widzisz, po pierwsze: nie zawsze.
A po drugie Twoja… hm, Twój temperament polemiczny prowadzi Cię czasem na manowce.
Zastanów się!
Czy jeżeli o wystąpieniu grzechu [zawsze] decyduje JAKIŚ sędzia, to koniecznie muszę być nim ja?
PS
Drugie, jakże chętnie zapominane przykazanie brzmi: “Nie przyzywaj imienia Pana Boga twego nadaremnie”. Jeśli się (mimo głośnych deklaracji) do Niego przyznajesz, nie przyzywaj! Jeśli jednak rzeczywiście masz pewność, że nie istnieje – nie używaj imienia (dużej litery).
15 kwiecień 2009 (Środa), godz. 7:38
Wskazując kto szkodzi np. Polsce,a kto nie – staję się sędzią. Chyba że powtarzam osądy za innymi. Wtedy oni są sędziami, a ja staję się wtórny. Innego wyjścia chyba nie ma.
15 kwiecień 2009 (Środa), godz. 7:59
Pisząc, “nie zawsze”, miałem na myśli coś tak niemodnego jak sumienie. Żeby Ci wykazać, że nie zawsze musi być sędzia, żeby była przewina. Nic ponad to.
Zresztą – na marginesie, w odróżnieniu od postępowych trendów, wcale nie uważam, że winnym przestępstwa jest ten, kto został skazany prawomocnym wyrokiem. Winnym jest ten, kto się przestpstwa dopuścił.
&
Jak rozumiem czujesz się (wtórnym) sędzią w sprawie (na przykład) tego burmistrza Olsztyna? (Czemu u licha uparto się w zwykłego mera nazywać prezydentem? A nasz, polski “naczelnik”, kłuje w język?)
Fritzla też? Czy za granicę Twoje sędziowanie (wtórne) już nie sięga?
15 kwiecień 2009 (Środa), godz. 8:14
Ależ ja jestem sędzią w sprawach, o których się wypowiadam. Często pewnie omylnym. Ty też jesteś, choćbyś się zapierał

Zaś “wójt” brzmiał z polska.
&
Trudno jednak czekać na Sąd Ostateczny, by wiedzieć, czy facet gwizdnął ze sklepu batona czy nie
&
Bywam też sędzią wtórnym oczywiście, jak np. w sprawie Fritzla. Trudno bym jeździł po świecie (a nawet do Olsztyna) by wyrabiać sobie własny osąd w każdej sprawie.
&
A jeśli pamiętam, to “naczelników” zlikwidowano, bo nadwrażliwcom kojarzył się z rosyjskim pochodzeniem
15 kwiecień 2009 (Środa), godz. 10:40
Czyli jesteś kryptoterrorystą. A także każdy wójt. Słowo Al Kaida ma zdaje się ten sam źródłosłów, co hiszpański alkad (wójt, “prezydent” miasta, także sędzia). Zatem skoro wszyscy jesteśmy sędziami, czyli alkadami, czyli członkami Al Kaidy, ergo: wszyscy jesteśmy terrorystami.
Quot erat demonstrandum.
&
Pewny jesteś, że to “nadwrażliwcy”? Bo mnie się jakoś brzydko kojarzy transformacja naczelnika w burmistrza, z reformą samorządową z 1990 roku. Zdaje się, że wtedy był najbardziej kompetentny, postępowy i właściwy bo namaszczony przez samego Adama Michnika rząd (“wasz prezydent, nasz premier”).
15 kwiecień 2009 (Środa), godz. 10:53
Poddaję się
15 kwiecień 2009 (Środa), godz. 13:28
No to stawiasz kolejkę!
15 kwiecień 2009 (Środa), godz. 15:12
Nie zbiednieję. Zdaje się, że zostaliśmy w tym barze sami
Zdrówko
16 kwiecień 2009 (Czwartek), godz. 7:37
Czyli możemy sobie podyskutować…
Ja piszę:
-Tekst numer siedem, drogi Molu.
Ty odpowiadasz:
-Tekst numer osiemnaście.
16 kwiecień 2009 (Czwartek), godz. 7:39
Dokładnie tak jak w “Kongresie futurologicznym” Lema
16 kwiecień 2009 (Czwartek), godz. 14:58
Co tu dużo mówić: to był (a raczej jest!) Pisarz, jak w jego tytule: summa technologiae.
16 kwiecień 2009 (Czwartek), godz. 20:33
No to moja uwaga nr 54 ;-p
16 kwiecień 2009 (Czwartek), godz. 20:47
Dwanaście, drogi Żurawiu. Dwanaście, niestety!
16 kwiecień 2009 (Czwartek), godz. 21:32
No wiesz drogi Ro, wstydziłbyś się dać wciągnać w tak prymitywną pułapkę. Siedem kochany, zapomniałeś o siedem.
17 kwiecień 2009 (Piątek), godz. 6:24
No jak zapomniałem?!
O siedem?
Wczoraj rano pisałem. A Mol miał odpowiedzieć osiemnaście, tylko że jak zwykle wywinął kota ogonem.
17 kwiecień 2009 (Piątek), godz. 13:20
A wiesz, drogi Ro, że pewne rzeczy rzeczywiście możemy “zcyfryzować”? Na przykład:
- Molu, otwórz nowy wątek, bo ten stolik już przybrudzon za bardzo
- Molu, nie rzucaj kuflami
- GW i TVN jest be
- Wałęsa jest cacy
- Michnik jest super
i tak dalej.
;-D
17 kwiecień 2009 (Piątek), godz. 14:28
Chcecie to macie
A jednak SIEDEM!
17 kwiecień 2009 (Piątek), godz. 14:37
Cholerny halny! Łeb mi pęka…
Ukłony dla RO
Zaraz się położę, nakryję GW i zapuszczę tefałen
17 kwiecień 2009 (Piątek), godz. 14:39
Niniejszy wątek ogłaszam za zamknięty! Tera beda tu przuntoł, ni?
17 kwiecień 2009 (Piątek), godz. 14:41
Jeruna! Tu w kuncie leży Koleś! Bezprzitomny! Joł go trafił, jakżech ciepoł kufloma?
17 kwiecień 2009 (Piątek), godz. 20:29
Tak się kończy polityka miłości.
19 kwiecień 2009 (Niedziela), godz. 11:32
mol ma prawo mieć swoje poglądy ale…..
one mnie również nie przekonują